INKWIZYTORZY





GUSTAW HERLING-GRUDZINSKI


Dziennik pisany noca


Neapol, 30 stycznia 1997

Niedyskrecje z Watykanu, celowo pewnie podrzucane dziennikarzom, zawieraja informacje sensacyjna. Po "rehabilitacji" Galileusza, w trakcie przewodu "rehabilitacyjnego" Giordana Bruna, u progu prawdopodobnej beatyfikacji Savonaroli (nie zwazajac w tym ostatnim wypadku, ze spalony na stosie dominikanin Fra Girolamo nazywal Kosciol za pontyfikatu Aleksandra VI Borgii "gorzej niz bestia, nierzadnica, ktora swiat chce zamienic na uniwersalny lupanar," a pralatom wytykal "zycie wsrod konkubin"), Kosciol ma sie publicznie uderzyc w piersi za zbrodnie Inkwizycji. Zbrodnie, a nie grzech, zbrodnie dokonywana na ludzkich duszach. Kto choc pobieznie zapoznal sie z jakimkolwiek procesem inkwizycyjnym (miedzy innymi Galileusza i Giordana Bruna), kto jak ja rozmyslal o hanbie tortur zadawanych przez Inkwizytorow, nie moze nie uzyc slowa "zbrodnia." Kosciol wiec, przygotowujac sie do mea culpa za okres Inkwizycji, zamierza postawic krok siedmiomilowy. Inicjatorem tego kroku jest (jak slysze i wierze w to) Jan Pawel II, ktory wysunal takze postulat obu wspomnianych "rehabilitacji," przy sprzeciwie albo nawet nie ukrywanej wrogosci kardynala Ratzingera i jemu podobnych. Chwala mu za to. Nie mozna powstrzymac uczucia dumy, ze koscielne potepienie Inkwizycji bedzie historycznym dzielem polskiego papieza.

[...]

Biedny Bucharin! Jak sycylijski braciszek Diego La Mattina z pieknej ksiazki Leonardo Sciascii Smierc Inkwizytora obiecywal prokuratorowi Wyszynskiemu: "Poddam sie partii, jezeli mi zycie cielesne darujecie." Na co prokurator: "Wyrok jest nienaruszalny." Na co Bucharin: "Czemuz tedy ludzono mnie w sledztwie ocaleniem?" Na co Wyszynski: "Mowiono o twojej duszy dziecka partii, nie zas o twoim ciele odszczepienca." Na co Bucharin: "A wiec partia jest niesprawiedliwa." Ten dialog, z podstawieniem slowa "partia" na miejsce slowa "Kosciol", jest powtorzeniem rozmowy miedzy palermitanskim zakonnikiem i ksiedzem prowadzacym go na stos.



Neapol, 7 wrzesnia 1998


W tym roku uplywa piecset lat od smierci Generalnego Inkwizytora Krolestwa Hiszpanskiego pod panowaniem "arcykatolickiej pary wladcow," Izabelli Aragonskiej i Ferdynanda Kastylijskiego. Od dawna Tomás de Torquemada uchodzi za wzor i prawdziwego pioniera sztuki inkwizytorskiej na uzytek systemow politycznych, aspirujacych do bezgranicznej wladzy i kontroli nad "umyslami i sercami poddanych." Kosciol (o ile wiem, glownie pod naciskiem Jana Pawla II) zamierza oficjalnie potepic Inkwizycje. Ale piecsetna rocznica smierci Torquemady sklania do rozwazan, na ile byl on jeszcze nasladowany w naszym stuleciu totalitarnym. Nasladownictwo rzucajace sie w oczy, i to w niepomiernie wiekszej skali, dotyczy poczucia strachu. Strachu przesladowanych i strachu przesladowcy. Hiszpanski Inkwizytor Generalny, u szczytu swej kariery, zazadal od Izabelli i Ferdynanda eskorty dwustu piecdziesieciu straznikow, ktorzy dniem i noca obowiazani byli czuwac nad jego bezpieczenstwem. Zgodnie z wierzeniami epoki mial tez zawsze pod reka rog nosorozca, niezawodny jakoby srodek na wykrywanie trucizny w posilkach.

Smieszne to zaiste srodki w porownaniu z aparatami ochrony we wspolczesnych panstwach policyjnych. Istnieja jednak koligacje o wiele glebsze. Torquemada wierzyl, ze mozliwe jest dorownanie bogu w umiejetnosci przenikania do najskrytszych mysli i uczuc ludzkich; rownoczesnie za warunek nieodzowny pelnego zdemaskowania heretyka poczytywal spowiedz, "dobrowolna," badz wymuszona torturami. Otoz w hitlerowskim panstwie policyjnym nie przywiazywano wagi do tego warunku; hitlerowcy decydowali sami, kto jest ich wrogiem, bez zadnej spowiedzi i wyznan winy aresztowanych (mam oczywiscie na mysli wrogow politycznych, a nie skazanych automatycznie na eksterminacje z tytulu przynaleznosci do "ras nizszych"). Natomiast prawdziwymi spadkobiercami (i uczniami) Torquemady byli Inkwizytorzy komunistyczni. Sowiecko-komunistyczna Inkwizycja nie poprzestawala na likwidacji "wrogow ludu", chciala koniecznie, by przyznali sie do win nie popelnionych: albo podpisujac akt oskarzenia w czterech scianach pokoju sedziego sledczego, albo potwierdzajac go publicznie w procesach pokazowych. Pluton egzekucyjny lub strzal w tyl czaszki byl odpowiednikiem inkwizycyjnego stosu.

