Publikujemy w tlumaczeniu z angielskiego wyklad z roku 1998 o polonezach Chopina Marka Jablonskiego, wielkiego pianisty. Przeklad ten zostal dokonany przeze mnie po smierci Marka Jablonskiego z nagrania tego wykladu oraz z krotkich notatek Autora do niego. Tekst ten nie jest wiec autoryzowany przez Autora, nie mniej jednak moje zredagowanie go ograniczone zostalo do minimum. Zachowane zostalo mozliwie doslownie slownictwo i mowiony styl Autora.

Podczas wykladu Marek Jablonski zagral na fortepianie obszerne fragmenty omawianych siedmiu Polonezow Chopina. Tego koncertu nie da sie oczywiscie tutaj przekazac.

Fragmenty z dziennika Chopina (w moim przekladzie z angielskiego), pochodza z tekstu zamieszczonego ksiazce: George R. Marek, Maria Gordon Smith: Chopin, Harper&Row Publishers, New York, 1978, z ktorej Marek Jablonski odczytal je podczas tego wykladu.

Tytul tego tekstu pochodzi ode mnie i jest proba oddania bardzo osobistego podejscia Artysty/Autora, mojego Przyjaciela, do muzyki Fryderyka Chopina.

Andrzej Kobos





150 lat temu, 17 pazdziernika 1849 zmarl Fryderyk Chopin



CHOPIN MARKA JABLONSKIEGO





MAREK JABLONSKI


Przez dlugi czas mialem problem z Chopinem, ktory rozwiazalem dopiero niedawno. Dawniej gralem tu i tam rozne utwory Chopina, te sonate czy tamto scherzo, i ktoras ballade, ale musze wyznac, ze zawsze bylem zaklopotany moja reakcja na cody ballad, i tym, co dzialo sie ze mna podczas koncertow. Innymi slowy, zawsze zdawalem sie przezywac rodzaj niewiarygodnego emocjonalnego wykrwawienia. Pocilem sie grajac i niekiedy myslalem "bang! ja wyrywam trzewia z tego fortepianu." Gdy przyszlo do grania 24 Preludiow, bylem juz zupelnie zdezorientowany, co tu sie dzieje, co popycha mnie to tej emocjonalnej skrajnosci. Nawet ludzie przychodzili i mowili mi, "to jest Chopin, jakiego nigdy nie slyszelismy." Czasem w tym pocie i napieciu zaczynalem myslec, ze cos tu jest zle, jest tutaj jakas sprzecznosc: Chopin byl osoba raczej delikatna, byl czlowiekiem osiemnastego wieku, nie moge go sobie wyobrazic grajacego na fortepianie w taki sposob, z rozwichrzonym lokiem na glowie. W szczegolnosci otoczenie w ktorym wystepowal, wielkie salony Paryza, damy, ktore czarowal pokupnymi walcami, nokturnami i rondami, wydawaly mi sie nie pasowac do takiej muzyki. Ale ilekroc probowalem modyfikowac moje podejscie, grac klasycznie w formie, dopasowac sie do takiego swiata, w ktorym osiemnastowieczny kompozytor pisalby w wieku dziewietnastym, nieco klasycznie w formie, dostosowac sie do takiej koncepcji Chopina, wychodzilo to jeszcze gorzej. W ogole nie pasowalo. I tak, ponownie znajdowalem sie w emocjonalnym wykrwawieniu, az w koncu mnie oswiecilo: Dopasowywac to do jakiegos gentlemenskiego odlewu, byloby rozwodnieniem samej przyczyny istnienia tej muzyki.

Przeczytalem kilka biografii Chopina. Czytalem pewne rzeczy, wiedzialem o nich, ale jest jeden znaczacy, szczegolny aspekt, bardzo istotny, ktory w koncu przyszedl mi na na mysl: Nie ma jednego Chopina, jest ich dwoch.

