"Jezeli gdzies w zaswiatach, w zaniebiosach i w zamyslach istnieje nieobjete zmyslami Panstwo Poezji - to nikt inny tylko Lesmian byl na ziemi jego ambasadorem in partibus infidelium. Ogluszony, nietutejszy, niezzyty z codziennoscia, dreczony nostalgia za nieziemska Ojczyzna, spedzal przymusowy swoj urlop u nas na spisywaniu pamietnikow z tych bezczasow i bezprzestrzeni, z ktorymi tak byl za pan brat, jak my z bliska rodzina i najlepszymi przyjaciolmi."

Julian Tuwim


*


"Lesmian przez wielu ludzi dzisiaj uwazany za najznakomitszego polskiego poete dwudziestego wieku, pod wieloma wzgledami jest zjawiskiem jedynym w literaturze swiatowej. (...) Zaden inny poeta, ktory wyszedl z Mlodej Polski, nie dorownuje Lesmianowi kalibrem i trzeba go umiescic w szeregu najwiekszych postaci wspolczesnej literatury europejskiej."

Czeslaw Milosz


* * *

Rozpoczynamy publikacje w Zwojach cyklu artykulow o Boleslawie Lesmianie i korespondujacego z nimi wyboru wierszy Poety.

Jako pierwszy, fragment eseju Mariana Pankowskiego: Lesmian czyli bunt poety przeciw granicom - wobec Boga w ludzi. Nastepne artykuly, rowniez Mariana Pankowskiego, poswiecone beda erotyzmowi w poezji Lesmiana oraz jezykowi i estetyce Poety. Zamiescimy takze dwie inne krytyki literackie o poezji Boleslawa Lesmiana.

Marian Pankowski napisal w roku 1963 na uniwersytecie brukselskim prace doktorska o Lesmianie, a w roku 1967 opublikowal ksiazke pt. Lesmian. La révolte d?un poète contre les limites. (Bruxelles, Presses Universitaires, 1967, 273pp). Ksiazka ta nadal uchodzi za jedno z najlepszych, jesli nie najlepsze, opracowanie poezji Boleslawa Lesmiana.   (AMK)




LESMIAN
CZYLI BUNT POETY PRZECIW GRANICOM     (I)





MARIAN PANKOWSKI


[...] Gdyby nie to, ze nie podoba mi sie slowo "ograniczenie," nazwalbym bunt poety buntem przeciw ograniczeniom. Granica jest bowiem czyms obiektywnym, z czym wszyscy sie godza. Tu konczy sie ziemia, odtad zaczyna sie morze. Jezeli jednak terenem rozgraniczanym sa dziedziny subiektywne, ruchome w czasie i przesuwane przez jednostke w stosunku do norm spolecznych, nalezaloby mowic raczej o ograniczeniach, badz narzucanych, przyjmowanych, badz odrzucanych.

Granice, na ktore natrafiala mysl poety potrzebujaca buntu, ukazaly mi sie w calej wyrazistosci, dzieki tekstom krytycznym, ktore Lesmian pisywal, zarobkujac na chleb, dzieki przede wszystkim listom poety do Miriama [Zenona Przesmyckiego]. Moja wykladnie tworczosci Lesmiana moglem teraz oprzec na materiale nowym i czesto wprost rewelacyjnym. Nowe dane burza mit poety - marzyciela, oderwanego od zycia, ukazujac konkretnego czlowieka z przelomu dwu stuleci, naznaczonego swoim czasem, choroba i charakterem. Na tle atmosfery literackiej, tej samej ktora formowala Staffa i Berenta, na tle pradow literackich przywiezionych z Zachodu, przyswojonych przez Miriama z jednej a Przybyszewskiego z drugiej strony, rysuje sie pelna sylwetka poety. Tworczosc Lesmiana wystepuje nie jako produkt "chorego okresu" literatury narodowej, ale jako zjawisko literackie o niezaprzeczalnej autentycznosci, jako wynik wysilku swiadomego swej wyjatkowosci tworcy.

