

Chodzi mi o to...Chodzi mi o to, aby jezyk gietki Powiedzial wszystko, co pomysli glowa; A czasem byl, jak piorun, jasny, predki, A czasem smutny, jako piesn stepowa, A czasem jako skarga nimfy mietki, A czasem piekny jak aniolow mowa; Aby przelecial wszystko ducha skrzydlem; Strofa byc winna taktem, - nie wedzidlem. Z niej wszystko dobyc, - zamglic ja tesknota, Potem z niej lyskac blyskawica cicha, Potem w promieniach ja pokazac zlota, Potem nadeta dawnych przodkow pycha, Potem ja utkac Arachny robota, Potem ulepic z blota, jak pod strycha Gniazdo jaskolcze, przybite do drzewa, Co w sobie sloncu wschodzacemu spiewa. ...................................................................... Komu ty jedziesz? Jade ksiezycowi, Aby sie w konia przegladal kopytach, Wonnemu jade na stepach kwiatowi, - Dziewannom, ktore w zlotych stoja kitach; Aniol mie srebrny, jasny, w skrzydla lowi, I leci za mna jak sen po blekitach Na koniu stojac rycerskim jak slawa I goni mie w kurhany - mowi Sawa. Beniowski, Piesn V |

Jezeli kiedy w tej mojej krainie...Jezeli kiedy w tej mojej krainie, Gdzie po dolinach moja Ikwa plynie, Gdzie gory moje blekitnieja mrokiem, A miasto dzwoni nad szmernym potokiem, Gdzie konwalija woniace lewady Biegna na skaly, pod chaty i sady - Jesli tam bedziesz, duszo mego lona, Chocby z promieni do ciala wrocona: To nie zapomnisz tej mojej tesknoty, Ktora tam stoi jak archaniol zloty, A czasem miasto jak orzel obleci I znow na skalach spoczywa i swieci. Powietrze lzejsze, ktore cie uzdrowi, Lalem z mej piersi mojemu krajowi... |

|
Mlodosci! kaz sie tej labedziej marze Z ognia i zlota unosic po swiecie. Niech szumi wino w twej Platonskiej czarze, Na glowie niechaj bedzie wonne kwiecie; A blisko slubow wysokich oltarze, Gdzie Saturnowy waz sie z ogniow plecie: Tam slubu przyszlosc... Muza mdlec zaczyna ? Dajcie mi bursztyn i roze i wina! Klebami dymu niechaj sie otocze; Niech o milosci pomarze pol senny. Czuje jak pachna kochanki warkocze, Widze, jaki ma w oczach blask promienny; Czuje znow smutki teskne i prorocze, Wtoruje mi znow szumiac lisc jesienny. Naprozno serce truciznami poim! ... Kochanko pierwszych dni! - znow jestem twoim. Patrzaj! powracam bez serca i slawy Jak oblakany ptak i u nog leze. O! nie lekaj sie ty ze labedz krwawy, I ma na piersiach rubinowe pierze. Jam czysty! - glos moj srod wichru i wrzawy Slyszalas... w rownej zawsze strojny mierze... U ciebie jednej on sie lez spodziewal, Ty wiesz jak musze cierpiec - abym spiewal. Idz nad strumienie, gdzie wianki koralow Na twoje wlosy kladla jarzebina; Tam siadz i sluchaj tego wichru zalow, Ktore daleka odnosi kraina; I w piesn sie patrzaj te - co jest z opalow, A wiecej kocha ludzi niz przeklina. I pomysl czy ja dusze mam powszedna? Ja - co przebieglszy swiat - kochalem jedna. Twoj czar nade mna trwa. - O! ilez razy Na skalach i nad morzami bez konca, W oczach twoj obraz, w uszach twe wyrazy, A milosc twoja mialem na ksztalt slonca W pamieci mojej. - Aniol twoj bez skazy Na moich piersiach spal - a lza goraca Nigdy mu jasnych skrzydel nie splamila: Twa dusza znala to - i przychodzila. W gajach gdzie xiezyc przez drzewa oliwne Przeglada blado, jak slonce sumnienia, Chodzilem z toba, jak dwie mary dziwne, Jedna z marmuru, a druga z promienia; Skrzydla nam wiatru nie byly przeciwne, I nie ruszaly wlosow i odzienia. Miedzy kolumny na niebie sie kryslac Stalismy jak dwa sny - oboje - myslac. Z taka wiec cisza i z taka powaga Wejdziemy kiedys w Elizejskie bory. My, cosmy ziemie te widzieli naga, Przez piekne niegdys widziana kolory. Cosmy poznali ze nie jest odwaga Rozpacznym czynem skonczyc zywot chory; Lecz uleczeni przez trucizn uzycie, Sercu zadawszy smierc - znalezli zycie. Pierwszy to i raz ostatni o! mila Mowie do ciebie. Jest to blyskawica Ktora ci chmure posepna odkryla, I bolesc wyszla z niej jak nawalnica; W twoim ogrodzie pustym badzie wyla, Gdy xiezyc pelny, jak srebrna rozyca Gmachow gotyckich, bialy blask rozleje, W te - gdziesmy niegdys chodzili - aleje. Badz zdrowa - odejsc nie moge, choc slysze Wolajace mnie duchy w inna strone, Wiatr mna jak ciemnym cyprysem kolysze I z czola mego podnosi zaslone, Z czola, gdzie aniol jakis skrami pisze Wyrok lamiacy mnie miedzy stracone... Ja czekam kruszac wyroki okrutne... Twe oczy patrza na mnic - takie smutne! - Badz zdrowa! drugi raz cud sie powtorzy - Martwy, odemkne ci w grobie ramiona, Kiedy ty przyjdziesz do zbielalej rozy Podobna, zasnac. - Dosyc! Piesn skonczona! Oko sie moje senne lzami mruzy, Roze uwiedly - czara wychylona, I piesn gdzies leci ode mnie echowa... juz pozegnalem cie -jeszcze badz zdrowa! Beniowski, Piesn IV |