Definitywnie jest jeden Chopin, salonowy pianista par excellence. Absolutnie oszalamiajacy pianista, ktory potrafil zrobic technicznie z fortepianem wszystko, lepszy niz ktorykolwiek pianista jego czasu. To jest Chopin, ktory napisal kilka mlodzienczych Polonezow, Grand Fantasy on Polish Airs, Opus 13 (1828), w ktorych jest fortepian z delikatnym, spokojnym tlem - bardzo eleganckie utwory, w ogolnosci, wczesne utwory napisane na fortepian i orkiestre, tradycyjne istrumenty osiemnastego wieku.

I potem przychodzi cos innego, mamy Ballady, mamy Scherza. W koncu przyszlo mi na mysl: "nie napinaj sie tak, te utwory maja w sobie nawet wiecej wykrwawiania sie niz kiedykolwiek dotad sobie wyobrazales." Mysle, ze takie mialy byc, tak wlasnie Chopin je zamierzal. Sadze, na przyklad, ze Ballada g-moll jest jedna z najkrwawszej muzyki napisanej w XIX wieku. Muzyczny dowod tego jest obfity w krzyczacych harmoniach. To jest muzyka przestraszajaca swoim napieciem. I z pewnoscia jest w niej przeslanie: "Nie wolno powstrzymywac emocji." Tylko wtedy, kiedy zda sobie z tego sprawe, interpretator moze pozwolic sobie na gre z prawdziwa pasja i moze spelnic to, co bylo zamierzeniem Chopina. I naprawde mysle, ze przelomowym momentem u Chopina byla ta noc w Stuttgarcie, o ktorej opowiem za chwile.



Nieznany autor: Frédéric Chopin, 1831, pastel.

* * *

Aby zrozumiec ducha prawie kazdej muzyki, bardzo wazne jest poznac, wczuc sie w kulturowe tlo tej muzyki i jej kompozytora, poznac historie, miec duzo wyobrazni i wyczucia tego, co istotnie wplynelo na zycie kompozytora, i co motywowalo, ze zyl tak, a nie inaczej. Mysle z cala pewnoscia, ze do wszystkich dziel sztuki powinno podchodzic sie z dwoch stron: jednej - analitycznej, i drugiej, uzywajac wiedze historyczna i wyobraznie, probowac zrozumiec, jak to wszystko autor mogl odczuwac, jak to sie wszystko wydaje razem ukladac.

I oczywiscie tutaj stare pytanie: "Czy musisz byc Polakiem, zeby grac Chopina?" Byc moze niekoniecznie, znam wielu Polakow, ktorzy nie graja Chopina! Ale jest dobrym pomyslem dowiedziec sie, co dzialo sie w tamtych czasach, poniewaz czasy, w ktorych zyl Chopin byly specjalne i zostal on mocno uksztaltowany przez owczesne wydarzenia.

Prosze wiec pozwolic opisac wam pewne sprawy. W latach 1790. nastapily ostateczne rozbiory tego, co wowczas bylo Polska. Ogromny kraj, ogromny narod, terytorium, zostalo zabrane, rozdzielone miedzy trzy mocarstwa: Rosje, Niemcy albo Prusy i Austrie. Trzy potezne krolestwa zdecydowaly, ze nie beda dalej tolerowac w samym srodku pomiedzy nimi owego bezuzytecznego, klopotliwego dla nich kraju. Poczestowaly sie wiec Polska trzykrotnie, az nic z niej nie zostalo. Owczesni Polacy nie zrobili wiele, zeby sie temu przeciwstawic, az stalo sie za pozno. Zareagowali na to zbyt pozno.

Jest duzo o Polsce w tym wykladzie, poniewaz nie wyobrazam sobie, jak mozna by oddzielic Polonezy od Polski. Po prostu nie da sie, przepraszam. To nie jest decie w etniczny rog, to sa fakty historyczne, ktorych poznanie jest chociazby tylko interesujace.

Gdy jakis narod straci zupelnie niepodleglosc i zostaje zajety przez inne, zachodza pewne wydarzenia. W nastepnym pokoleniu narod ten przechodzi do mitologii, to nastepne pokolenie zaczyna uwazac, ze byl jakis akt bozy. Nawet tutaj w Kanadzie mamy podobna sytuacje z Natives, rdzenna ludnoscia. Tak czy inaczej, byla wowczas w Polsce wielka mitologia, obfitosc rozmaitych ruchow filozoficznych, meczensko-religijnych ("Bog to uczynil wybranej Polsce"), konspiracji, planow powstan, w koncu powstan.

