Poniższy tekst pochodzi z katalogu (*) wystawy prac Ryszarda Otręby w Muzeum Narodowym w Krakowie w grudniu 1999 i styczniu 2000.
(AMK)
PRYWATNA STREFA CISZY

ANTONI SZOSKA
Ryszard Otręba: prywatna strefa ciszy, 1980
Przypominam sobie, jak to pewnego dnia spotkałem na korytarzu krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Ryszarda Otrębę i w rozmowie z nim dowiedziałem się, że właśnie wrócił był z kilkudniowego pobytu w... Puerto Rico oraz że po drodze zatrzymał się w... hotelu Hilton w Nowym Jorku - niestety tylko na kilka godzin, bo miał następne połączenie z lotniska Kennedy'ego. Jego podróż, jak się dalej okazało, związana była z udziałem w jury Międzynarodowego Biennale Grafiki w San Juan, Puerto Rico. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ta faktyczna "światowość" artysty zdecydowanie kontrastuje z jego, skromną raczej i nie narzucającą się w oczy, choć na ogół uśmiechniętą, postacią pedagoga ASP (od roku 1961). Znany i ceniony w wielu krajach grafik i projektant, pozostaje Otręba, w gruncie rzeczy, człowiekiem prywatnym. Na okładce jednego ze swoich katalogów umieścił zdjęcie, na którym obok niego we własnym mieszkaniu i w pracowni znajdują się wmontowane portrety żony i dwóch synów. Sądzę, że ten intymny stosunek do rzeczywistości znajduje w pewien sposób odbicie w twórczości Otręby pozwalającej nawiązać kameralny kontakt z samym autorem.
Liczba osiągnięć artysty jest niemała. Jest to z całą pewnością sukces, choć nie tak spektakularny, jak w przypadku np. Kantora czy Pendereckiego. Są oni już hasłami w światowej encyklopedii sztuki. Hasło "Ryszard Otręba" też tam się znajduje, lecz trzeba umieć je znaleźć i właściwie ocenić. Otręba rozpoczyna swoją karierę jako "pierwszy." Zaczęło się od dyplomu z wyróżnieniem na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie (gdzie dodatkowo uczęszczał na zajęcia z grafiki). Potem przyszedł udział w I Ogólnopolskim Biennale Grafiki w Krakowie (1960). Odtąd już lista wystaw artysty z roku na rok "pęcznieje." Natomiast od roku 1964 Otręba zaczyna coraz częściej wystawiać za granicą: od Pragi poprzez Hawanę, Nowy Jork, Sydney aż do Tokio. Podobnie z nagrodami i pracami w zbiorach światowych muzeów i galerii.
Studia na Architekturze Wnętrz łączone z czynnym uprawianiem grafiki artystycznej nie pozostały bez wpływu na dalszą twórczość. Tak więc Otręba uprawia rysunek i grafikę artystyczną obok dyscyplin typowo projektowych: komunikacji wizualnej, plakatu, ekspozycji muzealnych i wzornictwa przemysłowego. Doświadczenia te mające, w pewnym sensie, swoją genezę w typie studiów owocują wyrafinowaną twórczością graficzną zbliżoną do konstrukcyjnej abstrakcji geometrycznej.

