ANNA SWIRSZCZYNSKA










OSTATNIE POLSKIE POWSTANIE


Oplakujmy godzine
kiedy sie wszystko zaczelo,
kiedy padl pierwszy strzal.

Oplakujmy szescdziesiat trzy dni
i szescdziesiat trzy noce
walki. I godzine
kiedy sie wszystko skonczylo.

Kiedy na miejsce, gdzie bylo milion ludzi,
przyszla pustka po milionie ludzi.










BUDUJAC BARYKADE






Balismy sie budujac pod ostrzalem
barykade.

Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
wszystko tchorze.
Upadla na ziemie sluzaca
dzwigajac kamien z bruku, balismy sie bardzo,
wszystko tchorze -
dozorca, straganiarka, emeryt.

Upadl na ziemie aptekarz
wlokac drzwi od ubikacji,
balismy sie jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz,
wszystko tchorze.

Upadl chlopak z poprawczaka
wlokac worek z piaskiem,
wiec balismy sie naprawde.

Choc nikt nas nie zmuszal,
zbudowalismy barykade
pod ostrzalem.








DO MOJEJ CORKI


Coreczko, ja nie bylam bohaterka,
barykady pod ostrzalem budowali wszyscy.
Ale ja widzialam bohaterow
i o tym musze opowiedziec.








LACZNICZKA



Jance Jaworskiej

Scigana seriami karabinow maszynowych
biega, czolga sie, pelza
pod kulami, pod bombami
przenosi rozkazy i meldunki.

Oduczyla sie jesc i spac.
jej cialo
to tylko oczy.









MAJOR POWIEDZIAL



pamieci Anny Ratynskiej

Rozkaz ma byc doreczony w ciagu godziny -
powiedzial major.
To niemozliwe, tam pieklo -
powiedzial podporucznik.
Poszlo piec laczniczek,
jedna doszla.

Rozkaz byl doreczony w ciagu godziny.









JEJ SMIERC MA SZESNASCIE LAT


Konajac we krwi na bruku
skad ma wiedziec, ze kona.
Jest tak szczelnie wypelniona mlodoscia,
ze nawet jej konanie jest mlode.

Nie umie umierac. Umiera przeciez
pierwszy raz.









STRZELAC W OCZY CZLOWIEKA



pamieci Witka Rosinskiego

Mial pietnascie lat,
byl najlepszym uczniem z polskiego.
Biegl z pistoletem
na wroga.

Zobaczyl oczy czlowieka,
powinien byl strzelic w te oczy.
Zawahal sie.
Lezy na bruku.

Nie nauczyli go
na lekcjach polskiego
strzelac w oczy czlowieka.









SZCZENIAK






Kiedy zaczal rano ustawiac w bramie
butelki z benzyna,
stroz klal jak wsciekly.

Szczeniak
wywalil mu jezyk do pasa.

Wieczorem przyniesli go zolnierze,
podpalil czolg.

Stroz klal juz ciszej kopiac na podworzu
maly dolek dla szczeniaka.









MOJA POKORA


Padalam na ziemie pokory
tak pokorna ze az niewidzialna
tak pokorna ze mnie wcale nie bylo
przed meczenstwem
nie na moja miare
ktorego nie czulam sie godna
nawet byc swiadkiem.






CHCIAL OCALIC SYNA


Chcial ocalic jedynego syna.
Niemcy zrzucili ulotki,
zeby sie poddac,
obaj poszli sie poddac, rece do gory,
w rekach ulotki.

Niemcy pognali ich przed czolgiem,
czolg ruszyl do ataku na polski szpital,
zgineli od polskiej kuli,
bo chcial ocalic jedynego syna.






OSTATNIA KROPLA POWIETRZA


Zakochani umierali
w zasypanej piwnicy.

Gdy powietrze juz sie skonczylo
a smierc
zapomniala przyjsc
kto komu oddal
ostatnia krople powietrza?









DWUDZIESTU MOICH SYNOW






Na mojej sali
lezy dwadziescia zolnierskich brzuchow.
Poszarpane, we krwi,
walcza zazarcie
o zycie.

Znam je wszystkie na pamiec,
w dzien przynosze im baseny, myje z kalu.
W nocy sni mi sie,
ze przynosze im baseny,
myje z kalu.

Gdy ktorys brzuch
umiera w moim snie,
zrywam sie
i podchodze na palcach do lozka.

Na mojej sali
walczy na zeby z nicoscia
dwudziestu moich synow.









W SCHRONIE CZEKAJAC NA BOMBE


Trzesa sie, kula sie,
zamykaja oczy,
zaslaniaja uszy,
modla sie, milcza,
swoj tuli sie do swego,
obcy tuli sie do obcego,
zona tuli sie do zlego meza,
zla corka objela matke,
pijak mowi: Przebacz mi Boze.

Wszystkich otwiera trwoga,
laczy trwoga,
oczyszcza trwoga.

Wniebowstepuja zbiorowo
do nieba trwogi.






UDALO MU SIE



Prof. Wladyslawowi Tatarkiewiczowi

Stary czlowiek
opuszcza dom, niesie ksiazki.
Niemiecki zolnierz wyrywa ksiazki,
rzuca w bloto.

Stary czlowiek podnosi,
zolnierz bije go w twarz,
Stary czlowiek pada,
zolnierz kopie go i odchodzi.

Stary czlowiek
lezy w blocie i krwi
Czuje pod soba
ksiazki.






ZYJE GODZINE DLUZEJ



pamieci Stanislawy Swierczynskiej

Dziecko ma dwa miesiace.
Doktor mowi:
umrze bez mleka.

Matka idzie caly dzien piwnicami
na drugi koniec miasta.
Na Czerniakowie
piekarz ma krowe.
Czolga sie na brzuchu
wsrod gruzow, blota, trupow.

Przynosi trzy lyzki mleka.
Dziecko zyje
godzine dluzej.









NIE MIAL PALTA


Zolnierze szli do niewoli,
ludzie patrzyli w milczeniu,
ludzie stali w milczeniu
po obu stronach ulicy.

Najmlodszy zolnierz nie mial palta,
nadbiegla z paltem kobieta,
zandarm zagrodzil jej droge,
biegla, plakala.

Ludzie patrzyli w milczeniu,
zolnierze szli do niewoli,
najmlodszy zolnierz mial dziesiec lat.










Copyright © 1997-1999 Zwoje