We publish in Polish translation an article on the notion of the "Shoah-Israel" linkage written by a Columbia University scholar, Dr. David Arnow. Its original version has been published in Reform Judaism Magazine, Spring 1999 issue.

We are grateful to to the Author, Dr. David Arnow, and to Ms. Joy Weinberg, Managing Editor of Reform Judaism for their kind permissions to publish this Polish translation in Zwoje (The Scrolls).


Publikujemy polskie tłumaczenie artykułu o koncepcji związku pomiędzy Shoah a powstaniem państwa Izrael, napisany przez Dr. David'a Arnow, uczonego z Columbia University w Nowym Jorku. Oryginalna wersja tego artykułu została opublikowana w magazynie Reform Judaism, wydanie z wiosny 1999.

Jesteśmy wdzięczni Autorowi, Dr. David'owi Arnow, i Pani Joy Weinberg, Redaktorowi Odpowiedzialnemu pisma Reform Judaism, za ich uprzejmą zgodę na opublikowanie polskiego tłumaczenia tego artykułu w Zwojach.


Andrew (Andrzej) Kobos




ZWYCIĘZCY, NIE OFIARY





DAVID ARNOW



Przypisywanie istnienie Izraela Holocaustowi podtrzymuje mit,
który wzbrania nas przed kontrolowaniem naszego własnego losu.


W niedawnym artykule redakcyjnym Charles Krauthammer skrytykował żydowskich urzędników i prawników za ich "przynoszące ujmę i gorszące" dochodzenie pieniężnych odszkodowań za Holocaust i ostrzegł, że takie akcje niosą ryzyko rozbudzenia uśpionego antysemityzmu. Takie ryzyko jest jednak warte podjęcia, pisał, nie dla pieniędzy, ale w obronie "żywotnej, żywej sprawy, takiej jak Izrael, spadkobierca cywilizacji zniszczonej przez nazistów." Argument Kraushammera w sprawie odszkodowań dla ofiar Holocaustu opiera się na założeniu, które stało się częścią powojennego sposobu myślenia -- że państwo Izraela narodziło się z Holocaustu poprzez pewien akt spłaty.

Większość Żydów wierzy, podobnie jak najwyraźniej Krauthammer, że bez Shoah nie byłoby państwa Izraela. Historyk Lucy Dawidowicz utrzymuje, iż zaistnienie Izraela było "uprawnione jako rekompensata za wymordowanie europejskich Żydów." Pisarz Alan Derhowitz podtrzymał to mniemanie: "Izrael został zbudowany na popiołach Auschwitz... rzeczywistość jest taka, że to Holocaust wyperswadował światu - zarówno Żydom jak i nie-Żydom -- niezbędność państwa żydowskiego."

Jakkolwiek przekonywujący może wydawać się związek pomiędzy Shoah a narodzinami państwa żydowskiego w roku 1948, argument, że Izrael nie zostałby inaczej utworzony, jest w najlepszym razie kwiestionowalny. Ten mit mógł służyć pożytecznemu celowi w procesie uzdrawiania po Shoah, ale dzisiaj stał się on przeszkodą. Fałszywa koncepcja relacji "Holocaust-powstanie Izraela" ignoruje szereg historycznych wydarzeń, które bezpośrednio doprowadziły do utworzenia państwa żydowskiego, i obdarza Shoah niezasłużonym blaskiem, który, teologicznie, prowadzi do zagadki Boga, którego zbawczy plan wobec Izraela miałby się opierać na wymordowaniu sześciu milionów Żydów.

Jeżeli jednak stworzenie państwa Izraela nie można przypisać ludobójstwu na europejskich Żydach, jak więc to się stało, że powstało państwo żydowskie?



Krótka historia Zionismu


Punkt zwrotny nastąpił w roku 1917, kiedy Wielka Brytania ogłosiła Deklarację Balfour'a: "Rząd Jego Królewskiej Mości popiera utworzenie w Palestynie narodowej siedziby Żydów, i dołoży najlepszych starań dla osiągnięcia tego celu..."

