TOM THOMSON
– Z PRZYRODĄ ŻYCIE ŻARLIWE
ANDRZEJ M. KOBOS
Algonquin Provincial Park w północnym Ontario jest jednym z najstarszych Parków w Kanadzie – i najpiękniejszych, szczególnie jesienią i wiosną – lasy, jeziora, skały.W 1910 roku, próbując ograniczyć kłusownictwo, strażnicy Parku, tzw. rangers, zostali rozlokowani na przystankach kolejowych Canadian National Railway w Parku z prawem wypytywania przyjezdnych o cel ich przybycia i kontroli ich bagażu. Łatwiej bowiem było rozpoznać kłusownika wysiadającego z pociągu, niż dopaść go na bezkresnym, zalesionym terenie.
Któregoś dnia wiosną 1912 roku, Mike Robinson i kilku innych rangers sprawdzali wysiadających z pociągu na stacyjce Canoe Lake, nad północną odnogą jeziora o tej samej nazwie. Z pociągu wysiadł wysoki mężczyzna z plecakiem, z którego wystawały trzy listwy. Robinson uprzejmie wypytał go o cel przyjazdu. Po czterdziestu latach wspominał, że od razu zorientował się, iż nie był to jeden z tych, jakich szukał. Przyjezdny zapytał go o miejsce, gdzie mógłby wygodnie spać i dostawać "dobre posiłki". Robinson skierował go do Mowat Lodge, schroniska prowadzonego przez Irlandczyka Shannona Frasera i jego żonę Annie.
W dwa dni później zawiadowca kilkumilowego odcinka kolei, zagadnął Robinsona czy pilnuje on owego człowieka, który miał z sobą podejrzanie wyglądające trzy listwy i zamalowaną deskę. Robinson odpowiedział (1):
- Nie, on jest artystą.
- Czym?
- Artystą.
- A cóż to jest za rzecz, artysta? Ja nie wiem co to jest, ale miałbym na niego baczną uwagę...
W kilka dni potem, wieczorem przybysz odwiedził Marka Robinsona w jego domku. Zapytał, czy chciałby obejrzeć jego szkice malowane na deseczkach. – "Oczywiście." – I wówczas 16-letnia, niepiśmienna dziewczyna, która prowadziła gospodarstwo domowe, wykrzyknęła w zachwycie:- Oh, to zupełnie tak olchy wyglądały tydzień temu.
Twarz przybysza rozjaśniała blaskiem: - "To jest największy komplement jaki dotąd usłyszałem. Wiem, że ta dziewczyna nigdy w życiu nie widziała szkicu, ale widziała wcześniej właśnie to, co chciałem oddać na moim obrazie. To jest dla mnie największa zachęta".
Człowiekiem tym był Tom Thomson.
Tom Thomson: Afternoon, Algonquin Park, 1914
McMichael Canadian Collection, Kleinburg, ON.* * *
Już niedługo po przedwczesnej i nadal tajemniczej śmierci 8 lipca 1917 roku w Algonquin Park, Tom Thomson stał się symbolem i został uznany za wielkiego artystę, zarówno przez tych, którzy wiedzieli i tych, którzy nie wiedzieli co słowo to oznaczało. Złożyło się na to kilka elementów. Tom Thomson w swoim malarstwie połączył młodą kanadyjską sztukę z pustą, czystą, nienaruszoną kanadyjską Północą; nie tą arktyczną, ale tą, która przez swój magnetyzm stała się częścią kanadyjskiej wyobraźni, psychiki Kanadyjczyków, nawet tych "nowych" (autora tego szkicu włączając). Tom Thomson był pierwszym, który stworzył niezapomniane obrazy kanadyjskiej puszczy – czegoś więcej niż nietkniętej przyrody i jej sił – kanadyjskich duchowych korzeni. Nieco ekscentryczny, wytrzymały, o zdolności ogromnej koncentracji, był u siebie wśród drzew, jezior, jesiennych kolorów, śniegu, zorzy polarnej. Nie był w tej przyrodzie intruzem, stał się jej częścią, a równocześnie jakby otworzył ją dla wielu.
