
Stąd, oczywiście, bardzo wcześnie pojawił się martyrologiczny, oświęcimski nurt graficznej twórczości Ryszarda Otręby.
W latach 1953-1959 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Architektury Wnętrz. Jego profesorami byli Jan Krug, Marian Sigmund, Zbigniew Chudzikiewicz, Wacław Taranczewski i Zbigniew Solawa.
(Po latach, z dużym wzruszeniem Profesor Otręba dowiedział się ode mnie, że Jan Krug (1907-1989) był serdecznym przyjacielem mojego ojca od około 1930 roku, a później był jednym z moich mentorów.)
W roku 1956 Ryszard zaczął dodatkowo studiować grafikę w pracowni Profesora Mieczysława Wejmana. W dwa lata po studiach został pracownikiem naukowym Akademii Sztuk Pięknych i zajął się projektowaniem "form przemysłowych." Wraz z Andrzejem Pawłowskim zaprojektował m. in. kształty maszyn do szycia i obrabiarek. Był współautorem projektu znaków BHP oraz identyfikacji wizualnej przetworów owocowo-warzywnych firmy "Krakus".
Obok "form przemysłowych" i graficznego projektowania komunikacji wizualnej, uprawia grafikę artystyczną. Posługuje się techniką gipsorytu, w której płytą do rytowania jest płyta gipsowa. (O tej technice wspomniane jest tutaj nieco w pozostałych artykułach o Ryszardzie Otrębie.)
W latach 1966-1967 przebywał w Pratt Institute w Brooklyn, NY, jako stypendysta US State Department. Nazwisko jego stało się znane wśród grafików amerykańskich. W przeciągu następnych lat jego prace znalazły się w stałych ekspozycjach m. in. w The Solomon R. Guggenheim Museum i Museum of Modern Art w Nowym Jorku, w The Library of Congress i The Smithonian Institution w Waszyngtonie, w Philadelphia Museum of Art, w Museum of Fine Arts w Bostonie i w The Art Institute of Chicago. Z kilku innych wielkich muzeów, które permanentnie eksponują jego prace wymienię National Museum w Sztockholmie, Bibliothéque National w Paryżu, Tate Gallery i Victoria and Albert Museum w Londynie, Australian National Gallery, National Museum of Modern Art w Tokio i Graphische Sammlung Albertina w Wiedniu.
W roku 1968 został kierownikiem Katedry Komunikacji Wizualnej na Wydziale Form Przemysłowych w krakowskiej ASP. W roku 1980 nadano mu tytuł profesora nadzwyczajnego a w roku 1989 profesora zwyczajnego. W późniejszych latach był Dziekanem Wydziału Form Przemysłowych oraz Prorektorem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Przez cztery semestry wykładał w Sydney College of Arts w Australii, a przez przez jeden semestr w University of Connecticut, Storrs, CT, oraz w Rhode Island School of Design, Providence, RI.
W latach 1961-1999 miał 60 indywidualnych wystaw grafiki i rysunku lub form przemysłowych w Polsce i zagranicą. Wystawiał swoje prace na około 400 wystawach zbiorowych, w tym 240 międzynarodowych wystawach grafiki, rysunku i plakatu. Jest autorem znanych plakatów, m. in.: Miesiąc Pamięci Narodowej (1980) (oświęcimskich w tematyce) oraz Dni Muzyki Organowej (1977 i 1978) i Krakowski Festiwal Sztuki (1994).
Jest członkiem wielu międzynarodowych stowarzyszeń projektantów grafiki. Przez wiele lat był wiceprzewodniczącym, a później przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowego Biennale Grafiki w Krakowie. Był członkiem jury wielu międzynarodowych wystaw grafiki i wykładowcą na licznych międzynarodowych sympozjach.
W październiku 1997 brał udział w międzynarodowym sympozjum grafiki Sightlines w University of Alberta i w wystawie w Lattitude 53 Gallery w Edmonton, AB. Dyskutowałem z nim wówczas m. in. o Zwojach, których pierwszy numer ukazał się w Internecie kilka tygodni wcześniej. Ryszard udzielił mi wtedy kilku cennych rad co do oprawy graficznej Zwojów.
