RELACJA SHOAH-IZRAEL





ANDRZEJ KOBOS



W artykule "Zwycięzcy, a nie ofiary" ( Reform Judaism, Spring 1999), Dr David Arnow zaprzecza istnieniu bezpośredniego związku pomiędzy utworzeniem państwa Izrael a Shoah, niemal całkowitym wyniszczeniem europejskich Żydów kilka lat wcześniej. Dowodzi, że te dwa zdarzenia były z sobą nie związane i pisze, że "przypisywanie istnienia Izraela Shoah [Zagładzie] podtrzymuje pewien mit, który utrudnia nam kontrolowanie naszego własnego losu."

Arnow wylicza historyczne wypadki zarówno przed jak i po Drugiej Wojnie Światowej, które doprowadziły do utworzenia państwa Izrael, a które wydarzyły się niezależnie od Shoah. Przedstawia on przekonywujące argumenty na to, że związek "Shoah-Israel" nie istniał. Zgadzam się z argumentami Arnow'a, włączając ten, iż taki związek ma ważne polityczne, psychologiczne i moralne implikacje.

* * *



Jednakże, niezależnie od takiego związku, Shoah, a ściślej świeże wówczas wspomnienie o Zagładzie, powojenne wrzenie i ból, szczególnie w okupowanej przez Sowietów Europie Wschodniej (która geograficznie i etnicznie była polem śmierci Zagłady, lub rzec winienem głównym polem dostarczającym nazistowskim Niemcom ludzi do spalania), powodowały niemal masową emigrację ocalałych Żydów-uchodźców do Palestyny jeszcze przed końcem wojny z Arabami i niepodległością Izraela, a później (od wiosny 1948) do niepodległego już Izraela. Liczny napływ Żydów do Palestyny i Izraela był niezwykle ważny dla stworzenia niepodległego państwa żydowskiego.




Trzy czynniki muszą zaistnieć aby jakieś państwo zostało międzynarodowo uznane: terytorium, ludność (naród) i rząd. Napływający Żydzi stworzyli nie tylko współczesny naród Izraela (w sensie pozareligijnym), ale również jego, początkowo niejawne i partyzanckiego typu, siły zbrojne, Haganah, Irgun, a później regularną armię – Israeli Defence Force.




Żydzi, którzy ocaleli z Shoah opuszczali Europę (w szczególności Wschodnią Europę), gdzie ich rodziny i 900-letnia żydowska obecność, całe życie i kultura, dosłownie poszły z dymem, ludzkim dymem z kominów nazistowskich krematoriów. Była to żydowska śmierć, pozbawiona nawet godności umierania, może z wyjątkiem dla nielicznych w Powstaniu w Warszawskim Getcie. Dla tych, co ocaleli nie pozostało tam nic, nawet groby, nic poza rozpaczą i prześladującymi wspomnieniami. Dla większości z nich dalsze pozostawanie na tej ziemi popiołów było po prostu nie do zniesienia. Nie chcieli nawet o mówić o Zagładzie. Te rujnujące uczucia są zrozumiałe, aczkolwiek nikt, kto ich rzeczywiście nie doświadczył, nie może ich pojąć całkowicie.

W dodatku, ogół ludności we Wschodniej Europie, w Polsce być może szczególnie, dał upust antysemickiemu szaleństwu. Było wiele czynników, które przyczyniły się, choć nie każdy w równym stopniu, do niepohamowanego antysemityzmu owego czasu. Wymienię kilka z nich: wyrosła z Chrześcijaństwa długowiekowa tradycja uprzedzeń, a nawet nienawiści do Żydów; dominująca podczas okupacji niemieckiej obojętność Kościoła katolickiego i innych kościołów chrześcijańskich wobec Shoah; rozpowszechniona ludzka chciwość, żeby przejąć za darmo pozostawioną własność żydowska; oraz, jakkolwiek by interpretować powody ku temu, nieproporcjonalnie liczna obecność Żydów w wysokich warstwach nowego, narzuconego siłą komunistycznego systemu politycznego i aparatu terroru.

Szacuje się, że w samej Polsce, wkrótce po wojnie, zostało zamordowanych około 1,500 Żydów ocalałych z Zagłady, dzieci włączając. Jest to duża, przerażająca liczba. Miały miejsce pogromy Żydów. Najbardziej znanym, największym i najtragiczniejszym przykładem był pogrom w Kielcach w dniach 1-2 lipca 1946, w którym 43 Żydów zostało zamordowanych z zimną krwią przez tłuszczę ludzi z miasta; wcześniej, w 1945 roku, były mniejsze pogromy gdzieindziej, np. w Krakowie i Rzeszowie. Żydzi, którzy wyłonili się z kryjówek w Polsce, byli dyskryminowani, zastraszani, obawiali się już nie o swoje dawne dobro, ale po prostu o życie.

Nic dziwnego, że większość ocalałych Żydów, lub tych którzy wrócili do Polski ze Związku Sowieckiego, zdecydowała się wyjechać po, w większości nieudanych, próbach ponownego osiedlenia się w Polsce (przede wszystkim na tzw. Ziemiach Odzyskanych od pokonanych Niemiec). Międzynarodowa organizacja żydowska "Bricha" (Ucieczka) pomagała Żydom o Polsce i w okupowanych Niemczech wyjeżdżać z kraju legalnie lub pół-legalnie. Zarządzana przez Brytyjczyków Palestyna, była jedynym miejscem gdzie Żydzi mogli wyjechać. Tam, niektórzy z nich spotykali jednego czy dwóch członków rodziny, jakimś cudem ocalałych z Shoah, znajdowali nowe miłości i zakładali swoje nowe rodziny. Tam rozpoczynali bolesne odbudowywanie swojego rozbitego życia, na ile tylko prześladujące ich wspomnienia mogły na to pozwolić. Była to ich Ziemia Obiecana, nie tylko w biblijnym sensie Ziemi Izraela, bo przecież wielu z nich zostawiło swą wiarę w Auschwitz.