W pięć lat później obietnica ta została potwierdzona w "Principal Allied Powers" i wcielona w Brytyjski Mandat, który miał na celu wypełnienie umowy Ligii Narodów o dopomaganiu określonym społecznościom zanim staną się one niepodległe. Umowa ta brzmiała m. in.: "Pewne społeczności, uprzednio należące do imperium tureckiego, osiągnęły taki stopień rozwoju, że ich istnienie jako niepodległe narody będzie mogło zostać uznane pod warunkiem udzielenia im przez państwo mające Mandat pomocy i porady administracyjnej dopóki nie będą one mogły być samodzielne." Chociaż Stany Zjednoczone nie przyłączyły się do Ligii Narodów, w roku 1922 jednomyślna wspólna rezolucja obu Izb Kongresu, podpisana przez Prezydenta Warren'a G. Harding'a, również wyraziła poparcie dla utworzenia narodowej ojczyzny żydowskiej.




Rozrastająca się żydowska obecność w Palestynie (pomiędzy rokiem 1922 i 1939, żydowska ludność Palestyny wzrosła z 84,000 do 445,000), w połączeniu z międzynarodowym poparciem dla żydowskiej suwerenności, wywoływała coraz ostrzejszą reakcję arabską, której punktem kulminacyjnym była arabska rewolta w roku 1936. W rok później, brytyjska Komisja Peel'a zaleciła podział Palestyny, jako jedyny wykonalny sposób powstrzymania narastającej fali gwałtu. Komisja Mandatowa Ligii Narodów w zasadzie zgodziła się z tym, ale stwierdziła, że wprowadzenie tego w życie wymaga więcej czasu, "niezbędnego dla zarówno nowego państwa arabskiego jak i nowego państwa żydowskiego." Kiedy zbliżała się Druga Wojna Światowa, Wielka Brytania próbowała ugłaskać Arabów poprzez porzucenie podziału i ograniczenie imigracji do Palestyny, pociągnięcie które przyniosło potępienie ze strony Ligii Narodów.




Pomimo tej zmiany w brytyjskiej polityce zagranicznej, ruch zionistyczny nadal kontynuował rozbudowę politycznej, wojskowej i gospodarczej infrastruktury niezbędnej dla państwowości. Yiszuw, jak wówczas nazywano rozrastające się żydowskie osadnictwo w Palestynie, zorganizował sprawny ruch robotniczy, sieć publicznych szkół i darmową służbę zdrowia. Ceny ziemi podwoiły się lub i bardziej, liczba przemysłowych placówek potroiła się, inwestycje kapitałowe wzrosły dwudziestokrotnie, podobnie jak obszar posiadłości ziemskiej Narodowego Funduszu Żydowskiego. Eksport owoców cytrusowych, który w roku 1923 stanowił 3 procent światowego rynku, wzrósł się w roku 1936 do 25 procent. W roku 1939, żydowska podziemna siła zbrojna, znana jako Haganah, rozrosła się do 25,000 bojowników mających rozległe doświadczenie taktyczne, uzyskane podczas arabskiej rewolty. Obok obrony żydowskich osad, operacje ich obejmowały tajną imigrację, tj. taktykę, która później odegrała zasadniczą rolę w ustanowienia państwowości. W sumie, Palestyna wykazywała wszystkie oznaki powstającego państwa zanim [w Europie] nastąpiło nazistowskie ludobójstwo Żydów.




Jednakże, przywódcy Zionizmu, uznali za rozsądne powstrzymanie się z domaganiem się państwowości, aż do późnych lat 1930., kiedy to Wielka Brytania wycofała się z zaleceń Komisji Peel'a podziału Palestyny (1938) i narzuciła tzw. "Białą Księgę" (1939), ograniczającą żydowską imigrację do Palestyny. W odpowiedzi na to David Ben-Gurion, ówczesny przewodniczący Zarządu Agencji Żydowskiej, oświadczył:

Musimy działać sami, tak jakbyśmy byli państwem w Palestynie; i musimy działać tak, aż staniemy się państwem, tak abyśmy mieli państwo w Palestynie."

