Przedstawiamy trzy wiersze - debiut poetycki Waldemara Jochera, czytelnika "Zwojów." Autor ma 28 lat, jest z wykształcenia ekonomistą, mieszka w Polsce w Prudniku, niedaleko Opola. Od kilku lat pisze poezje i eseje, spisuje myśli i obserwacje. W swojej twórczości dotyka sprzeczności: życie - śmierć, miłość - nienawiść, rozum - mistycyzm, wolność - strach. Czyta utwory m. in. Zbigniewa Herberta, Marka Hłaski, Rafała Wojaczka, Barbary Sadowskiej, Jima Morrisona, Jean Rimbaud'a, Marii Rainera Rilke'go, Williama Blake'a. Interesuje się filozofią, psychologią, matematyką i sztuką. Poniższe trzy wiersze są debiutem, pierwszą publikacją utworów Waldka poza gronem przyjaciół. Miło nam, że następuje to w "Zwojach" i życzymy mu sukcesów literackich.  (AMK)




DEBIUT   POETYCKI





WALDEMAR   JOCHER



SEN


Jestem niewolnikiem drugiej strony.
Ona zabija rzeczywistość.
Mówię - tak, słyszę - nie,
odchodzę w bezmiar ułudy.
Nawet nie wiem, czy istniejesz,
lecz wiem, że mnie uśpiłaś.

Stosy płoną oceanem nieładu.
Spalmy mury,
połączmy żywioły.
Ostatnie takty
zagram już inny...

I ciebie zabrakło.
Byłaś bliska przyszłości,
a zostałaś krawędzią.
Po której stronie odżyję,
gdy zbudzę martwe ślady
prowadzące w przeszłość?
One znowu wskażą drogę,
chociaż będzie mi brakować
bardziej przeszłości niż powrotu.


* * *

CIENIE


Uzbrojone cienie zdążają ku słońcu.
Nad zgładzonym miastem władają umysłem
próżnych nocy i lekkich dni.
Powielone serca nad mokrą strugą światła
zaglądają w swe wnętrza - okna nierządu.
Jakimi kwiatami wzejdą jutrzejsze sny?
Zamknięte myślami w skorupach szczelnych
światy ? wszechświaty, bogowie najwięksi.
Wszystkie pytania powracają echem.
Odgłosy morderstw, zaułków
białych nieżywych i czarnych żyjących
dogonią księżyc nocami znużony.
Pokoje - cmentarze: groby grające,
znaczą się cieniem latarni zagłady.


* * *

ZACHWYT   NIEISTNIENIA


Wszystko oddano każdemu.
Myśli słowom,
słowa ludziom,
ludzi aniołom,
aniołów bogom.
Przydzielono całość brakowi
i zabrakło nicości.
nicość, nic, nikt, nigdzie...
Nazywając pustkę
tworzymy odwrotność.

Czy jest coś jeszcze?
Miłość jest pustką.
Życie jest pustką.
Tylko śmierć jest pełnią.

W drganiu zmęczonych powiek,
kończącym błysk pioruna,
odmienne stany lękowe
zachwytem wypełniają nieistnienie.







Copyright © 1997-2007 Zwoje