Tekst ponizszy jest z niewielkimi uzupelnieniami tekstem odczytu wygloszonego przez autora w Towarzystwie Kultury Polskiej w Edmonton w dniu 13 grudnia 1996 roku. Postanowilem przytoczyc go w Zwojach (mimo specyficznego stylu mowionego i bez bibliografii) jako pewne, chociaz dalekie od kompletnosci, kompedium informacji na ten temat. Fotografie, ktorych w ogolnosci zachowalo sie niewiele, pochodza z roznych ksiazek.   (AMK)




STALINOWSKI TERROR KOMUNISTYCZNY
W POLSCE





ANDRZEJ M. KOBOS



Henrykowi Kozlowskiemu - "Kmicie"



Tematyka terroru komunistycznego w Polsce jest ogromna, wieloplaszczyznowa. Mimo wszystkich ograniczen i uplywu czasu, istnieje na ten temat spora literatura dokumentalna i wspomnieniowa. Nie podaje tutaj obszernej bibliografii. Sprobuje krotko opowiedziec o wielu, chociaz oczywiscie nie wszystkich, tragicznych sprawach i wydarzeniach, prawie wylacznie do roku 1956. Wybor omawianych spraw jest moim wyborem osobistym i odbija moze bardziej moje zainteresowania, niz skale waznosci wydarzen. Trudno jest je nawet ulozyc chronologicznie. Nie bedzie to historia tego terroru, a raczej zasygnalizowanie zagadnien, oparte o materialy zrodlowe, wspomnienia przeczytane, jak i opowiedziane mi przez kilkoro ludzi, ktorzy przeszli przez ten terror, sledztwa, tortury, wiezienia. Wyrazam im tutaj bezimiennie moj szacunek i podziekowanie.


1919-1920

Utarlo sie mniemanie, iz terror komunistyczny na ziemiach polskich rozpoczal sie w roku 1944. To nie jest prawda. Terror komunistyczny na ziemiach polskich rozpoczal sie w latach 1919-20. Trzeba tutaj wspomniec o masowych morderstwach, a nawet rzeziach, dokonanych przez armie bolszewicka, postepujaca na Warszawe w roku 1920. Bolszewicy wyrzynali cale wsie i miasteczka, szczegolnie na wschodzie, Polakow i Zydow. Mordowano polskich jencow. Juz wtedy byly "Katynie," tyle ze na mniejsza skale. Wystarczy chociazby przeczytac Dziennik 1920 Izaaka Babla, ktory byl w Konarmii Budionnego.


Ziemie Bialorusi i Ukrainy

W latach 1936-1940 bolszewicy wymordowali tysiace Polakow na terenach Bialorusi i Ukrainy wlaczonych do Zwiazku Sowieckiego. Odkryte w roku 1988 masowe groby rozstrzelanych w Kuropatach niedaleko Minska, zawieraly przedmioty polskie, np. szczoteczki do zebow z polskimi napisami na trzonkach. Ponad milion Polakow z tamtych terenow zeslano do Azji Srodkowej i do obozow Gulagu. Polacy byli na ziemiach sowieckich pierwszym "narodem ukaranym." Stad wzieli sie Polacy w Kazachstanie, ktorzy teraz dobijaja sie, na ogol beskutecznie, o repatriacje do Polski.


1939 -1941





17 wrzesnia 1939 r. armia sowiecka wkroczyla do Polski, wowczas rozpaczliwie broniacej sie przed Niemcami. Nie tylko uniemozliwili Sowieci dalsza obrone Polski, ale natychmiast rozpoczeli aresztowania i rozstrzeliwania ludzi, a jencow, jezeli ich nie zastrzelano po drodze, umieszczono w obozach. W zimie 1940 rozpoczely sie na zajetych terenach masowe zsylki, ktore trwaly falami do czerwca 1941 roku. Wywieziono wowczas okolo dwa miliony Polakow, glownie na Syberie. Wielu z nich, szczegolnie dzieci i starszych ludzi, zmarlo po drodze w zamarznietych wagonach. Liczniejsi zgineli pozniej w obozach pracy Gulagu albo pomarli na miejscu zsylki z wycienczenia i chorob, przede wszystkim tyfusu. 15,000 polskich jencow z obozow w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie rozstrzelali Sowieci wiosna 1940 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Rozstrzelali wtedy rowniez co najmniej 6,000 urzednikow i osadnikow polskich z Kresow. W czerwcu 1941, tuz po inwazji niemieckiej, wycofujacy sie Sowieci zdazyli jeszcze rozstrzelac tysiace wiezniow we Lwowie w wiezieniu na Brygidkach, jak rowniez i w wielu innych miastach.


1944 - 1945

W poczatkach 1944 roku armia sowiecka wkroczyla na przedwojenne terytorium Polski. Na tych terenach operowaly oddzialy Armii Krajowej, ktora na terytorium Polski byla armia podziemna, lojalna wobec legalnego rzadu polskiego na uchodzstwie w Londynie. Zaczal tragicznie wypelniac sie zapis Andrzeja Bobkowskiego z 26 wrzesnia 1943 r. w jego Szkicach piorkiem: "Niedlugo zaczna nas 'uwalniac.' I uwolnia nas na piecdziesiat lat."



Rozpoczal sie tam nastepny akt komunistycznego terroru. Sowieci, poczatkowo deklarujac wspolprace z oddzialami Armii Krajowej, ktora na rozkaz Komendy Glownej AK ujawniala sie jako legalna polska sila zbrojna i pomagala operacyjnie Armii Czerwonej, rozbrajali te oddzialy, a zolnierzy zsylali do lagrow Gulagu albo rozstrzeliwali na miejscu.

Rozbrojono i w wiekszosci zeslano oddzialy AK, ktore pod dowodztwem plk. Aleksandra Krzyzanowskiego-"Wilka," w luznej wspolpracy z armia sowiecka, wyzwolily Wilno w dniach 7-13 lipca 1944. Plk. Krzyzanowskiego (awansowanego w miedzyczasie do stopnia generala) wywieziono na Ural. Wrocil do Polski w roku 1948, ale wkrotce potem zostal aresztowany przez UB. Zmarl w roku 1951 w potwornych warunkach w wiezieniu mokotowskim w Warszawie. Pplk. Maciej Kalenkiewicz-"Kotwicz," cichociemny, zginal w sierpniu 1944 pod Surkontami w starciu obronnym z oddzialami sowieckimi.



W podobny sposob dokonala sie hekatomba 27 Wolynskiej Dywizji AK, dowodzonej wowczas przez plk. Jana Kiwerskiego, ktory zginal w zasadzce sowieckiej. Resztki 27 Dywizji Wolynskiej AK zamknieto w dawnym hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Majdanku (gdzie juz w sierpniu 1944 otwarto nowy oboz koncentracyjny NKVD/UB), jak rowniez w obozie w Skrobowie, kolo Lubartowa (skad 27 marca 1945 grupa ich podjcla udana ucieczkc), a pozniej wywieziono do obozow Gulagu. Czesc rozproszonych zolnierzy wcielono do armii gen. Berlinga.

W "ludowym" wojsku polskim wprowadzono Kodeks Karny Wojska Polskiego, opracowany przez Wiktora Grosza. W Polsce obowiazywal dekret PKWN o zdrajcach narodu polskiego, pod ktory podciagano kogo wola. Niedlugo potem wprowadzono drakonski "Maly Kodeks Karny," z kategoria tzw. "przestepstw szczegolnie niebezpiecznych w okresie odbudowy panstwa polskiego." Kodeks ten obowiazywal do lat 60-tych.

Armia sowiecka posuwala sie na zachod. 22 lipca 1944 r. powstala tzw. "Polska Lubelska," formalnie rzadzona przez komunistyczny Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN). Wsrod pierwszych posuniec PKWN bylo utworzenie Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego (MBP) ze Stanislawem Radkiewiczem jako ministrem oraz Urzedow Bezpieczenstwa (UB), czyli "bezpieki," w kazdym wojewodztwie i powiecie. PKWN i Polska Partia Robotnicza, ustami Wladyslawa Gomulki, zapowiedzialy bezwzgledna walke o utrzymanie wladzy. Na terenach na wschod od Wisly rozszalal sie terror NKWD i UB.

Terror byl wielowymiarowy. W tzw. Ludowym Wojsku Polskim (LWP), do ktorego wcielano ludzi z przymusowego poboru, wsrod nich zolnierzy AK, rozpoczelo sie polowanie na AKowcow. Setki zolnierzy stanelo przed sadami wojennymi, oskarzonych o zdrade lub dezercje, niekiedy zreszta prawdziwa dezercje. Zamek w Lublinie stal sie znowu katownia, jaka byl za okupacji niemieckiej. Posypaly sie wyroki smierci. Zatwierdzali je polscy generalowie - Rola-Zymirski, Berling, Swierczewski, Bukojemski. Zamek w Lublinie stal sie katownia, taka jaka byl pod okupacja niemiecka. Tracono zolnierzy LWP i AKowcow z lasow. Jednym z nich byl np. cichociemny Rossiecki, oskarzony o probe zamachu na Edwarda Osobke-Morawskiego. Tylko od polowy listopada do polowy grudnia stracono w Lublinie 35 zolnierzy, bylych AKowcow a od stycznia do lipca 1945 - 38.

