NIE ZAPOMINAJCIE O TYCH,
KTORZY W GORACH ZOSTALI...

JAN DLUGOSZ   (1929-1962)





ANDRZEJ KOBOS


2 lipca 1962 roku zginal w Tatrach Jan Dlugosz, byc moze najwybitniejszy taternik i alpinista polski wszystkich czasow, symbol tych, dla ktorych gory i wspinaczka sa jakims bytem wyzszym.




Jan Dlugosz
(fot. Czeslaw Momatiuk)


W latach 1950. Jan Dlugosz, wsrod kilkuset swoich wspinaczek, dokonal kilku skrajnie lub nadzwyczaj trudnych pierwszych wejsc w Tatrach, w tym zimowych, szczegolnie w basenie Morskiego Oka. Wymienic nalezy przede wszystkim: pierwsze wejscie lewa czescia polnocno-wschodniej sciany Kazalnicy Mieguszowieckiej (z Czeslawem Momatiukiem, 19-21 lipca 1955); pierwsze wejscie srodkiem sciany Mnicha, tzw. Wariant "R" (z Andrzejem Pietschem, 12-13 pazdziernika 1955); pierwsze zimowe wejscie srodkiem polnocno-wschodniej sciany Kazalnicy Mieguszowieckiej (z Czeslawem Momatiukiem, Andrzejem Pietschem i Marianem Wlasinskim, 6-8 marca 1957); pierwsze samotne wejscie zimowe polnocna sciana Wielkiego Szczytu Mieguszowieckiego (28 marca 1957); pierwsza direttissime do sanktuarium Kazalnicy (z Maciejem Popko, 15 lipca 1958); pierwsze wejscie zimowe na Buczynowa Straznice Kominem Pokutnikow (z Ryszardem Berbeka, Maciejem Baranowskim i Zdzislawem Jakubowskim, 19 marca 1958).


Jan Dlugosz kilkakrotnie wspinal sie w Alpach. Powtorzyl dwa skrajnie trudne przejscia (Petit Dru zachodnia sciana; Le Grand Capucin wschodnia sciana) a w dniach 27-29 sierpnia 1961 wraz z Anglikami Chrisem Bonnigtonem, Donem Whillansem i Ianem Clough?em dokonal pierwszego wejscia na Mont Blanc srodkowym Filarem Freney?a. Byl to ostatni nierozwiazany wielki problem wspinaczkowy w Alpach, najwyzsza i najodleglejsza sciana stopnia VI (skrajnie trudna) w Europie. Pod koniec lat 50. Jan Dlugosz wspinal sie takze w Kaukazie i w Pirynie. (Wowczas nie bylo jeszcze polskich wypraw w Hindukusz, nie mowiac juz o Himalajach.)

Jan Dlugosz interesowal sie literatura, malarstwem, muzyka i filmem; byl utalentowanym pisarzem, zafascynowanym walka z samym soba w gorach, metafizycznym obcowaniem z wszechobecna tam w mgnieniu oka smiercia.

Janek Dlugosz, zdobywca najtrudniejszych scian, schodzac trywialna droga z Zadniego Koscielca po szkoleniu komandosow wojskowych, popelnil te jedna pomylke wspinacza, o ktora tak latwo podczas latwego schodzenia. Najprawdopodobniej skoczyl na oblodzony, ruchomy glaz i polecial wraz z nim. To, co bylo kiedys jego cialem, lezalo w Zlebie Drewnowskiego.

* * *


ZA POZNO ...


To tylko blysk,
To tylko szmer,
To tylko cwierc sekundy!
A juz krzyk,
I haka dzwiek,
Koniec ostatniej rundy.
Mysl? na nic.
Mysl? po co?
Za pozno.
Szkoda ze
Promien zgasl.
A potem juz ciemnosc...
Moze blask...
Czy tak?

Jan Dlugosz (1952)

* * *


Jan Dlugosz-"Palant" (ur. 12 lipca 1929) zginal majac prawie dokladnie 33 lata. Lezy na Peksowym Brzyzku, starym zakopianskim cmentarzu, niedaleko muru, pod szpiczastym glazem, przyniesionym spod Koscielca.




