LAGODNY SAUTERNES





ROBERT JAROCKI


Pod data 6-7 listopada l942 roku Wladyslaw Bartoszewski ( l859 dni Warszawy) zanotowal:

"Uwieziono wieleset osob na podstawie imiennych list. Przed 11 XI ogolna liczba aresztowanych przekracza 2000. M.in. aresztowano prezydenta Stanislawa Wojciechowskiego, marszalka sejmu ustawodawczego Wojciecha Trampczynskiego, rektora UJP prof. Michalowicza itd. Wsrod aresztowanych znajduje sie szereg profesorow wyzszych uczelni, politykow przedwojennych, pracownikow instytucji miejskich, instytucji gospodarczych, dziennikarzy, adwokatow, lekarzy, pracownikow bankowych, literatow, aktorow, tramwajarzy - pracownikow gazowni, zakladow przemyslowych, wysiedlencow z Ziem Zachodnich itd. ( Biuletyn Informacyjny)."

Czy tego dnia Aleksander Gieysztor spotkal sie ze swym zwierzchnikiem w Wydziale Informacji BIP Komendy Glownej Armii Krajowej, kapitanem Jerzym Makowieckim (1)? Czy tego dnia wstawszy wczesniej niz zwykle pomagal ojcu przy wyrobie mydla? Ze sprzedazy tych mydelek, a czasem rowniez produkowanej w mieszkaniu na Wilczej wody kolonskiej, liczna rodzina Gieysztorow jakos sie utrzymywala. Nigdy juz nie uscisle z bohaterem mojej ksiazki tych szczegolow, moge tylko domniemywac, ze w podobny jesienny dzien l942 roku (o jesiennym dniu Aleksander Gieysztor mowil wyraznie) w godzinach przedpoludniowych w mieszkaniu profesora Stanislawa Ketrzynskiego w domu przy ulicy Tamka bedacym wlasnoscia Profesora, odbyla sie, zakamuflowana aranzacja rodzinnej uroczystosci, obrona pracy doktorskiej Aleksandra Gieysztora, absolwenta Wydzialu Humanistycznego Uniwersytetu Jozefa Pilsudskiego w Warszawie.

Jak do tej niezwyklej obrony doszlo? Po latach, unikajac patosu, opowiadal Gieysztor:

"Skonczylem studia magisterskie w roku l937. Zaraz po odbyciu sluzby wojskowej pojechalem na stypendium do Francji, zeby przygotowac prace doktorska. Z poreki, a moze lepiej powiedziec inspiracji Marcelego Handelsmana (2), mego Mistrza, zajalem sie geneza wypraw krzyzowych. Ostateczne sformulowanie tematu przyszlo juz w Paryzu pod kierownictwem Louisa Halphena, wowczas jednego z najwybitniejszych mediewistow francuskich. Tak sie zlozylo, ze w ciagu intensywnej rocznej pracy w Paryzu udalo mi sie zebrac material nie tylko drukowany, ale nawet siegnac do jednego z archiwow prowincjonalnych; slowem zebralo sie sporo notatek."

Aleksander Gieysztor w lipcu l939 roku, nie zmuszany do tego przez ataszat wojskowy przy Ambasadzie RP w Paryzu, podejmuje decyzje powrotu do kraju, gdyz wyczuwa, iz moze dojsc do wojny, a w takim przypadku jego miejsce jest w przypisanym mu imienna karta mobilizacyjna pulku. Wraca do Warszawy, notatki zwiazane z przyszla praca doktorska sklada u rodzicow na Wilczej i jedzie do swojej jednostki, zeby objac dowodztwo plutonu dzialek przeciwpancernych. Walczy w kampanii wrzesniowej, jest ranny, szczesliwym zbiegiem okolicznosci unika po 17 wrzesnia niewoli sowieckiej i bardzo prawdopodobnego [posmiertnego] znalezienia sie na liscie katynskiej. Unika tez niewoli niemieckiej.