Wymordowano setki AKowcow w Rzeszowskiem, Lubelskiem, Bialostockiem. Jeszcze niedawno, w ostatnich latach, odkryto na tych terenach masowe groby. Aresztowano, stracono lub zeslano szereg oficerow AK i przedstawicieli Delegatury Rzadu, ktorzy ujawniali sie wobec wkraczajacej armii sowieckiej i LWP. W sumie ponad 60 tysiecy Akowcow zeslano w glab Rosji do obozow Gulagu, glownie w okolice Uralu, ale takze i na daleka Syberie. Zeslano gen. Kazimierza Tumidajskiego (dowodce Okregu Lubelskiego AK), ktory potem zmarl w obozie w Diagilewie kolo Riazania w Rosji. Niektorzy z wywiezionych AKowcow, wrocili w roku 1947, inni w 1956, a inni nie wrocili nigdy, zostajac na, a wlasciwie w nieludzkiej ziemi.

Jeszcze w trakcie dzialan wojennych, nieudolne dowodzenie operacjami Ludowego Wojska Polskiego celowo spowodowalo ogromne straty w ludziach (np. bitwa pod Lenino w 1943 r. i operacja drezdenska w 1945 roku)


Powstanie Warszawskie

Armia Sowiecka doszla nad Wisle i pod Warszawe. 29 lipca na peryferiach Pragi, na prawym brzegu Wisly, widziano czolgi sowieckie. We wtorek 1 sierpnia 1944 o 5 po poludniu wybuchlo Powstanie Warszawskie. Armia sowiecka i I armia LWP (gen. Zygmunta Berlinga) stanely nad Wisla. Stalin zatrzymal front. Sowieci zlikwidowali nawet swoje przyczolki na zachodnim brzegu Wisly na poludnie od Warszawy. Nikly desant na Czerniakowie niewyszkolonych do walk w miescie oddzialow z armii Berlinga, mimo ogromnych ofiar wsrod tych zolnierzy, byl raczej obliczony na przedluzenie agonii powstania.

Powstanie bylo rozpaczliwa proba uratowania polskiej suwerennosci, proba zainstalowania w Warszawie legalnej polskiej wladzy i stworzenia pewnego faktu dokonanego. Zakonczylo sie kleska, calkowitym zniszczeniem miasta, zasobow kulturalnych narodu, smiercia 17 tysiecy zolnierzy AK i okolo 180 tysiecy ludnosci cywilnej. Zniszczony zostal trzon Armii Krajowej, jej osrodek dowodczy, infrastruktura, kontakty i lacznosc. Mozna jednak przypuszczac, ze wiekszosc tych Akowcow, gdyby nie zginela byla w Powstaniu, zostalaby przez Sowietow aresztowana, zeslana, wymordowana, albo uwieziona i po czesci stracona w Polsce komunistycznej.

W lecie roku 1944, Polska nie miala zadnego dobrego wyjscia, kazda droga byla skazana na kleske. Nie mniej jednak, Powstanie uratowalo ducha narodu polskiego i byc moze zmusilo Stalina do zmiany zaborczych planow wobec Polski. Wielu powaznych historykow podziela zdanie, iz korzenie obecnej polskiej suwerennosci tkwia w Powstaniu Warszawskim. Ironia historii jest, ze gdyby Stalin nie zatrzymal sie byl pod Warszawa i pomogl Powstaniu, to mogl byc w Berlinie i w zachodnich Niemczech w grudniu 1944. A wowczas historia powojennej Europy nie ograniczylaby sie w swojej tragedii do krajow Europy Srodkowej i Wschodniej.


"NIE"

Juz w roku 1942/43 stalo sie jasne, ze Rosjanie wkrocza na terytorium Polski. Wszystkie rozkazy i instrukcje KG AK nakazywaly przyjazne stanowisko Podziemia wobec Sowietow. Nie mniej jednak, juz gen. Stefan Rowecki-"Grot," Komendant AK, zdawal sobie sprawe z niebezpieczenstwa okupacji sowieckiej. Powstala koncepcja jakiejs organizacji polityczno-zbrojnej. Gen. "Grot" rozwazal nawet koncentracje oddzialow AK na Pomorzu, blisko wybrzeza i stworzenie pewnej reduty z oparciem o morze, dla zaopatrzenia. Gen. Stefan Rowecki-"Grot" zostal aresztowany przez Gestapo w Warszawie 30 czerwca 1943 i zostal zamordowany w Sachsenhausen w sierpniu 1944. Po aresztowaniu gen. "Grota", Komendantem Armii Krajowej zostal gen. Tadeusz "Bor"- Komorowski.

1 lutego 1944 plk Emil Fieldorf - "Nil" zostal odwolany z funkcji dowodcy Kierownictwa Dywersji KG AK. Kedyw przejal po nim plk. Jan Mazurkiewicz- "Radoslaw." Plk "Nil" rozpoczal tworzenie supertajnej organizacji "NIE" (od "Niepodleglosc"). Byla to szkieletowa organizacja kadrowa, ktora poczatkowo miala liczyc tylko kilkaset osob (okolo 400). Miala to byc przede wszystkim organizacja polityczna, obliczona na podtrzymanie ducha sprzeciwu wobec wladzy komunistycznej. Plk "Nil" zostal wycofany z prac dowodczych AK, nie wzial udzialu w Powstaniu, chociaz przebywal w Warszawie. 28 wrzesnia 1944 zostal mianowany generalem brygady. Po Powstaniu, chory na czerwonke, wyszedl z ludnoscia cywilna.

Pozna jesienia 1944, do NIE weszla grupa oficerow - niedobitkow z Powstania. Wszedl wowczas do NIE rowniez plk Jan Mazurkiewicz-"Radoslaw," jako dowodca Obszaru Centralnego. Jednakze, wywiad sowiecki dowiedzial sie o istnieniu NIE juz w czerwcu 1944 wskutek zdrady komendanta Obszaru Polnocno-Wschodniego, plk. Ludwika Krzeszowskiego.


Warszawa

W kraju trwal opor, chociaz nie na wielka skale, bo i jak, jezeli ten kraj byl zalany Armia Czerwona. Rosjanie wkroczyli do lewobrzeznej, prawie zupelnie zburzonej Warszawy 17 stycznia 1945 roku. Jak pytal pozniej zolnierz AK, Juliusz Bogdan Deczkowski, "jak mozna wyzwolic ruiny, mogily?" Rozpoczela sie nowa okupacja, tym razem sowiecka.

Aresztowania w zburzonej Warszawie rozpoczely sie natychmiast. Mam np. relacje Marii Wolskiej, wowczas mlodej dziewczyny. W lutym 1945 poszla z ojcem do adwokata Kulczyckiego, po zaswiadczenie maturalne. Tam wpadli w kociol NKWD. Po kilku dniach wszystkich wyprowadzono. Ludziom na ulicy mowiono, ze to zlapani ukrywajacy sie gestapowcy. Ludzie krzyczeli "zabic ich." W wiezieniu NKWD na Pradze (ul. Cyryla i Metodego) zamknieto ich w piwnicy. Jedni musieli stac, gdy drudzy siedzieli na ziemi. Ojciec Marii byl bardzo wysoki, wydlubal wiec dziure w ziemi, zeby mogl stanac prosto. Zadnych ubikacji. Raz na dzien jedna miska jedzenia, bez lyzek, uwiezieni jedli palcami z tej wspolnej miski. Po 11 dniach niektorych z nich wypuszczono.


Rozwiazanie Armii Krajowej

Zblizajaca sie zima 1944/45 i wielki front sowiecki wytworzyly zupelnie inne warunki i kryteria akcji bojowych. Odbywaly sie one w skali szczatkowej, nawet dalej od Warszawy. AK uratowala np. zaklady w Ursusie przed wysadzeniem przez Niemcow. Byl to okres lizania ran, reorganizacji, nawiazywania nowych kontaktow. Powstal kryzys dowodczy. Gen. "Bor"-Komorowski byl w niewoli niemieckiej. Zrzucony do kraju 21/22 maja 1944, gen. Leopold Okulicki-"Niedzwiadek" byl czlowiekiem nowym, bez wiekszego autorytetu i doswiadczenia. Na rozkaz gen. "Bora," gen. Okulicki wyszedl po Powstaniu z Warszawy z ludnoscia cywilna. W dodatku, zarowno w Londynie, jak i w kraju byly wobec niego rozne intrygi, ktorych inspiratorem byl m. in. gen. Stanislaw Tatar, przebywajacy juz wtedy w Londynie.



Wejscie Sowietow zamknelo wielki etap konspiracji. 19 stycznia 1945 r., rozkazem gen. Okulickiego zostala rozwiazana Armia Krajowa. W sposob plynny rozpoczela sie szczatkowa tzw. "druga konspiracja." Ludzie, ktorzy w nia wchodzili, wiedzieli, ze rozkaz zakonczenia konspiracji ich nie dotyczyl.


Milanowek i okolice

Przywodcy Polski Podziemnej, lacznie z dowodcami wojskowymi, ulokowali sie w dosyc przejrzystej konspiracji w okolicach Milanowka, Brwinowa i Jozefowa, pod Warszawa. Tam byly dawne meliny, znajomi ludzie, kilka podwarszawskich majatkow. Gen. Okulicki mieszkal pod Milanowkiem jako ogrodnik Stefan Stolarski. Struktury konspiracyjne byly zalamane, usilowano je odbudowywac w oparciu o ten rejon, Czestochowe i Krakow. Rosjanie oczywiscie wiedzieli, ze w okolicach Milanowka przebywa dowodztwo Podziemia. Nazywali nawet Milanowek "malienkij London."