Wielkosci artysty odpowiada, niestety, czlowieczenstwo wiecej niz przecietne... Wszystko to da sie okreslic i podzielic. Podzial, jaki proponuje w niniejszym eseju, jest z koniecznosci schematyczny. W rzeczywistosci postawy spoleczna, filozoficzna i artystyczna zachodzily na siebie, warunkowaly sie wzajemnie, podlegajac wplywowi kilku zasadniczych czynnikow: czasu i srodowiska, zdrowia poety i jego psychiki.

Bunt poety przeciw granicom rozpisuje na cztery zasadnicze dziedziny:

  1. bunt przeciw spoleczenstwu;
  2. bunt przeciw Bogu;
  3. erotyzm wybiegajacy poza "polska" norme jako wyraz wyraz buntu;
  4. bunt przeciw normom literackim i stworzenie wlasnej estetyki i wlasnego jezyka poetyckiego.


Bunt poety przeciw spoleczenstwu

Dzieki listom pisanym przez Lesmiana do redaktora Chimery, Miriama, biografia poety nabrala rumiencow, a co wazniejsze, umozliwila odbudowanie mechanizmu antyspolecznego w psychice poety. Gdyby opierac sie tylko na lekturze wierszy, czy nawet na wymownym pod tym wzgledem tomie Przygody Sindbada Zeglarza, mozna by przyjac iz istnienie u poety wrogosci wobec spoleczenstwa bylo po prostu nasladownictwem modnego i obowiazujacego indywidualizmu Mlodej Polski. Nie wylaczam i tego, ale obok maski artystowskiej, listy poety (poczawszy od roku 1900) pisane do Miriama zdradzaja nam prawdziwego Lesmiana, aspolecznego niemal ze organicznie. [...]

W swietle swych listow, Lesmian z lat 1900-1912 ukazuje sie nam jako maly, przebiegly czlowieczek, zajety przede wszytkim pozyczaniem pieniedzy od kogo sie da, od Miriama, Berenta, od brata Miriama; planuje nawet starania o dwuroczne stypendium, ktorego fundatorem mial byc Wlodzimierz Spasowicz, redaktor petersburskiego Kraju ("otoz mysle - pisze Lesmian - ze poglady spoleczne dla nas szkopulem byc nie powinny. Moge sie zwrocic do niego, jako do literata i czlowieka szlachetnego...")

Odrywajac sie regularnie od srodowisk, zyjac z czestych pozyczek i nieczestych honorariow, poeta odzwyczail sie od spoleczenstwa. Z czasem swiat stal sie dla niego zbiorowiskiem wrogow osobistych, "dziennikarzynow," "blaznow dziennikarskich," inaczej mowiac "ludzi przecietnych," glupich i tepych, niezdolnych pojac "oddalencow," samotnikow, zyjacych tylko dla poezji.

Kiedy dzis czytamy te listy, z ktorych m. in. wynika, ze przed pierwsza wojna poeta polski mogl wyjechac do Cannes na prawie roczny pobyt za pieniadze... swego wydawcy, los "oddalenca" nie wydaje nam sie az tak tragiczny.

Postawa ta, owa wrogosc wobec spoleczenstwa, przetrwala u Lesmiana az do smierci. Zyjac na posadach panstwowych, w dalszym ciagu nienawidzi "szarego czlowieka." W roku 1925 przebywa w Monte Carlo ("...przegralem juz okolo 1000 frankow. Zreszta jest cudownie i bardzo slonecznie."). Jeszcze w roku 1937 usiluje zmontowac pismo dla mlodziezy (wespol z Grubinskim i Makuszynskim). Ma obietnice ministerstwa oswiecenia na 30,000 zl. ("na takim pismie - pisze poeta do Makuszynskiego - moglibysmy bardzo duzo zarabiac"). Z tego samego okresu pochodzi wiersz pt. Pejzaz wspolczesny, jeden ze wspanialych utworow poety. W atmosferze apatii i przeczuwajac juz katastrofe, Lesmian narysowal absurdalna i beztroska Warszawe.

