|
(Pani prof. dr Wiesławie Piwowarskiej przypisane)
Idzie idzie
- Rozstąp się u bram nieba
Skrzydlata hałastro
Hi hi, a cóż mi to za panek!
Jaka rączka, co za nóżka
Oko gołębie (choć nos orlisty)
Całość - niby we frak wystrojona
Wydmuszka
- Cichaj tam, miernoto nieuczona
To wielki pan kroczy
Poeta
- Rejent z Zamościa
Spójrzcie - a siła za nim
Jak za jakim hetmanem
Wali na pół nieba
On przodem, a z tyłu nawałnica
Ku nam się - przechyla
(Aniołowie Pańscy Najprzedniejsi
- Widziało wam się to kiedy takie
Zjawisko?)
- On przodem, a z tyłu łąka
Trawy chwasty smugi wiosenniane
Łopuchy
Chwieją się baldachy kopru
Cała ta gawiedź zieleniasta
Zielęcina słońcem nakrapiana
On przodem
On w powadze
A pół kroku
Żywioł za nim rozpasany
Sunie
- W zawijasach powojowe pęta ciska
Podsiniałym ćwierka bratkiem
Oczkiem niezapominajkowym mruga
A śmigają Nadobnice - Charcice
Po łozach zdyszane
I Dusiołki po rowach żylaste swawolą
I nie poznasz, w takim pomieszaniu
- Gdzie maliniak z Iłży rodem
Kędy chruśniak hrubieszowski
- Gorąc bucha
I przeciągi, jakby nie dość przyzwoite
Przeciągają nad tym całym jego
Hetmaństwem
Bolesławie - Pan zawoła od bram
Osobiście
Gdy się rajskim sadem, wedle murów
Przechadzając
Kiedy zoczył - jaki idzie ku dziedzińcom
Zamęt
Bolesławie - tak z imieniem Bóg ponowi
- Oto mi przybywasz
Witaj po żywota trudzie
- Z rodu żydowskiego, z narzecza polskiego
Czeladniku Istności Chrobry
Witaj Bolesławie
- Wiele słyszałem
Donoszono i tu
- Jakeś mnie tam podpatrywał
światy jakeś mącił, wątki plątał
I chudobę swą nie dość wcieloną
Stronicami jakżeś pędził
- Od poświaty snów jutrznianych
- Ku pomrokom jawy
No no, żartobliwie Pan tu palcem
Kiwnie
- Majstrowało by się w tym zegarku
Szprychę światła przestawiało
Ale nic to. Wiem ci że nie dla zabawy
Lecz z utraty. Ale z żalu
Dla przemijalności tego tam
Ziemskiego młyna
- Więc ci nie mam za złe
Ostaw już to, Bolesławie
Każ odstąpić zjawom, co cię aż tu
Do bram wiodą
- Niech powrócą
Tam na dole niech się w słowach
Rozdźwięczają, dalej po stronicach
Plenią
Ludziom światu
Na ozdobę
Ku przestrodze.
- Natrudziłeś się już dosyć
Teraz spocznij w mym pokoju
- Nic tu już co z Ziemi
Ani z ludzkiego pragnienia
Nic tu już przystępu nie ma
- Jakżem rad już witać ciebie
W progach przedwieczystych
Przodem przodem, proszęć
Postępuj śmiało
- To już pora podwieczorku
Pogadamy o tym i o tamtym
I o głębszych podstawach istności
Przodem Bolesławie
Proszę proszę ...
|