Tom Thomson: Aura Lee Lake, 1915
McMichael Canadian Collection, Kleinburg, ON.
Tom Thompson wywarł ogromny wpływ na kilku swoich przyjaciół – artystów-malarzy (wpływ zresztą był obustronny), którzy w trzy lata po jego śmierci utworzyli tzw. The Group of Seven – Grupę Siedmiu, pierwszy poważny ruch kanadyjskiej sztuki, dzisiaj ulubiony przez wszystkich w Kanadzie. Malarstwo Toma Thomsona legło u postaw tego ruchu. Jest on jakby ósmym, wówczas już nieżyjącym, członkiem-założycielem The Group of Seven.Poprzez swoją sztukę, wyrosłą niemal w oka mgnieniu w puszczy, w osamotnieniu, w bezpośrednim kontakcie z przyrodą, wśród przeciwnych żywiołów, poprzez swoje krótkie życie, tragiczną, tajemniczą śmierć, w pełni, a być może u szczytu sił twórczych, poprzez pozostawioną niedopowiedzianą sztukę, Tom Thomson, jak niewielu innych, wszedł do kanadyjskiej legendy, stał się mitycznym kanadyjskim symbolem, bohaterem, jednym z wybrańców bogów, którzy umierają młodo.
Tom Thomson: The West Wind, 1917
Art Gallery of Ontario, Toronto, ON.
* * *
Thomas John Thomson urodził się 4 sierpnia 1877 w Claremont, Ontario, nieco na wschód od Toronto. W miesiąc później rodzina Thomson'ów (drugie pokolenie szkockich immigrantów) przeniosła się na farmę w Rose Hill/Leith koło Owen Sound, rozwijającego się miasteczka-portu zbożowego nad Jeziorem Huron. Młody Tom, samouk, czytał wiele, dużo poezji Byrona, Burnsa, Browninga. Tennysona, Longfellowa, a także prozę Emersona, Kiplinga i Dickensa. Choroba płuc zmusiła go do przebywania i pracy na świeżym powietrzu. Pracował na farmie, od 21. roku życia w firmie maszynerii rolniczej w Owen Sound, a później jako żniwiarz w Manitobie, koło Winnipegu. Uczęszczał do Business College w Chatham, ON, a od 1901 w Seattle, WA. W college'u w Seattle odkrył swoje talenty graficzne i zaczął pracować w firmie grawerskiej. Pracę jako projektant ogłoszeń kontynuował w Toronto, gdzie osiadł w 1905 roku. To była jego pierwsza szkoła artystyczna, poza lekcjami rysunku w roku 1906 u Williama Cruikshank'a w Central Ontario School of Art and Design w Toronto. W roku 1908 rozpoczął pracę w firmie graficzno-wydawniczej Grip Limited w Toronto. W tej ambitnej i szybko rozwijającej się firmie panowała przyjazna atmosfera żywotności i nowości artystycznej. W Grip zatrudnieni byli znani już wówczas artyści-malarze, najpierw J.E.H. MacDonald, potem Arthur Lismer, Fred Varley, Franklin Carmichael. (To ci artyści utworzyli w roku 1920 The Group of Seven – Grupę Siedmiu.) J.E.H. MacDonald stał się nauczycielem Thomsona; Tom często wykańczał jego prace.
W roku 1912 Tom Thomson zakupił swoje pierwsze przybory malarskie i w lecie tego roku odbył z Smithonem Broadhead’em, przyjacielem z Grip, pierwszą, dwumiesięczną podróż w canoe do Mississauga Country, w północnym Ontario. Przywiózł z sobą szkice olejne, głównie poszarpanych, smutnych, zalesionych brzegów, ciemne i mocne w wymowie. Jeden z jego przyjaciół uznał je za oddające "intymne odczucie tej krainy". Podczas tej podróży, Thomson i Broadhead wykonali również wiele czarno-białych zdjęć płytowym aparatem fotograficznym. Niestety większość negatywów przepadła w przewrotce canoe do wody. Być może (znany skądinąd fakt) to fotografowanie wyostrzyło artystyczne i "przyrodnicze" oko Thomsona.
