JULIAN TUWIM






BIBLIA CYGANSKA


Jaka, sadzisz, jest biblia cyganska?
Niepisana, wedrowna, wrozebna.
Naszeptala ja babom noc srebrna,
Naswietlila luna swietojanska.

I aromat w niej, jak mirt rozdarty,
Lesny szum i gwiazdarska kabala,
Cien mogilny, piecdziesiat dwie karty,
Podkoscielny dziad i mara biala.

Kto te ksiege odkryl? My uczeni,
Szperajacy w starzyznie pamieci,
Wechem gnani i przeczuciem tknieci,
Pod spod zmyslow i mysli wpatrzeni.

Dolinami zapadlej wiedzy
Klechda kreta nurtuje jak rzeka:
I nie w zyciu i nie smierci, lecz miedzy,
A na smierc i na zycie urzeka.

Na te ksiege woskowymi lzami
Kapia noca zalobne gromnice,
W tej to ksiedze uludnymi domyslami
Przewracaja sie sny jak stronice.

Migajace wibruja wersety,
Nie uchwycisz, co sie w nich ukrywa...
Cos jak gdyby: meczenstwo poety...
...ze cos zbawic ma...
I ksiega sie rozplywa.



Biblia cyganska, 1933










CZERESNIE

Siostrze

Rwalem dzis rano czeresnie,
Ciemno-czerwone czeresnie,
W ogrodzie bylo cwierkliwie,
Slonecznie, rosnie i wczesnie.

Galezie, jak opryskane
Dojrzala wisni jagoda,
Zwieszaly sie omdlewajac,
Nad stawu odniebna woda.

Zwieszaly sie, omdlewajac
I mysla tonely w stawie,
A plamki slonca migaly
Na lsniacej, soczystej trawie.

Czyhanie na Boga, 1918








Copyright © 1997-1999 Zwoje