

[...] Tego wieczoru nie jedli, tylko zezowaty chlopiec dostal cos zeby zaspokoic jego uzalanie sie i zelzyc mu glod, inni usiedli aby posluchac czytania, przynajmniej ich umysly nie beda mogly narzekac na brak pozywienia, klopot jednak z tym, ze slabosc ciala prowadzi czasami do braku uwagi umyslu, co nie bylo wskutek braku zainteresowania intelektualnego, nie, tak sie dzialo bo mozg zapadal w polsen, jak u zwierzecia zapadajacego w sen zimowy, do widzenia swiatu, dlatego nie bylo rzadkoscia, ze sluchacze delikatnie zamykali powieki, zmuszajac sie do sledzenia oczyma duszy zmiennosci fabuly, az dopiero jakis bardziej energiczny ustep otrzasal ich z inercji, to nie byl po prostu halas zamykanej ksiazki, zona doktora miala to subtelne poczucie, nie chciala dopuscic do siebie, ze wiedziala, iz sniacy zapadal w sen.
Pierwszy slepiec zdawal sie wchodzic w ten miekki stan, ale to nie bylo tak. Prawda, ze jego oczy byly zamkniete, i ze zwracal on tylko nikla uwage na czytanie, ale pomysl, ze wszyscy oni przeniosa sie mieszkac na wies powstrzymywal go od zasniecia, wydawalo mu sie to powaznym bledem aby pojsc tak daleko od swojego domu, jakkolwiek uprzejmy byl pisarz, nalezalo uwazac na niego, sprawdzac od czasu do czasu. Pierwszy slepiec byl wiec rozbudzony, jezeli jakis inny dowod tego byl potrzebny, to bylaby nim jaskrawa bialosc przed jego oczyma, ktora prawdopodobnie tylko sen przyciemnilby, ale nie mozna nawet bylo byc tego pewnym, gdyz nikt nie moze rownoczesnie spac i byc rozbudzony. Pierwszy slepiec sadzil, ze w koncu rozwial byl swoje watpliwosci, kiedy nagle wnetrze jego powiek stalo sie ciemne, zasnalem, pomyslal, ale nie, nie zasnal byl, ciagle slyszal glos zony doktora, zezowaty chlopiec kaszlal, wowczas jeszcze wiekszy strach zakradl sie do jego ducha, pomyslal, ze przeszedl z jednej slepoty w druga, ze zyjac dotad w slepocie swiatla, przejdzie teraz do slepoty ciemnosci, ten strach spowodowal ze zaczal drzec, Co sie stalo, zapytala jego zona, a on odpowiedzial glupio, nie otwierajac oczu, jestem slepy, jakby to byla nowosc, ona delikatnie wziela go w ramiona, Nie martw sie, wszyscy jestesmy slepi, nic nie mozemy na to poradzic, Widzialem wszystko ciemne, myslalem, ze zasnalem, ale nie, jestem przytomny, To wlasnie powinienes zrobic, zasnac, nie myslec o tym. Obruszyl sie na te rade, byl przeciez czlowiekiem w wielkim zalu, a jego zona nie potrafila powiedziec mu nic innego tylko, ze powinien spac. Byl zirytowany i, wlasnie kiedy mial rzucic cierpka odpowiedz, otworzyl oczy i przejrzal. Widzial i wykrzyknal, moge widziec, moge widziec, szalenczo objal swoja zone, potem podbiegl do zony doktora i rowniez ja objal, teraz ujrzal ja po raz pierwszy, ale wiedzial kim byla, i doktor, i dziewczyna w ciemnych okularach i stary czlowiek z czarna opaska na oku, nie pomylil go, i chlopiec zezowaty, jego zona podeszla z tylu do niego, nie chciala pozwolic mu odejsc, a on przerwal obejmowanie innych aby objac ja znowu, potem zwrocil sie do doktora, moge widziec, widze, Doktorze, zatytulowal go, cos czego nikt nie robil od dlugiego czasu, a doktor zapytal, Czy widzi pan wyraznie, jak poprzednio, czy nie ma sladow bialosci, Nic, wogole, nic, nawet mysle, ze widze lepiej niz przedtem, to nie jest blahe, nigdy nie nosilem okularow. Wowczas doktor powiedzial to, o czym wszyscy mysleli nie majac odwagi tego wypowiedziec, Jest mozliwe, ze nadszedl koniec tej naszej slepoty, mozliwe, ze wszyscy odzyskamy wzrok, slyszac te slowa, zona doktora rozplakala sie, powinna byc szczesliwa, a jednak plakala, jakie dziwnie reakcje maja ludzie, oczywiscie byla szczesliwa, moj Boze, latwo to zrozumiec, plakala poniewaz cala jej odpornosc psychiczna nagle ja odplynela, byla jak noworodek i ten placz byl jej pierwszym i jeszcze nieprzytomnym dzwiekiem. Pies od lez podszedl do niej, zawsze wie kiedy jest potrzebny, dlatego zona doktora przylgnela do niego, to nie, ze juz nie kochala swego meza, nie, ze nie zyczyla im wszystkim dobrze, ale w tym momencie jej poczucie samotnosci bylo tak intensywne, tak nie do zniesienia, ze wydalo sie jej, ze moglo zostac przezwyciezone tylko przez to dziwne pragnienie z jakim pies spijal jej lzy.