Ta podróż w canoe na Północ stała się przełomem w życiu Thomsona. Lasy, rzeki i jeziora stały się natychmiast jego pasją, inspiracją duchową, zniewalającym rajem, świątynią. Zresztą cechy "świątyni" znaleźli krytycy w kilku jego obrazach z następnych lat, szczególnie w słynnej Northern River (1914-1915). Obraz ten w szczególności uchodzi za wypracowanie przez Thomsona stylu późniejszej Group of Seven: oddawania wysublimowanej tajemniczości kanadyjskiego krajobrazu. Algonquin Park otworzył przed Thomsonem "proste życie". Rzucił pracę w Grip i w maju 1913 roku pojechał do Algonquin Park. Wtedy to na przystanku kolejowym Canoe Lake Mark Robinson rozpoznał w nim natychmiast "nie-kłusownika".
Tom Thomson: Northern River, 1915
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.* * *
Mark Robinson, który wkrótce potem stał się wielkim przyjacielem Thomsona, wspominał w roku 1956 jedną z pierwszych jego próśb (1):"Wiesz gdzie ona jest? Nie jedna z tych sosen, które rosną wzdłuż torów. Chcę znaleźć sosnę ze starymi gałęziami wychodzącymi nisko, z dużymi gałęziami, starą, wyglądającą najwstrętniej z tych, o których wiesz, z korą na niektórych tylko częściach; wolałbym martwą sosnę."
Tom Thomson: A Lone Pine
Private Collection.
Mark przypomniał sobie o takiej sośnie nad małym jeziorkiem Marsh Hare, niemniej jednak jego żona zaniepokoiła się, czy aby Tom nie był obłąkany. Ale i ona dostrzegła piękno, kiedy ten następnego dnia pokazał jej szkic owej sosny.
Tom Thomson: Evening - Pine Island, 1914
Private Collection, Toronto, ON.
Ernest Freure, który w roku 1914 rozmawiał z Thomsonem i obejrzał jego szkice, powiedział później: "Odtąd, zawsze widzę piękno w nagich i połamanych gałęziach martwych drzew."
Tom Thomson opuszcza obozowisko, 1912
Tom Thomson: Canoe, 1914
Art Gallery of Ontario, Toronto, ON.
Tom Thomson znalazł w lasach i nad jeziorami to, czego szukał w życiu. Zmienił zupełnie tryb życia. Zmianę tę widać nawet w jego twarzy na nielicznych fotografiach. Małomówny, malował, łowił ryby (ale nie polował), pracował w Parku jako przewodnik i fire-ranger. Poznał tę krainę jak nikt inny z artystów i postrzegał ją jak nikt przed nim. Swoje canoe wymalował w części kosztowną farbą do obrazów. Dr James MacCallum kupował pierwsze prace Thomsona w latach 1913 i 1914. Zimy Tom spędzał w Toronto, przenosząc niektóre szkice malarskie na wielkie płótna, z czym niekiedy miał trudności techniczne; być może brakowało mu inspiracji bezpośredniego kontaktu z obiektem: z przyrodą. Niestety pozostało mu wówczas już tylko nieco ponad cztery lata życia.
Kolory były fascynacją Thomsona. Mark Robinson, którego Tom niekiedy zabierał z sobą w las na malowanie, wspominał w roku 1956 (1):"Kiedyś dostrzegliśmy stary pniak sosny, częściowo pokryty mchem, a kolor jego drewna miał wiele odcieni szarości. Tom obejrzał go i rzekł: 'To jest jedna z najtrudniejszych rzeczy w lesie do namalowania. Popatrz na te różne odcienie szarości. Artysta musi oddać je doskonale, albo jego szkic będzie oszukaniem publiki. Nie ma więcej niż dwóch lub trzech na stu, którzy to dostrzegą, ale nie będzie to prawdą wobec natury. Tak, jak niedoskonałe nuty niszczą ducha muzyki, tak niedoskonały kolor niszczy ducha płótna.'"Mark wspomniał również inną ich rozmowę (1):
– "Czy jest jakiś kolor, Tom, z którym masz kłopoty?"
– "Brązowy" – powiedział – "to jest bardzo trudny kolor.”