Oboz w Rembertowie

NKWD utworzylo w zimie 1945 oboz koncentracyjny dla aresztowanych AKowcow w Rembertowie na wschod od Warszawy, na terenie fabryki "Pocisk." Tuz przy torach kolejowych byl drugi oboz w ktorym trzymano Volksdeutschow. Sowieci jednak wolali po niemiecku takze i do AKowcow, aby okoliczna ludnosc brala ich za Niemcow.


Aresztowanie gen. Emila Fieldorfa-"Nila"

7 marca 1945 r. zostal przypadkowo aresztowany w Milanowku gen. Fieldorf, dowodca NIE, uzywajacy nazwiska Walenty Gdanicki - emerytowany kolejarz. Byl jednak tak dobrze zakonspirowany, ze NKWD go nie rozpoznalo. Znaleziono przy nim okolo 100 dolarow. Jako handlarza dolarami osadzono go w obozie w Rembertowie. Po kilku dniach, na rozkaz plk. "Radoslawa" zrobiono rozpoznanie obozu, gdyz planowano odbicie Generala. Nie dysponowano jednak koniecznym oddzialem okolo 40 ludzi. Zanim sciagnieto taki oddzial z Lubelskiego, gen. "Nil" zostal wywieziony na Ural. Nierozpoznany, przebywal w lagrze przez dwa lata, chociaz jego nazwisko bylo wymieniane podczas procesu moskiewskiego przywodcow Polski Podziemnej w czerwcu 1945 r. Poza jednym wspolwiezniem (Janem Hoppe), nikt nie wiedzial kim on byl. Gen. "Nil" wrocil do Warszawy z transportem zwolnionych AKowcow w pazdzierniku 1947, wyczerpany i chory. Tragikomiczne bylo to, ze jadacy tym samym transportem b. dowodca Kedywu w Skierniewicach, chcial gen. "Nila" wyrzucic z pociagu jako handlarza dolarami.




Aresztowanie 16-tu

Sowiecki pulkownik gwardii Pimieniow przekazal poprzez kilku posrednikow, m.in. "gen. Skale" (Pienkosia) z "Polskiej Armii Ludowej," list datowany 6 marca 1945, zapraszajacy w imieniu gen. Iwanowa (Sierowa) przywodcow polskiego panstwa podziemnego na spotkanie w Pruszkowie, aby "porozumiec sie w sprawie pelnej wspolpracy." List mowil o zaufaniu i zrozumieniu. Tekst tego listu zostal niezwlocznie przeslany do Londynu. Gen. Okulicki wahal sie, czy pojsc na to spotkanie, Gen. Anders, pelniacy obowiazki Naczelnego Wodza, (Gen. "Bor"-Komorowski byl jeszcze w niemieckim obozie jenieckim) w depeszy z Londynu zakazal mu tego. Lamiac ten rozkaz, gen. Okulicki ulegl presji politykow cywilnych, szczegolnie Delegata Rzadu, Jana Jankowskiego, i przyjal zaproszenie. Na spotkanie pojechali pojedynczo, w sumie 16 ludzi. 27-28 marca 1945 zostali wystawnie przyjeci w willi w Pruszkowie i podczas kolacji aresztowani. Znikneli. Wywieziono ich do Moskwy na Lubianke, gdzie poddano przesluchaniom. Polskie protesty w Londynie nie pomogly. Dopiero 7 maja Rosjanie oglosili o ich aresztowaniu, oskarzajac ich o dywersje na tylach Armii Czerwonej. Rzad brytyjski premiera Attlee kategorycznie odmowil interwencji o ich zwolnienie.


Proces Moskiewski

W dniach 18-21 czerwca odbyl sie w Moskwie publiczny proces 16-tu. Zeznawali oni roznie, jedni przyznawali sie ze skrucha do akcji antyradzieckich, inni nie. Gen. Okulicki zachowywal sie niezwykle godnie. 21 czerwca sowiecki sad pod przewodnictwem gen. Wasyla Ulricha wydal wyrok.



Gen. Okulicki zostal skazany na 10 lat wiezienia, Delegat Rzadu Jan Stanislaw Jankowski na 8 lat, Stanislaw Jasiukowicz i Adam Bien na 5 lat, Kazimierz Puzak na 1 1/2 roku, inni na wiezienie od kilku miesiecy do roku. Gen. Okulicki zginal w wiezieniu na Lubiance, prawdopodobnie zamordowany 24 grudnia 1946. Jankowski i Jasiukowicz zmarli lub zostali zamordowani w wiezieniu. Puzak, Bien i inni wrocili do Polski. Kazimierz Puzak, socjalista, podczas okupacji przewodniczacy Rady Jednosci Narodowej, zostal wkrotce ponownie aresztowany Polsce. Zmarl w wiezieniu w Rawiczu 30 kwietnia 1950 r.


Delegatura Sil Zbrojnych

13 maja 1945 gen. Wladyslaw Anders rozwiazal organizacje NIE i powolal Delegature Sil Zbrojnych na Kraj (DSZ) pod dowodztwem plk. Jana Rzepeckiego, ktory wrocil z Oflagu niemieckiego i ktorego w marcu 1945 gen. Okulicki, w drodze na spotkanie w Pruszkowie, mianowal "zastepca dowodcy AK w likwidacji." DSZ byla organizacja wojskowa, wzorowana na AK, do ktorej weszlo wielu oficerow i zolnierzy z AK. Przeprowadzono np. "Akcje B" (rozpracowania UB) i propagandowa "Akcje Z," skierowana przeciwko armii Zymirskiego, wzorowana na akowskiej antyniemieckiej "Akcji N."


Rembertow / rozbicie obozu

Wrocmy do obozu koncentracyjnego w Rembertowie. Opowiadal mi "Kmita," ze w marcu 1945, kiedy robil rozpoznanie obozu, widzial wyprowadzanych Akowcow kolumnami na bocznice kolejowa. Na bluzach lub plaszczach mieli namalowane pedzlem "SS." Ludzie odmawiali im chleba i wody, obrzucali obelgami a nawet rzucali w nich kamieniami. Prowadzeni kolumnami Akowcy krzyczeli - "Ludzie, my nie SS, my Polacy, my AK!" Ktos podal im chleb i papierosy. Podobne sceny obserwowano w samej Warszawie. Znam konkretne opowiadanie o kolumnie wiezniow z AK prowadzonej przez ul. Szczesliwicka.



W nocy 20/21 maja 1945 oboz w Rembertowie zostal rozbity przez oddzial partyzancki "Wichury" (Edwarda Wasilewskiego) z Podlasia. Prawie wszystkich wiezniow uwolniono. Zabrano okolo 1400 osob, ale 50-60, ktorych Rosjanie zlapali pozniej i tych, ktorzy zostali w obozie w jednym nie rozbitym baraku, zdziesiatkowano. Nawet ich nie zastrzelono, ale zatluczono kijami. W 1945 roku, partyzanci rozbili szereg innych wiezien uwalniajac wiezionych AKowcow (np. w Kielcach i w Konskich przez oddzial Antoniego Hedy-"Szarego", a takze w Starachowicach i Radomiu).




Plk "Radoslaw" / Oddzial dyspozycyjny




Przebywajacy w okolicy Milanowka plk "Radoslaw" utworzyl z resztek zolnierzy swojego powstaniowego zgrupowania tzw. oddzial dyspozycyjny. Bylo ich 10-12, leczyli rany z Powstania. Zolnierze ci, ubrani w mundury LWP, oslaniali rozne zebrania. Byla takze komorka legalizacyjna, prowadzona przez Jerzego Mierzejewskiego. To on zrobil kopie listu Pimieniowa do Okulickiego. Nie bylo akcji bojowych, panowalo zamieszanie, planowane akcje odwolywano. Planowano np. zlikwidowanie rozpoznanych Rozanskiego i Swiatly z UB oraz szefa zarzadu politycznego wojska gen. Grosza we Wlochach, pod Warszawa. Akcje te zostaly odwolane, aby nie dawac pretekstu do represji na wielka skale.

W roku 1945 w Bialostockiem i Gdanskiem dzialaly oddzialy partyzanckie Mjr. "Lupaszki," Zygmunta Szendzielarza - resztki Brygady Wilenskiej AK - prowadzac walke z UB. Mjr. Szendzielarza i jego oficerow aresztowano w roku 1948, torturowano i skazano na smierc. Wyroki na nich wykonano 8 lutego 1951 r.


Plk. "Radoslaw" - ujawnianie AK

Plk Jan Mazurkiewicz-"Radoslaw" zostal aresztowany 1 sierpnia 1945 w drodze na Cmentarz Powazkowski. Wtedy wlasnie robiono kwatery grobow powstanczych, po pierwszej fali ekshumacji wiosna 1945 r. Istnieja dwie wersje jego aresztowania; jedna, podana przez kpt. Jozefa Rybickiego, twierdzi iz wydal go Boleslaw Piasecki, a druga, pochodzaca od syna plk. Mazurkiewicza, Stanislawa, twierdzi ze chcial on doprowadzic do umowy z UB i po prostu wystawil sie sam. W kazdym razie, bardzo szybko plk "Radoslaw," ktory jeszcze niedawno myslal o zamachu na Bieruta, zawarl umowe z kierownictwem UB o ujawnieniu sie Akowcow. Dostal gwarancje rzadowe, ze Akowcy, ktorzy ujawnia sie, nie beda przesladowani.