Jest latwo sobie wyobrazic co sie dzialo w czasach kiedy urodzil sie Chopin. W dwa lata pozniej Napoleon pomaszerowal na Rosje. Oczywiscie, w zamian za obietnice przywrocenia niepodleglosci, tysiace Polakow przylaczylo sie do niego, uformowalo legion i poszlo z nim do Rosji, aby tam doznac katastrofy. Wielka armia zostala pokonana, wycofala sie z Rosji. Wyobrazcie sobie zalamane nadzieje, powrot do gorzej niz punktu wyjscia. Wszystko to wisialo ciagle w powietrzu, zycie koncentrowalo sie wokol tego, wszystkie rozmowy, cala polityka, religia.

W tym czasie mlodziutki Chopin komponowal juz male Mazurki, male Polonezy. Nieco pozniej napisal Krakowiak na fortepian i orkiestre, Wielki Polonez na fortepian i orkiestre, Grand Fantasie on Polish Airs. Jako kompozytor, posiadal solidne podloze, fundament, w muzyce Bacha, ktora rozumial i kochal. Jego profesor, Jozef Elsner, wyksztalcil go doglebnie w harmonii i kontrapunkcie i Chopin byl w tym mocno osadzony. Mlody Chopin byl pianista i kompozytorem najwyzszej klasy i zdawal sobie z tego sprawe. Zapewne myslal cos takiego: "Bede pisac jak Bach, muzyke do tancow, kilka polskich tancow tu i tam, zamiast fug bede pisac mazurki." Debiutowal w Wiedniu, odtad byl caly krag czarujacych, arystokratycznych salonow i widowni tego okresu.



Eugene Hummel: Frédéric Chopin, 1830, akwarela.

W roku 1830 wybuchlo w Warszawie Powstanie Listopadowe przeciwko Rosji. Wielkie powstanie, ktore przeszlo w prawdziwa wojne z Rosja. Poczatkowo powstanie mialo sukcesy wojskowe, znowu zostaly rozbudzone ogromne nadzieje.

Jeszcze z Wiednia chcial Chopin wracac do Polski, tak jak jego przyjaciel od dziecinstwa, Tytus Woyciechowski, dosiasc konia i walczyc w powstaniu. Dzieki Bogu, rodzina i przyjaciele wyperswadowali to fizycznie kruchemu Chopinowi. Przekonali go, ze byl bardziej pozyteczny jako kompozytor, niz jako martwy ulan. To wielkie szczescie dla nas, ze Chopin ocalal, nie zostal wtedy gdzies zabity, wdeptany w bloto. Wojna jest straszna.

Az pewnego dnia, we wrzesniu 1831 roku cos zdarzylo sie w Stuttgarcie. Dowiedzial sie tam o klesce Powstania Listopadowego, o klesce pod Warszawa polskich wojsk Chlopickiego z armia rosyjska. To bylo szczegolnie krwawa kleska, przede wszystkim dla ludnosci cywilnej, przerazajaca dla Chopina.

Jego pamietnik z tego okresu pozwala wejrzec w stan jego ducha, ukazuje glebiej, jak dzialal jego wewnetrzny duch. Wewnatrz byl on storturowanym mlodym czlowiekiem. Posluchajcie, co mowi:

"Jakie dziwne! Na tym lozku, na ktorym bede lezal, spal juz niejeden umierajacy czlowiek, ale dzisiaj ono mnie nie odrzuca! Kto wie jakie zwloki lezaly na nim i przez jak dlugo? Ale czy trup jest cos gorszy niz ja? Trup rowniez nic nie wie o ojcu, matce, siostrach albo Tytusie. Ani trup nie ma ukochanej. Nie moze rozmawiac w swoim wlasnym jezyku z tymi, co sa wokol niego. Trup jest blady, jak ja. Trup przestal zyc i ja takze mam dosyc zycia - dosyc! Dlaczego zyjemy tym nedznym zyciem, ktore nas pozera i sluzy tylko temu, zeby nas obrocic w zwloki."
Chopin byl niezwykle pochloniety smiercia, mial ogromny lek smierci. Pozniej, w roku 1838, okazalo sie to podczas jego koszmarnych wakacji z George Sand na Majorce. Wszystkie Preludia, Sonata b-moll, Opus 35, sa bardzo mocne, sa po prostu jednym z najbardziej obrazowych opisow smierci, jakie kiedykolwiek zostaly napisane w muzyce.