Znalazlszy sie od jesieni l939 roku w okupowanej Warszawie, wciagniety zostaje wkrotce w nurt pracy konspiracyjnej w ZWZ przeksztalconym nastepnie w AK. Zaprzysiezony jest przez docenta Tadeusza Manteuffla (3), swego bezposredniego opiekuna naukowego z czasow seminarium karolinskiego profesora Handelsmana. Przez dluzszy czas nie ma mowy o rygorach pracy naukowej. Ale pada Francja, co z jednej strony dziala przygnebiajaco, a z drugiej sygnalizuje, ze wojna potrwa znacznie dluzej, niz sie do tego momentu mniemalo. I gdzies w drugiej polowie l940 roku dwaj wielcy mistrzowie historycy (nie wiem, czy kazdy osobno, czy tez spotkani przez 24-letniego wowczas Gieysztora jednoczesnie) pytaja: "A dlaczegoz by pan nie zaczal pisac swojej pracy doktorskiej?".

Gieysztor byl poruszony tym delikatnym zaleceniem. Stanislaw Ketrzynski (4) przyjal role opiekuna owego doktoratu. Wyzwanie i szansa. Moge sobie wyobrazic, jak trudne byůo to wyzwanie. Nie tylko przeciez z powodu rygorow wojskowej konspiracji i warunkow dostepu do bibliotek. Musial sie przeciez przestawic na myslenie o wyprawach krzyzowych, cofnac sie cala wyobraznia o kilkaset lat, w sytuacji kiedy trzeba bylo byc bardzo czujnym i wnikliwie analizowac dla BIP-u polityke okupanta, niszczacego codziennie nasza kulture, mordujacego polska inteligencje. A przy tych BIP-owskich zajeciach trzeba tez bylo pracowac zarobkowo. Wiec szlo to z oporami, ale jednak szlo. Przede wszystkim dzieki, jak to Gieysztor ujal w swej relacji, delikatnej zachecie Stanislawa Ketrzynskiego. Bo oto w jego mieszkaniu na Tamce zbierali sie co miesiac niektorzy czlonkowie Towarzystwa Milosnikow Historii. I na tych zebraniach, zaproszony przez profesora Ketrzynskiego mogl referowac, poddawac osadowi uczestnikow przeslanki i konkluzje powstajacej etapami pracy. A nie byle kto go tam wysluchiwal. Jeszcze przychodzil Marceli Handelsman, stale bywal Ludwik Kolankowski. Przychodzili uczeni znani lub tacy, ktorzy juz zaczynali cos znaczyc. Bylo to grono dwunastu - czternastu osob, przed ktorymi mogl zapominajac o bozym swiecie referowac. Padaly pytania, rozwijala sie dyskusja... A wszystko, na wypadek najscia Niemcow, upozorowane jako imieniny lub jakies swieta religijne.

I wreszcie nadszedl final tej pracy. Glos ma Aleksander Gieysztor:

"W 1942 roku zostalem powiadomiony przez Stanislawa Ketrzynskiego, ze Stanislaw Wedkiewicz, dziekan przedwojennego wydzialu humanistycznego uniwersytetu pelniacy te funkcje rowniez w warunkach wojennej konspiracji, gotow jest moj doktorski egzamin przeprowadzic, zalatwiajac wszystkie z tym zwiazane formalnosci na uniwersytecie podziemnym. Najpierw trzeba bylo zdac egzamin z przedmiotu pobocznego. Wybralem sobie historie ustroju Polski. Wowczas organizatorem podziemnego wydzialu prawa byl profesor Jozef Rafacz, wybitny historyk ustroju. Poszedlem do jego mieszkania na Nowym Zajezdzie.

Uzyskalem od niego wskazowki co do lektur i zakresu egzaminu. Po ponownych odwiedzinach egzamin zdalem. Nie byl dla mnie trudny, bo mialem za soba sprzed wojny dwuletnia praktyke w Archiwum Glownym w Warszawie, a praca moja ukierunkowana tam byla na instytucje, na poznawanie od strony prawa zrodel ustroju.