Sprawa Zionizmu uzyskała dalsze poparcie wśród Żydów amerykańskich jeszcze przed nazistowskim ludobójstwem. Deklaracja z Columbus, OH, Centralnej Konferencji Rabinów Amerykańskich odwróciła dotychczasową antyzionistyczną postawę ruchu Reformowanego i zatwierdziła "obowiązek całego żydostwa wspomagania wznoszenia Palestyny jako żydowskiej ojczyzny..." Podobnie, w styczniu 1941 dwa tysiące delegatów na konferencję organizacji United Palestine Appeal (poprzednik UJA - United Jewish Appeal) proklamowało, iż "problem żydowski" może zostać rozwiązany jedynie poprzez powtórne ustanowienie Palestyny jako żydowskiej Wspólnoty." Zionistyczne czasopismo New Palestine obwieściło, iż ta konferencja "oznacza otwarcie nowej ery w Zioniźmie amerykańskim."

Żądanie żydowskiej państwowości skrystalizowało się w pełni w maju 1942, sześć miesięcy przed rewelacjami o [nazistowskim] "ostatecznym rozwiązaniu," na tzw. Biltmore Conference, międzynarodowym zebraniu przywódców zionistycznych w Nowym Jorku. Reprezentanci Zionizmu z 17 krajów, włączając 600 delegatów amerykańskiego ruchu zionistycznego, przyjęli ośmiopunktowy program, który nawoływał do "wypełnienia pierwotnych celów Deklaracji Balfour'a oraz Mandatu." Po raz pierwszy, przywódcy międzynarodowego Zionizmu explicité domagali się państwowości, nierozerwalnie łącząc ten cel z przewidywanym problemem milionów powojennych uchodźców żydowskich. Ale pomimo tego, jak stwierdził izraelski historyk Shabrai Teveth, [Przywódcy Zionizmu] sądzili, że Europa była świadkiem powtórzenia się, na większą skalę, pogromów, które siały spustoszenie wśród Żydów podczas Pierwszej Wojny Światowej... Nikt jeszcze nie miał na tyle wyobraźni by pojąć, że istniał plan systematycznej anihilacji całej rasy żydowskiej." Przyjęcie programu Biltmore Conference ustanowiło pełną dojrzałość ruchu zionistycznego w Ameryce i jego zlanie się w dążeniu do [żydowskiej] państwowości.

Na krytycznie ważnym froncie amerykańskiej opinii publicznej, systematyczne sięganie przez Zionistów do chrześcijańskiej Ameryki rozpoczęło się zanim jeszcze Hitler doszedł do władzy. W roku 1932 utworzony został American Palestine Committee (APC), przewodzony przez Emanuela Neumann'a, jednego z pierwszych Zionistów, którzy dostrzegli ważność zdobycia poparcia poza społecznością żydowską. Blisko współpracując z Louis'em Brandeis i Felix'em Frankfurter'em, Neuman zorganizował dramatyczną inaugurację APC podczas uroczystości kierowanej przez Vice-Prezydenta Charles'a Curtis'a. Neumann odczytał telegram od Prezydenta Hoovera, który przyłączył się do "wyrażenia sentymentu naszego narodu na rzecz zrealizowania odwiecznych aspiracji Żydów do odbudowy ich narodowej ojczyzny." Do roku 1941, Neuman uzyskał zobowiązanie się do poparcia państwa żydowskiego od 68 senatorów (włączając Harry S. Truman'a, [późniejszego Prezydenta Stanów Zjednoczonych]), trzech członków rządu i prawie dwustu członków Izby Kongresu. Ich reakcje odzwierciedlały poparcie amerykańskiej opinii publicznej dla państwa żydowskiego, które było oznaką identyfikacji się tejże, niezależnie od Holocaustu, z walką Żydów z Brytyjczykami o niepodległość.

Narodziny państwa żydowskiego w Palestynie po Drugiej Wojnie Światowej były częścią zmiany układu sił w Trzecim Świecie. W 1946 roku, Francja zakończyła swój mandat w Syrii i Libanie, ustanowiony przez Ligę Narodów. W rok później, Wielka Brytania udzieliła niepodległości Burmie, Ceylonowi i Indiom. Sześć miesięcy przed brytyjską decyzją opuszczenia subkontynentu indyjskiego, przywódca Zionizmu Chaim Weizmann napisał: "Jeżeli Brytania odda Indie, nie będzie się wahać opuścić Palestynę, jeżeli sytuacja tam stanie się dla niej zbyt trudna." Brytania nie tylko, że oddała Indie, ale, uprzedzając to, co Narody Zjednoczone zrobiły później w Palestynie, użyła podziału dla zminimalizowania konfliktów religijnych poprzez utworzenie przeważnie muzułmańskiego Pakistanu i hinduistycznego państwa Indii.