...Można kontynuować dyskusję nad formalnymi aspektami sztuki Otręby, ale to tylko część drogi do zrozumienia jego twórczości: do jej "polskiego charakteru." Wydaje mi się, że polska grafika kultywuje specjalny rodzaj ekspresjonizmu: dramatycznego, obfitującego w brutalne kontrasty, o ponurej atmosferze i często fantastycznych, nawet groteskowych tonach. Musi to być z pewnością odbiciem cierpienia polskiego narodu w tym stuleciu (i wcześniej), szczególnie w latach wojny. Byłoby to nienaturalne, gdyby przeżycia te nie ujawniły się we współczesnej sztuce polskiej - one to wzbogacają ją o ten impuls twórczy, którego brak w sztuce innych europejskich krajów, sztuce idącej w kierunku, jak się wydaje, suchych eksperymentów technicznych. Grafiki Otręby są pełne elementarnych kontrastów, świateł i cieni, tworzenia i destrukcji. Lecz kiedy świadomość powoduje ciągle ich powroty do "wczorajszych" potworności, choćby w sposób metaforyczny, prace Otręby wychodzą poza tragedię i przedstawiają postawę, za której źródło można uznać tradycję północnego romantyzmu takich artystów jak Friedrich, van Gogh i Munch. Jego "znaki" okazują się być utrwalonymi symbolami świata ducha i sublimacji: koła, monolity, płomienie. Tak więc Otręba wznosi się ponad surową rzeczywistość i tryumfalnie potwierdza swoją wiarę w twórczy charakter człowieka - która to cecha pomagała człowiekowi przetrwać wieki cierpienia. W tym właśnie widzę stałą aktualność grafik Ryszarda Otręby i uważam je za jedne z najbardziej zadawalających pod względem estetycznym struktur, stworzonych przez artystów grafików dzisiejszej Europy".
Stałej sublimacji podlegają prace Otręby. Polega to na odrzuceniu wszystkiego co zbędne, co stanowi niepotrzebny balast mącący klarowność przekazu, jego logikę i matematyczną przejrzystość w ustawicznym dążeniu artysty do stworzenia maksymalnie czystego, syntetycznego znaku-słowa-klucza. Otręba zachowuje niektóre zastane słowa-klucze, odrzuca te, które wytraciły dla niego sens, tworzy zupełnie nowe. Redukuje zestaw pojęć abstrakcyjnych i symboli dotyczących natury, ale zachowuje i wzbogaca słownictwo obecności człowieka w świecie. Zestaw pojęć, jakie zawiera grafika i rysunek Otręby, jest następstwem trwałej pamięci rzeczy i spraw minionych, jak i pojawienia się dziś nowych sfer działania człowieka i narastającej
wciąż zmiennej rzeczywistości. Pamiętamy jeszcze z dzieciństwa takie liryki i dramaty, w których niektóre słowa i intonacje pełne są ukrytych znaczeń, w których obraz staje się symbolem osobistym, wyłącznie subiektywnym. Jednocześnie przecież istniejemy i rozwijamy się pod ciśnieniem atmosfery dnia dzisiejszego. Nowym słowom, które mogłyby te wartości wyrazić, nadają znaczenie nowe struktury. Chodzi tu raczej o zestaw słów o treści osobistej, opisujący subiektywny stosunek artysty do tworzywa. Słowa najpełniej subiektywne są słowami "konstruktywnymi." One to tworzą nową poetykę, w której formy nabierają wartości właśnie dlatego, że są dziełem świadomego artysty.
Ryszard Otręba obok rysunku uprawia grafikę. Wybrał dla swoich potrzeb technikę gipsorytu, a więc tworzywo kruche i czułe, podatne każdemu zranieniu. Dyktuje więc konieczność, z góry niejako podejmowanych decyzji w kreowaniu obrazu, zaprogramowania go w wyobraźni, bo ślad dłuta jest przecież nieodwracalny. Lecz i w tym, uprawianym przez Otrębę procesie metodą odejmowania czerni na rzecz bieli - jest tyleż matematycznej kalkulacji, co gry intuicji i spontanicznego działania.
W gipsorytach Otręby jednolite płaszczyzny czerni i bieli zapewniają równowagę kompozycji, konkurują z rysunkiem, który przejmuje funkcje narracyjne. Gęste, równolegle linie układają się w szerokie pasma - regulują przepływ światła i podkreślają wieloplanową strukturę kompozycji. Rysunek jest precyzyjny, geometryczny, ale też i ekspresyjnie giętki, pulsujący zmiennym natężeniem i rytmem. Czujemy oddech konceptualisty, ale i romantyka wrażliwego na rzeczywistość.
Sztuka Ryszarda Otręby zmierza ku abstrakcji. W jego twórczości więcej jest jednak niepokoju niż dobrego samopoczucia i pedantycznego cyzelowania formy. Jeśli ktoś został uwiedziony elegancją aksamitnej czerni i nienaganną równowagą kompozycji tych prac, niech zwróci uwagę na rysunek. Jak bowiem interpretować - przy aspiracjach ku doskonałości - zakłócenia jego rytmu, erozję, zanikanie, spękania całych powierzchni.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||