Od razu zapytałem: – "Czy widziałeś kiedyś szron na paprociach, gdy mróz zmrozi je w jesieni?"
– "Nie" – odpowiedział – "jak on wygląda?"
Opisałem mu jak każdej nocy staje się on bardziej brązowy, bogatszy w kolorze, aż osiągnie pełnię tego koloru – "oh, to jest najpiękniejszy brąz, jaki kiedykolwiek widziałeś. A potem, w jedną lub dwie noce wyblednie zupełnie" – powiedziałem mu.
– "Muszę to znaleźć."
Pomogłem mu więc tego dnia wyszukać kilka takich roślin.
A jesienią, kiedy przyszedł mróz, widywałem Toma Thomsona biegającego z jednego miejsca do drugiego, aby zarejestrować te zmiany w brązach, i udało mu się to wcale dobrze. Przez cały ten sezon malował małe szkice brzóz i obozowisk.
Tom Thomson: Autumn Hillside, 1916
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.
Lawren Harris wspomina jak pewnego popołudnia wczesną wiosną nadeszła nad wybrzeże jeziora Cauchon dramatyczna burza. Wszystko się zakotłowało na jeziorze i na brzegu. Thomson wybiegł z szałasu drwali w huraganowy wiatr i ulewę, przykucnął za dużym pniakiem i zaczął gwałtownie malować furię żywiołów. Był jakby jednym z tą furią, chociaż malował precyzyjnie przez 20 minut. Ten moment stał się dla Harrisa symbolem Toma, jego zapamiętania, jego jedynego celu i życia z przyrodą.
Tom Thomson: Thunderstorm, 1914
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.
Nocami, Tom w milczeniu długo obserwował niebo a o świcie malował je. Kiedyś pewien stary park ranger w chacie Marka zauważył: "mrozi cię samo patrzenie na ten obraz". Uradowany Tom odpowiedział: "O to mi właśnie chodziło!"
Tom Thomson: Northern Lights, 1916
Montreal Museum of Fine Arts, Montreal, PQ.
Tom Thomson: Northern Lights, 1917
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.
Ms. Winnifred Trainor, która przez krótko była sympatią Thomsona, wspominała (2):"Jako, że byłam wielbicielką dzieła Wielkiego Stwórcy – rozumiałam Toma – ponieważ jako artysta, żył on dla koloru. Powiedział mi raz, że każdy człowiek musi znaleźć w sobie piękno natury a głównie kolory. Jego twarz wydawała się przetransformowana i był taki szczęśliwy, kiedy patrzył w dal z pagórka – to go podniecało; zaś stawał się niecierpliwy, gdy ktoś nie dostrzegał piękna, które go otaczało. Tom potrafił dostrzec piękno nawet w starym bucie pozostawionym na drodze".
Tom Thomson: Autumn Foliage, 1915
Art Gallery of Ontario, Toronto, ON.
W 1914 roku Tom Thomson nie został przyjęty do wojska z powodu płaskostopia. Rozgoryczony z tego powodu, nie chciał już słyszeć o wielkiej wojnie w Europie. Zaczęli przyjeżdżać do niego przyjaciele-malarze, późniejsza Group of Seven, i po kolei stawali się oczarowani przyrodą Północy. Pierwsza z tych wizyt miała zabawne okoliczności.
Tom Thomson: Autumn, Algonquin Park, 1915
McMichael Canadian Collection, Kleinburg, ON.
W roku 1914 Thomson wystawił w Toronto obraz jesiennych klonów, namalowany poprzedniej jesieni. Obraz ten wywołał dyskusję i wielu, jego przyjaciół-malarzy włączając, skrytykowało go jako przesadzony kolorystycznie. Tom Thomson uparł się i w jesieni 1914 sprowadził owych przyjaciół do Algonquin Park. Stwierdzili oni zgodnie: "Tom, ty nie przesadziłeś, to wszystko jest tak naprawdę, a nawet bardziej". Thomson, wyjaśniwszy, że obecna jesień jest jeszcze bardziej kolorowa, odparł: "To i tak załatwia waszą krytykę mojego obrazu.
Tom Thomson: Autumn Foliage, 1916
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.
