JERZY TUROWICZ     Z GIGANTOW





27 stycznia 1999 roku zmarl w Krakowie Jerzy Turowicz, od ponad pol wieku redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego.

Byl autorytetem spolecznym rzadkiej prawdziwosci i wielkosci. Jego nazwisko zwiazane bylo z zaincjowaniem niemal ze wszystkich przelomowych wydarzen spolecznych w Polsce od 1945 do 1999 roku.




Sp. Jerzy Turowicz byl i pozostanie jednym z historycznych gigantow Polski trwajacej, nieugietej, swiatlej, tolerancyjnej, myslacej, z poczuciem przyszlosci i spojrzeniem w przyszlosc. Polski - integralnej czesci cywilizacji zachodniej.


Andrzej Kobos


* * *


Jeszcze podczas wizyty w Archidiecezji St. Louis w Stanach Zjednoczonych dotarla do mnie wiadomosc o smierci sp. Jerzego Turowicza. Przyjalem ja ze smutkiem, ale rowniez z ufnoscia, ktora znajduje swe zrodlo w zapewnieniu Chrystusa: "Ja jestem zmartwychwstaniem i zyciem. Kto we Mnie wierzy, chocby i umarl, zyc bedzie. Kazdy, kto zyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki" (J 11, 25-26).

Zachodzi szczegolny zwiazek pomiedzy tymi slowami i zyciem sp. Jerzego. Byl on bowiem czlowiekiem glebokiej wiary, opartej na solidnym fundamencie formacji intelektualnej i duchowej, wyniesionej jeszcze z "Odrodzenia" i stale rozwijanej. Z tej wiary czerpal sily do dochowania wiernosci zasadom, do wytrwalego propagowania ponadczasowych wartosci ludzkich i chrzescijanskich, do odwaznej obrony czlowieka i jego godnosci.

Dawal jej swiadectwo rowniez jako ceniony intelektualista, publicysta i redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego od jego zalozenia w 1945 roku. W trudnych czasach, kiedy Kosciol w Polsce byl ograniczany przez totalitarny system, "Tygodnik" byl jedynym glosem katolikow swieckich. Dzieki zdecydowanej postawie swego Redaktora Naczelnego zachowal wtedy jednoznaczna linie, ktora wyznaczala troska o Kosciol, o krzewienie chrzescijanskiej kultury i ksztaltowanie duchowej wrazliwosci ludzi.

Dzisiaj, kiedy stoimy nad trumna sp. Jerzego Turowicza, dziekujemy Mu za to swiadectwo, jakie dal swoja postawa i zyciem, za Jego wklad w kulture polska i tworzenie srodowiska kulturalnego miasta Krakowa.

Pomny rowniez na osobisty dlug wdziecznosci, jaki mam wobec sp. Jerzego, modle sie, aby dobry Bog wejrzal na jego wiare i trud zycia, i by udzielil Mu wiecznej nagrody w swojej chwale. W tej tez intencji odprawilem dzisiejsza msze swieta.

Zonie zmarlego, rodzinie i wszystkim, ktorzy biora udzial w uroczystosci pogrzebowej, z serca blogoslawie: w imie Ojca i Syna i Ducha Swietego.



Jan Pawel II, papiez

Watykan, 30 stycznia 1999 roku


* * *


Smierc Jerzego Turowicza jest dla nas ogromnym ciosem. Nalezal do Polakow wielkiego formatu. Pod wzgledem roli, jaka odegral w naszym rozwoju politycznym i kulturalnym, porownalbym go do Jerzego Giedroycia. Oto dwaj redaktorzy, z ktorych jeden w Polsce, a drugi w Paryzu, przez wiele lat ksztaltowali - nie zawsze bezblednie, ale zawsze z wielka sila - umyslowosc Polakow w kraju i na emigracji. Turowicz byl urodzonym redaktorem, tzn. pisywal rzadko, a przede wszystkim mial na oku nadanie kierunku swojemu "Tygodnikowi". Nie dziwie sie, ze Jan Pawel II mial do niego stosunek pelen szacunku, nawet admiracji. Mysle, ze Tygodnik Powszechny, poczawszy od najblizszego numeru, powinien pod swoim tytulem na pierwszej stronie, jak to jest w zwyczaju, umiescic slowa: "Redaktor sp. Jerzy Turowicz," jako pamiatke tego, kto "Tygodnik" uksztaltowal i sprawil, ze przez wiele lat, zwlaszcza trudnych, w naszej historii cotygodniowa lektura "TP" byla waznym wydarzeniem. Turowicz nie byl czynnym politykiem, jak nie jest nim Giedroyc, ale byl nieslychanie uwaznym obserwatorem zycia politycznego.




Lech Walesa i Jerzy Turowicz.
Redakcja Tygodnika Powszechnego, Krakow 1989.
(fot. Stanislaw Markowski)


Druga jego wielka zasluga byla rola, jaka odegral w Kosciele. Mial umysl otwarty, co nie zawsze mu jednalo przyjaciol. Marzyl o Kosciele otwartym i swiatlym. Byl zwolennikiem ekumenizmu. Jednym slowem, w wielu wypadkach rozumowal tak jak Jan Pawel II, z ktorym niegdys przyjaznil sie bardzo w Krakowie i ktorego czesto, poki mogl, odwiedzal w Rzymie. Turowicz byl katolikiem posoborowym i na kazdym kroku to podkreslal.

Wkrotce po upadku komunizmu zastanawialismy sie w Maissons-Laffitte razem z Giedroyciem, kto powinien byc pierwszym prezydentem niepodleglej Rzeczpospolitej. Spojrzelismy na siebie i absolutnie rownoczesnie, jakbysmy sie umowili, padlo z naszych ust nazwisko Jerzego Turowicza.


Gustaw Herling-Grudzinski









Copyright © 1997-1999 Zwoje