NAZWY DOLIN I SZCZYTOW TATRZANSKICH





FERDYNAND GOETEL



Skad sie wziely nazwy dolin i szczytow tatrzanskich? Tego nie zgadnie dzis nikt - chcialoby sie odpowiedziec, pomnac na archaiczne nazwy rzek, krain i miast. Nie ma rzeczywiscie sensu dochodzic skad wziela sie nazwa Dunajca wraz z jego dwiema odmianami, Czarnym i Bialym. Pol biedy jeszcze z samym Dunajcem, ale mozna sobie wypatrzec oczy, dlaczego Czarny ma byc nie to ze czarny, ale chocby ciemniejszy od Bialego.

Nazwa Tatr jest rownie nieodgadla co Dunajec. Tyle tylko mozna dowiedziec sie, ze po raz pierwszy dowiadujemy sie o Tatrach z aktu Henryka Poboznego. Pozniej wspomina o nich Jan Dlugosz. Zreszta Tatry razem z Karpatami mieszcza sie u starych dziejopisow we wspolnej a zarzuconej dzis nazwie: Krepak.

Zostawmy wiec na uboczu Tatry i Dunajec. Wdzieczniejszym zadaniem bedzie przeglad dolin i szczytow tatrzanskich. Juz pobiezny wglad wystarczy by spostrzec, ze tylko czesc ich ma stare nazwy ludowe. Inaczej byc nie moglo. Pozno odkryte a pozniej jeszcze zdobyte Tatry nie zaprzataly tak dalece uwagi gorali by im sie chcialo nazywac kazda turnie i kazda dolinke. Dokonali tego dopiero przybysze z nizin, ktorzy znalezli w Tatrach pole popisu dla swej zdobywczosci oraz romantycznej wyobrazni.

Nim poddam rozwadze nazwy ludowe i te pozniejsze, wydziele od razu nazwe szczytu pamietnego wszystkim, ktorzy choc raz w zyciu otarli sie o Zakopane. Jest to Giewont.

Iluz ludzi zjadlo zeby chcac rozgryzc zagadke tej nazwy! Slowo brzmi z niemiecka. Totez wielu badaczy upieralo sie, ze Giewont znaczy tyle co Jähe Wand, czyli stroma sciana. Korcace przypuszczenie nie wytrzymuje jednak krytyki. Niemcy pojawili sie w poblizu Tatr pozno. Neumarkt, czyli Nowy Targ, miasteczko na prawie magdeburskim, powstaje dopiero w XII wieku, Zakopane od Nowego Targu dzieli odleglosc 27 km. Tam, gdzie dzis kolej i szosa, wila sie kiedys droga lesna zdolna polamac kola wozom a woznicom odbic nerki. Giewont, choc widoczny z Nowego Targu, nie goruje bynajmniej nad tym miasteczkiem. Korona widnokregu jest raczej Swinica. Bywalo jednak, ze bardziej przedsiebiorczy osadnik niemiecki zapuscil sie az do podnoza Tatr. Jest przeciez w Poroninie slynna rodzina goralska o nazwisku Gut. Dlaczegoz jednak dopiero owe Guty, przybyle tak pozno na Podtatrze, mialy ochrzcic szczyt, ktory dominowal tak bardzo nad dolina gornego Dunajca, godlo jej jakby i orientacyjny kopiec zarazem? A zreszta Guty Gutami a w Zakopanem jest stara rodzina Giewontow. Nie trzeba chyba tlumaczyc, ze w tym wypadku czlowiek wzial nazwe od gory a nie gora od czlowieka. Nie ma wiec i nie bedzie klucza do Giewontu.