Boleslaw Biegas: Marsz zalobny Chopina, 1902, rzezba w gipsie.

Dalej, Chopin opisuje w pamietniku co stalo sie podczas powstania.
"Ojcze! Matko! Siostry drogie. Wszyscy wy, ktorzy jestescie mi najdrozsi, gdzie jestescie? Moze trupy? Moze Rosjanin oszukal mnie! Oh, czekajcie, czekajcie! Co to jest? Lzy? Od jak dawna plyna! ...

Napisalem te linijki wyzej, nie wiedzac, ze wrog dotarl do mego domu! Przedmiescia wziete szturmem, spalone.

O, Boze, Czy Ty jestes? Ty jestes, ale sie nie mscisz. Czy nie widziales juz dosyc tych rosyjskich zbrodni - albo - albo czy Ty sam jestes Rosjaninem? Moj biedny ojcze! Moze jestes glodny i nie mozesz kupic chleba dla Matki. Moje siostry moze padly ofiara rozpasanej furii tych rosyjskiego metow. Paskiewicz, ten lotr z Mohilewa, jest panem rezydencji pierwszych krolow w Europie! Rosjanin jest panem swiata. Oh, Ojcze, czy to jest radosc przeznaczona dla Twoich starych lat? Biedna, cierpiaca, delikatna Mamusiu, czy przezylas swoja corke [Emilie] po to tylko zeby zobaczyc jak Rosjanie tratuja nogami jej kosci i wpedzaja Cie w niewole?

I tak dalej, straszne rzeczy. Juz nigdy potem nie zobaczycie Chopina wyrazajacego takie uczucia inaczej jego muzyce.

Chopin odslonil tutaj zaslone, pokazal swoja najglebsza rzeczywistosc. Pelna pasji milosc do swojego kraju. Pasje dziedziczona w genach przez wiekszosc Polakow. To jest to, co spowodowalo, ze zastanawialem sie nad tym, co wowczas moglo zaczac motywowac Chopina.

Mysle, iz w tym momencie Chopin powzial wazna decyzje. Jak wygladalby wasz proces myslowy, gdybyscie byli wielkim kompozytorem w jego sytuacji i chcieli walczyc? Jest to oczywiscie supozycja, ale mozna z duza doza pewnosci powiedziec, ze nastepna decyzja w duszy tego mlodego, pelnego pasji czlowieka byla taka: "Jezeli nie moge walczyc na koniu, to bede walczyc tym, co umiem najlepiej: piorem, piszac muzyke." Mysle, ze to jest odpowiedz.

To byl punkt zwrotny.



Gottfried Engelmann : Frédéric Chopin, 1833,
litografia w/g portretu Chopina Pierre Roche Vigneron.

Odtad mamy zupelne zamkniecie jego wczesnego stylu. Odtad nie ma juz wspanialych, eleganckich Rond, takiego Poloneza, jak Opus 22, i nigdy juz nie bedzie. Zaraz potem mamy dramatyczna pierwsza Ballade g-moll. Wszyscy znamy Ballady, Scherza, Sonaty, ale jesli popatrzymy na te arcydziela i porownamy je z jego wczesniejszymi arcydzielami, Grand Fantasie, Krakowiakiem, to zastanawiamy sie skad ta wielka zmiana, bardzo ostra, zamiast powolnej ewolucji. Ta zmiana musiala zadziwic nawet samego Chopina.

Od tego momentu Chopin zaczal pisac pelna pasji, najkrwawsza wojenna muzyke kiedykolwiek napisana, zeby wspomniec tylko cody Ballad, czy ostatnie czesci Sonaty b-moll. Pozniej, w dziewietnastym wieku, z tymi wszystkimi ruchami nacjonalistycznymi, wielu probowalo pisac taka muzyke, ale to nigdy nie zblizylo sie nawet do tego, co napisal Chopin. Nie ma nic innego, takiego, jak krwawa coda Ballady g-moll, albo krwawa coda Ballady F-Dur. Gdy sie widzi i slyszy te dysonanse, to jest to bardzo mocne i znaczy cos bardzo zlowrogiego.