Pomimo listu od "Radoslawa" z aresztu UB, DSZ zrobila wowczas wyjatek i podjeto akcje antysowiecka. Po aresztowaniu plk. "Radoslawa," kpt. Jozef Rybicki (znany pozniej z KORu) wydal rozkaz porwania attaché sowieckiego, gen. Maslowa (nie ambasadora Lebiediewa jak to blednie przedstawiono). Chodzilo o wymienienie Maslowa na plk. "Radoslawa." Proba 7 sierpnia 1945 pod Natolinem nie udala sie. Nie zdolano zablokowac drogi, a szofer Maslowa przytomnie zjechal na tory kolejki lesnej i uciekl. Dowodca oddzialu DSZ, por. "Kmita," nie zdecydowal sie na otwarcie ognia, gdyz chodzilo im o zywego Maslowa.



Plk "Radoslaw" pozostaje postacia kontrowersyjna. Byl on jednak nie tylko odwaznym zolnierzem, o wielkim autorytecie (dowodca Kedywu i "Zgrupowania Radoslawa" w Powstaniu Warszawskim; ranny w noge) ale i politykiem. Zdal sobie sprawe z beznadziejnosci sytuacji i chcial ratowac ludzi. 8 wrzesnia 1945 ogloszono odezwe plk. "Radoslawa" z wiezienia do zolnierzy b. AK o ujawnianie sie. Wkrotce wypuszczono go z wiezienia. Z przedstawicielem UB, mjr. Czaplickim, zwanym "Akowerem", plk "Radoslaw" stworzyl w 1945 r. Komisje Likwidacyjna AK, ktorej glowne biura w Warszawie miescily sie w Banku Gospodarstwa Krajowego, a jej filie byly w calej Polsce. Ujawnilo sie tysiace ludzi, calymi oddzialami pod bronia, niektorzy w ostatniej chwili, jak np. moj ojciec w Wadowicach. Plk "Radoslaw" interweniowal u Bieruta o wypuszczenie wielu ludzi, o ulaskawienia skazanych na smierc (np. kpt. Kunickiego z "Parasola"), o powrot ze Zwiazku Sowieckiego wielu wywiezionych Akowcow.

Celowosc owczesnego ujawniania sie Akowcow pozostaje nadal nierozstrzygnieta. Z jednej strony, ujawnienie sie umozliwilo wowczas powrot wielu, chociazby na krotko, do normalnego zycia, z drugiej dostarczylo spisow dla pozniejszych aresztowan. Sam plk "Radoslaw" zostal ponownie aresztowany w 1949 roku i spedzil 7 lat w wiezieniu. Po roku 1956 wstapil do ZBoWiDu, ktorego byl wiceprezesem, i ta droga zdolal pomoc wielu dawnym zolnierzom AK.


Problem AKowcow

Dylemat wyjscia z konspiracji czy pozostania w niej byl problemem tysiecy ludzi, w wiekszosci mlodych. Sytuacja ich byla zagmatwana. Byli pokoleniem zdruzgotanym stratami. W roku 1945 kraj byl zalany armia sowiecka; mieli oni opory przed uznaniem nowej okupacji za trwala rzeczywistosc. Wokol nich byla jednak Polska. Po drugiej stronie byli tez ludzie w mundurach polskich, mowiacy po polsku. Byl problem "czy to jest nasze wojsko czy nie." (W dwa-trzy lata pozniej juz nie bylo takich watpliwosci.) Istniala chec odbudowy kraju, ustosunkowania sie do nowego ustroju, pomimo ciaglej lojalnosci wobec legalnych wladz polskich w Londynie. Dominowalo pragnienie ksztalcenia sie, ulozenia swojego zycia, a nawet tylko godnej ekshumacji poleglych kolegow, szczegolnie w Warszawie.



Tymczasem narastalo wokol nich wrogie nastawienie, absurdalne dla nich, jak owe plakaty. AK - zapluty karzel reakcji, albo AK - Bratobojcy. - "To przeciez nie mozemy byc my!" - mysleli. Chlubili sie swoja walka i poswieceniem. Ich dawnych dowodcow w wiekszosci nie bylo. Kiedys byli srubka w mechanizmie Polski Walczacej. Nagle spadla na nich odpowiedzialnosc i koniecznosc decyzji.


"Wolnosc i Niezawislosc" (WiN)

Po aresztowaniu plk. "Radoslawa," w sierpniu 1945 plk. Rzepecki rozwiazal DSZ. Z koncem wrzesnia, z inichjatywy Rzepeckiego, powstala nowa organizacja "Wolnosc i Niezawislosc." Miala to byc organizacja polityczna - obywatelska. Pierwszym jej Prezesem zostal plk Jan Rzepecki. 31 pazdziernika UB aresztowalo "Marcysie," Emilie Malesse, kierowniczke lacznosci WiNu. Wydala ona adres Rzepeckiego w Lodzi. UB aresztowalo caly I Zarzad WiN. Zastapiony zostal natychmiast przez nowy Zarzad pplk. Jana Szczurka-Cergowskiego, rowniez aresztowany w calosci po dwoch dniach.

Plk Rzepecki zaczal ujawniac w UB ludzi, materialy i pieniadze. Motywy jego postepowania, graniczacego ze zdrada, nie sa znane. W styczniu 1947 odbyl sie jego proces, na ktorym zapadly kilkuletnie wyroki. Nie ma tez relacji o tym, zeby pozniej, po wyjsciu z wiezienia, plk Rzepecki interesowal sie losem swoich dawnych zolnierzy.

II Zarzad WiN utworzyl plk Franciszek Niepokolczycki, byly szef saperow KG AK. W poczatkowym okresie, WiN skoncentrowal sie na pracy propagandowej. Wydawano biuletyny, ulotki itd. z okazji rocznic, referendum "3xTak" w czerwcu 1946, wyborow do Sejmu w zimie 1946/1947. Za prezesury Niepokolczyckiego opracowano Memorial do Rady Bezpieczenstwa ONZ opisujacy terror komunistyczny w Polsce i protestujacy przeciwko niemu. II Zarzad WiN zostal aresztowany w jesieni 1946 r.

Nastepnie dzialaly III Zarzad pplk. Wincentego Kwiecinskiego (aresztowany w styczniu 1947) i IV Zarzad pplk. Lukasza Cieplinskiego, o ktorym ponizej. Plk Niepokolczycki zostal skazany na kare smierci, zamieniona na dozywocie, a pplk Kwiecinski na dozywocie.

W roku 1946 przed referendum i w 1947 przed wyborami, aresztowano setki dzialaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego Stanislawa Mikolajczyka. Wielu z nich zabito. Znane szerzej jest skrytobojcze zamordowanie Boleslawa Sciborka i Tadeusza Labedzkiego. O morderstwo tego ostatniego oskarzony byl niedawno Adam Humer z bylego MBP, ale nie udowodniono mu tego.

W styczniu 1947, tuz przed wyborami, zostala ogloszona amnestia. Wypuszczono pewna liczbe wiezniow politycznych, aby niedlugo potem znowu ich aresztowac. Ujawnilo sie wtedy 55,277 czlonkow organizacji antykomunistycznych, ktorzy oddali 15,000 sztuk broni, w tym 904 karabiny maszynowe i 10 armat. Te liczby swiadcza o skali oporu. Istnieje wstrzasajacy dokument: Stanislaw Radkiewicz, minister Bezpieczenstwa Publicznego, wiedzac o nadchodzacej amnestii, nakazal przyspieszenie wykonywania wyrokow smierci.



Mimo amnestii trwala w Polsce wojna domowa. W lasach (szczegolnie w Lubelskiem, Wroclawskiem, na Podhalu i w Bialostockiem) dzialaly liczne oddzialy partyzanckie, ktore wlasciwie az do roku 1951 toczyly walki z UB i wojskiem (KBW). Po kolei zostaly one jednak zlikwidowane. Wiekszosc partyzantow zabito albo aresztowano. Nie tylko ich. Pacyfikowano, czesto krwawo, cale wsie za pomoc partyzantom. Chlopow, kobiety nie wylaczajac, ktorzy np. dali tylko zywnosc partyzantom, aresztowano i skazywano na dlugoletnie wiezienie. W wiezieniach, szczegolnie ci chlopi padali ofiara gruzlicy.


Hekatomba IV Komendy WiN

Moze wlasnie dlatego, ze 1947 rok byl rokiem duzej aktywnosci partyzantow, laczonych nie bez powodu z WiNem, UB podjelo szczegolny wysilek aby aresztowac IV Komende WiN, z pplk. Lukaszem Cieplinskim. Dotarli w koncu do nich. Miedzy listopadem 1947 a styczniem 1948 aresztowali ich po kolei w Gliwicach i na Gornym Slasku. Ci ludzie przeszli wyjatkowo okrutne sledztwo.