Przejdzmy do nazw ludowych i ukazmy wprzod te, ktore mowia same za siebie. Wolowiec wypadnie postawic na pierwszym miejscu. Pologa te gore, pokryta bujnym trawnikiem, nazwali na pewno juhasi, wypasajacy tu gromadzkie trzody. Do Wolowca podobny Woloszyn, lecz nazwa jego wyraza zupelnie co innego. Gdy bowiem na Wolowcu zapisano tylko pasace sie wolki, na Woloszynie zlozono swiadectwo ciemnookiemu pasterzowi-koczownikowi, ktory lukiem gor przybyl z Woloszy az do Tatr i zagniezdziwszy sie u ich podnoza, dal poczatek wielu rodom goralskim z Rojami i Wawrytkami na czele. Czytelna bedzie Hala i Przelecz Pyszna, nie nalezy tylko zapominac, ze Pyszna znaczy tyle co bujna. Hlina albo Hlinska Dolina dala sie we znaki kazdemu, kto ciaptal przez jej gliniaste mokradla. Nie inaczej bylo w Blotnej. Cicha zas, rozlegla, lesna i odludna, niezrownanym byla zaciszem.

Nie tylko legende o pasterzu woloskim odnajdziemy w nazwach tatrzanskich. Bedzie i inny, dawniejszy zapis z historii gor. Mysle o Jaworowej Dolinie i Jaworowych Wierchach, a takze o blizszej Zakopanemu Jaworzynce. Byl wiec taki czas gdy jaworowy bor porastal w glebi Tatr, nim wyparl go stamtad swierk, intruz zwycieski. O bukach i buczynie opowie nam to samo Buczynowa Dolina i Buczynowy Wierch. Olche zapamietaly Olczyska. Badacze starodawnych dziejow gorali powinni by dowiedziec sie od botanikow, kiedy to, w ktorym stuleciu czy tysiacleciu, dokonala sie inwazja swierku. Bylem mlodzikiem jeszcze gdy w Koprowej Dolinie liczylem sloje powalonych swierkow. Bywalo po trzysta i wiecej. A byly to przeciez swierki samosiewne, prawnuki awangard iglastego zagonu. Rzecz nie jest blaha. Wspomniane nazwy dolin swiadcza przeciez niezbicie, ze lud goralski byl w Tatrach wczesniej nim zanikl lisciasty las, a mowil tym samym jezykiem co dzis.

Od drzew przejde do kwiatow. Od krzewu litworu Litworowa Dolina i Litworowy Wierch. Od goryczki Goryczkowa Hala, W Koprowej Dolinie dopatrywano sie zwiazku z miedzia, zwazywszy stare i zarzucone sztolnie na zboczach Krywania. Jest to moim zdaniem blad. U podnoza Krywania oplata sie Dolina Hlinska i ta dopiero w gorze zmienia nazwe na Koprowa. A tam po sztolniach sladu juz zadnego. Nazwe Koprowej nalezaloby przypisac roslinom z rodziny baldaszkowatych, nazywanych przez gorali koprem. Inaczej bedzie z Koperszadami na wschodnim krancu Tatr. Tam nazwa wskazuje wyraznie na pochodzenie od Kupferschächte, tj. od szybow miedzianych. Przelecz Liliowe i Czerwone Wierchy nazwano juz tylko od koloru kwiatow zadomowionych tu i tam. Od porostow zas Zolta Turnia. Niechzez tu wplote jeszcze skorusniak, ktory nie jest nazwa lokalna ale terminem oznaczajacym jar porosly gaszczem, w ktorym panuje skorus czyli jarzebina. Nazwa skorus przybyla oczywiscie z Woloszy.

Czastka to tylko starych, ludowych nazw, lecz czyz juz teraz nie mozna powiedziec, ze nie ma na swiecie gor, gdzie by tyle mowily nazwy?

Mniej niz o roslinie powiedza nam nazwy o tatrzanskim zwierzu. Kozie Wierchy przypomna liczne w nich kiedys kozice. Od lat juz nie spotkac zadnej.




Dolina Swistowa, jak Swistowka, rozbrzmiewaly za to za mych czasow swistaczym alarmem. Orkiestra to gra zapewne po dzis dzien. Zatrzymajmy sie na chwile przy nazwie: Swistowa. My, ludzie z nizin nazwalibysmy ja fachowo i scisle: Swistacza. Rzecz jednak w tym, ze swistaka po stokroc latwiej uslyszec niz ujrzec. Wie o tym "polowac" goralski i slusznie nazwal Dolina Swistowa. Kto szlyszal poranne choraly swistakow w kotle pod Polskim Grzebieniem, zwielokrotnione przez echa, zrozumie czar i celowosc tego slowa.