T. B. : Frédéric Chopin, 1837,
medalion alabastrowy w/g medalionu Jean François Bovy.

Oczywiscie, Chopin byl zbyt elegancki, zbyt madry, aby dac sie na tym zlapac. Nigdy tego nie powiedzial otwarcie, nie lubil romantycznych zwierzen. W rzeczywistosci, w tych dzielach wykazuje powsciagliwosc. Wszystkie Polonezy sa proste: maly taniec, przewroc kilka stron i okaze sie, ze tance Bacha mialy to samo zakonczenie, formalne, bez wariacji w dynamice i frazie, w kilku przypadkach prawie ze bez cody. I wtedy zastanawiamy sie, co oznacza ta niewiarygodnie napieta muzyka, doprowadzona za kazdym razem do tego samego zakonczenia. I tu jest przeslanie Chopina: "Jestem przede wszystkim kompozytorem, muzykiem i to jestem ja, moja osobowosc. Mozecie z tym robic co chcecie, interpretowac jak chcecie. Ale jesli spojrzycie na to przez polskie szkielko, w polskim zwierciadle, macie calkiem inne doswiadczenie." Podejrzewam, uzywajac mojej wyobrazni, ze tak wlasnie bylo.



George Sand: Frédéric Chopin, 1841, olowek.

* * *

Polonezy sa bardzo dobrym przykladem. Pomyslalem sobie, ze ja wlasciwie znam tylko pierwsze siedem Polonezow. Oczywiscie jest ich wiecej, wszystkie inne maja nawet przypisane numery opus, ale wszystkie one sa posmiertne. Z calym szacunkiem dla kompozytora, ale to wszystko, co w Chopinie jest posmiertne jest podejrzane. Jest podejrzane dlatego, ze mial on biblioteczke z kilkoma szufladami wypelnionymi utworami, ktore pisal przez cale zycie, ktorych nigdy nie opublikowal, nie chcial opublikowac, nie chcial ich slyszec, po prostu je trzymal, moze jako pewne szkice, albo cos takiego. I kiedy umieral, kazal to wszystko spalic, powiedzial: "spalcie to, nie dajcie tego nikomu zobaczyc." Rzecz prosta, nie spalili, i jak tylko umarl zostaly one opublikowane. Jest to oczywiscie interesujace, ale sam fakt, ze Chopin polecil je spalic, powinien byc wziety pod uwage. Przykro mi, ale te Polonezy nie przemawiaja do mnie.



Teofil Kwiatkowski: Ostatnia godzina Fryderyka Chopina, 1849, olej.

Polonezy ukazuja szczegolnie wyraznie linie podzialu, o ktorym tu mowie. Ostatni z mlodzienczych, pisal je gdy mial moze 12-15 lat, Opus 71, pierwszy zostal posmiertnie opublikowany, a potem nagle mamy pierwszy "oficjalny" polonez z ksiazki: Polonez cis-moll, Opus 26 i zaraz drugi, es-moll, tez Opus 26. Jakaz roznica, ogromna roznica!

Zdecydowanie sadze, ze Polonez cis-moll ma cos do czynienia z konmi. Cala kultura owych czasow byla zwiazana z konmi. Zolnierz na koniu, kawaleria. Struktura bardzo formalna, dwa elementy poloneza i zaraz potem "jam ba ba bah! yam ba ba bah!." A dalej nastepna czesc, bardzo charakterystyczna: "ba dang dang dang dang, ra ba! ba!" Bardzo wazna a czesto ignorowana, choc jest w wielu miejscach u Chopina, nie tylko w Polonezach. Niezwykly zakres dynamiczny. Tu po raz pierwszy Chopin przechodzi od ff do fff i od trzech f w dol, do bardzo wyrazistego pianissimo, bardzo, bardzo szybko. Nie robil tego czesto, raz w dwoch Scherzach, rezerwowal fff dla bardzo specjalnych efektow. Czesto mysle o pianistycznej zawilosci czesci B tego Poloneza. Co za melodia, bardzo spokojna melodia. Wyobrazcie sobie, co wielki skrzypek moglby z tym zrobic.

