W dwustulecie urodzin Adama Mickiewicza, z hołdem Wieszczowi - dwa Jego wiersze: - pierwszy pogodny, nawet frywolny z młodości (opublikowany po śmierci Poety) i drugi wspaniały poetycko Świt z Pana Tadeusza.   (AMK)




ADAM MICKIEWICZ







ZALOTY

Póki córeczki opiewałem wdzięki,
Mamunia słucha, stryj czyta,
Lecz skorom westchnął do serca i ręki,
Ja słucham cały dom pyta.

Mama o wioskach i o duszach gada,
Pan stryj o rangach dochodach
A Pokojowa służącego bada
O mych w kochaniu przygodach.

Mamo stryjaszku! Jedną tylko duszę
I na parnasie mam włości;
Dochodów piórem dorabiać się muszę,
A Ranga - u potomności.

Czym dawniej kochał, ciekawość jałowa!
Czy kochać mogę dowiodę,
Porzuć lokaja Kotko pokojowa,
Przydź w wieczór na mą gospodę.




Tekst według rękopisu Poety w tzw. "Albumie Moszyńskiego," za Mickiewiczana w zbiorach Tomasza Niewodniczańskiego w Bitburgu, tom II, Arkady, Warszawa 1993; stamtąd też reprodukcja rękopisu powyżej.   (AMK)








ŚWIT


Już ostatnie perły gwiazd zamierzchły i na dnie
Niebios zgasły, i niebo środkiem czoła bladnie,
Prawą skronią złożone na węzgłowiu cieni
Jeszcze smagławe, lewą coraz się rumieni;
A dalej okrąg jakby powieka szeroka
Rozsuwa się i w środku widać białek oka,
Widać tęczę, źrenicę - już promień wytrysnął,
Po okrągłych niebiosach wygięty przebłysnął
I w białej chmurce jako złoty grot zawisnął.
Na ten strzał, na dnia hasło, pęk ogniów wylata,
Tysiąc rac krzyżuje się po okręgu świata,
A oko słońca weszło. - Jeszcze nieco sennie,
Przymruża się, drżąc wstrząsa swe rzęsy promienne,
Siedmią barw błyszczy razem; szafirowe razem,
Razem krwawi się rubin i żółknie topazem,
Aż rozlśniło się jako kryształ przeźroczyste,
Potem jak brylant światłe, na koniec ogniste,
Jak księżyc wielkie, jako gwiazda migające:
Tak po niezmiernym niebie szło samotne słońce.

Pan Tadeusz (Księga XI, w. 163-181)








Copyright © 1997-2007 Zwoje