Rohacze tez chyba od kozic a nie od rogatego ksztaltu jednego ze szczytow. Gdyby bylo inaczej, nie nazwano by przeciez drugiego Rohacza Placzliwym. Nazwa Baranie Rogi wynika z ksztaltu gory.

Orla, niedzwiedzia, rysia pominieto. Jest za to kilka nazw wzietych ze swiata zwierzecego i calkowicie niepojetych. Oto Swinica, jak na zlosc, krolowa polskich Tatr. Nie bylo dzikow na tej wysokosci, nie bylo swin domowych na halach, bo ni gleba, ni czlowiek nie mial ich czym wykarmic. Czyzby zawazyl tu masywny, rozwalisty ksztalt gory? W ostatecznosci mozna by sie z tym zgodzic.




Ale na pewno kaprysem jest Zabie, zbocze okalajace Morskie Oko od wschodu. Kochani zdobywcy gor chcieli wiarygodnic to Zabie i nazwali jeden zab w grani Mieguszowieckiego Szczytu przyglupio Zabim Koniem, ze to niby krzesanica podobna do zaby i do konia. Z Zabiego Konia wywodzi sie Zabi Staw u jego podnoza. Chcialbym widziec zabe, ktora by w nim nie zdechla.




Nie duza ale ciekawa grupe stanowia nazwy wynikajace z wlasciwosci fizycznej danej doliny czy gory. Wspaniala Roztoka, tj. wawoz, ktorym pedzi spieniony potok z Pieciu Stawow Polskich, dzierzy tu prym. Tuz za nia postawilbym Krywan, zwazywszy jego pochylona baszte. Po Krywaniu ex equo Hruby i Kosista. W pierwszym wypadku chodzi o ciezkiego, szeroko rozsiadlego zawalidroge, w drugim - o gore z grzbietem dlugim a wykrzywionym ku polnocy w ksztalt kosy. O nazwie Rysow rozstrzygnela rysa przebiegajaca gore od wierzcholka do podstawy. Lodowy wzial nazwe od sniegow zalegajacych kociol pod polnocnymi uciosami gory. Lomnicy nie sposob wytlumaczyc jednoznacznie. Chodzilo o uciosy, zlomy tej gory lub tez, co prawdopodobniejsze, o spadajace z niej skaly? Kazdy, kto byl na Lomnicy od poludnia czy polnocy, wie jak bardzo kruche sa jej sciany.




Nie mam natomiast pewnosci czy nazwa Wysokiej jest pochodzenia ludowego. Nie slyszalem nigdy aby gorale gore strzelista nazywali inaczej niz Bystra. Bystra a nie Wysoka zwie sie dominujacy szczyt Zachodnich Tatr. Ludzie w Tatrach bywali zglosza tu moze sprzeciw, powolujac sie na swoisty, wyniosly ksztalt tej gory. Tak! Wysoka wyroznia sie rzeczywiscie wynioslym a foremnym ksztaltem, nalezy jednak do szczytow z polnocy niemal niewidocznych. Nazwa Ganek znakomita, watpie jednak czy pierwotnie oznaczala tylko szczyt Ganku. Chodzilo tu zapewne o linie, gdzie masyw Ganku zalamuje sie i spada w dol pionowa sciana. Dziwny ten i jedyny w swej gwaltownosci zalom nazwalismy pozniej Galeria Gankowa. Ostry Wierch jest juz wymyslem taternikow. Mala, niewidna turnia doszla dopiero do znaczenia, gdy na Tatry zaczeto spogladac okiem zdobywcy. Spiglasami nazywaja przeciez gorale turnie opadajace gladkimi, spadzistymi scianami.

A teraz rozdzial zachwycajacy: gory graniczne. Na samym krancu Tatr od zachodu stoi Osobista jak odosobniony zamek u lancucha gor. Dziwna ta nazwa jest arcydzielem jezykowego geniuszu gorali. Kto w slowach tych dopatrzy sie przesady, niechaj sprobuje nazwac te gore inaczej nie zapominajac o jej osobliwym polozeniu. Osobna. Samotna. Krancowa. Oddzielna. Prawda, jakie to nieporadne i banalne? Osobista! Nie moze byc inaczej! Nie mniej celna od Osobistej jest turnia Zaslonista, przegroda miedzy dolinami Kacza i Czeska.