Rzeczywiście, do lutego 1947, Brytania zdała sobie sprawę z tego, że polityczna cena okupowania Palestyny stała się po prostu za wysoka. Londyn nie chciał uciekać się do brutalnych przeciw-powstańczych akcji, niezbędnych dla utrzymania porządku i zdławienia coraz gwałtowniejszego żydowskiego oporu w Palestynie. Tak więc Brytania zrzuciła cały ten bałagan na Narody Zjednoczone i wezwała do utworzenia Specjalnego Komitetu dla Palestyny (UNSCOP). Po rozważeniu czterech opcji -- zupełnie żydowskie państwo, zupełnie arabskie państwo, dwunarodowe państwo, albo utworzenie dwóch państw - UNSCOP przegłosowało - osiem do trzech - zalecenie czwartej opcji, jako mającej największe szanse sukcesu. Było jasne, iż ani Żydzi, ani Arabowie nie chcieli żyć razem, albo jedni pod panowaniem drugich. To Realpolitik, a nie sympatia, spowodowała zalecenie UNSCOP o podziale Palestyny.




Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych podjęło tę sprawę w listopadzie 1947. Jest ironią, że to strona arabska pierwsza wprowadziła mniemanie, że impet dla żydowskiej państwowości był kompensacją nazistowskiego ludobójstwa. Książe Jemenu Seif El Islam Abdullah zapytał: " Jeśli Żydzi byli prześladowani w Europie, co Palestyńczycy mają z tym wspólnego? I dlaczego mamy zrekompensować Żydów kosztem niewinnych ludzi, takich jak Arabowie w Palestynie?" Jednakże, jeden za drugim mówcy podtrzymywali logikę UNSCOP. Ani jeden delegat nie oparł swojego poparcia na pojęciu rekompensaty.

Wspólne amerykańskie i sowieckie poparcie okazało się krytycznie ważne. Wobec nadchodzących trudnych wyborów prezydenckich, Truman nie mógł pozwolić sobie na wrogość żydowskich wyborców. Ponadto troska o ropę naftową nie była jeszcze tak paląca. W późnych latach 1940. badania światowych zasobów ropy szacowały, że Stany Zjednoczone i Bliski Wschód posiadały prawie równe rezerwy. W obliczu zimnej wojny, pro-zachodni, demokratyczny Izrael wzmocniłby pozycję Ameryki w tym rejonie. Sowiecka zgoda na podział [Palestyny], również wynik ich zimno-wojennej strategii, miała na celu usunięcie z Bliskiego Wschodu bezpośrednich wpływów brytyjskich, motyw, który został zawoalowany retoryką sympatii dla Żydów. Koniec końców, jedyne głosy w Narodach Zjednoczonych przeciwko podziałowi były głosami państw arabskich i to tych ze znaczną ludnością muzułmańską.




W końcowej analizie, kredyt za utworzenie Izraela należy się Zionistom, którzy zademonstrowali niezwykłą odwagę i umiejętności w przekształcaniu idei w rzeczywistość. Izrael stał się wynikiem pomyślnej narodowej walki o wyzwolenie.




W rzeczywistości, gdyby zapobiegnięto Drugiej Wojnie Światowej, żydowska suwerenność Palestyny prawdopodobnie zostałaby osiągnięta na długo przed rokiem 1948.





Kwestia postrzegania


Jaką różnicę robi to czy Izrael jest lub nie jest postrzegany jako rezultat Shoah?


   Tak długo, jak Izrael jest uważany za "odszkodowanie" za Shoah, zacięci Arabowie i ich zwolennicy mogą twierdzić, że Palestyńczycy nie powinni płacić ceny za prześladowanie Żydów przez Hitlera w Europie.

"Żydzi wyskoczyli z okien płonącej Europy," argumentują, "ale wylądowali na Palestyńczykach." "Dlaczego jedna grupa ma być zrekompensowana kosztem drugiej? Dar żydowskiej państwowości, niesprawiedliwie nadany kosztem Arabów, powinien zostać cofnięty, a państwo przekazane Palestyńczykom." Stąd, mityczne postrzeganie narodzin Izraela jako "rekompensaty za wymordowanie europejskich Żydów" dostarcza amunicji tym, którzy poszukają jak by tu zdelegalizować to zionistyczne państwo.

