
|
Witaj gałązko mowy kresowej Po długim milczeniu twój zaśpiew z bliska słyszę Te same pieśni i pacierze u naszych korzeni I groby jednakowo bliskie Bliźniacza witko od wschodniej strony, witaj mi I wybacz... - W piśmie nie mogłem cię przygarnąć - Ponad zasieki, ze słowem pociechy Przedrzeć się przez eter Do ciebie pobiec - Było to możliwe ? Czas zły rozdzielił Wiem, krępowano oddech Transportami w syberyjskie śniegi Wywożono pamięć - Lecz wiem z daleka i nie wszystko - Dziś na ulicach miasta mego słyszę Jak krzątasz się zlękniona - Uboga czasem tak kuzynka Z czemodanem w dłoni Nieśmiało w progi domu wchodzi Niepewna, jak ją po latach przyjmą: Swoi ?... Czy nie swoi ?... - Witam cię z radością i ze skruchą - Ty nie jak gość tu, ale domownica Ty masz tu prawo jak po usłanej kontuszami Drodze królewskiej Prosto do siebie iść na Wawel I jak po swoje... - Z ciebie się przecież kiedyś wywiodły Księgi Adama, Testament Juliusza Gałązko mowy wschodniej - Zruszczona - Potargana burzą Pomiędzy tymi sarkofagi Ty jesteś tu jak laur - Najtrudniej doniesiony. |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||