A takze Zawory, tj. grzbiet gdzie zwieraja sie cztery potezne doliny: Cicha, Hlinska, Koprowa, Pieciu Stawow Polskich. Jaka komisja literatow czy jezykoznawcow wymyslilaby rownie celne i piekne slowo? Wszystko to prawda! - uslysze moze w tym miejscu, dlaczego jednak gorale mieliby wyroznic niewysoki i niewidoczny grzbiet a pominac Wysoka? Odpowiem: przez Zawory prowadzily od wiekow tropy zbojnickie i klusownicze. Nie ma w Tatrach przesmyku rownie "gwiazdzistego" jak ten. Polnoc, poludnie, wschod, zachod - na wszystkie strony stad trop, i to nietrudny, dobrze okryty.

Rohatka, przelecz na pograniczu Spiszu i polskiego Podtatrza, mowi sama za siebie. Lecz Krzyzne, przelecz znana i wslawiona w wielu opisach, obudza juz pewne refleksje. Dobrzy ludzie utrzymywali, ze nazwa pochodzi od krzyza, postawionego tam za dawnych lat. Nie sposob sie z tym zgodzic.




Krzyzne znaczy tyle co przelecz, miejsce gdzie trop krzyzuje sie z lancuchem gorskim.




Jest przeciez i drugie Krzyzne w Tatrach, przy czym nazwa okresla juz o jaki przelazek chodzi. Mam na mysli Krzyzne Liptowskie, wglebienie w jednym ze zboczy, przemykajacych od Zaworow.

Nazw zwiazanych z imieniem czy nazwiskiem czlowieka mniej nizby sie mozna spodziewac. I oto rzecz ciekawa: nigdzie w gorach nie pozostal slad po Janosiku, o ktorym tak wiele w piesni, malunkach i pogwarkach. Zadziwiajace na pozor zaniedbanie ma prosta przyczyne. Nazwy goralskie sa przeciez stare, a dzieje i dramat Janosika to dopiero XVIII wiek. Stara, odwieczna jest natomiast legenda zbojnicka, Zbojnicke Turnie zdaja sie ja utrwalac. Obawiam sie jednak, ze nazwe te nalezy poczytac za twor wyobrazni romantykow przybylych z nizin. Nieduze, choc piekne krzesanice Zbojnickich Turni nazbyt przypominaja pomnik, a gorale o pomniki nie dbali.

I oto wchodzi tu nieoczekiwanie w gre dolina... Kacza, Kaczy Staw i nad nim Kaczy Wierch. Termin jest pozornie bezsporny. Kaczy wiec kaczka. Wyliczajac nazwy dziwaczne, wskazujace na swiat zwierzecy, Doline Kacza opuscilem. Jest to wielka dolina, na zapleczu calego lancucha szczytow i przeleczy, od Garlucha po Ganek. Kaczki nie gniezdza sie na wodach tatrzanskich. Strumienie sa tu bowiem zbyt bystre, stawy zbyt jalowe. Nie bywa tu rowniez kaczek w przelocie, bo ciag ich ku Polsce czarnomorski. Mozna by wiec wzruszyc ramionami nad ta nazwa, gdyby nie to, ze "kaczak" znaczy po serbsku zbojnik. Jezeli przypomnimy sobie, ze Beskid, nazwa przez dlugi czas niezrozumiala, zostala w koncu wywiedziona ze slownictwa albanskiego ("beskid" znaczy po albansku gorzysty las), z rownym prawdopodobienstwem nalezy w Kaczej Dolinie dopatrzec sie scislego zwiazku ze serbskim slowem "kaczak", czyli zboj. Polozenie doliny odludne, wygodna nad nia przelecz ku poludniu tworzyly z niej idealna, rzecz mozna, "zasadnie" zbojnicka.