Bunt poety przeciw spoleczenstwu? Tak, obsesyjna potrzeba odszukania zawsze i wszedzie wroga, organiczna nieumiejetnosc zblizania sie do ludzi, brak przyjaciol, ale przy tym wszystkim cudowna umiejetnosc pisania tak, ze wierzymy poecie, ze nie on lecz spoleczenstwo, pelne pychy i okrucienstwa, zawinilo i ze z ran zadanych poecie musial sie narodzic spiew buntu "oddalenca."

Bunt nieumotywowany, bunt bez rzeczywistosci, ale poeta potrafil go ubrac w slowo i uwartosciowic artystycznie, potrafil narzucic nam przekonanie o swej przynaleznosci do patetycznego rodu poetow "wykletych," jak Baudelaire i Poe. Bunt, sfabrykowany w oparciu na tradycjach literackich swoiscie pojetego amoralizmu odrodzenia i nietzscheanizmu, byl potrzebny malej, chuderlawej postaci poety, zeby mogl sie poczuc rownym wielkim tragicznym poprzednikom. I dlatego owa wrogosc byla czyms tak trwalym, byla druga natura poety. Zawdzieczamy jej w poezji Lesmiana obecnosc ironii, ktorej swietne przyklady zawieral juz tom Przygod Sindbada Zeglarza, zawdzieczamy jej liczne autoportrety Lesmiana-Tarabuka, rozrzewniajace w odmalowaniu bezdradnosci tworcy, ktoremu spoleczenstwo i zona kaza zarabiac na chleb powszedni, a on jak baudelairowski albatros umie tylko latac.




Bunt poety przeciw Bogu

Drugim wielkim tematem poezji lesmianowskiej jest bunt przeciw Bogu. Rowniez i on nalezy do typowych tresci owczesnego okresu literatury polskiej i europejskiej. Elita europejska z konca XIX wieku, znuzona usmiercaniem Boga, powraca do zagadnien metafizycznych. Sredniowiecze otoczone aureola mistyki, staje sie przedmiotem badan i kultu. Lesmian, neoromantyk, odnajduje wiec nurt prometejski, wpierw literacki, powierzchownie, ale z czasem bunt przeciw Bogu przestaje byc odbiciem bojow romantykow z niebem (czy atmosfery baudelairowskiej), stajac sie jednym z najwazniejszych zagadnien w wewnetrznym zyciu poety. Poprzez dekoracje zapozyczona od romantykow, przebija nieustanny protest poety, ktory zarzuca Stworcy smierc ludzi mlodych (Do siostry ; Marcin Swoboda), kalectwo (Zaloty) i niezawiniona samotnosc (Jadwiga). Bunt ow, przybierajacy tu i owdzie formy walki (Eliasz ; Dwaj Macieje) jest wlasciwie wyznaniem mysli o pierworodnym braku wolnosci, jakim dotkniety jest czlowiek. Dlatego tez wiersze Lesmiana zaliczam do wspanialej poezji religijnej, godnej nastepczyni liryki barokowej, opetanej smiercia oraz miloscia Boga. Boga widzi Lesmian w roznych postaciach. Wszechmogacemu zarzuca okrucienstwo, brak litosci dla mracych mlodo, dla kalek zebrzacych o milosc, dla samotnych kobiet, pozeranych namietnoscia nie do ukojenia. Poeta doprowadza los swych bohaterow az do dramatycznych konsekwencji, posylajac niejako Bogu ofiary Jego pomylek czy nieudolnosci. Poeta czyni to - jak mowi Camus - w imie tesknoty do Ladu.

Obok postaci Wszechmogacego, w poezji religijnej Lesmiana zjawia sie Bog bezsilny. Bog godny wspolczucia. Poeta nazywa te postac Placzybogiem, badz po prostu Bogiem. Jest to symbol nieskonczonej, irracjonalnej dobroci. Bog-Naprawiciel krzywd uczynionych przez... kogo? Przez siebie? Przez przypadek, nad ktorym nie mogl zapanowac? Poeta ukazuje nam druga, chcialoby sie rzecz odwrotna strone boskosci, bezradna i bezgranicznie dobra.

Walke z Bogiem prowadzi zatem poeta w sposob dwuznaczny. Bedac agnostykiem, wie bowiem iz zagadnienia tego nie mozna rozwiazac jednoznacznie. Wie, ze moze przechylac sie badz ku jednemu, badz ku drugiemu wyobrazeniu Boga. Moze mowic Don, ze Go nie ma, badz wspolczuc z Jego niemoca, ale nie potrafi mysla przekreslic pytan, ktore mu nasuwaja cierpienie i smierc.

