Przedstawiamy cztery wiersze - debiut poetycki Artura Jurczyszyna, czytelnika Zwojow. Autor urodzil sie w roku 1971 w Przemyslu, mieszka w Krakowie, jest lekarzem, pracuje w Klinice Hematologii CM UJ.

Od siedmiu lat (z przerwami) "z potrzeby serca czasem przelewa na papier mysli": pisze wiersze. Sa one refleksyjne, nostalgiczne, w wiekszosci smutne.

Czyta utwory m. in. Boleslawa Lesmiana i Konstantego Ildefonsa Galczynskiego oraz ksiazki dotyczace najnowszej historii.

Zawodowo interesuje sie interna, hematologia i transplantologia, a pozazawodowo historia, sztuka, filmem i teatrem. Kocha "Piwnice pod Baranami."

Ponizsze wiersze sa debiutem, pierwsza publikacja utworow Artura poza gronem przyjaciol. Milo nam, ze nastepuje to w "Zwojach" i zyczymy mu sukcesow literackich, naukowych i zawodowych.   (AMK)




DEBIUT   POETYCKI


ARTUR JURCZYSZYN






POWROT Z "PIWNICY"


Krople krwi splywaja z oczu,
zamarzniete lzy na powiekach,
palce zamarle w pustym gescie.

Statek mysli
utkwil w ciszy na stole,
nieruchomy w smudze smutku.

Rozpierzchle spojrzenia,
chaotyczne zwierzenia.

Kleby dymu w Piwnicy,
Piotr samotnie odchodzi
Niezrozumialy dziwak i poeta...
Smiech przez mgle opadajacych lez -
wciaz go slysze.

Samotnosc w ciemnym pokoju -
bol i pytania,
zdania niedokonczone,
wyznania – a raczej ich brak.

Bez wyrazu – znaki czasu,
gorszego byc moze juz czasu...







SZCZEKOT PSA


Zapewnienie, rozsmucenie,
czyjes lzy.
Rozkojarzenie,
Smutek i udreka.

Ciagly, zaciekly szczekot psa.
Dlaczego?
Nikt nie wie,
rozpaczliwe skojarzenie.

Depresja,
cichosc nocy,
brak czegos,
rozmodlenie,
rozkochanie,
przebaczenie...

Mysli,
refleksja o krotkim zyciu,
o dziwnym bycie,
zagadkowym jestestwie...

Niewiadoma egzystencja,
zaskakujaca,
jak skowyt psa,
jak spiew sowy,
jak szelest kartki –
przedartej do polowy...







JUTRO ZROZUMIEMY


Zablakane mysli
kraza,
dziwaczne marzenia
placza sie.

Niezrozumiale zycie –
Ludzie przechodza,
wciaz rozmawiaja,
smieja sie.
Nie wiedza,
zastanawiaja sie –
Zycie tetni,
przemija...

Opowiedza kiedys z drzaca reka –
Komu – dzis nie wiemy,
Jutro zrozumiemy...







SZELESTY


Blekitne niebo,
swiezy powiew,
spiew ptakow,
szelest galazek bzu ...

Roztargnienie,
zawiklanie,
znaki zapytania
wczesniej nie zapisane,
nie wyjasnione.
Nie moge pojac –
zgadnac trudno.

Twoja twarz,
twoj cichy glos,
blysk twoich oczu,
szelest twoich warg,
twoja czulosc.

Nasza namietnosc,
zapomnienie,
szelest promiennego losu...








Copyright © 1997-1999 Zwoje