Zetknalem sie kiedys blizej z Jankiem, choc byl ode mnie sporo starszy. Wspominajac go, siegnalem do Taternika 3/1967, ktory poswiecony byl Janowi Dlugoszowi w piata rocznice jego smierci. Sa tam wspomnienia o nim, wspomnienia ze wspolnych z nim wspinaczek, wykaz jego wazniejszych przejsc wspinaczkowych, jego publikacji, kilka zdjec itd. Wybralem stamtad cztery fragmenty. Pro memoriam - zeby nie zapomniec.

* * *



"Dlugosz zrobil wylom w kodeksie zasad wspinania, przelamal bariery strachow i niewiary w siebie, siegnal wyzej i wyznaczyl taternictwu wyzsze cele. Nie zamknal w Tatrach epoki, lecz zapoczatkowal nowa. I to jest jego najwieksza zasluga."

Jozef Nyka

* * *

Na jego bogata osobowosc skladalo sie wiele warstw. Byl Dlugosz bohaterski, czlowiek czynu, twardy, meski typ - i byl jednoczesnie Dlugosz romantyk, liryk, ukrywajacy lze wzruszenia. Byl Dlugosz ironiczny, sarkastyczny, i byl Dlugosz gotowy do najwyzszych poswiecen dla drugich. Byl Dlugosz racjonalista, wytrawny strateg, precyzyjnie oceniajacy sytuacje, umiejacy skupic sie na najistotniejszym w danej chwili dzialaniu i byl Dlugosz metafizyk - przesadny, ocierajacy sie o moce nadprzyrodzone, czujacy oddech jakichs innych swiatow. (...) Dzieki swej wrazliwosci i ciekawosci swiata odnalazl w gorach i poprzez gory cale bogactwo przezyc i doznan, ktore od pewnego punktu stalo sie chyba wazniejsze, niz sam cel.
Dlugosz zginal.
Plakalismy po nim."

Bernard Uchmanski

* * *

"Gwaltowna, zaskakujaca smierc Dlugosza stanowi mimowolny, finalowy komentarz do Komina Pokutnikow [posmiertnego tomu wspomnien wspinaczkowych Jana Dlugosza, 1964]; trudno wyzwolic sie spod wrazenia, ze tragiczny wypadek zaistnial w klimacie bliskim jego poczynaniom literackim. Smierc na Zadnim Koscielcu byla rowniez mocna pointa dla niebezpiecznej wysokogorskiej biografii Dlugosza. Osmiele sie twierdzic, ze - jesli wogole smierci mozna przyznawac jakis sens, godzic sie z nia i zapominac o jej doslownosci - to Dlugosz dal przyklad smierci szczesliwej, harmonijnie i logicznie dopelniajacej jego koncepcje zycia. Zginal w gorach, ktore byly jego namietnoscia i powolaniem, zginal nie dopowiadajac do konca tylu swoich mozliwosci. Totez zapewne bawi w jakims prywatnym raju wspinaczkowym, gdzie haki spiewaja roznymi glosami, lawiny uspokajaja sie pod czarodziejskim dotknieciem czekana, jak wielkie biale zwierzeta i gdzie anielice roznosza po biwakach pieniste jasne piwa."

Tomasz Lubienski

* * *

I jeszcze wspomnienie: Chrisa Bonnigton'a o tym, jak Dlugosz przylaczyl sie do jego wyprawy na Centralny Filar Freney'a na Mont Blanc w 1961 roku.

"The four Poles also decided to abandon Eiger. Czeslav [Momatiuk] was going to return home to his family - Stanny [Biel] and Jan Mostowski wanted to go to Zermatt to try the North Face of the Matterhorn, and Jan Dlugosz, who spoke the best English of these three, asked if he could join us on the Central Pillar. We had become very close to the Poles and were delighted. Jan was a professional mountaineer, making a living as an instructor and writer in his native Tatras. He was strongly built, and looked very purposeful with heavy horn-rimmed glasses and a jutting jaw."

Chris Bonnington, I Chose to Climb, Victor Gollancz Ltd., London, 1985, p. 154.




Tytul tego artykulu pochodzi z wiersza Leszka Dlugosza (zbieznosc nazwisk przypadkowa), napisanego po smierci w roku 1989 na scianie Lhotse w Himalajach Jerzego Kukuczki, innego wielkiego wspinacza polskiego, zdobywcy wszystkich czternastu "osmiotysiecznikow."   (AMK)







Copyright © 1997-1999 Zwoje