W Kasprowym wyrozniono jakiegos Kaspra, o ktorym glucho. Tomanowa, choc to niepewne, od jakiegos Tomka, bacy slowackiego. Zuberska Dolina nie od zubrow, ale od rodziny Zuberow, osiadlych opodal Czarnego Dunajca. Jeden z nich do ostatnich czasow mial prawo wypasu w dolinie swego imienia. Nad pochodzeniem nazwy Kalatowki glowilem sie dlugo, az dowiedzialem sie o goralskiej rodzinie nazwiskiem Kalata. Mietusi Przyslup nalezaloby bez wahania zaliczyc do tej samej kategorii, gdyz jest rodzina Mietusow na Podtatrzu. Bieda jednak w tym, ze ow Przyslup Mietusi wystepuje nie tylko w Tatrach ale i wielokrotnie w calym Beskidzie. W czym rzecz nie zgadniesz, tymbardziej ze przyslupow inne niz Mietusie nie ma. Puscmy wiec tym razem wodze fantazji i zgodzmy sie, ze Przyslup Mietusi jest to trawiasty zaroslak, przylegly do gorskiego grzbietu i pachnacy zielem, jagoda, rydzami i dymem szalasu, w ktorym wedza sie owcze serki.

A Hala Gasienicowa, najwspanialsza z gorskich lak? Rod Gasienicow, jeden z najstarszych, wskazywalby ze hala wziela nazwe od niego. Gdym jednak dawnymi jeszcze laty dochodzil, ktore rodziny mialy udzial w wypasach na Hali Gasienicowej, Gasienicow odkrylem niewielu. A "hipoteka" owa, spisana dopiero w ostatnich latach przed wojna, byla niezmienna przez wieki. Stad wniosek, ze rownie dobrze rod Gasienicow mogl wziac nazwe od hali, jak hala od niego. Liszka na Hali Gasienicowej nie jest zjawiskiem charakterystycznym, widuje sie jej jednak sporo. Bywaly chwile, ze cale roje bielinkow unosily sie nad Gasienicowymi stawami. Gasienica ich zielona, jak trawnik. Moze wiec tu wlasnie klucz do nazwy Hali Gasienicowej.

Sa w Tatrach nazwy-twory wyobrazni. Nalezy do nich, choc niecalkowicie, Osterwa, strzelista turnia nad Stawem Popradzkim. Ostrywka, lub ostryzka nazywa lud wyschly swierkowy pien z podcietymi nieco galeziami. Sluzy on za ostoje snopom. Przenosnia to daleka gdy chodzi o szczyt, chocby tak strzelisty. Klopotliwa jest nazwa Dudowych Kominow. Dudy to po goralsku organy. Kazdy, kto z Koscieliskiej Doliny spogladal na pionowe, rozczlonkowane uciosy nad grota Mylna, zgodzi sie chetnie na to zestawienie. Byc moze jednak, ze na hali ponizej uciosow rzadzil sie kiedys jakis baca, ktory byl zarazem kobziarzem. Kobza tak samo znaczy tyle co dudy. Sliczna i jasna przenosnia jest Hala na Stolach. Stoly, to trawiaste tarasy u podnoza Dudowych Kominow. Dalej Koscielec, ktorego foremna piramida przypomina ostry gotycki dach lub wieze koscielna.

Najwspanialszym jeziorem tatrzanskim jest, jak wiadomo, Morskie Oko, Czestochowa turystow, jak twierdzil z pewna irytacja Karol Stryjenski. Zestawienie bylo niezle, zwazywszy mistyczne piekno a takze i tajemniczosc tego zakatka. Legendy zwiazane z jeziorem i jego otoczeniem znalazly wyraz w kilku fantastycznych nazwach. Skad pochodzi nazwa Morskiego Oka, nie sposob dociec. Istnienie drugiej nazwy - Rybi Staw - nasuwa podejrzenia, ze nazwa Morskie Oko jest tworem wyobrazni ludzi przybylych pozno do Tatr. Te same przupuszczenia nasunie Mnich, kstaltna iglica pod Mieguszowieckim zboczem. Dlaczegoz jednak Przelecz Mieguszowiecka nad kotlina Morskiego Oka ma nazwe bezspornie juz miejscowa: Pod Chlopkiem? Chlopek ow, to slup skalny stojacy nad przelecza. Glebiej zas, na przedluzeniu Zabiego: Mlynarz. Morskie Oko, Mnich, Mlynarz, widmo Chlopka na przeleczy, trudno oprzec sie wrazeniu, ze miejsce to opromienila legenda. Jesli powstala samorzutnie, tym bardziej niepokoi.