Poemat Eliasz jest jednym z najpiekniejszych z serii "lotow" w kierunku Boga bedacego granica, ukazuje w pelni dramat niemocy czlowieka zbuntowanego. Od Boga posmutnialego, skarzacego sie:

Cozem jeszcze mogl czynic? Jaka wybrac droge?
To - wszystko. Twor skonczony. Nic nad to nie moge!
poeta zada:
Chce byc tam, gdzies nie bywal! Chce walczyc sam na sam!
... Pusc mnie tam - w bezbozyne! Pusc - na wolna wole!

Poeta prosi o wolnosc Boga, przeciw ktoremu sie buntuje. I w tym utworze i w innych stwierdzamy "techniczne" niepodobienstwo buntu wyrazajacego sie przekroczeniem granic "bozyzny." Wyobraznia poety jakby nie siegala poza Boga-granice. Bunt wynikly z zadumy i rozzalenia nad dola czlowieka, pozostaje jedna z postaw romantycznych, wyrazajac chec wyrwania sie z "padolu bolesci." Sam zas lot czlowieka, wznoszenie sie, byly od zawsze symbolem sily. Pionowosc lotu (nawet jesli konczyl sie pograzeniem sie czlowieka w niebycie) jest juz sama w sobie wartoscia.

Nie podobna tutaj rozwinac wszystkich odcieni synowsko - ojcowskiego sporu poety z Bogiem. Zanim jednak przejde do omawiania erotyzmu typowego dla poezji lesmianowskiej, pragne jeszcze poruszyc sprawe poematu pt. Dwaj Macieje. Sprawe, gdyz poematem tym posluguja sie krytycy na poparcie swych wnioskow, z ktorymi trudno mi sie zgodzic.

Dwaj Macieje to poczatkowo utwor prometejski. Dwoch mezczyzn, symbolicznych i nie przylegajacych do zadnej kategorii spolecznej, czujac zblizajaca sie starosc, udaje sie do boru, zeby zdobyc ziele niesmiertelnosci, ktorego pilnuje potwor Czmur. Pokonawszy go, wracaja Macieje, niosac zaklete ziele. Krew z nich uplywa, ale majac szczeki zmiazdzone przez Czmura, nie moga skorzystac z ziela. Spotykaja pograzonego w smutku Placzyboga. Jemu tez ofiaruja za cene zycia wydarte ziele.

Wez to ziele na wszelki w niebiosach przypadek...
... Wiem, ze cierpisz niekiedy - i ja czasem cierpie.
A nuz sie niesmiertelnosc w niebiosach wyczerpie!
Chociaz trwoga to - plonna, lecz mysl niebezwiedna:
Pewniejsze dwie wiecznosci, nizli wiecznosc - jedna.
Dosc Ci, Boze, zdzblo male tego ziela spozyc,
By do drugiej wiecznosci bez uszczerbku dozyc.
Kto zasluzyl na ziele - niech sie nim odswiezy.
Bogu sie niesmiertelnosc - nam sie Bog nalezy.

Placzybog, obdarowany przez ludzi smiertelnych, odchodzi, a Macieje, straciwszy krew, padaja i umieraja. Jeden, mowiac: "Noc nadchodzi!", a drugi: "Dnieje!". Przyjrzyjmy sie z bliska utworowi. Prometeizm, tak patetycznie wyrazony walka na smierc ze Czmurem, przechodzi w czulosc wobec samotnego Boga. Poeta nie widzi, nie czuje niesmiertelnosci jako zwyciestwa zbuntowanego czlowieka-ateisty nad Bogiem. Na archetyp Prometeusza naklada sie inny: jest nim milosierdzie chrzescijanskie. Czlowiek walczyl z Wszechpoteznym... Czmurem, zazdrosnym i okrutnym. Poddac mu sie byloby przekresleniem sensu buntu. Placzybog, milosierna postac samotnego i bezsilnego Boga, ktoremu powierzaja sie dwaj umierajacy, usprawiedliwia porazke i odstepstwo od prometeizmu czlowieka zbuntowanego. Niemniej bunt staje sie dramatem niemocy. Granica Boga, granica smierci, pozostaja nieprzekraczalne. Czlowiekowi zbuntowanemu pozostanie tylko moznosc wyboru pomiedzy dwoma antymonicznymi okresleniami nadchodzacej smierci: "Noc nadchodzi", "Dnieje."

