
SENJestem niewolnikiem drugiej strony. Ona zabija rzeczywistosc. Mowie - tak, slysze - nie, odchodze w bezmiar uludy. Nawet nie wiem, czy istniejesz, lecz wiem, ze mnie uspilas. Stosy plona oceanem nieladu. Spalmy mury, polaczmy zywioly. Ostatnie takty zagram juz inny... I ciebie zabraklo. Bylas bliska przyszlosci, a zostalas krawedzia. Po ktorej stronie odzyje, gdy zbudze martwe slady prowadzace w przeszlosc? One znowu wskaza droge, chociaz bedzie mi brakowac bardziej przeszlosci niz powrotu. * * *CIENIEUzbrojone cienie zdazaja ku sloncu. Nad zgladzonym miastem wladaja umyslem proznych nocy i lekkich dni. Powielone serca nad mokra struga swiatla zagladaja w swe wnetrza - okna nierzadu. Jakimi kwiatami wzejda jutrzejsze sny? Zamkniete myslami w skorupach szczelnych swiaty ? wszechswiaty, bogowie najwieksi. Wszystkie pytania powracaja echem. Odglosy morderstw, zaulkow bialych niezywych i czarnych zyjacych dogonia ksiezyc nocami znuzony. Pokoje - cmentarze: groby grajace, znacza sie cieniem latarni zaglady. * * *ZACHWYT NIEISTNIENIAWszystko oddano kazdemu. Mysli slowom, slowa ludziom, ludzi aniolom, aniolow bogom. Przydzielono calosc brakowi i zabraklo nicosci. nicosc, nic, nikt, nigdzie... Nazywajac pustke tworzymy odwrotnosc. Czy jest cos jeszcze? Milosc jest pustka. Zycie jest pustka. Tylko smierc jest pelnia. W drganiu zmeczonych powiek, konczacym blysk pioruna, odmienne stany lekowe zachwytem wypelniaja nieistnienie. |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||