JAN LECHON






TUWIM


Widze wlosy Twe siwe i twarz Twoja ostra,
I reke, co jak wioslo odbija od jawy.
Snujesz oto sie noca, nieszczesny Cagliostro,
Pustymi ulicami nie Twojej Warszawy.

Od wichury wiecznosci porwanymi zmysly
Chcesz wchlonac z nowych ulic czas zmarlych zapachow,
Wsrod swiatel nowych latarn, co na nich rozblysly,
Wznosisz wzrokiem szalonym cienie dawnych gmachow.

I placzesz, bo deszcz, slyszysz, ciecze z starej rynny,
I sam jeszcze nie wierzac, ze nikt Ci nie wzbroni -
Wyciagasz dlon swa w mroku, przestepco niewinny,
Do podanej z daleka znowu bratniej dloni.










Copyright © 1997-2000 Zwoje