STANISŁAW GĄSIENICA BYRCYN






JUHASKA MIŁOŚĆ


Turnie wy moje, turnie ukochane,
Cy jo wos kiedy kochać zaprzestane?
I wtedy, kiedy legne we wiecystym grobie,
I wtedy - nie wiem - zabocem o tobie?

Tatrzańsko ziemio, ty ziemio dorodno,
Cemuś w tak wielgie cierpienio jest płodno?
Cy temu, ze pierś twojom piekno turnia zdobi,
We wtorej mięko woda jawne bruzdy robi?

Cy temu, ze wto cie nad zycie miełuje,
To mu w sercu los kwardy scyrby poznakuje,
Wtore juz zycie całe zabliźnić nie zdoło,
Bo piekno nasyk turni ku sobie go woło?

Woło cęsto ku sobie, ryje w dusy blizny
I ozpolo ogromnom miełość dlo Ojcyzny -
Tej tatrzańskiej ziemicy i regli, i lasów,
I tyk gęśli z jawora, i tyk mrucnyk basów,

Wtore nieroz jęcały turniami, dolinom,
Nad casami, co były, co bedom, co minom...

1960










KOŚCIELEC


Kościelec bez mgły stoł w słonku cały,
A po Świnicy ociero sie chmura.
Śniegi u spodku miejscami bielały,
Zieleniom jasnom stroi sie Magura.

Pod Cornym Stawem w gałeziak smrecyny
Okówiok nute juhaskom zawodzi.
Krapke ponizej, na środku kotliny,
Cyrwieniom ptosek upierzony chodzi.

Cisa, majestat, potęgi powaga
Owijo skały, groze przed ocami.
Wilgotnym licem śkli sie turnia naga
Jakby straznica nad tymi pyrciami,

Co wstązkom krętom wijom sie Dolinom,
Wtorom od miana Gąsieniców zwali.
Poziero ku tym, co idom i ginom,
Słysoł juhasów, kie owce posali.

Patrzoł Kościelec na wiesny sielanke
I ukrył w sobie ostatnie westchnienie,
Wtore mu posłoł, kie ginon samotny,
Młody Karłowicz, w śniegowej lawinie.

A sum był mocny jęk sie ozwinon,
Echo otarło świst śmierzci o skały.
I od tej grozy Kościelec zasłynon,
Choć go od downa nazywali Mały.

1964







KU SŁONKU


Z potęgi śpiewu i lotu ptoka
Powstawać moze obroz cudoka.
I myśl juhasa mo wątek w górze,
Kie słonko świeci, cy niknie w chmurze.

Jak komu lepiej, niek ta zacyna,
By data owoc twórco godzina.
Coby tak było, trza ducha z płani
Nierzodko dźwigać na poziom grani

Abo i wyzej, ka przestrzeń jasno
Myśl twórcom popchnie, kie je zbyt ciasno.
Kie sie myśl nasa wiąze z błękitem,
Duch sie nie łomie boleści zgrzytem.

I nie urągo, ze cierpi srodze,
Choć stopa krwawi w ciernistej drodze.
Cy worto cierpieć? Lepiej w rozkosy
Pęcnieć z przesytu, nie chodzić bosy?

Z tej to przycyny zawse w Parnasie
Sławnyk owiecek mało sie pasie.

1976







PIERWSZE


Pierse, Boze, Tobie złoze, to sie nie ozleci
Sława rodu Gąsieniców i scęście myk dzieci.
A ostatnie, jak śmierzć zatnie, tyz Tobie połoze.
Zaprowadź mnie ku wyzynom, wiekuisty Boze.

Nie kcem w grobie jo bez Tobie połozyć swyk kości.
Niekze w moim prostym sercu Twoja łaska gości.
Rac zapomnieć grzechów nędznyk mojego zywota.
Gdy cłek - Boze - prawo minie, do złego ochota.

Miejze litość dziś nade mnom, wiekuisty Boze,
A jo Tobie skołatane serce swoje złoze.
Cy je przyjmies, cy odrzucis, kie braknie zasługi,
Za Twe łaski wto wyrówno w swoim zyciu długi?

1977


(z tomiku Bacowskie pacierze, Pax, Warszawa 1987)








Copyright © 1997-2007 Zwoje