JAN LECHOŃ






TUWIM


Widzę włosy Twe siwe i twarz Twoją ostrą,
I rękę, co jak wiosło odbija od jawy.
Snujesz oto się nocą, nieszczęsny Cagliostro,
Pustymi ulicami nie Twojej Warszawy.

Od wichury wieczności porwanymi zmysły
Chcesz wchłonąć z nowych ulic czas zmarłych zapachów,
Wśród świateł nowych latarń, co na nich rozbłysły,
Wznosisz wzrokiem szalonym cienie dawnych gmachów.

I płaczesz, bo deszcz, słyszysz, ciecze z starej rynny,
I sam jeszcze nie wierząc, że nikt Ci nie wzbroni -
Wyciągasz dłoń swą w mroku, przestępco niewinny,
Do podanej z daleka znowu bratniej dłoni.










Copyright © 1997-2007 Zwoje