Ale moze trafniej byloby wspominac ten trwajacy jednak ponad godzine egzamin jako interesujacy dla obu stron, bo Jozef Rafacz byl czlowiekiem dociekliwym, a ja dosc swobodnie poruszalem sie w zakreslonym przez niego temacie. Rozmowa egzaminacyjna utrzymana byla w rygorach scisle przestrzeganych przez profesora Rafacza w obecnosci dziekana Wedkiewicza. Rozmawialismy, ku obopolnemu zadowoleniu o roznych sprawach, w szczegolnosci staropolskich.

Przyszedl wreszcie ktorys z dni jesiennych 1942 roku. Stanislaw Ketrzynski w swoim mieszkaniu zebral komisje egzaminacyjna, ktorej przewodniczyl dziekan Stanislaw Wedkiewicz, a w egzaminie uczestniczyl profesor Rafacz oraz jako recenzent mojej pracy profesor Handelsman. Przedstawilem ja jako wykonana pod kierownictwem profesora Stanislawa Ketrzynskiego. Egzamin na pewno trwal co najmniej przepisowa godzine. Jego szczegoly juz zatarly sie w mej pamieci, poza jednym: Profesor Ketrzynski, ktory darzyl mnie szczegolna sympatia, na zakonczenie aktu egzaminacyjnego polecil komus z domownikow przyniesc butelke francuskiego wina, ktora przechowal sprzed wojny. Jakis lagodny, jesli dobrze pomne, sauternes uczcil ten doktorat przeprowadzony w tak osobliwych warunkach. Pamietam jeszcze, ze dziekan Wedkiewicz wystawil mi zaswiadczenie, o zlozeniu egzaminu, z datacja ze zrozumialych wzgledow oznaczona na wrzesien l939 roku.

W rok pozniej z tego samego mieszkania, w ktorym uczyniono mnie doktorem Uniwersytetu w Warszawie, Stanislaw Ketrzynski zostal aresztowany wraz z zona przez gestapo, i wywieziono oboje do obozow koncentracyjnych. Profesor przezyl Oswiecim, ale tak byl schorowany, ze w mojej oficjalnej publicznej promocji doktorskiej w dniu 28 lipca 1945 roku juz nie mogl uczestniczyc, mieszkajac wowczas w Krakowie. Na wspomnianej uroczystosci moim promotorem byl owczesny organizator odbudowy Instytutu Historycznego UW i pierwszy jego dyrektor, Tadeusz Manteuffel."

Od siebie dodam tylko, ze pierwsza powojenna promocje doktorska inaugurowal rektor UW profesor Stefan Pienkowski, wsrod dziewieciu chyba doktorantow z roznych wydzialow byl wybitny biolog ksiadz Jozef Szuleta i Zygmunt Kolankowski, syn profesora Ludwika Kolankowskiego, dlugoletni pozniej dyrektor Archiwum Polskiej Akademii Nauk. Uroczystosc odbyla sie w pozbawionej szyb sali kolumnowej gmachu pomuzealnego, w ktorego wschodniej scianie ziala wyrwa od pociskow, a na polnocnej widnial wymalowany przez Niemcow napis: "Wir kapitulieren nie".

W okresie, o ktorym mowa, Aleksander Gieysztor byl jeszcze jedna noga w konspiracji pod komenda Delegata Sil Zbrojnych na Kraj, pulkownika Jana Rzepeckiego. Tadeusz Manteuffel o tym wiedzial i sklonil Gieysztora, aby poprosil Rzepeckiego o zwolnienie z przysiegi. Manteuffel bowiem uwazal, ze nie wolno juz szastac krwia polskiej, tak strasznie przetrzebionej, elity intelektualnej. Co do Aleksandra, mial swoje plany; wymagal od niego szybkiej a solidnej habilitacji i rychlo uczynil z niego swojego glownego wspolpracownika.

