

Ocena moralna i polityczna jest sprowadzona do minimum, jednak istnieje. Otwiera calosc wiersz Ostatnie polskie powstanie. Dlaczego "ostatnie"? Skad ona wie? Jest w tym swiadomosc historycznej donioslosci wydarzenia, ktore zakonczylo pewien okres w dziejach kraju, zakreslajac wyrazna linie, za ktora wrocic juz nie mozna, co zdaje sie zakladac, ze skonczyla sie jedna Polska, a zaczela sie inna, obarczona traumatycznym przezyciem zbiorowym. W niejakim sensie Budowalam barykade jest zalobna piesnia pozegnalna:
OSTATNIE POLSKIE POWSTANIE
Oplakujmy godzine
kiedy sie wszystko zaczelo,
kiedy padl pierwszy strzal.
Oplakujmy szescdziesiat trzy dni
i szescdziesiat trzy noce
walki. I godzine
kiedy sie wszystko skonczylo.
Kiedy na miejsce, gdzie bylo milion ludzi,
przyszla pustka po milionie ludzi.
Wyznaniem osobistym jest wiersz Do mojej corki:
Coreczko, ja nie bylam bohaterka,
barykady pod ostrzalem budowali wszyscy.
Ale ja widzialam bohaterow
i o tym musze opowiedziec.
Rowniez wyznaniem autorki jest Moja pokora:
Padalam na ziemie pokory[...]
tak pokorna ze az niewidzialna
tak pokorna ze mnie wcale nie bylo
przed meczenstwem
nie na moja miare
ktorego nie czulam sie godna
nawet byc swiadkiem.
Paroma kreskami sa narysowane portrety - tych, ktorzy sie boja, a jednak buduja barykade, laczniczek, z ktorych wiekszosc ginie, zolnierzy czternasto- i pietnastoletnich, harcerzy i harcerek. Sa nawet dwa wiersze o dziecinnych marzeniach nastolatek: umierajaca harcerka prosi kolezanki, zeby ja ubraly w sukienke z koronka, bo nigdy nie byla na balu. Mlodociana sanitariuszka zasypiajac mysli, ze gotowa jest zginac wiele razy, byle ludzie juz nie musieli umierac. Przy calym tonie zalobnym tego dziela jest w nim tez ton ekstatyczny, podziwu dla wspanialosci czlowieka, jezeli jest zdolny do aktow czystego samoposwiecenia. Forma poematu proza zostaje zarzucona, jakby byla zanadto dopracowana, i zastepuje ja jak najbardziej "przezroczysty" wiersz wolny. Warto sie zastanowic nad nieprzystosowaniem poezji rymowanej czy w ogole inkantacyjnej do takich zadan.
Zaglada calego miasta jako temat. To znaczy, ze trzeba siegnac jak najszerzej, wydobywajac z wnetrznosci miasta to wszystko, co normalnie pozostaje zakryte, a co jedynie w ogniu i pyle rozpadajacych sie kamienic staje sie jawne. Wiadomo, ze trudniej jest opisywac dobro i bohaterstwo, znacznie latwiej zlo i egoizm, totez uwage czytelnika przyciagaja w pierwszym rzedzie sceny, w ktorych czlowiek sprowadzony do odruchow elementarnych, zadaje klam zbyt gornym o nim wyobrazeniom. Mezczyzna ginie, kiedy kradnie futra z rozbitego sklepu, doktor nie pojdzie do rannego, dlatego ze boi sie przebiec przez ulice, matka nie odpowie na prosbe umierajacego syna-zolnierza, zeby przyszla, zona, ktorej meza zabilo, zaprasza na noc sasiada, bo boi sie byc sama, kobieta zada bizuterii w zamian za chleb i mleko dla dziecka, narzeczony przestaje odwiedzac te, ktora zywcem gnije od rany, zakochani widza swoje twarze przerazonych zwierzat i w strachu, kiedy kazde na wlasna reke szuka ocalenia, konczy sie ich milosc. Nawet Czlowiek i stonoga:
Ja przezyje.Wielu z tych, co tak sobie mowili, zginelo w zasypanych bomba piwnicach, ten motyw glosow spod gruzow i daremnych prob odkopania powtarza sie kilka razy.