Skazano ich na smierc. Wyroki wykonano 1 marca 1951 r. Straceni zostali Lukasz Cieplinski, Karol Chmiel, Adam Lazarowicz, Jozef Rzepka, Jozef Batory, Mieczyslaw Kawalec i Franciszek Blazej. W drodze do starej kotlowni wiezienia mokotowskiego na stracenie, Karol Chmiel wyrwal sie prowadzacym go straznikom i zaczal uciekac po dziedzincu wieziennym. Dopadli go na haldzie wcgla. Wbrew obietnicy sledczych, synom Chmiela nie przekazano jego pozegnalnego listu. Nalezy tu wspomniec, ze pozegnalny list dostarczono np. dzieciom Rudolfa Hessa, hitlerowskiego komendanta obozu w Oswiecimiu, kata ponad miliona ludzi.


Zolnierze WiN

Przez WiN przeszlo okolo 20 tysiecy Polakow. Tysiace zolnierzy (glownie WiNu) zostalo zabitych, albo aresztowanych. Tutaj rejestry sa niepelne, rozproszone po roznych miastach i miasteczkach. Powiatowe UB tez byly katowniami. WiN byl szczegolnie aktywny na Gornym i Dolnym Slasku. Tam bowiem znalezli sie ludzie z lwowskiego AK. Setki ludzi zostalo zamordowanych lub straconych na Dolnym Slasku, szczegolnie we Wroclawiu. (Zostala po nich wydana niedawno ksiazka Krzysztofa Szwagrzyka pt. Golgota Wroclawska). Innymi aktywnymi rejonami WiNu byly Lubelskie i Bialostockie.

Ze szczegolnym okrucienstwem torturowano laczniczki WiNu. Bito je drutem i nahajkami w sutki piersi i krocze. Znane sa np. zeznania Marii Hattowskiej na procesie grupy Humera roku w 1994, ktora zdolala przezyc takie tortury, zadawane jej niegdys przez Adama Humera.


Prowokacja UB

Po aresztowaniu IV Komendy WiNu, UB sklonilo jednego z aresztowanych, Stefana Sienke do wspolpracy. Stworzono V Zarzad WiNu, juz pod kontrola UB. Posluzylo to jako przyneta do nowych masowych aresztowan. Prowokacja ta ciagnela sie przez cztery lata i miala zasieg miedzynarodowy, wlaczajac Anglie i USA.


Aresztowania

W MBP i UB pracowalo w szczycie terroru ok. 40,000 ludzi, z czego 5,000 to byli sledczy. UB rozwinelo w calym kraju siec konfidentow, oceniana na prawie 100,000 ludzi (liczba ta byla rozna w roznych latach), w zakladach pracy, w srodowiskach grupowych, w szkolach, sklepach, domach czynszowych, na ulicach. Przez kilka lat w kraju trwaly masowe aresztowania. Ubowcy, jezdzacy zwykle czarnymi "citroenami - cytrynami," zabierali ludzi, mowiac im, ze "to tylko na kwadrans, dla wyjasnienia pewnych formalnosci." Ten kwadrans trwal zwykle wiele zgnojonych lat albo niekiedy i wiecznosc. Nikt nie znal dnia ani godziny. Zabierali ludzi nagle z ulicy, z miejsc pracy, z kin. Przychodzili w nocy do mieszkan, w ktorych czesto urzadzali tzw. "kotly," tzn. nikt kto wszedl do takiego mieszkania juz go nie opuscil - byl aresztowany. Koszykowa i Rakowiecka w Warszawie staly sie symbolem horroru. Tak nie dzialo sie tylko w Warszawie; w kazdym miasteczku bylo takie przerazajace miejsce - w moich rodzinnych Wadowicach na rogu ul. Stalina (obecnie 3-go Maja) i Sienkiewicza. Ludzie bali sie, panowal "wielki strach."

Bynajmniej nie bylo tak, jak pisala wowczas mloda Wislawa Szymborska:

Gwiazdy
gwiazdy niebo zalegly.
Cisza schodzi z wierzcholkow miasta.
Trzeba
trzeba milosnych wierszy
zeby ludzi kochajacych strzegly.

Obowiazujacy w literaturze i sztuce "socrealizm" i absolutna hagiografia Stalina i Zwiazku Sowieckiego, stanowily swego rodzaju terror psychologiczny i zatruwaly umysly milionow, mlodych w szczegolnosci. Zbyt wielu znanych tworcow bez zadnego oporu uleglo naciskowi, przyczyniajac sie do tego obrzydliwego zaklamania.

Aresztowano najrozmaitszych ludzi, cale grupy spoleczne. Tylko w roku 1947 liczba aresztowanych siegala okolo 100,000; w roku 1952, kiedy wlasciwie nie bylo juz opozycji, aresztowano 21,000 osob, a oficjalna, aczkolwiek tajna, liczba wiezniow policznych wynosila 49,500, w tym 2,500 mlodocianych. W latach 1945-1956 siedzialo w wiezieniach PRL w sumie okolo 200,000 wiezniow politycznych, z czego ponad 80,000 z wysokimi wyrokami. W samym 1956 roku wyszlo z wiezien 28,000 wiezniow politycznych. 1 stycznia 1953 w kartotekach UB znajdowalo sie 5.2 miliona nazwisk, tj. okolo 1/3 doroslej ludnosci kraju.

85,000 osob zeslano od obozow pracy poprawczej, z przyczyn politycznych lub pochodzenia rodzinnego uniemozliwiano studia wielu mlodym ludziom. Tysiace ludzi, w wiekszosci wykwalifikowanych, wlacznie z profesorami uniwersytetow, pozbawiono pracy z wilczym biletem, wpedzajac ich i ich rodziny w nedze.


Kto siedzial

Siedzieli wyzsi oficerowie Armii Krajowej. Wymienie tylko kilka nazwisk: Ryszard Jamontt-Krzywicki-"Szymon" (adiutant trzech kolejnych dowodcow SZP-ZWZ-AK), Jan Gorazdowski, Kazimierz Gorzkowski, Jan Mazurkiewicz-"Radoslaw," Franciszek Niepokolczycki-"Teodor," Kazimierz Pluta-Czakowski, Zygmunt Janke-"Walter", Benedykt Muzyczka. Bohaterowie konspiracji antyniemieckiej spotkali sie teraz w wiezieniu, czesto w jednej przepelnionej, 70-osobowej celi. Siedzieli zolnierze AK. Cichociemni, tj. zrzutkowie z Anglii do zadan specjalnych, ktorzy byli w Polsce, siedzieli wszyscy, poza Stanislawem Jankowskim-"Agatonem." Stracono conajmniej osmiu z nich. Siedzieli pracownicy Biura Informacji i Propagandy AK (BIP). Siedzieli czlonkowie WiNu i innych tajnych organizacji niepodleglosciowych. Siedzieli partyzanci Narodowych Sil Zbrojnych (NSZ). Wielu z nich stracono (np. Stanislawa Kasznicc i Lecha Neymana z ostatniego dowodztwa NSZ).

Siedzieli dzialacze polityczni Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL - Stanislawa Mikolajczyka) oraz dzialacze Stronnictwa Narodowego. Znowu wielu z nich stracono, np. Adama Doboszynskiego i Bronislawa Chajeckiego. Siedzieli socjalisci, np. ze spraw PPS-WRN ("Wolnosc, Rownosc, Niepodleglosc) i "Startu". Kazimierz Puzak, wielki polski socjalista, zmarl w wiezieniu w Rawiczu 30 kwietnia 1950 r.



Siedzieli ksieza, nawet zakonnicy. Znana byla pokazowa sprawa biskupa kieleckiego Boleslawa Kaczmarka. Prymas Polski, Stefan Kardynal Wyszynski byl internowany w latach 1953-1956.

Siedzieli chlopi opierajacy sie kolektywizacji wsi tj. spoldzielniom produkcyjnym, albo tylko nie wywiazujacy sie z dostawy przymusowych kontyngentow zbozowych lub miesnych. Chlopi w wiezieniach umierali masowo na gruzlice. Siedzieli dziennikarze, inzynierowie i agronomowie (np. wielka sprawa Panstwowych Nieruchomosci Ziemskich). Walila sie gospodarka, plany. Wladze stwarzaly fikcyjny stan zagrozenia oraz atmosfere sabotazu i dywersji. Prawie kazdy wypadek w miejscu pracy traktowany byl jako sabotaz, np. pozar w fabryce kotlow i turbin Elblagu. Spraw bylo tyle, ile bylo fantazji w UB.

Siedzieli ludzie w ogole nie zwiazani z podziemiem antykomunistycznym. Wystarczylo nalezec do jakiejs kategorii ludzi, ktorzy przed wojna po prostu wypelniali swoje obowiazki zawodowe i sluzyli krajowi, np. policjanci, prokuratorzy. Siedzieli repatrianci, ludzie zza Buga, szczegolnie Wilniacy. Tych ostatnich niszczono ze szczegolna zaciekloscia.

Siedzieli profesorowie i studenci uniwersytetow oraz uczniowie szkol srednich. Znana byla np. sprawa organizacji nastolatkow pod nazwa "Msciciele 'Zoski'." Siedzieli ludzie, ktorzy sluchali Radia Wolna Europa, albo tylko opowiadali dowcipy polityczne.