Poemat jest dualistyczny, przedstawia bowiem dwie przeciwstawne postawy. Obie skladaja sie na stanowisko metafizyczne Lesmiana. Obie ilustruja owo nieustanne wahanie miedzy buntem poety solidaryzujacego sie z dola czlowiecza i probujacego oskarzyc Stworce, a czuloscia, chcialoby sie rzec braterstwem wobec Boga zagrozonego, wobec rzeczy swietej zagrozonej w nowoczesnym swiecie ("Nie zbraknie Bogu strawy... dopoki jeden Maciej trwa jeszcze na swiecie").

Dlatego nie podobna zgodzic sie z [Arturem] Sandauerem, ktory w postawie Dwoch Maciejow dopatruje sie "bezboznego humanizmu," bedacego "wyrazem ostatecznej madrosci Lesmiana," wylaniajacej sie "z ruin bogow i Boga." A przeciez Macieje ani przez chwile nie desolidaryzuja sie z Bogiem ("Brak mi ziela... Ha trudno! Niech sie Bog posili"). Wiemy tez, ze tak wyrazony stan duchowy nie jest przypadkowy ("Macieju! Tak mi dobrze w mym bolu, jak w samym Betleju..."). Jak na credo umierajacego ateisty slowa sa niezbyt przekonywajace.

A jesli chodzi o humanizm, osobiscie widze go w rzetelnym oddaniu przez poete obu wspomnianych juz postaw, buntu i slodkiej rezygnacji wobec Granicy, ktorej nie mozna przekroczyc. Nawet tam (Dziewczyna), gdzie mur pelen metafizycznej symboliki zostaje wreszcie obalony wspolnym i wzruszajacym wysilkiem ludzi, mlotow i cieni, ukazuje Nicosc, nawet wtedy Lesmian zachowuje szacunek dla Nieznanego.

I byla zgroza naglych cisz! I byla proznia w calem niebie!
A ty z tej prozni czemu drwisz, kiedy ta proznia nie drwi z ciebie?

Koniec koncow, bunt poety jest walka z trwoga, jest zapisem eschatologicznej rozpaczy czlowieka i nadziei, majacej chyba niewiele wspolnego z ateizmem. W jednym z wierszy posmiertnie wydanej Dziejby lesnej poeta zwracal sie do Boga:

Wiem, ze w moich klesk czelusci
Moc mnie Twoja nie opusci!

W tym miejscu czytelnik moze slusznie sie zdziwic. Jak to? Najwiekszy poeta nowoczesny piszacy po polsku jest poeta religijnym, a prasa katolicka przed wojna nie tylko, ze nie przyznawala sie do Lesmiana, ale wrecz widziala w nim wroga:

"Tworczosc Zydow wyroslych z wielowiekowej tradycji i pasozytowania na organizmie narodow aryjskich [sic!] ma charakter: wynaturzajacy, degenerujacy, deprawujacy, niszczycielski, rozkladowy, burzycielski, niebezpieczny, zagrazajacy zdrowiu duchowemu narodu, wsrod ktorego zyja. To dotyczy wszystkich Slonimskich, Lesmianow..."

(Aleksander Rogowski w poznanskiej Kulturze, 1938.)

Sadze, ze przyczyna atakow na Lesmiana nie bylo tych kilka kropli krwi niearyjskiej, ktora dzwigalo kruche cialo poety i ktorej nawet chrzest nie potrafil przemienic, ale erotyzm rownie wszechobecny w poezji autora Laki, jak Bog i, co gorsza, wystepujacy najczesciej razem z nim.


Wiadomosci 22/948, Londyn 31 maja 1964.








Copyright © 1997-1999 Zwoje