W każdym razie, te wizyty prawdopodobnie dopomogły w wydoskonaleniu techniki i linii Thomsona i doprowadziły do zwiększenia liczby jego szkiców malarskich. Technika Thomsona szybko stała się niewątpliwie mistrzowska, od szerokich uderzeń pędzla do delikatnych, cienkich i punktowych. Dotknięcie jego pędzla było "zarazem agresywne i delikatne, twarde i czułe". Lawren Harris dopomógł mu w znalezieniu zimowego studia w Toronto (w szopie w pobliżu bardziej eleganckiego wspólnego studia innych malarzy przyszłej Grupy Siedmiu). Pomagał mu także w zaopatrywaniu się w surowe płótna do malowania. Z kolei, Thomson wywarł ogromny wpływ na malarstwo przyjaciół, przede wszystkim wpływ kolorystyczny.
Tom Thomson: In the Northland, 1915
Montreal Museum of Fine Arts, Montreal, PQ.* * *
Joan Murray (2) pisze o obrazach Toma Thomsona:"Jego delikatność i zwinność człowieka lasu często odbija się w jego sztuce, gdzie drzewa i krzaki są rozmieszczone na szkicach, jak nuty muzyczne w partyturze symfonii. Kształty zazębiają się z łatwością o siebie, w subtelnie sformułowanym, zawiłym kontrapunkcie. Thomson dojrzał w lasach przestrzeń poprzecinaną obiektami, często diagonalnie, a wynik nigdy nie był klaustrofobiczny, ponieważ zawsze jest skrawek nieba albo jeziora, który otwiera widok. Jest to tradycyjny sposób malowania, ale u Thomsona nie jest ciężki. Jego prace mają bezpretensjonalny, jakby figlarny urok. Stwierdzamy, że zgadzamy się z nim. Że zabiera mu dotknięcie purpurą, surową zielenią, lub różem, aby namalować porohy, że lawenda, pomarańcz i róż są niezbędne dla świerka lub klonu i jakby witamy drzewa, które rozchylają się jak wachlarze. (...) Każdy obraz Thomsona jest warty zaabsorbowania, a razem są one nauką dostrzegania..."
Tom Thomson: Woodland Waterfall, 1916-1917
McMichael Canadian Collection, Kleinburg, ON.
Tom Thomson: A Rapid, 1915
Art Gallery of Ontario, Toronto, ON.
Thomsona fascynowało tło; w takim stopniu, iż na jego słynnym obrazie The Jack Pine, celowo przebija faktura płótna. Mimo kolorystyki, techniki, będącej czymś pomiędzy Art Nouveau a impresjonizmem, lub nawet próbami abstrakcji, niektóre miejsca i drzewa namalowane przez Thomsona zostały dokładnie umiejscowione topograficznie. Sam artysta podkreślał dokładność z jaką odmalowywał scenerię Algonquin Park w różnych porach roku. Odpowiednio tytułował niektóre obrazy.
Tom Thomson: The Jack Pine, 1916-1917
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.
Tom Thomson: Early Spring in Cauchon Lake, 1916
McMichael Canadian Collection, Kleinburg, ON.
W ostatnich latach życia jego talent buchnął z niezwykłą gwałtownością, jakby chciał pokazać światu co potrafi. Przyjacielowi powiedział o krytykach: "Do diabła z nimi, ja im pokażę." Podczas wiosny 1917, ostatniej w swoim życiu, Thomson namalował 62 szkice, jakby zapis zmieniającej się każdego dnia scenerii i pogody, powolnego łamania się lodu, topnienia śniegu, rozrastania się błotnistych łat ziemi. Zresztą małe szkice malarskie Thomsona robią często większe wrażenie, wręcz są lepsze, niż przeniesione na duże płótna. Szeptają do oglądającego przyrodą, jej zniewalającą, tajemniczą istotą.
Tom Thomson: Spring Ice, 1915-1916
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.