Aresztowano i wyniszczano cale grupy spoleczne, ludzi, ktorzy stanowili potencjalne zagrozenie dla systemu, mogliby byc inicjatorami czy ogniskiem oporu, albo tylko stanowic jakis symbol.


Informacja Ludowego Wojska Polskiego

Odrebne zagadnienie stanowi sytuacja w LWP. O terrorze w wojsku w latach 1944/45 juz wspomnialem. W wojsku dzialala tzw. Informacja, kierowana przez Rosjan, Skulbaszewskiego i Wozniesienskiego. Centrala Informacji znajdowala w Warszawie przy ul. Wawelskiej. Tam metody sledztwa byly wyjatkowo okrutne.


"TUN"

Z koncem wrzesnia 1949 r. zostali sciagnieci z Londynu (przez gen. Komara) gen. Tatar, plk Utnik i plk Nowicki. Z poczatkiem listopada zostali oni aresztowani. Wraz nimi aresztowano ok. 100 oficerow, m. in. generalow Hermana, Kirchmayera, Kuropieske i Mossora (ten ostatni, oficer przedwojenny, dowodzil "Akcja Wisla" w Bieszczadach, po tajemniczej smierci gen. Karola Swierczewskiego w marcu 1947, kiedy to deportowano stamtad 140,000 ludnosci ukrainskiej). Wymyslono tzw. "spisek w wojsku," sprawe "TUN" (od nazwisk Tatar, Utnik, Nowicki) Chodzilo m. in. o obciazenie gen. Spychalskiego, Marszalka Role-Zymirskiego i gen. Komara. W roku 1951 na generalow zapadly wyroki dozywotniego wiezienia lub 15 lat. Gen. Herman zmarl w wiezieniu w grudniu 1952 r.

Jeszcze tragiczniejsze byly tzw. procesy odpryskowe - oficerow marynarki, lotnictwa i piechoty, oskarzonych o dzialalnosc konspiracyjna na rzecz mocarstw zachodnich. Przed sadami wojskowymi stanelo 86 zmaltretowanych torturami w sledztwie oficerow. Kmdr. Stanislaw Mieszkowski mial jeszcze tyle sily, zeby rzucic sledczym: "jestescie mordercami w imie waszej racji." Zasadzono 40 wyrokow smierci, 8 dozywocia, dwoch uniewinniono. Wykonano 20 wyrokow smierci, w tym 19 w okresie od 13 lipca do 7 sierpnia 1952. Wszyscy straceni zostali pozniej zrehabilitowani. Niezwykle jest to, ze rzekomych przywodcow spisku oszczedzono, a oficerow stracono. Oskarzycielem w tych procesach byl slynny plk Stanislaw Zarakowski, dzis zniedoleznialy staruszek zyjacy w Warszawie.


Sprawa lotnikow

Chociaz wojsko bylo glownie domena Informacji, UB tez tam nie proznowalo. W roku 1948 aresztowano m. in. lotnikow, ktorzy wrocili z Anglii. Zarzucono im szpiegostwo. Wsrod nich byli Stanislaw Skalski, Franciszek Nowierski, Zdzislaw Radomski, Wladyslaw Sliwinski i Zygmunt Sokolowski. Tych dwoch ostatnich stracono, Sokolowskiego juz po smierci Stalina, 29 sierpnia 1953. Plk Stanislaw Skalski, as mysliwski, bohater Wrzesnia 1939, Bitwy o Anglie i walk w Afryce Polnocnej przeszedl szczegolnie okrutne sledztwo. Bito go swiszczaca blacha, stal w "kominie Rozanskiego,' zgiety wpol, wsrod ekskrementow. Skazano go na smierc, ale ulaskawiono, ponoc dlatego, ze nie napisal prosby o ulaskawienie. Kpt. Zdzislawa Radomskiego, ktory stracil reke nad Londynem, bito w ten kikut i szarpano zaszyte zakonczenia nerwow.




Lechowicz i Jaroszewicz

Terror nie ominal partii (PPR, a pozniej PZPR). Szykujac sprawe Wladyslawa Gomulki o odchylenie nacjonalistyczne, UB aresztowalo kadrowych czlonkow KC PPR, Wlodzimierza Lechowicza i Alfreda Jaroszewicza. Beskutecznie probowani torturami wymusic na nich falszywe zeznania. Przesluchiwal ich w willi w Miedzeszynie Jozef Swiatlo, ktory zreszta aresztowal Wladyslawa Gomulke, chociaz Gomulka po wojnie nigdy nie siedzial w regularnym wiezieniu. Sprawa Lechowicza i Jaroszewicza byla potem o tyle istotna, ze w poczatkch roku 1956 opracowano szczegolowy dokument - raport partyjny, w ktorym po raz pierwszy oficjalnie opisano metody sledcze UB. W roku 1954 Jozef Swiatlo uciekl w Berlinie Zachodnim i wkrotce szczegolowo opisal aparat UB przed mikrofonami Radia Wolna Europa. Zapoczatkowalo to pewna czystke w MBP, jeszcze za zycia Bieruta.


Sprawa plk. "Radoslawa"


W Wigilie 24 grudnia 1948 aresztowano w Warszawie Jana Rodowicza-"Anode" z dawnego wyborowego Batalionu "Zoska" AK. Rozpoczela sie sprawa plk. Jana Mazurkiewicza-"Radoslawa." 3 stycznia 1949 r aresztowano czterech innych bylych zolnierzy "Zoski." m. in. Henryka Kozlowskiego i Andrzeja Wolskiego. 7 stycznia "Anoda" zginal w gmachu MBP na Koszykowej, w niewyjasnionych dotad okolicznosciach. 14 stycznia aresztowano kilkudziesieciu dalszych zolnierzy z powstanczego "Zgrupowania Radoslawa," z Batalionow "Zoska," "Parasol," "Miotla," w tym kobiety - byle laczniczki i sanitariuszki. 4 lutego aresztowano plk. "Radoslawa" i jego zone "Irme." Zarzucono im utworzenie "bandy dywersyjnej" oraz organizacji majacej obalic ustroj panstwa i zamordowanie jego przywodcow. Chodzilo o skompromitowanie Armii Krajowej, o pokazanie, ze cale ujawnianie bylo zdradliwa gra. Nikt z aresztowanych zolnierzy plk. "Radoslawa" nie potwierdzil tego w okrutnym sledztwie. W sledztwie w wiezieniu mokotowskim na Rakowieckiej 37 bito ich, calymi godzinami obstukiwano w glowe linijka, wyrywano wlosy, zniewazano, kobiety straszono zabraniem na zawsze ich malych dzieci.

Jak makabryczny zart brzmi to, ze 14 stycznia 1949 r. UB przyszlo aresztowac zolnierza "Parasola" Krzysztofa Kamila Baczynskiego, poete, ktory zginal byl w Powstaniu Warszawskim 3 sierpnia 1944. Juliusz Deczkowski (zm. 1999), byly zolnierz "Zoski," a potem wiezien, zeznajac 3 sierpnia 1994 jako swiadek na procesie Adama Humera i innych oprawcow z UB, trafnie podsumowal terror sledczy UB: "Przeszedlem Gestapo w Alei Szucha. Tam metody byly inne, mniej okrutne i krotkotrwale. Tam przynajmniej chcieli dowiedziec sie prawdy." Oficerowie sledczy UB byli przewaznie mlodymi ludzmi. Warto podac kilka szczegolnie zlowrogich nazwisk: Rozanski, Serkowski, Fejgin, Dusza, Humer, Herrer, Tomporski, Krzyzanowski, Chimczak, Szymanski.


Tortury w sledztwie


Kazimierz Moczarski z BIPu AK (autor znanej ksiazki Rozmowy z katem, ktory, majac wypisane na czole chemicznym olowkiem "Gestapo," siedzial w jednej celi z generalem SS Jurgenem Stroopem, katem Powstania w Gettcie Warszawskim), wyliczyl pozniej 49 rodzajow tortur stosowanych wobec niego przez sledczych z MBP/UB.

Oprocz "typowego" bicia i kopania, do czesto stosowanych tortur nalezalo zmuszanie do stu lub wiecej przysiadow; sadzanie na nodze od stolka, ktora wbijala sie w obytnice, albo na stalowym drucie; sciskanie szuflada jader; bicie kobiet w krocze i piersi; "konwejer," tj. przesluchanie przez kilkadziesiat godzin bez przerwy, bez snu, ze zmieniajacymi sie sledczymi; budzenie w nocy co godzine lub czesciej i przyprowadzanie z celi tam i z powrotem na krotkie przesluchania; zmuszanie do wielogodzinnego stania na jednej nodze z wyciagnietymi rekami; zamykanie w karcerach, tzw. "psich budach," nago na czworakach wsrod ekskrementow; stojki, tzn. nieruchome stanie przez cala noc przy wyjetych w zimie oknach i polewanie przy tym woda. Po 30 lub wiecej kolejnych stojkach co noc, wiezniowie mieli nogi spuchniete jak konwie.


Procesy

Procesy polityczne, poza pokazowymi, odbywaly sie zwykle w celi wieziennej. Wstawiano do celi maly stolik dla sedziow i prokuratora, a oskarzony musial siedziec doslownie na kiblu. Stad ich nazwa: "procesy kiblowe."