Dochodzimy do innego wielkiego utworu, Poloneza es-moll, Opus 26. Ten jest na serio, jest obrazem historii napoleonskiej, o ktorej wspomnialem wczesniej. Spisek. Spisek szybko, gwaltownie wybucha w bitwe, padaja pociski armatnie, a potem odlegly przemarsz legionistow. To jest jeden z tych utworow, ktory szczegolnie mnie niepokoil. Dlaczego staje sie taki podniecony, dlaczego tak trudno to grac? Co za zakres, niewiarygodna zmiana emocji w drugiej czesci. Rzeczywiscie, jest to bardzo trudne, jezeli chce sie przekazac co to wszystko naprawde jest.

Teraz o nastepnych dwoch Polonezach, ktore sa jakby wzajemnym odbiciem zwierciadlanym. Opus 40. Przeciwstawne charakterystyki tego opus sa zupelnie oczywiste, A-dur jest triumfalnym wojskowym polonezem, c-moll, Opus 40, jest ciemny, smutny i tragiczny.

W A-dur jest wspaniale maestoso. Maestoso jako forma muzyczna nie jest gniewne, jest majestatyczne, co oznacza, ze jestes tak potezny, ze nie musisz tego okazywac, jest w nim rownowaga dzwieku. Cos jak lekcewazenie i duma. Raz tylko, wlasnie tutaj, Chopin wyrazil co mial na mysli. Powiedzial, ze chcialby, aby ten Polonez zagrano podczas koronacji krola niepodleglej Polski. Jakby spelnila sie jego wola: po odzyskaniu niepodleglosci przez Polske w roku 1918, takty tego Poloneza staly sie sygnalem Polskiego Radia i nadal nim sa.

W Polonezie c-moll, co za dzwiek, bardzo liryczny. Jest to najbardziej liryczny z wszystkich Polonezow. Pamietam, jak Rubinstein gral go w Edmonton w roku 1955, nigdy nie zapomne tego koncertu.

Zakres pianistycznej orkiestracji wzrasta z kazdym polonezem. Dwa nastepne polonezy rowniez przeciwstawiaja sie jeden drugiemu (Opus 44 i 53). Te dwa sa tak trudne, potezne, tak naladowane. Pierwszy fis-moll, Opus 44, ma niezwykle efekty orkiestralne, wielka parada wojskowa, wojna. Trzeba zrozumiec, ze wojna byla wowczas idealnym stanem bycia wielu ludzi. Wojna reprezentowala cos, co bylo wielkie, chwalebne, byla pozadana, szczegolnie w przypadku Polski, gdyz tylko nowa kataklityczna wojna mogla Polakom przywrocic ich niepodlegly kraj. Mialo to byc wyrownanie niesprawiedliwosci, gniewu. Ponadto, musze wam przypomniec, ze niezaleznie od tego, czy uwazacie wojne za cos wielkiego, czy nie, to jest to ciagle wielka muzyka.

Chopin wszystko tutaj pokazal. Ten Polonez jest skrajny w schemacie, w duchu pierwszego Scherza b-moll. Bardzo dynamiczny, zazarty, wybuchowy, z mala czescia, niezwykle wrazliwa, wcisnieta pomiedzy dwa pola bitewne. W Scherzo b-moll jest czesc B-dur ktora jest najslynniejsza polska koleda, tutaj jest odlegle wspomnienie, czesc z pieknym, slonecznym mazurkiem. Znowu pamiec. Ktos, posrod straszliwego konfliktu, zdrzemnal sie i wspomina rodzinny dom.