Durny czyli Dumny jest unikatem, gdyz nazwa wyroznia tu wlasciwosc psychiczna, charakter, ze tak powiem, gory.

Cykl nazw ludowych zakoncze Dolina Koscieliska. Naprzeciw tej doliny, choc nieco na wskos rozsiadlo sie Koscilisko, wies. Pierwszy kosciolek wystawiono tam dopiero za mej pamieci. Slusznie wiec uznano, ze zrodloslowem Koscielisk nie jest kosciol ale kosci. Krokiem dalszym bylo przypuszczenie, ze w dolinie czy jej poblizu odbyla sie w okresie wedrowki ludow krwawa bitwa. Niektorzy widzieli nawet w Tatrach Tatarow. Powolywali sie przy tym na rodzine Tatarow, wcale liczna na Podhalu, dawali nawet do zrozumienia, ze kto wie, moze i sama nazwa Tatr?... Zapomnijmy co rychlo o tych Tatrach, bo jakiz syn stepu zasmakowalby w przedzieraniu sie przez puszcze tatrzanskie? Ze tu sie jednak cos stalo, ale dawno, bardzo dawno temu, swiadczy legenda goralska o spiacych rycerzach, przywiazana do groty w tyle wywierzyska Dunajca w tejze Dolinie Koscieliskiej. Dzis po przejsciach ostatniej wojny, nie zgniewalibysmy sie gdyby odkryto, ze w Dolinie Koscieliskiej wyrznieto Ostrogotow.

Spojrzmy teraz czym wzbogacili nomenklature tatrzanska przybysze z nizin. Wiekszosc szczytow tatrzanskich byla nie nazwana. Nie mozna wiec brac za zle "ceprom" zapalu, z jakim wzieli sie do uzupelniania luk w katalogu nazw. Zaczeli jednak - o dziwo - od nazywania na swoj sposob dolin i przesmykow juz nazwanych. Tak pierwszym bodaj wyczynem narodowej rady milosnikow Tatr byly Wodogrzmoty Mickiewicza, nazwa podwojnie niefortunna, gdyz "wodogrzmoty" to pretensjonalny dziwolag, Mickiewicz zas nie tylko ze w Tatrach nie byl, ale ledwo wiedzial o ich istnieniu. Po wieszczu uczczono pomniejszych. Polana Wincentego Pola nazwano czesc Hali Smytnej. J. I. Kraszewskiego uwieczniono z kolei "brama" w Dolinie Koscieliskiej. Franciszkowi Nowickiemu przyznano przelecz w lancuch Polskich Tatr. Byly zapedy, aby polane pod Wysoka w Dolinie Bialej Wody nazwac Polana Adama Asnyka, zwazywszy wiersz przezen napisany o tej wlasnie polanie.

Tu na szczescie skonczyly sie zakusy awansowania Tatr na narodowy panteon. Do glosu doszli z kolei romantycy. Glownym pomnikiem ich wyobrazni jest Orla Perc, szczytowy trop, przewijajacy sie od Swinicy po Krzyzne... Gdyby orlem byc...

Zawrat, sadze, nazwali tak gorale, biorac pod uwage krzywizne i niewidocznosc jaru. Gdy jednak laziki z nizin odkryly, ze mozna rowniez dostac sie na przelecz po skale wzdluz jaru, a trop ten uzbroily w klamry i lancuchy, powstal w wyobrazni ten drugi, nowy Zawrat, miejsce, gdzie dusza ludzka chwieje sie w obliczu przepasci.