Pozostanie już niewiadome ilu Żydów w mniej lub bardziej normalnych warunkach zdecydowałoby się przenieść z Europy do Izraela. Zbiorowe klęski i katastrofy zawsze popychają ludzi do migracji. Przed a nawet we wczesnym okresie Shoah wiele krajów po prostu nie wpuszczało Żydów do siebie. Niepodległe państwo żydowskie stało się jedynym miejscem, które zawsze przyjmie Żydów. Zostało to zapisane w izraelskim Prawie do Powrotu, które stosuje się do każdego Żyda.




W tym sensie Izrael może być uważany za państwo, które w znacznym stopniu powstało z rozrzuconych ludzkich popiołów Shoah. To jest mój pierwszy dyskusyjny punkt z David'em Arnow.

* * *


Bardziej bezpośredni związek między niepodległym Izraelem a Shoah leży w zobowiązaniu się Zachodu, Stanów Zjednoczonych w szczególności, do popierania Izraela w jego zmaganiach o swoje istnienie w otoczeniu wrogich państw arabskich. Niezależnie od politycznych i strategicznych względów, które skłaniają Zachód do traktowania Izraela jako wiernego alianta, wsparcie Izraela stało się, wierzę, uczciwie przyjętym moralnym zobowiązaniem Zachodu. A w tym Shoah odegrało bardzo ważną katalityczną rolę. Dlatego, że decydujące w tym było straszliwe zdanie sobie sprawy czym był Holocaust, oraz że taka nieopisywalna tragedia nie może się powtórzyć. Czynnikiem w tym uświadomieniu sobie tego było pewne poczucie winy, iż zachodni alianci nie zrobili byli wówczas prawie nic aby pomóc Żydom, albo próbować ograniczyć ich eksterminację, która miała miejsce w okupowanej przez Niemców chrześcijańskiej Europie, pośród rzekomo wielkiej cywilizacji. Stało się też mrożąco jasne, iż poza nazistowską niemiecką Trzecią Rzeszą, było w okupowanej Europie zbyt wielu ludzi zadowolonych z tego – całkowicie obojętnych, nawet pomagających w Zagładzie, dobrowolnych katów (jak ich nazywa Daniel Goldhagen). Nawet Żydzi w Ameryce w dużym stopniu milczeli podczas Shoah.

Takie uświadomienie sobie przyszło jako a posteriori horror. Było już za późno, żeby uratować europejskich Żydów. Pomogło jednak Izraelowi przetrwać i rozwinąć się. Jak zawsze dotąd w swojej historii, po tragedii, Żydzi rozpoczęli od nowa. W tym procesie ofiary Shoah, pośmiertnie, znacząco przyczyniły się do umocnienia się Izraela. I to jest mój drugi dyskusyjny punkt.

* * *

Jak więc należy podejść do problemu związku Shoah-Israel? Nie mam na to prostej odpowiedzi. W skrócie odpowiedziałbym tak:
Wyłonienie się niepodległego państwa Izraela na biblijnych ziemiach nie powinno być łączone z Shoah. Bez większych domniemań, istnieje wystarczająco wiele solidnych dowodów historycznych, aby twierdzić, że Izrael w formie małego, niepodległego państwa powstałby tak czy inaczej, być może nawet wcześniej, gdyby nie było Drugiej Wojny Światowej. Dlatego nie można mówić o jakimś bezpośrednim związku Shoah-Israel. Jednakże Shoah, jakkolwiek strasznie jest tak mówić, wniosło ważny wkład do socjologicznego, psychologicznego i politycznego (w sensie podejścia Zachodu) kształtu i tkaniny państwa Izraela.



Za niewiele lat od dzisiaj nie będzie już ocalałych z Shoah. Za kilka miesięcy Shoah będzie zdarzeniem z innego stulecia. Shoah, jednakże, wykuło żydowskie (i nie tylko żydowskie) sumienie na wiele współczesnych i następnych pokoleń. Uformowało je w szczególny sposób, pod wieloma względami niekorzystny. Ale we właściwy sposób, i biorąc pod uwagę przeszłe tragiczne doświadczenia, nie można wyobrazić sobie tego inaczej. Życie Izraela jako narodu i państwa powinno i będzie toczyć się coraz bardziej bez tych prześladujących wspomnień. Jest to naturalny, uzdrawiający efekt czasu, jakże pożyteczny, być może dany nam szczęśliwie, od Stwórcy. Ale pamięć i nauki z Shoah nie mogą zostać zapomniane. Moim zdaniem, Shoah powinno zostać zakodowane w Judaizmie, jako religii, może w sposób podobny do Exodus – Wyjścia z Egiptu. Inaczej, bez względu na strażników pamięci o zgładzonych, wcześniej czy później Shoah zostanie niemal zapomniane.

Jednakże, w moim zrozumieniu, problem długofalowego podejścia do Shoah nie jest jakościowo czymś nowym dla Żydów. Rozwiążą go. Żydzi zawsze stali przed dylematami, zawsze próbowali rzeczy zmieniać, jeżeli nie fizycznie, to świadomościowo, intelektualnie. Zawsze próbowali znaleźć odpowiedzi na problemy moralne. W większości wypadków to się im udawało. Pytanie dlaczego tak było, jest już innym problemem.

1999








Copyright © 1997-2007 Zwoje