Sedzia mjr Mieczyslaw Widaj, jeden ze specjalistow od procesow kiblowych, byl odpowiedzialny za liczne wyroki smierci. (np. "za usilowanie zmienienia ustroju na terenie miasta stolecznego Warszawy i okolicy") i za jeszcze liczniejsze wyroki dlugoletniego wiezienia. Nieliczni tylko skazani przez Widaja unikneli egzekucji. Jeden ze skazanych przez Widaja na smierc, plk Stanislaw Skalski, odczytal po latach w swoich aktach notatke Widaja: "Nie udowodniono mu winy, ale nie nalezy go ulaskawic." Ile podobnych rekomendacji napisal Widaj? Inne nazwiska zbrodniczych sedziow to np. Jan Hryckowian, Jerzy Drohomirecki i Leon Hochberg.

Sedzia Najwyzszego Sadu Wojskowego, pplk Teofil Karczmarz powiedzial w roku 1954 w sprawie plk. Adama Uziembly: "No coz prokuratorze, dowodow nie ma, ale my sedziowie nie od Boga i bez dowodow zasuniemy kaesa [kare smierci] jak trzeba."

Obroncami byli zwykle przedwojenni prawnicy. Z oskarzonymi rozmawiali przewaznie jeden tylko raz, przez kilka minut, tuz przed procesem. Typowa ich rada bylo: "przyznajcie sie, to dostaniecie tylko 5, najwyzej 10 lat." Czestymi obroncami byli np. adwokaci Mieczyslaw Malsanko i Jerzy Mehring. Mehring powiedzial corce gen. Fieldorfa, Marii: "lepiej, ze ojciec pani otrzymal wyrok smierci, bo nie bedzie sie meczyc do konca zycia w wiezieniu."


Zycie wiezienne

Wiezniowie, 70 lub wiecej, siedzieli w przepelnionych celach, spali na siennikach lub golej posadzce, jeden przy drugim. Woda byla dostepna tylko ze zbiornika klozetowego. Za najmniejsze rzekome uchybienie wlewano do celi kilkadziesiat wiader wody, ktora wiezniowie, szczegolnie kobiety, musieli zbierac malymi szmacianymi galgankami. Kobiety doznawaly szczegolnie ciezkiego traktowania. Byly pozbawione jakichkolwiek srodkow higienicznych. Aresztowane ciezarne kobiety rodzily w wiezieniu a noworodki oddawano rodzinom.

Jedynym sposobem komunikacji miedzy celami bylo stukanie w rury kanalizacyjne i ogrzewcze alfabetem Morse'a, ostro tepione przez straznikow. Wiezniowie funkcyjni, roznoszacy jedzenie, przekazywali czasem takze informacje o tym, co sie dzialo w wiezieniu. Jako spacer wiezniowie chodzili w kolko po celi, lub rzadziej po podworzu, jeden za drugim w tzw. "kieracie," nie mogac przy tym rozmawiac z soba. Prawo do rzadkich (zwykle raz w miesiacu) paczek od rodzin bylo czesto cofane dla calej celi jako kara za czyjes, zwykle rzekome, drobne przewinienie, a "wypiske," tj. prawo zakupu prymitywnej zywnosci w sklepiku wieziennym, wiazano czesto z kolaboracja wieznia. Paczki byly dzielone w grupach wiezniow, tzw. "kolchozach." W kazdej celi byl zwykle konfident, "kapus." Sledczy, tzw. "sledzie," robili wszystko, zeby zmusic, glownie szantazem, do donoszenia, "kapowania" na wspolwiezniow. Obietnica np. przyznania nowych wowczas a skutecznych lekow przeciwgruzliczych byla poteznym argumentem wobec szerzacej sie w wiezieniach gruzlicy. Wiezniowie uczyli jedni drugich, opowiadali tresc niegdys przeczytanych ksiazek, lub obejrzanych filmow. Nie bylo to trudne, zwazywszy ogromny procent inteligentow wsrod wiezniow. Postawy wiezniow politycznych byly na ogol bardzo poprawne, chociaz niekiedy ulegali oni presji lub strachowi. W przeciwienstwie do lagrow Gulagu, wiezniowie kryminalni zwykle traktowali wiezniow politycznych z szacunkiem, chociaz zdarzaly sie okrutne wyjatki.


Wiezienia

Wiezienie mokotowskie w Warszawie bylo w zasadzie tylko wiezieniem sledczym. Glowne dlugoterminowe wiezienia dla mezczyzn byly we Wronkach, Rawiczu, Strzelcach Opolskich i Sztumie, a w Fordonie i Inowroclawiu dla kobiet; to ostatnie bylo szczegolnie ciezkie. W calym kraju bylo jednakze kilkaset mniejszych wiezien, czesto nie mniej ciezkich, w ktorych rowniez wykonywano wyroki smierci. Transportowano po calym kraju wagony pelne wiezniow. Po wyladowaniu z pociagu w poblizu stacji docelowej, wiezniowie musieli najpierw kleczec przy torach, a potem byli prowadzeni w kolumnach do wiezienia. Zdarzaly sie przypadki zastrzelenia wiezniow podczas transportow.


Kobiety pod wiezieniami

Oddzielnym aktem terroru bylo upodlenie rodzin wiezionych. Codzienne szykany, wyrzucanie zon uwiezionych mezczyzn z pracy, z mieszkan, byly regula. Kobiety, czesto z dziecmi, wystawaly pod bramami wiezien calymi dniami i nocami w deszczu i mrozie, z malymi paczkami, w nadziei na uzyskanie widzenia, ktorego albo udzielano albo nie. Nazwiska wybrane do udzielenia widzenia odczytywano przez "judasza" bramy wiezienia. Innych, po dniu lub dwoch oczekiwania, odprawiano z niczym.



Sam pamietam z dziecinstwa takie sceny, czesto obserwowane pod wiezieniem w Wadowicach, obok ktorego codziennie przechodzilem. Pamietam takze duze kolumny wiezniow prowadzonych do wiezienia ze stacji kolejowej.


Ulaskawienia

Ulaskawienia z wyrokow smierci nie byly czeste. Niekiedy rodziny uzyskiwaly je za lapowki dla wysokich urzednikow MBP lub kancelarii prezydenta Boleslawa Bieruta. Ze znanych spraw, Bierut ulaskawil (zamienil kare smierci na dozywocie) plk. Zygmunta Jankego, dowodce Okregu Lodzkiego, a potem Slaskiego AK, plk Franciszka Niepokolczyckiego (WiN) oraz, ze sprawy "Radoslawa," Henryka Kozlowskiego-"Kmite" z "Zoski" i Tadeusza Janickiego-"Czarnego" z "Miotly."


Cele smierci

Wiezniowie skazani na kare smierci przebywali w celach smierci, zbiorowych lub indywidualnych. Spotykali sie w tych celach bohaterowie konspiracji i hitlerowscy zbrodniarze. Wobec zblizajacej sie smierci, zanikaly dawne wrogosci, wszyscy stawali sie po prostu ludzmi. Dzielili sie jedzeniem. Gorsze byly indywidualne cele smierci. W nich wiezniowie w oczekiwaniu na egzekucje musieli spac nago na betonie. Jezeli ktoremus udalo sie w zacisnietej dloni zachowac chusteczke do nosa, kladl ja w nocy pod nerki i tak odczuwal cieplo.


Egzekucje

Wiezniow na egzekucje wyprowadzano zwykle przed apelem wieczornym. Do celi wchodzil straznik i pytal o nazwiska wiezniow na dana litere. Wszyscy po kolei wykrzykiwali swoje nazwiska. Gdy doszlo do skazanego, kazal mu wychodzic "bez rzeczy." Ludzie wychodzili na ogol z godnoscia, usilujac jeszcze pozegnac sie ze wspolwiezniami. Potem prowadzono juz skazanca pod pachy, czasem robili to straznicy, ale czesciej wiezniowie - dawni SS-mani. To bylo jeszcze dodatkowe upokorzenie przed smiercia. W wiezieniu mokotowskim niekiedy rozlegal sie okrzyk "Johann, bandaze!"- to na pewnego SS-mana po bandaze, ktorymi zawiazywano usta skazanca.

W roznych wiezieniach egzekucje wykonywano roznie. W mokotowskim, zwykle strzalem w tyl glowy, w tzw. "starej kotlowni." Bylo kilkunastu straznikow, ktorzy to robili. Dostawali potem 15-20 zl. "od glowy." Jeden z katow, Smietanski, byl szczegolnie znany wsrod wiezniow pod przezwiskami "Lodziarz" i "Poniatowski," z uwagi na jego dlugie bokobrody. Niektorych wiezniow wieszano. (Istnieja nie potwierdzone opowiesci o wyjatkowo okrutnych sposobach niektorych egzekucji). Zwloki straconych wywozil noca w worku lub rzadziej w jakiejs skrzyni, jednokonna furka, czlowiek zwany "slepy Oles," i grzebal je gdzies na tzw. "Laczce," pod murem na Powazkach, albo na wysypisku smieci na Sluzewcu. Grobow wielu straconych bezskutecznie szukaja dotad ich rodziny. Pytany o nie w latach 80-tych Alojzy Grabicki, byly naczelnik wiezienia mokotowskiego, odmowil wskazania miejsc zakopania zwlok straconych. Zapowiedzial, ze zabierze te tajemnice do grobu i tak tez zrobil.

