
|
O, staroswiecka mloda pani z Krakowa! Strzez sie ! Biskup pieni sie i krzyczy: horrendum! Na lake wychodzisz noca po kwitnace slowa, Tajne czynisz praktyki, aby pachnialy ambra i lawenda. Czy to prawda, ze warzysz wrotycz i nasiezrzal W ksiezycowej, zrodloslowej wodzie? Juz w to pono synod krakowski wejrzal I wiesc gruchnela w narodzie. W fiolkowych olejkach i w rozanych Warzysz slowa-hiacynty i slowa-akacje, W jakim to grimoirze, w jakich ksiegach zakazanych Wyczytalas owe inkantacje? Co tak szepczesz slodko w wierszach kolorowych, Ze sie lud bogobojny wzdryga? Ach, na stos cie wezmie mistrz ogniowy, Quia es venefica et striga ! Cmy czartowskie, powiernice twoje, Znosza miod, kwiatom wyczarowany, A potem barwia sie, szumia, pachna trujace milosne napoje W wierszach, jak w retortach szklanych. |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||