Mniemanie o narodzinach państwa jako rekompensacie również umacnia tendencję do wymagania od Izraela wyższych moralnych standardów, niż od wszystkich innych państw świata, które powstały drogą militarnej zdobyczy albo zbrojnej walki rewolucyjnej. Od żadnego innego narodu nie oczekuje się, że będzie usprawiedliwiał swoje istnienie w terminach swojego moralnego charakteru. Chociaż Izrael powinien starać się żyć według żydowskich wartości skromności i sprawiedliwości, na których został zbudowany, nie powinien musieć dowodzić reszcie świata swojej egzystencjalnej wartości jako państwo.


   Tak długo, jak narodziny Izraela wywodzone są z Shoah, wielu Izraelczykom będzie coraz trudniej zrzucić z siebie pojmowanie siebie jako ofiar.




W późnych latach 1970., ludzie analizujący izraelskie mity kulturowe i symbole polityczne dostrzegli pewne uderzające zjawisko. Podczas gdy w pierwszej dekadzie Shoah było pojmowane przez większość Izraelczyków w terminach negatywnych, w ostatniej ćwiartce stulecia Shoah zostało zrehabilitowane jako potężny symbol. Wielu Izraelczyków zaczęło myśleć o swoim państwie jako o narodzie ofiar, któremu świat jest dłużny za stulecia okrutnych prześladowań. W lipcu 1992, w pierwszym przemówieniu w Knessecie jako premier, Yitzhak Rabin mówił o potrzebie przezwyciężenia tendencji Izraela do postrzegania siebie jako "narodu, który mieszka sam." 'Musimy," mówił on, "przezwyciężyć poczucie izolacji, które trzymało nas w swoim jarzmie przez prawie pół wieku." Według pewnej ankiety przeprowadzonej w Izraelu w późnych latach 70. przez Charles'a S. Liebman'a i Eliezer'a Don-Yehiya, cierpienia i śmierć Żydów w Diasporze stały się podstawowym uzasadnieniem prawa Izraela do istnienia, w przeciwieństwie do wcześniejszego poglądu, iż Żydzi mieli historyczne prawo do tej ziemi, którą zionistyczni pionierzy odzyskali przez zasiedlenie i samoobronę.




Na szczęście znaczna część Izraelczyków odrzuca obraz Izraela jako narodu ofiar. Doprawdy, jeden z aspektów gorzkiego konfliktu wokół procesu pokojowego tutaj [w USA] i w Izraelu zasadza się na różnym pojmowaniu naszej zbiorowej tożsamości jako ofiar. Wielu Żydów, tu i w Izraelu, którzy popierają proces pokojowy, potrafi wyobrazić sobie możliwość zaistnienia świata w którym Żydzi -- i państwo żydowskie -- mogą być w pełni zaakceptowani i w końcu żyć prawdziwie bezpiecznie. Wielu, którzy są przeciwni porozumieniom z Oslo i Wye (a ta grupa zdaje się kurczyć) ma tendencję widzenia świata jako zdecydowanego na dalsze prześladowanie Żydów.


   Orzekanie prawa Izraela do istnienia w oparciu o Shoah zaciemnia także samo-docenienie prawdziwej siły państwa, utrudniając tym samym podjęcie ryzyka wymaganego dla osiągnięcia pokoju.

To poczucie bycia ofiarami prowadzi wielu Izraelczyków i innych Żydów do odrzucania wszystkich żądań Arabów jako jakiejś pułapki. Jednakże osiągnięcie trwałego pokoju na ziemi Izraela może wymagać powrotu do tej samej Realpolitik, pragmatyzmu dwóch państw, który dopomógł w stworzeniu żydowskiego państwa przed pięćdziesięciu laty.


   Tak długo, jak mitologizujemy narodziny Izraela, podważamy wysiłki dla zbudowania pozytywnej żydowskiej tożsamości w następnym pokoleniu.