|
- jednak wierze Ze ludy plyna jak lancuch zorawi W postep... Beniowski, Piesn V |

ZachwycenieBo moj Stworzyciel znalazl mie na ziemi I napadl w nocy ogniami zlotemi... Bo Pan mowiacy w objawieniu: 'Jestem' Napadl mie w ogniach z trzaskiem i szelestem. Przetoz sie, Panie, wiecznie upokorze, Pomnac na ono plomieniste loze. Gdy Pan nade mna stal w ognia oponach, Gdym byl jak ptaszek w Pana mego szponach, Gdy stal nade mna jak ogien straszliwy, Kiedym sie w strachu sadzil juz niezywy - Dlaczegozbym sie, o Panie, zapieral, Zem drzal i caly z przestrachu umieral... Dlaczegozbym sie mial zapierac strachu, Zem drzal jak listek w Pana mego gmachu? Takiej bojazni bym nie mial, Panie, Chocbym sie dostal pod mieczow scinanie, Chocbym czul w sobie to co ludzie scieci, Takbym nie stracil wiedzy i pamieci. Przywalon bylem twej lekkosci skala, Serce jak ptaszek zlekniony latalo. Swiatlem zalaly sie moje alkierze, A jam byl porwan jako lekkie pierze. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - I przez wiatr lekki i przez szelest swiety Bylem pochwycon a z loza nie zdjety. |

Blogoslawie. . .Chocby juz nigdy mysl zbrojami swietna Nie powrocila na te ziemie ze mna, Znienawidzona za to, ze szlachetna Chce jasnej broni, a gardzi nikczemna; Chocby juz tylko, miodem prostym kwietna, Z mysla - jak chlopek prosta, ale ciemna, Ojczyzna ta wstac miala i w postawie Chlopka sie klaniac - Panu - blogoslawie. Rowny chlopowi malemu prostota, A nizszy jeszcze aniolow pokora, Jak oni, skrzydel wewnetrzna pozlota Nakrywam chate, skad miod ludzie biora. Gotow, jak golab, zostac nad ciemnota, Lonem swiecacy nad sucha ugora, Gdzie sobie trzody ciche spia, na trawie: Ludziom i trzodkom cichym - blogoslawie. Tam walka krwawa... o scierwo i jadlo! Tu cisza, pokoj, blekitna pogoda I w ogniu moim strzaskane widziadlo: Duch nieznajomy dawnego rapsoda... Niechajze, Panie, i socha i radlo I niestrudzona mysl, bo jeszcze mloda, A piekna, jak sen widziany na jawie, Wstana... niech wiecznie kwitna - blogoslawie. Niech bedzie piekna, niech bedzie wesola - Chocby juz nigdy w niej nie zaswiecilo Rycerza mgliste, ale piekne czolo Miedzy oczyma z piorunowa sila; Chocby tak, jako te zorawie kolo, Ktore sie skrami chaty oswiecilo, Kolumny drzace budowala slawie Bez innych swiatel, jak te: - blogoslawie. W mroku zostawiam ja - lecz pod aniolow Skrzydlami, ktore w tecze ja oprzeda, Sam ide... i gdzies, z rykiem smetnych wolow, Gdzies przy miesiacu z pastuszkow koleda Wygladac bede, az ze zlotych stolow, Do ktorych prosi Bog - a chlopki sieda, Przyniosa mi chleb wedrowne zorawie: Ptakom i stolom ludu ? blogoslawie. Gwiazdom gwizdzacym po lakach - i kwiatom I lasom, ktore w ciaglych placza szumach, I pieknym wiosnom... i zlocistym latom I starcom, ktorzy pograzeni w dumach, Wesolym sercom - i dworom - i chatom I ogniom, ktore dzis rodza sie w tlumach, Bez czasu bedac... ale w Bozej sprawie: Siodmy raz zdaje moc... i blogoslawie! Krol Duch, Rapsod II |

Stary swiat skonalStary gwiat skonal... nie zaczal sie nowy, Dla takich duchow, jak wy, miejsca nie ma! Leccie i w nowa zorze sie rozplyncie I badzcie nowi duchem - albo gincie! A potem Kraj nasz wolny! Potem jasnosc dniowa! Polska sie granicami ku morzom rozstrzela I po burzliwej nocy oddycha i zyje Zyje! czy temu slowu zajrzeliscie w dusze? |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||