LEŚMIAN





MIECZYSŁAW LURCZYŃSKI


Mówiłem mową słońca. Paw i jednorożec
W gobelin strof mych weszły, a wśród drzew zdyszane
Psy zastygały w skoku, nieba złotym morzem
Oblane, zatopione światła oceanem.

Mówiłem mową nocy. Zodiaku gwiazdami,
Księżycem co kołyską zawisł w firmamencie.
Drogi mlecznej flet śpiewał zaświatów krańcami,
I nieba się stykały w twórczym mym obłędzie.

Mówiłem mową ziemi. Pszczół ciężkich brzęczeniem,
Wiecznością szumu fali, sitowia szelestem.
Przy mych słów poczynaniu ogień był spełnieniem.
Kamienie zaś płakały. I dlatego jestem.

1955








Copyright © 1997-2007 Zwoje