
|
Mowilem mowa slonca. Paw i jednorozec W gobelin strof mych weszly, a wsrod drzew zdyszane Psy zastygaly w skoku, nieba zlotym morzem Oblane, zatopione swiatla oceanem. Mowilem mowa nocy. Zodiaku gwiazdami, Ksiezycem co kolyska zawisl w firmamencie. Drogi mlecznej flet spiewal zaswiatow krancami, I nieba sie stykaly w tworczym mym obledzie. Mowilem mowa ziemi. Pszczol ciezkich brzeczeniem, Wiecznoscia szumu fali, sitowia szelestem. Przy mych slow poczynaniu ogien byl spelnieniem. Kamienie zas plakaly. I dlatego jestem. 1955 |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||