W trakcie rozmowy w domu (pracowni) artysty jego żona, mimochodem, zwraca uwagę, że pracuje on w absolutnym skupieniu pozwalającym wyłączyć się zupełnie z otaczającego życia domowego. I chociaż pewien stopień skupienia właściwy jest każdemu artyście, to jednak w przypadku Otręby posiada on szczególne znaczenie. Na marginesie można dodać, że na ogół twórczość w dziedzinie grafiki wymaga od artysty większego zdyscyplinowania (a więc i skupienia) niż twórczość w dziedzinie malarstwa sztalugowego. Używając określenia "artystyczny nieład" zwykle mamy na myśli to drugie właśnie. Artystycznym powodem wzmagającym skupienie u Otręby jest to, że niemal całkowicie opanowuje on proces twórczy. Czyni to zarówno od strony tworzywa, jak i jego opracowania. Nie korzysta mianowicie z gotowego materiału typu deski, linoleum czy blachy miedziorytniczej. Artysta ten uprawia bowiem gipsoryt. Sam odlewa płytę gipsową, utwardza ją, a następnie pokrywa
czarnym tuszem chińskim. Na tak przygotowanej powierzchni powstaje rysunek przy pomocy wielokrotnego rylca (dający charakterystyczne efekty). W tym miejscu Otręba zwraca uwagę na to, że biel rysunku w gipsie na tle
czarnego tuszu pozwala mu, już na tym wstępnym etapie, kontrolować kompozycję. Teraz, po nałożeniu farby drukarskiej, przystępuje do odbijania gipsorytu na papier. To z kolei czyni za pomocą wcierania farby kostką drukarską. Jak więc widzimy, proces ten całkowicie pochłania artystę. Nie jest jedynie zabiegiem czysto technicznym. W odniesieniu do grafik Otręby znajduje on całkowicie odzwierciedlenie w obrazie. Nakładają się w nim: ślad gipsu, ślad rylca, ślad ręki artysty oraz jego wizualna medytacja.
* * *
W tym miejscu można przytoczyć słowo wielkiego poety i konstruktora obrazu, Wasyla Kandinsky'ego o tym, że płaszczyzna obrazu ("PO") jest "żywą istotą," oraz że "(... ) za tym, co widoczne i uchwytne, kryje się to, co niewidoczne i nieuchwytne." Tak patrząc, zdaniem Kandinsky'ego, jesteśmy w stanie wyczuć "wewnętrzne pulsowania" tej istoty, jaką jest obraz.
Ryszard Otręba: inicjacja I, 1973
W grafikach Otręby nieobecne są namacalne związki z rzeczami naszego codziennego lub niecodziennego świata. Jest natomiast liryczna bądź dramatyczna konstrukcja, subtelna gra bieli, czerni i szarości uzyskana przez zróżnicowane zagęszczenie i rozrzedzenie równoległych linii. Oglądając te gipsoryty, odnosimy wrażenie zastosowania jakby artystycznego mechanizmu - powtarzania się w każdej pracy "grzebieniastych" struktur liniowych.
Ryszard Otręba: cisza, 1977
Powiem więcej, obecna w nich jest dostrzegalna okiem sprzeczność pomiędzy tym, co artystyczne, a tym, co mechaniczne, i wynikające stąd napięcia. W jej ramach jednakże autor ukazuje całą gamę możliwości wizualnych opracowania i, w rezultacie, "wygrania" tych napięć: od twardej geometrii w pracy Cisza poprzez ascetyczną lirykę Pokłonu aż do "romantycznych" w wyrazie Znalezisk.
Ryszard Otręba: pokłon IV, 1967
W tych i innych pracach można zwrócić uwagę jeszcze na inny efekt zastosowania owego "artystycznego mechanizmu." Plamy walorowe, tworzące raz to biologiczne, raz geometryczne formy, są jakby ustrukturalizowane "od wewnątrz," ukazane w swych głębszych warstwach zwykle niedostrzegalnych dla oka. Są niczym raster fotografii pod mikroskopem, inne zaś przypominają geologiczny przekrój (szczególnie Pokłon i Inicjacja I), bądź wreszcie linie papilarne ( Znalezisko IV).
Ryszard Otręba: znalezisko V, 1975
W swej poetyce Otręba nawiązuje do nurtu konstruktywizmu. Ascetyczny w swoim wyrazie, ten nurt sztuki poszukiwał przez swoich twórców form uniwersalnych, kosmicznych, odwołując się przy tym nie tylko do "ekonomii" i architektoniki obrazu, lecz często również do wartości muzycznych, mistycznych lub wprost do absolutu (Mondrian, Malewicz, a w Polsce Strzemiński). Mimo to prace Otręby uwalniają się od surowej powagi konstruktywistów. Swoimi tytułami i wyrafinowaną subtelnością form artysta sugeruje nam inny, ważny wymiar swej twórczości. Jest nim metafora "Ciszy", a dokładniej: "Prywatna strefa ciszy." Jest w niej zawarta tęsknota za jakąś podstawową harmonią i tym, co zbliża nas do powtarzalnego, a mimo to przecież, wcale nie nudnego rytmu natury. "Cisza", bez której żaden "dźwięk" nie byłby możliwy.
Podstawowe środki, jakimi dysponuje artysta w swoich grafikach to linia, czerń i biel oraz prostota układów kompozycyjnych. Jak te proste środki można pobudzić do życia w obrazie, jak budować nimi niepowtarzalny klimat i charakter plastyczny, niech powiedzą o tym same prace.
Kraków - magazyn kulturalny, 3/15, 1987
(*) Ryszard Otręba - grafika i rysunek / prints and drawings. Katalog wystawy.
Red. naukowy Zofia Gołubiew. Cykl "Graficy z Krakowa". Muzeum Narodowe w Krakowie, 1999.

Copyright © 1997-2007
Zwoje