Stracono setki bohaterow. Wsrod nich rotmistrza Witolda Pileckiego, czlowieka, ktory we wrzesniu 1940 r. celowo wszedl w lapanke w Warszawie, aby zostac wywiezionym do obozu w Oswiecimiu. Tam zorganizowal ruch oporu, uciekl w kwietniu 1943 z Auschwitz i walczyl potem w Powstaniu Warszawskim. Po obozie jenieckim wrocil do Polski z II Korpusu z Wloch. Zostal aresztowany, torturowany i skazany na smierc jako "platny agent Andersa."



Stracono bohaterskich cichociemnych, m. in. Boleslawa Kontryma-"Zmudzina," Andrzeja Czaykowskiego-"Garde" i Hieronima Dekutowskiego-"Zapore," wraz z 9 ludzmi z jego oddzialu partyzanckiego.



Niedlugo przed egzekucja, jeden z ludzi "Zapory" podjal probe ucieczki z wiezienia mokotowskiego. Przedostal sie przez strychy poza wiezienie, ale wrocil po towarzyszy i wtedy jeden z wtajemniczonych wiezniow, Niemiec, zdradzil plan ucieczki. Stracono ich wszystkich, poza Wladyslawem Sila-Nowickim (pozniej znanym adwokatem), ulaskawionym za wstawiennictwem jego ciotki, siostry Feliksa Dzierzynskiego. Siedzial on potem miesiacami, nagi i skuty. Stracono ludzi z Brygady Wilenskiej AK, z mjr. "Lupaszka."



W roku 1949, podczas spaceru wiezniow, powieszono w celi we Wronkach (prawdopodobnie wiezniowie kryminalni) plk. Waclawa Lipinskiego, historyka Legionow Jozefa Pilsudskiego. Zameczono w sledztwie m. in. Profesora Mariana Grzybowskiego, wybitnego dermatologa.

Egzekucje odbywaly sie w wiezieniach w calej Polsce. Np. w wiezieniu wroclawskim wykonano ponad sto wyrokow smierci, glownie za sprawy WiN-owskie. Lista straconych i zameczonych ciagnie sie tysiacami nazwisk w calej Polsce.


Stracenie Generala "Nila"




10 listopada 1950 r. w Lodzi na ulicy, po wyjsciu z urzedu emerytalnego zostal aresztowany gen. Emil Fieldorf- "Nil". W sledztwie odmowil wspolpracy z UB, najprawdopodobniej proponowano mu penetracjc WiNu. 16 kwietnia 1952 zostal skazany na smierc z dekretu PKWN "o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowkich zbrodniarzy i zdrajcow narodu polskiego." Wyrok, za rzekomy rozkaz mordowania skoczkow sowieckich, wydala sedzia Maria Gurowska. Na procesie zeznawalo przeciwko gen. Fieldorfowi dwoch swiadkow, jego dawnych podwladnych z Kedywu: Wladyslaw Liniarski i Tadeusz Grzmielewski. Plk Liniarski byl tak storturowany i wyniszczony w sledztwie, ze przyniesiono go na sale sadowa na noszach, a gen. Fieldorf go nie poznal. 20 pazdziernika 1952 r., Sad Najwyzszy, w osobach sedziow Merza, Auscalera i Andrejewa, zatwierdzil wyrok smierci. Wyrok zostal wykonany 24 lutego 1953 w wiezieniu mokotowskim przez powieszenie, w niejasnych okolicznosciach: wedlug pewnej, nie potwierdzonej relacji ze zwierzecym okrucienstwem. Miejce zakopania zwlok Generala dotad pozostaje nieznane.




Liczby

Nie sa oczywiscie znane dokladne liczby straconych. Zasadzono co najmniej 6000 politycznych wyrokow smierci. Niedawno, historyk Jerzy Poksinski podal liczbe ponad 3000 wykonanych wyrokow. Wydaje sie to byc liczba zbyt niska. Na murze wiezienia mokotowskiego znajduje sie obecnie tablica z 283 nazwiskami straconych.



Ale to nie byli tylko ci ludzie, albo inni z innych wiezien w Polsce lub wymienieni w roznych ksiazkach. W wiezieniach polskich do 1956 roku zmarlo 26,000 ludzi. Ogromna wiekszosc z tych zmarlych to byli wiezniowie polityczni. Czesto byli to ludzie starsi, schorowani, wyniszczeni okupacja niemiecka.

Tysiace ludzi zabito bez sadu w calym kraju. Liczni zgineli w walkach z UB i KBW, albo w pacyfikacjach; wedlug oficjalnych danych, w latach 1945-1948 roku zabito w starciach 8,700 osob.

Nie ma i nigdy juz nie bedzie pelnej imiennej listy tych ofiar - bylych zolnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sil Zbrojnych, bylych zolnierzy Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie, cichociemnych, lotnikow i marynarzy, czlonkow WiN i innych powojennych niepodleglosciowych organizacji, zolnierzy Ludowego Wojska Polskiego - wszystkich Polakow, ktorych jedynym przestepstwem byl patriotyzm. Straceni nie maja grobow. Kosci ich rozsypane sa po calym kraju, pod murami, na wysypiskach smieci. Na ich prochach pozostanie jedynie wyimaginowany symbol "NN," za ktorym kryja sie Nieznani i Nierozpoznani, tysiace Polakow zamordowanych przez polskich komunistow.

Przechodniu pochyl czolo, wstrzymaj krok na chwile,
Tu kazda grudka ziemi krwia meczenska broczy,
To jest Sluzewiec, to sa nasze Termopile,
Tu leza ci, co chcieli boj do konca toczyc.

Nie odprowadzil nas tu kondukt pogrzebowy,
Nikt nie mial honorowej salwy ani wienca.
W mokotowskim wiezieniu krotki strzal w tyl glowy,
A potem maly kucyk wiozl nas do Sluzewca.

Z Jej imieniem na ustach zwyciezac lub zginac
Szlismy w oddzialach "Wilka" i murach Starowki,
Pod Narvik i pod Tobruk, pod Monte Cassino,
By w tym piasku kres znalezc zolnierskiej wedrowki...


Autor nieznany - wiezienie mokotowskie, Warszawa


* * *


Terror postalinowski

Juz po stalinizmie "ludowa wladza" PRL strzelala do demonstracji robotniczych. Zabijanie i masakrowanie trwalo na ulicach polskich miast i w komisariatach tajnej i nietajnej milicji. Byl zryw robotnikow w Poznaniu w czerwcu 1956 roku, z 70-80 zabitymi i 800 rannymi, a po nim masowe aresztowania.







Pomimo odwilzy po Pazdzierniku 1956, za czasow Gomulki, nadal panowal terror Sluzby Bezpieczenstwa (SB), chociaz juz na nieporownywalnie mniejsza skale. Byl brutalnie zdlawiony bunt studentow polskich w Marcu 1968, wykorzystany przez partie komunistyczna do brutalnej czystki antysemickiej. Byl zryw robotniczy na Wybrzezu w grudniu 1970, z co najmniej 50 zabitymi i setkami rannych (dokladne liczby ofiar nie sa znane!).



Byly Radom i Ursus roku 1976 i skrytobojcze morderstwa (np. Stanislawa Pyjasa w Krakowie). Byl w koncu stan wojenny lat 1981-1983, ostatni "kamien milowy" komunistycznego terroru w Polsce, z okolo 200 ofiarami smiertelnymi, tysiacami pobitych, tysiacami internowanych, tysiacami skrzywdzonych i ponizonych. Byl terror SB lat 80., z nowymi jawnymi albo skrytobojczymi morderstwami (np. Grzegorza Przemyka i ks. Jerzego Popieluszki).


Problem odpowiedzialnosci

Zakonczony w roku 1996 wyrokami skazujacymi proces Adama Humera i jedenastu innych oprawcow z UB byl tylko wierzcholkiem gory lodowej, chociaz osadzono w nim ludzi wyjatkowo okrutnych w okresie terroru stalinowskiego w Polsce.

Zyja dotad w Polsce setki funkcjonariuszy aparatu terroru z lat 40-tych i 50-tych. Oficerowie sledczy UB, funcjonariusze wiezienni, sedziowie, prokuratorzy. Zachowaly sie akta sledztw, dokumenty sadowe, liczne relacje. Kazda teczka w obecnych archiwach MSW byla kiedys tragedia jakiegos czlowieka i jego rodziny. Zyja rowniez swiadkowie, ktorzy przeszli przez to pieklo. Dziala w Polsce Komisja d/s Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Nikt jednak nie kwapi sie z wymierzeniem symbolicznej chociazby sprawiedliwosci owym funcjonariuszom terroru. To nie jest tylko sprawa kolejnych rzadow w Trzeciej Rzeczpospolitej, ale kwestia trudnej do zrozumienia niecheci wiekszosci Polakow do powaznego zajecia sie tym problemem. Dominuje rozmycie kryteriow odpowiedzialnosci i chaos w pojeciach wartosci. Moze jest to obawa przed konfrontacja faktu, jak wielu ludzi w Polsce bylo bezposrednio lub posrednio (donosicielsko) zaagazowanych w aparat terroru. Byc moze jest to po czesci chec zapomnienia o tragicznej przeszlosci. Zbiorowa amnezja? Mysmy wszystko zapomnieli... ?

Narody, ktore traca pamiec, traca sumienie...








Copyright © 1997-1999 Zwoje