O jednym chcialbym tylko wspomniec z pozniejszych rozmow z Aleksandrem Gieysztorem, rzecz bowiem dotyczy pewnej propozycji, jaka otrzymal po wojnie z Ambasady USA w Warszawie. Powiedzial mi wowczas: -

"W l946 roku mialem realna propozycje. Przyjazny mi radca Ambasady USA w Warszawie, Professor Harrisson-Thompson, sam z wyksztalcenia historyk i mediewista, zaproponowal mi objecie stanowiska wykladowcy na Uniwersytecie Boulder w stanie Colorado, w ktorym sam wykladal. Powiedzial przy tym, ze nie widzi problemow ze sprowadzeniem zony i dziecka. Podziekowalem mu za bezinteresowna pomoc, a w kazdym razie tak to odczuwalem w relacji czysto ludzkiej, ale propozycji nie podjalem. Nie musze panu mowic, dlaczego.

Mysle, ze i teraz po smierci Aleksandra Gieysztora, komentarz nie jest potrzebny.


Plus Minus, Warszawa, 13 lutego 1999.





(Przedruk za zgoda Autora - Roberta Jarockiego i Redaktora Naczelnego Rzeczpospolitej , Piotra Aleksandrowicza. Dziekuje Im serdecznie. I Pani Elzbiecie Sawickiej, ktora byla w tle... udzielenia przez Redaktora Naczelnego Rzeczpospolitej "blanket permission" Zwojom na przedruk artykulow z Rzeczpospolitej po otrzymaniu zgody autorow.

Eli i Rafalowi Konopkom, dziekuje za czesc informacji encyklopedycznych tutaj zawartych. - AMK.)

* * *

  1. Kpt. Jerzy Makowiecki, architekt umocnien morskich na Oksywiu in Helu, spolonizowany Zyd, ps. (m.in.) "Wolinski", oficer KG AK, Szef Wydzialu Informacji BIP KG AK, wspolorganizator Rady Pomocy Zydom "Zegota", zwiazany z podziemnym Stronnictwem Demokratycznym. 13 czerwca 1944 zostal zamordowany przez bojowke "Sudeczki" z NSZ, prawdopodobnie po denuncjacji przez oficerow kontrwywiadu AK, Wladyslawa Jamonta i Wladyslawa Niedenthala. Razem z Makowieckim zamordowany zostal Ludwik Wiederszal. W kilka tygodni po smierci Makowieckego, Aleksander Gieysztor zostal mianowany szefem Wydzialu Informacji BIP KG AK. (AMK)

  2. Marceli Handelsman (1882-1945), historyk Sredniowiecza polskiego i powszechnego, wczesnego Odrodzenia wloskiego oraz pierwszego polwiecza XIX wieku na ziemiach polskich, profesor UJP (UW). Jeden z zalozycieli Stronnictwa Demokratycznego w roku 1937. Pochodzil ze spolonizowanej rodziny zydowskiej. Wydany Gestapo w lipcu 1944 przez ludzi zwiazanych z dawnym ONR, zmarl w obozie koncentracyjnym Dora-Nordhausen w marcu 1945. (AMK)

  3. Tadeusz Manteufell (1902 - 1970), historyk mediewista; 1940-44 kierownik studium historycznego tajnego Uniwersytetu Warszawskiego; 1945-68 profesor Uniwersytetu Warszawskiego; tworca i w latach 1953-70 dyrektor Instytutu Historii PAN; wychowawca licznego grona badaczy.

  4. Stanislaw Ketrzynski (1876 - 1950), historyk mediewista, dyplomata; badacz nauk pomocniczych historii; 1904-10 dyrektor Biblioteki Ordynacji Krasinskich; 1917-39 redaktor Przegladu Historycznego; od 1920 profesor Uniwersytetu Warszawskiego; 1922-31 w Ministerstwie Spraw Zagranicznych; od 1922 czlonek PAU; 1943-45 wiezien Auschwitz.







    Copyright © 1997-1999 Zwoje