
Byc moze, ze sprzezenie tylu czynnikow, rownie fenomenalne, jak fenomenem geograficznym sa same Tatry, wytryskujace nagle z pologiego lancucha Beskidu, stanowi o tej jedynej w swoim rodzaju dramatycznosci krajobrazu tatrzanskiego, w ktorym zdaje sie kipec zywa i nieustanna walka. Sa przez to blizsze czlowiekowi i przemawiaja do niego bardziej bezposrednio, bardziej "po ludzku," niz chlodny majestat Alp czy zaswiatowa fantastycznosc Himalajow.
(fragment ksiazki Tatry,Veritas, Londyn 1953)

Zalubic sie mozno we wos! Hodzilek ci jo po wieksyk gorak, widziolek wieldzazne sniegi i lody, co ik nie wrabac, hociojby ta ludzie tysioncami rabali sto lot a moze i wiecyl, ale skotwilo (*) mi sie za womi i przyjijeholek, coby wos uzrzec, pogworzyc jak z przjijocielomi, bo wy przjijociele noserdecniejse, Tatry wy moje!
Mocorny jest duk, co siedzi we wasyk wirhak a halak, co ozkazuje smrekom a skwirkom,(**) zeby sumialy w ludzkie serca smetnom spiewonkom - haj wyliwiajom te smreki, wyliwiajom (***)- a siklawicom, zeby grzmialy po skalak glosem dalikik casow, ki na swiecie bel ino Bog, turnice, pustaci (****) a bory!...
(Kuryer Lwowski, Lwow 1898; fragment)

|
Ku mej kolysce lecial od Tatr o skrzydla orle otarty wiatr, o limby, co sie patrza w urwisko, lecial i szumial nad ma kolyska. I do mej duszy na zawsze wlal tesknot do orlej swobody szal i te zadume limb, co sie cisza objete wielka, w pustce kolysza. |

|
Stanalem na przeleczy... swiat czarow przede mna! Wzrok zdumiony wen topie - podziw dusze tloczy... Dolem - stawy czernieja, jak pior pawich oczy, W gorze - piesn!.. ale mysla stworzona nadziemna. Piesn runami granitow pisana przede mna! Skamienialy sen Stworcy, dumny sen, uroczy! Tam - ku krancom pustyni gwiazda dnia sie toczy, Plona szczyty - tam z glebin wstaje wieczor ciemno. Siadlem - cisza na gorach - oko stawow drzymie, Patrza w Tatry, w te runy przedwiecznej zagadki; Chcialbym przejrzec, przeniknac jej mysli olbrzymie. Wiatr - bajarz lekkim palcem strune marzen traca, Z wolna uchodza z serca goryczy ostatki, O! tu siedziec i sluchac, i dumac bez konca! Tatry, Poezje, Lwow 1891 |

|
Jak ciche sa te gory, gdy leza pod sniegiem, zaszyte w bialy calun kosowkowym sciegiem! Choc niezywe na pozor, sa tylko w letargu. Czasem wstrzasna sie, z piersi zrzuca stosy piargow i przeciagna sie we snie. Wowczas jak garsc lisci spadaja z nich najlepsi, najpierwsi turysci... Towarzysze ich potem zaszywaja w plotno i niosa ku nizinom sciezka blada, smutna... Cisza lesna, 1928 |

|
Pamieci Marzeny Skotnicowny Slysze:Kamienuje te przestrzen niewybuchly huk skal. To - wrzask wody obdzieranej siklawa z lozyska i gromobicie ciszy. Ten swiat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem, ucisze, lecz - Nie pomieszcze twojej smierci w granitowej trumnie Tatr. To zgrzyt czekana, okrzesany z echa, to tylko caly twoj swiat, skurczony w mojej garsci na obrywie glazu; to - gwaltownym uderzeniem serca powalony szczyt. Na rozpacz - jakze go malo! A groza - wygorowana! Jak lekko turnie zawisla na rekach utrzymac i nie pasc, gdy w oczach przewraca sie obnazona ziemia do gory dnem krajobrazu, niebo stracajac w przepasc! Jak cicho w zatrzasnietej piesci pochowac Zamarla. 1929 |


|
Jest takie gniazdo. Bez dna. W glob sie tam wnika gleboko Swistakami, woda jezior, opoka. Tatry. Bez dna. Bez wieka. Ptakiem, oparem, wiatrem, oszczepem zielistym smreka, turnia, co niebo lize, i niebem, ktore jest blizej, wylatuje sie w bezmiar czlowieka. Tatry. Bez wieka. Liryki tatrzanskie, 1956 |

|
Przezroczyste a sciana Niewazkie a mur Wali sie na mnie po pochylym stoku ze przywieram ciasno do tetniacej ziemi Wokol gna sie szlochem korony jodel W swiscie i gwizdzie nie slychac nawet trzasku pekajacych pni Ogluszona patrze jak pokotem klada sie smreki jak rozwieraja sie rany ziemi dartej korzeniami padajacych drzew Moj krzyk tlumi ciezka lapa stezalego w okrutna dotykalnosc powietrza Sezon w Tatrach i po sezonie, Gdansk 1981 |


|
K. S. rumowisko granitukarly kosowek mchow pelznacy liszaj czarnego stawu woda tak jalowa ze pstrag ikry tu nie zlozy my sie wdzieramy w ten okrutny pejzaz jakby nam Stworca raj Szczatki emocji, 1982 |

|
Tu nie ma pieknych slow Tu one nic nie znacza - tu sa takie miejsca w skale ktore nigdy slonca nie zobacza - tu sa takie miejsca na ziemi gdzie najcenniejsze milczenie |
|
Czasem w skamienialym swiecie kamienieja ptaki W miejscu zetkniecia sie skrzydel z ziemia okruchy skal a nad nimi taki spokoj taki blekit nieba jakby sie Tatrzanskie, Poznan, 1982 |

Pochodzenie nazwy jest zapewne ludowe, lokalne. Wsrod ludnosci, roznej zreszta narodowosci, mieszkajacej w Karpatach, slowo "tatry" oznaczalo prawdopodobnie skaly i stad gory. U Huculow slowo "tatry" bylo uzywane na oznaczenie pionowych skal jeszcze okolo roku 1900.
(fragment z Encyklopedii Tatrzanskiej, 1973)

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||