Znajde taka najglebsza piwnice,
zamkne sie, nie wpuszcze nikogo,
wygrzebie w ziemi jame,
zebami wygryze cegly,
schowam sie w murze, wejde w mur
jak stonoga.
Wszyscy umra, a ja
przezyje.
Zeby prawdzie stalo sie zadosc, nie brak zwyczanej chciwosci. Podajac te przyklady spostrzegam, ze latwiej cytowac, niz streszczac, tak duza jest zwiezlosc. Na przyklad w wierszu Pan Bog ja ocalil:
Kobieta konala w bramie na sienniku,Rownoczesnie jednak pelno przykladow troski o blizniego - u sanitariuszek, ktore pod ostrzalem nosza rannych, u dziewczyny-zolnierza, ktora dzwiga na plecach rannego kanalami, u dwoch siostr garbusek, z ktorych kazda, umierajac, mysli tylko, jak siostra bez niej sobie poradzi.
I w sienniku byly dolary.
Druga kobieta siedziala przy niej,
czekajac az skona.
Potem biegla z dolarami przez ulice,
padaly bomby.
Modlila sie: ocal mnie, Panie Boze.
I Pan Bog ja ocalil.
Czesc "szpitalna" ma w poemacie charakter najbardziej osobisty. "Bylam poslugaczka w szpitalu bez lekarstw i bez wody," powiada autorka. Stad udreka wspolczucia calkowicie bezradnego, kiedy chodzi sie pomiedzy rzedami konajacych na podlodze i "poniewieraja sie klejnoty mestwa i nadziei." W pewnym sensie te obserwacje szpitalne skladaja sie na traktat o umieraniu. Umieranie tym przede wszystkim sie odznacza, ze kazde cialo jest "twierdza zamknieta na oczy i usta," wewnatrz ktorej odbywa sie zmaganie organizmu ze smiercia, natomiast znika juz wszystko naokolo, co nie jest czescia tego ostatecznego wysilku. jak u tego meza i zony, ktorzy konaja w tej samej sali, ale kazde jest zamkniete w swojej agonii, zupelnie oddzielone. W wierszu Dwudziestu moich synow zolnierze z rana brzucha to dwadziescia brzuchow "walczacych na zeby z nicoscia." I jeszcze jedno spostrzezenie sie nasuwa: w calym poemacie, ale zwlaszcza w czesci "szpitalnej," ciagle narzuca sie kontrast pomiedzy zyciem i materia nieozywiona. Cialo ludzkie jest zadziwiajaco kruche, kiedy sprzymierza sie przeciwko niemu metal bomb, kul i pociskow artyleryjskich z twardoscia walacych sie murow, spadajacych cegiel i kamieni.
Autorka zrealizowala swoj zamiar zlozenia swiadectwa i wystarczy troche wyobrazni, zeby z poszczegolnych fragmentow, ktore udalo sie jej utrwalic, odtworzyc calosc wydarzenia. Pomija jednak pewien aspekt tamtych dwoch miesiecy, co wydaje mi sie godne uwagi. Jak wiadomo, katolicyzm dosc silnie uczestniczyl w powstaniu, ksieza odprawiali msze, sluchali spowiedzi, udzielali sakramentow, brali udzial w pogrzebach. Oczywiscie u Swirszczynsklej ludzie w trwodze sie modla, jednak zabraklo miejsca dla religii zorganizowanej. A chyba wiara religijna wplywala jakos na zachowanie sie zwlaszcza harcerzy i harcerek? Z artystycznego punktu widzenia to pominiecie wychodzi na korzysc, redukujac bogoojczyzniany patos. Powstanie bylo przeciez krzykiem Hioba: gdzie Bog, ktory na takie nieszczescie pozwala? Jego wyroki zyskuja odcien ironiczny, jak kiedy ratuje kobiete, ktora ukradla dolary. Cierpienie niewinnych - olbrzymi to temat i autorka go nie podejmuje. Swietosc i meczenstwo dokonuja sie pod pustym niebem. [...]

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||