Wielu w Torquemadzie widzi model Wielkiego Inkwizytora z "poematu" Iwana Karamazowa. Byc moze, Dostojewski wpatrzony byl istotnie oczami wyobrazni w postac znana juz niezle w ubieglym stuleciu z rekonstrukcji mniej lub wiecej historycznych, czy z prob beletryzacji Groznego Starca. Ale ponownie przeczytawszy "poemat" Iwana Karamazowa dla uczczenia piecsetnej rocznicy smierci Torquemady, zauwazylem rzecz bez porownania wazniejsza. Dostojewski przerzucil pomost miedzy XV-wiecznym Inkwizytorem rzeczywistym i wyimaginowanym Inkwizytorem przyszlosci. Przeczuwal jego nadejscie, i to w ramach swojej obsesji Rosji podminowanej przez "biesy." W "poemacie" Iwana uderza fragment: "Kto wie, moze ow przeklety starzec, tak uporczywie i tak po swojemu milujacy ludzkosc, istnieje nawet dotychczas w calym bezliku takich starcow. I nieprzypadkowo bynajmniej rozproszonych, lecz zorganizowanych w tajnym zwiazku, dawno juz zalozonym dla strzezenia tajemnicy, strzezenia jej przed nieszczesliwymi i slabymi ludzmi, by stworzyc im szczescie. Na pewno tak jest i tak byc powinno." Brzmi to jak zarys czajacego sie "wyzwolenia rewolucyjnego."





Neapol, 3 lutego 1984

[...]

W roku 1568 torturowano dlugo Elvire del Campo przed trybunalem Swietej Inkwizycji w Toledo. Pochodzila od strony matki z rodziny marranos [konwertytow zydowskich], jej ojciec i maz byli "czystymi" chrzescijanami. Aresztowano ja i postawiono w stan oskarzenia na podstawie donosow sluzby domowej i sasiadow: byla co prawda niewiasta zacna i pobozna, regularnie chodzila na msze, spowiadala sie i komunikowala, ale nie jadala swininy i w kazda sobote kladla na stole swiezy bialy obrus. Uprawiala wiec "praktyki zydowskie." Przyznala sie do nich natychmiast, wyjasniajac, ze jako malej dziewczynce tak przykazala jej postepowac matka. Natomiast nie umiala odpowiedziec na ponawiane ciagle pytanie przesluchujacych, jakim jeszcze "prawom Mojzeszowym" byla w sekrecie posluszna. Prawdopodobnie ich nie znala, bo wsrod okrzykow bolu i w trakcie nasilanych tortur blagala prawie inkwizytorow, by jej podpowiedzieli, co ma odpowiedziec. Chcieli jednak od niej uslyszec samodzielne, pelne i szczegolowe zeznanie. Skonczylo sie, u kresu jej wytrzymalosci, na ogolnikowej deklaracji kryptojudaizmu. Skazano ja na publiczne wyrzeczenie sie herezji wraz z aktem skruchy, na trzy lata wiezienia w zoltym sambenito z naszytymi krzyzami i na konfiskate mienia.

[...]






Tomás de Torquemada (ur. 1420, zm. 16 wrzesnia 1498), mnich dominikanski, spowiednik pary kroleskiej - aragonskiej Isabel i jej meza - kastylijskiego Fernando. W roku 1483 zostal mianowany przez papieza Sykstusa IV pierwszym Inkwizytorem Generalnym Kastylii (chociaz Inkwizycja juz o wiele wczesniej dzialala z pelnym okrucienstwem na terenie Hiszpanii wolnym od Maurow). Torquemada zreorganizowal Inkwizycje hiszpanska w koscielno-panstwowa instytucje terroru psychicznego i fizycznego, skierowana glownie przeciwko "heretykom" i Zydom (prawowiernym i onwertytom-"Marranos"). Byl glownym protagonista idei i glownym autorem edyktu wygnania Zydow z Hiszpanii 31 marca 1492 roku. W roku 1894 papiez Aleksander VI formalnie ograniczyl wladze Torquemady, ale ten kontrolowal Inkwizycje w Hiszpanii az do samej smierci. Wedlug konserwatywnych oszacowan w opublikowanych dotad pracach historycznych Torquemada osobiscie poslal na stos 2000 heretykow i Marranos. H. Graetz w IV tomie History of the Jews pisze: "Torquemada was the incarnation of the Holy Inquisition with all its devilish malice, its heartless severity, its bloodthirsty ferocity." (Torquemada byl wcieleniem Swietej Inkwizycji z cala jej diabelsko zla wola, bezlitosna surowoscia, jej zadna krwi dzikoscia). Inkwizycja, zreorganizowana przez Torquemade, przetrwala czynnie w Hiszpanii przez dalsze ponad 300 lat. (AMK)

N.B. Zamieszczone tutaj ilustracje auto da fe i tortur Inkwizycji gromadza ikonograficznie wydarzenia, ktore kazde z osobna sa prawdziwe, ale najprawdopobniej zachodzily w rozlacznych miejscach i czasie.








Copyright © 1997-1999 Zwoje