A teraz kulminacja wszystkich Polonezow. Polonez, ktory zmienil swiat - As-Dur, opus 53. Znowu wracamy do polskiego tematu. Chopin napisal ten wojskowy polonez z wyraznym przeslaniem. Kiedys, w przyszlosci, wielki pianista o nazwisku Paderewski wybral ten polonez i zaczal go grac po swiecie. Ignacy Paderewski byl nie tylko wielkim pianista, byl mezem stanu, byl wielkim czlowiekiem. Zetknal sie z wiekszoscia waznych ludzi w swiecie swojego czasu, z przywodcami poteznych panstw. Byl wielkim przyjacielem prezydenta Wilsona, wielkim przyjacielem premiera Francji Clemenceau, potem bardzo wplywowego w formowaniu Traktatu Wersalskiego, ktory zmienil mape Europy. Ale kiedy sam Paderewski zostal premierem Polski, Clemenceau powiedzial mu: "Oh, moj drogi, coz za degradacja!"



Fryderyk Chopin, Polonez As-Dur, Opus 53, 1842/1843,
manuscript, pierwsza strona.

Ten Polonez, co za wehikul! Uniwersalny. Oczywiscie, wszyscy znamy to najwspanialsze Maestoso. Ta muzyka, ten Polonez, plynacy po calym swiecie nie byl blaha sprawa dla przekonania ludzi, ze narod polski byl znowu zdolny do zycia. Jest to przyklad na to, jak istotny jest wielki artysta dla uznania jego narodu jako wnoszacego cos wielkiego do cywilizacji. Ten wklad jest praktycznie najwazniejsza sila, ktora mowi: tak, to jest narod.

Idziemy jeszcze krok dalej. Polonez-Fantazja As-Dur, Opus 61, wyprowadzajacy nas na poziom kompozycji i dojrzalosci Chopina, ktora jest niebywala, niewiarygodna. Sa w tym Polonezie elementy innych, plus nowa przygoda w kompozycji, nowa harmonia, ktore czynia, iz jest to jeden z najpiekniejszych utworow muzycznych kiedykolwiek napisanych w calym repertuarze. Niezwykla, wyborna koncepcja Chopina. Podczas gdy w innych Polonezach ustawia on nastroj i pozostaje przy nim, w Polonezie-Fantazji wprowadza jeden nastroj, zamyka go, wprowadza nastepny, znowu zamyka go, wraca do poczatkowego, idzie do czegos innego, jakby blokami. Polonez ten, poprzez swoja chromatycznosc i swoje harmonie, wkracza do rozmaitych swiatow emocji, ktore przesuwaja sie obok nas, jak w kalejdoskopie. Jest to, jak patrzenie w kalejdoskop, nic nie jest stabilne, chmury i slonce przechodza predko od ciemnosci do slonecznosci, do burzy, znowu do jasnosci, Napiecie przechodzi od ciemnosci do blyskow slonca. To jest oczywiscie tylko sposob opisu tego, co dzieje sie muzycznie, bardzo ruchliwe, niespokojne, a potem niepokoj uspokaja sie. Struktura frazy jest bardzo interesujaca. Posluchajcie uwaznie. Zadziwiajacy utwor z fantastyczna coda, moj ulubiony dzwiek fortepianu. I co za cudowne zakonczenie, ktore jest pewnym powiedzeniem przez Chopina "do widzenia" a rownoczesnie wielkim poczatkiem nowego. Ten i pozniejsze utwory: Barcarola, Sonata b-moll, Ballada f-moll, ta moze w szczegolnosci, reprezentuja juz nowy, bardzo piekny styl w jego kompozycjach.

Mozemy sobie tylko wyobrazac jakie utwory Chopin jeszcze napisalby, gdyby zyl dluzej, z tym jego geniuszem, tym niewiarygodnie wybiorczym smakiem, tym geniuszem w portretowaniu tego, co jest w ludzkim sercu.



Eugène Delacroix: Frédéric Chopin, 1838, olej, Louvre, Paris.

Chopin powiedzial kiedys: "Bach jest o Bogu, Beethoven otrzymal Wszechswiat, a ja pisze o ludzkim sercu." To prawda. W Chopinie zawsze odnajduje wielkie plotna z naszego wnetrza, innymi slowy to, co czujemy wobec tego co widzimy. W Chopinie zawsze odczuwamy nasze calkowite zaangazowanie, pisal on o nas.


Przelozyl z angielskiego Andrzej Kobos







Copyright © 1997-1999 Zwoje