
|
Pojde teraz do lasu, juz wieczor zapada I pierwsza wsrod tysiaca wschodzi gwiazda blada Nad drzewa rozszumiale wielka nocna saga. Poslucham krzyku ptactwa, co tutaj sie roi, A moze tez wypatrze, jak starszym przystoi, Kapiaca sie w jeziorze jakas pieknosc naga. Za duzo na mnie naszlo rzeczy zapomnianych! Wsrod woni nocnych kwiatow pod gankiem rozsianych Bede chodzil, az mgly sie znad wod wzniosa ranne, I w ciemnym, obcym lesie, jak w naszej dabrowie, Bede wolal i sluchal, czy echo odpowie, A pozniej bede czytal "Sobola i panne". |


![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||