Powtarzanie mitu "bez Holocaustu nie byłoby Izraela" służy tylko podważaniu samo-szacunku u naszych dzieci. Czyniąc to, przyznajemy, że naszemu narodowi brakowało woli, odwagi, zaradności i zasobności do stoczenia pomyślnej walki o wyzwolenie. Czy to jest obraz Żydów, który pragniemy utrwalić?




To wcale nie jest abstrakcyjny scenariusz. Przez ostatnie jedenaście [dwanaście] lat program o nazwie "Marsz Żywych" ściągnął do Izraela około 40,000 licealistów. Podróż rozpoczyna się od tury przez miejsca obozów koncentracyjnych w Polsce, idzie śladami marszu śmierci z Auschwitz do Birkenau, a kończy się tygodniem w Izraelu, włączając Dzień Niepodległości. Cindy Friedman, dyrektor tego programu w Department of Overseas Students w Hebrew University's Hillel i niedawny uczestnik Marszu Żywych, mówi, że struktura tego programu "umacnia poczucie przyczynowo-wynikowe pomiędzy Auschwitz i Izraelem. Płaczą w Polsce, dotykają śmierci, czują zapach śmierci, a potem całują ziemię w Izraelu i bawią się na ulicy Ben Yehuda. Przeciętnemu uczestnikowi... trudno jest nabrać prawdziwego zrozumienia Izraela i jakiejś zdrowej łączności z nim."

Dla wielu z nas jest bolesne zmienić nasze postrzeganie Izraela jako "srebrną podszewkę" pokłosia Shoah. Mit Shoah-Izrael prowadzi do mniemania, iż zniszczenie europejskich Żydów było straszliwym, ale jakoś niezbędnym elementem tajemniczego boskiego planu zbawienia. Nawet modlitwa za państwo Izrael identyfikuje to państwo jako "reiszit cmichat geulatanu," początek naszego zbawienia. Jeżeli Hitler ma być postrzegany jako czynnik boskiego zbawienia, cały paradygmat sprawiedliwego i litościwego Boga rozpada się. Ale gdy Shoah i Izrael nie są postrzegane jako przyczyna i wynik, wyniszczenie europejskich Żydów traci nawet pozory odegrania wybawczej roli w powrocie Żydów do Ziemi Obiecanej.

Jest kuszącym argumentować, jak robił to wielki ortodoksyjny myśliciel Rabbi Joseph B. Soloveitchik, że narodziny Izrael reprezentują powtórne pojawienie się ręki Boga w historii. Posługując się miłosną symboliką z Pieśni nad Pieśniami dla zobrazowania relacji między Bogiem a Żydami, Soloveitchik sugeruje, że Bóg, który był zakryty podczas Shoah, powrócił do swoich umiłowanych i zapukał sześć razy. Każde zapukanie reprezentowało inny aspekt aktywnej roli Boga w narodzinach i przetrwaniu Izraela.

"Po pierwsze, zapukanie Ukochanego usłyszano na arenie politycznej. Nikt nie może zaprzeczyć, że z punktu widzenia stosunków międzynarodowych, ustanowienie państwa Izraela, w politycznym sensie, było prawie nadnaturalnym wydarzeniem... Po drugie, zapukanie Ukochanego było słychać na polu bitwy. Małe Izraelskie Siły Obronne pokonały potężne armie krajów arabskich. Końcowe zapukanie przychodzi z otwarciem bram Izraela dla imigracji Żydów zmuszonych do ucieczki z krajów arabskich po wojnie o niepodległość. Cud państwa nadszedł nieco późno; w wyniku tego opóźnienia tysiące i dziesiątki tysięcy Żydów zostało wymordowanych. Jednakże, era Boskiego samo-ukrycia się (hester panim) skończyła się... Nie lekceważmy tego! To jest głos mojego Ukochanego, który puka."
Nawet z tego punktu widzenia, można tylko zastanawiać się co skłoniło Boga do interwencji w Narodach Zjednoczonych w roku 1947, a nie sześć lat wcześniej. Utworzenie Izraela w żaden sposób nie rozwiązuje bolesnych teologicznych pytań postawionych przez Shoah. W najlepszym razie, jak zauważył Abraham Joshua Heschel, Izrael pozostaje "a slight hinderer of hindrances to believing in God" -- "drobną przeszkodą dla przeszkód w wierzeniu w Boga."



