"SOBOL I PANNA"





JAN LECHON


Pojde teraz do lasu, juz wieczor zapada
I pierwsza wsrod tysiaca wschodzi gwiazda blada
Nad drzewa rozszumiale wielka nocna saga.
Poslucham krzyku ptactwa, co tutaj sie roi,
A moze tez wypatrze, jak starszym przystoi,
Kapiaca sie w jeziorze jakas pieknosc naga.


Za duzo na mnie naszlo rzeczy zapomnianych!
Wsrod woni nocnych kwiatow pod gankiem rozsianych
Bede chodzil, az mgly sie znad wod wzniosa ranne,
I w ciemnym, obcym lesie, jak w naszej dabrowie,
Bede wolal i sluchal, czy echo odpowie,
A pozniej bede czytal "Sobola i panne".










Copyright © 1997-1999 Zwoje