
|
Jaka, sądzisz, jest biblia cygańska? Niepisana, wędrowna, wróżebna. Naszeptała ją babom noc srebrna, Naświetliła łuna świętojańska. I aromat w niej, jak mirt rozdarty, Leśny szum i gwiazdarska kabała, Cień mogilny, pięćdziesiąt dwie karty, Podkościelny dziad i mara biała. Kto tę księgę odkrył? My uczeni, Szperający w starzyźnie pamięci, Węchem gnani i przeczuciem tknięci, Pod spód zmysłów i myśli wpatrzeni. Dolinami zapadłej wiedzy Klechda kręta nurtuje jak rzeka: I nie w życiu i nie śmierci, lecz między, A na śmierć i na życie urzeka. Na tę księgę woskowymi łzami Kapią nocą żałobne gromnice, W tej to księdze ułudnymi domysłami Przewracają się sny jak stronice. Migające wibrują wersety, Nie uchwycisz, co się w nich ukrywa... Coś jak gdyby: męczeństwo poety... ...że coś zbawić ma...
Biblia cygańska, 1933 |

|
Siostrze Rwałem dziś rano czereśnie,Ciemno-czerwone czereśnie, W ogrodzie było ćwierkliwie, Słonecznie, rośnie i wcześnie. Gałęzie, jak opryskane Dojrzałą wiśni jagodą, Zwieszały się omdlewając, Nad stawu odniebną wodą. Zwieszały się, omdlewając I myślą tonęły w stawie, A plamki słońca migały Na lśniącej, soczystej trawie. Czyhanie na Boga, 1918 |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||