Demitologizacja relacji


Jak więc możemy rozpocząć de-mitologizację relacji między Shoah a Izraelem?

Po pierwsze, powinniśmy starać się używać określenie "Shoah" zamiast "Holocaust." W Siedmioksiągu, starożytnym greckim tłumaczeniu Biblii, holokaustos oznacza ciałopalne ofiarowanie. Stąd, określenie "holocaust" łączy ludobójstwo z niezasłużonym zbawczym znaczeniem, szczególnie gdy ofiarne popioły stają się ziemią Izraela. W przeciwieństwie do tego, hebrajski termin shoah oznacza zniszczenie, ruinę, katastrofę. Jest to dokładnie to, czym było masowe wymordowanie Żydów od połowy 1941 do 1945: katastrofą zupełnie pozbawioną zbawczego znaczenia.

W naszym upamiętnianiu Yom HaShoah [Dzień Shoah] potrzebujemy liturgii, która pomoże nam stanąć wobec nieubłaganej ciemności Shoah. Musimy oprzeć się łączeniu Yom HaShoah z Yom Ha'atzmaut, izraelskim Dniem Niepodległości. Rozdzielić te dwie uroczystości nie jest łatwo. Yom HaShoah wyprzedza Yom Ha'atzmaut tylko o dziewięć dni, sugerując pewną symboliczną sekwencję od śmierci do życia. Musimy przemyśleć rolę jaką Izrael odgrywa w naszych obchodach Yom HaShoah, starając się unikać tendencji wykorzystywania narodzin Izraela do nadawania Shoah jakiegoś niezasłużonego znaczenia lub pewnej optymistycznej końcowej nuty. Prawdopodobnie powinniśmy powstrzymać się od kończenia obchodów przez "Hatikvah." Podobnie musimy przeanalizować jak Shoah jest obecne w naszych obchodach Yom Ha'atzmaut. W opisywaniu powstania państwa Izraela nie powinniśmy używać frazy "z popiołów Holocaustu." Nawet jeżeli te słowa mają opisywać tylko sekwencję czasową, są często rozumiane w znaczeniu narodzin Izraela jako spłaty za cierpienia Shoah.

Najpotężniejszy impuls do łączenia Holocaustu i Izraela powstaje z wielowiekowej tendencji Żydów podkreślania po katastrofie ostatecznej obietnicy Boga ich wybawienia. Podczas sederu Pesach upamiętniamy drogę z niewoli do wyzwolenia, kierowaną silną ręką i wyciągniętym ramieniem Boga. Midrash poucza nas, że Mesjasz narodził się w dzień zburzenia Świątyni. Ale równocześnie unikamy dokuczliwych pytań teologicznych gdy nasze obchody Yom HaShoah i Yom Ha'atzmaut padają ofiarą mitycznego, podtrzymującego serca, zakończenia w hollywoodzkim stylu. W takim to duchu, Gates of the Seasons [ Bramy Pór Roku], przewodnik po żydowskim roku, wydany przez CCAR, kończy swoje komentarze o Yom Ha'atzmaut tak: "Odrodzenie Izraela z popiołów Shoah jest symbolem nadziei wobec rozpaczy, wybawienia wobec zniszczenia." Musimy oprzeć się tendencji przedstawiania Izraela w takiej zbawczej roli. Doprawdy, w erze po Shoah, znany liturgiczny nacisk na ostateczną Boską moc zbawienia utracił już pewien swój rezonans i zdolność pocieszania nas.

W naszej edukacji, w naszych dyskusjach, nawet w naszych umysłach, przestańmy uświęcać łatwe odpowiedzi, romantyzować przeznaczenie i przyjmować naiwne a niepochlebne mniemania o państwie żydowskim. Izrael istnieje nie dzięki Shoah, ale pomimo Shoah. Izrael nie jest "odwrotną" stroną Shoah, ale świadectwem żywotności, determinacji i zaradności Żydów.


Reform Judaism, Spring 1999.


z angielskiego tłumaczył Andrzej Kobos





Dr. David Arnow jest psychologiem, naukowcem w Center for Jewish Studies, Columbia University, New York, i dyrektorem d/s Jewish Communal Relations w New Israel Fund.








Copyright © 1997-2007 Zwoje