8 lipca 1917 Tom Thomson wypłynął swoim canoe na Canoe Lake na ryby. Nie zobaczono go już więcej żywym. Najpierw znaleziono canoe, a 16 lipca rozkładające się w wodzie ciało. Śmierć jego początkowo uznano za przypadkowe utonięcie. Niemniej, duży siniak na skroni sugerował inną przyczynę. Nie odbyło się jednak żadne śledztwo, żaden proces. W wiele lat po śmierci wielkiego artysty sprawa pozostaje nie rozwiązana, aczkolwiek istnieją uzasadnione teorie i poszlaki, że Tom Thomson został zamordowany, być może przez Shannona Frasera.
Tom Thomson: Flowers, 1915
Art Gallery of Ontario, Toronto, ON.* * *
Spuścizna malarska Toma Thomsona obejmuje ponad 300 szkiców na małych drewnianych deseczkach (zwykle 21,5 cm x 26,5 cm) i 24 duże płótna. Malarstwo Toma Thomsona cieszyło się powodzeniem już w ostatnich latach jego życia; niektóre nabywała Galeria Narodowa w Ottawie, gdzie dzisiaj można oglądać jego dzieła. Sam Thomson znajdował przyjemność w rozdawaniu swoich szkiców. Niektóre szkice malarskie zniszczył albo przemalował. Wiele jego obrazów znajduje się również w Art Gallery of Ontario w Toronto oraz w McMichael Canadian Collection w Kleinburg, niedaleko Toronto.
Tom Thomson: Black Spruce in Autumn, 1915
McMichael Canadian Collection, Kleinburg, ON.
Tom Thomson przeszedł do legendy. Gdyby żył dłużej zostałby niewątpliwie największym artystą Grupy Siedmiu (wówczas chyba Ośmiu ?). Poprzez swój emocjonalny niepokój, stworzyłby pomost do powojennego abstrakcyjnego malarstwa kanadyjskiego – wszak niedługo przed śmiercią zaczął eksperymentować z abstrakcjonizmem. Pozostał największym malarzem kanadyjskiej bajecznej ale i groźnej przyrody.
Tom Thomson: Autumn Birches, 1915
McMichael Canadian Collection, Kleinburg, ON.
Tom Thomson: Forest, October, 1916
Art Gallery of Ontario, Toronto, ON.
Nie jest nawet pewne, czy to szczątki Toma Thomsona spoczywają w jego oficjalnym grobie w rodzinnym Leith, Ontario. Tak czy inaczej, prawdziwe jest zdanie autorstwa J.E.H. MacDonald'a, wyryte przez przyjaciół Toma na obelisku w Algonquin Park, niedaleko miejsca, które niegdyś było ulubionym jego obozowiskiem:
"...He lived humbly but passionately with the wild – it made him brother to all untamed things of Nature. It drew him apart and revealed itself wonderfully to him. It sent him out from the woods only to show these revelations through his art – and it took him to itself at last..."
Tom Thomson: March, 1916
National Gallery of Canada, Ottawa, ON.
"...Żył z dzikością pokornie lecz żarliwie – uczyniła go ona bratem wszystkich nieujarzmionych spraw Przyrody. Odciągnęła go i ukazała mu się cudownie. Wysłała go z lasów tylko po to, żeby pokazał te objawienia poprzez swoją sztukę – i w końcu zabrała go do siebie."
Tom Thomson: Nocturne, 1916
Private Collection, Calgary, AB.
*) Artykuł o The Group of Seven ukaże się w Zwojach 16/1999.
Bibliografia:
- William T. Little: The Tom Thomson Mystery, McGraw-Hill Ryerson Limited, Toronto 1970.
- Joan Murray: The Best of Tom Thomson, Hurtig Publishers, Edmonton 1986.
- Joan Murray: The Best of the Group of Seven, Hurtig Publishers, Edmonton 1984.
- Joan Murray: Tom Thomson – The Last Spring, Dundurn Press, Toronto 1994.
- Joan Murray: Northern Lights – Masterpieces of Tom Thomson and the Group of Seven, Key Porter Books, Toronto 1994.
- Ottelyn Addison, Elizabeth Harwood: Tom Thomson – The Algonquin Years, The Ryerson Press, 1969.
Znacznie skrócona wersja tego szkicu, pt. Śmierć nad jeziorem Canoe ukazała się w dodatku do Rzeczpospolitej – Plus Minus nr. 37, Warszawa, 13 lutego 1999.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||