Pamietam zabawny epizod, swiadczacy jak odmiennie gorale i "cepry" pojmuja przyczyny zawrotu glowy. Szlismy zbiorowa wycieczka do Morskiego Oka przez wspomniana juz Orla Perc. Grupa nasza skladala sie z kilku wytrawnych taternikow i calej gromady przygodnych turystow. Z gorali towarzyszyl nam Bartus Obrochta i kilku jego muzykantow. Pod ktoras z zelaznych drabinek jedna z pan zapytala:

- A wam, panie Obrochta, nigdy sie w glowie nie kreci?

- Ba, cemus ni? - dobrodusznie odpowiedzial Barus. - Kiej sie tak ze dwie noce gra i pije... pije i gra...

Bartus byl kpiarzem, tym razem jednak nie zartowal...

Lecz idzmy Orla Percia. Zmarzla i Zamarla Turnia przejmuja dreszczem. Jak skromnie brzmia przy nich Kozie Wierchy i Kozie Czuby. I naraz: Granaty.




Dlaczegoz? Nie ma slowa "granatowy" w gwarze goralskiej. Jest modry, jest niebieski. I nie ma nic granatowego w Granatach. Jezeli chciano tu dac replike sasiedniej Zoltej Turni, zapomniano, ze Zolta pokrywa rzeczywiscie zolty porost. Orla Baszta wrecz juz napedza strachu mysla o orlich szponach i dziobie. Gdym pierwszy raz, mlodzik jeszcze, ujrzal Orla Baszte, wyobrazalem sobie, ze zamieszkuja ja orly. Krolewski ptak, choc nieraz zatoczy kolo nad Pieciu Stawami, gniezdzi sie jednak daleko od Orlej Perci, w uciosach Krywania i Czerwonych Wierchow. Orla Baszta jest ostatnim plodem wyobrazni Orlej Perci.




Groza tchnie jeszcze Szatan, juz po tamtej, poludniowej stronie grzbietu. Gora ma, owszem, ksztalt nieprzyjemny, trudno wiec bylo skojarzyc ja z goralskim diaskiem, ktorego byle piesek z chalupy przepedzi. Rozpostarte obok Szatana, Baszty wiecej przemawiaja do przekonania, gdyz gora przypomina rozpadle zamczysko a niejeden goral siedzial w baszcie orawskiego zamku. Najcelniejsze sa Widly, dwie krzesanice opodal Zelaznych Wrot.




Zatrzymajmy sie jeszcze w Ciemnosmreczynach. Jest to rzecz prosta kwiatek, ktory uronilo w Tatrach slownictwo Mlodej Polski. Ciemnosmreczyny, czyli bor na rozgalezieniu dolin Hlinskiej i Koprowej, byla to Mekka wolnych i burzliwych duchow, nirwana cierpiacych na "Weltschmerz," kosciol i cela samotnikow. Nie znac jej - znaczylo tyle co nie przeczytac zadnej z ksiazek Nietzschego, nie zachwycic sie ktoras z nordyckich sag. Warto by poszperac u ktorego z pisarzy zwiazanych z Tatrami pojawiaja sie po raz pierwszy owe Ciemnosmreczyny. U Tetmajera, u Kasprowicza, czy moze u Orkana? Ktokolwiek z nich czy moze jeszcze ktos inny ochrzcil tak uroczysko pod Hrubym, splacil dlug, jaki pokolenie tamtych lat zaciagnelo wobec Tatr.

Tu koniec moim rozwazaniom. Wiem, ze sa niezupelne i niekiedy dowolne. Wiem, ze sprawa ta wymaga powazniejszego studium. Moze podejmie je ktos inny, bardziej ode mnie powolany. Nie mialem zamiaru pisania rozprawy naukowej. Wydobywam tylko z zapomnienia temat wdzieczny chyba dla ludzi nauki. Jezeli rozsadzajac kwestie tak rzeczowa jaj nazwy tatrzanskich dolin i gor, odbylem przy tym myslami rozkoszna wedrowke po Tatrach, to taki juz jest ich czar i taka sila mojego do nich przywiazania.


Wiadomosci 16/420, Londyn, 25 kwietnia 1954








Copyright © 1997-2000 Zwoje