
|
Dobranoc Marku lampe zgas i zamknij ksiazke Juz nad glowa wznosi sie srebrne larum gwiazd to niebo mowi obca mowa to barbarzynski okrzyk trwogi ktorego nie zna twa lacina to lek odwieczny ciemny lek o kruchy ludzki lad zaczyna bic I zwyciezy Slyszysz szum to przyplyw Zburzy twe litery zywiolow niewstrzymany nurt az runa swiata sciany cztery coz nam - na wietrze drzec i znow w popioly chuchac macic eter gryzc palce szukac proznych slow i wlec za soba cien poleglych wiec lepiej Marku spokoj zdejm i ponad ciemnosc podaj reke niech drzy gdy bije w zmyslow piec jak w watla lire slepy wszechswiat zdradzi nas wszechswiat astronomia rachunek gwiazd i madrosc traw i twoja wielkosc zbyt ogromna i moj bezradny Marku placz |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||