
|
Nie jadam, co pewnie jest błędem; bo świat trzeba wchłaniać smak wiatru oceniać i szorstkość, wietrzyć zapach muzyki, kiedy smużką wąską pośród liści i zielska zzółkłego się przędzie. Przylegać: ręką słabą i spierzchniętą do rżyska, żwirowiska kolczastości jeżyn. Modlitwą - do światła drżącego. I przeżyć spokojnie o d r y w a n i e gdy świat - już odjęto. |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||