Ogolna radosc przeszla w nerwowosc, A teraz co my zrobimy, pytala dziewczyna w ciemnych okularach, po tym wszystkim co sie stalo, nie bede mogla spac. Nikt nie bedzie mogl, moim zdaniem powinnismy tu zostac, rzekl stary czlowiek z czarna opaska na oku, przerwal, jakby ciagle mial jakies watpliwosci, potem dokonczyl, Czekajac. Czekali. Trzy plomyki lampy rozjasnily krag twarzy. Z poczatku rozmawiali goraczkowo, chcieli wiedziec dokladnie co sie stalo, czy zmiana nastapila tylko w oczach lub czy on takze odczuwal cos w mozgu, potem, stopniowo, ich slowa stawaly sie coraz bardziej bez nadziei, w pewnym momencie, pierwszemu slepcowi wymknelo sie do jego zony, ze pojda jutro do domu, Ale ja jestem nadal slepa, odpowiedziala, Nic nie szkodzi, poprowadze cie, tylko ci z obecnych, ktorzy to uslyszeli na wlasne uszy, mogli zrozumiec jak takie proste slowa mogly zawierac rozne uczucia jak opiekunczosc, duma i wladza. Druga osoba, ktora odzyskala wzrok, juz pozno w nocy, kiedy lampa, w ktorej olej sie dopalal, zaczela migotac, byla dziewczyna w ciemnych okularach. Miala stale otwarte oczy, jak gdyby wzrok mial wejsc przez nie a nie roztlic sie od srodka, nagle powiedziala, mysle, ze widze, najlepiej bylo byc roztropnym, nie wszystkie przypadki sa takie same, mowiono nawet, ze nie ma takiej rzeczy jak slepota, tylko oslepli ludzie, kiedy doswiadczenie nauczylo nas, ze nie ma nic innego niz to, iz nie ma slepych ludzi, a tylko slepota. Mamy juz tu troje, ktorzy widza, jeszcze jeden i bedzie ich wiekszosc, ale chociaz w szczesciu przejrzenia moglibysmy zignorowac innych, ich zycie bedzie o wiele latwiejsze, nie konaniem jakim bylo do dzis dnia, popatrz na stan w jakim jest ta kobieta, jest jak lina, ktora sie zerwala, jak sprezyna, ktora juz nie moze dluzej wytrzymac napiecia, ktoremu byla stale poddana. Byc moze to z tego powodu dziewczyna w ciemnych okularach objela ja pierwsza, a pies od lez nie wiedzial czyimi lzami zajac sie najpierw, obie plakaly tak bardzo. Nastepnie objela starego czlowieka z czarna opaska na oku, teraz dowiemy sie co slowa rzeczywiscie znacza, ktoregos dnia bylismy tak poruszeni dialogiem, ktory doprowadzil do wspanialego zobowiazania sie tych dwojga, ze beda zyc razem, ale sytuacja zmienila sie, dziewczyna w ciemnych okularach miala przed soba starca, ktorego teraz mogla zobaczyc cielesnie, emocjonalna idealizacja, falszywa harmonia na bezludnej wyspie skonczyly sie, zmarszczki sa zmarszczkami, lysina lysina, nie ma roznicy pomiedzy czarna opaska na oku a slepym okiem, to jest, co innymi slowy, mial on zamiar jej powiedziec. Spojrz na mnie, ja jestem tym mezczyzna, z ktorym ty powiedzialas, ze bedziesz zyc, a ona odpowiedziala, znam cie, ty jestes mezczyzna z ktorym zyje, w koncu to sa slowa, ktore sa warte nawet wiecej niz te, ktore chcialy wyplynac, zas ten uscisk tyle ile te slowa. Trzecim, ktory nastepnego dnia o swicie odzyskal wzrok, byl doktor, teraz nie moglo juz byc watpliwosci, ze bylo to tylko kwestia czasu zanim inni odzyskaja swoj. Zostawiajac na uboczu naturalne i latwe do przewidzenia rozlegle komentarze, o ktorych juz wystarczajaco wspomniano powyzej, nie ma teraz potrzeby powtarzania, nawet co do glownych postaci tej opowiesci, doktor zadal pytanie, ktore wisialo w powietrzu, Co dzieje sie na zewnatrz, odpowiedz nadeszla z tego samego budynku, w ktorym mieszkali, pietro nizej, ktos wyszedl na klatke schodowa krzyczac, Widze, widze, wyglada na to, ze slonce wzejdzie nad swietujacym miastem.
Posilek nastepnego poranka przeksztalcil sie w bankiet. To co bylo na stole, pomijajac, ze bardzo niewiele, odebralo by kazdy normalny apetyt, jak zdarza sie we wszystkich momentach uniesienia, sila odczuc wziela gore nad glodem i ich szczescie bylo najlepszym pozywieniem, nikt nie narzekal, nawet ci, ktorzy nadal byli slepi, smiali sie jakby oczy, ktore juz widza byly ich oczami. Co by bylo, gdybym teraz poszla pod drzwi mojego mieszkania z kawalkiem papieru mowiacym, ze jestem tutaj, moi rodzice wiedzieliby gdzie mnie szukac, jezeli powroca, Pozwol mi isc z toba, chce wiedziec co sie tam dzieje, powiedzial stary czlowiek z czarna opaska na oku. I my takze wyjdziemy, powiedzial do swojej zony ten, ktory pierwszy oslepl, Byc moze pisarz juz widzi i mysli o powrocie do swojego mieszkania, po drodze sprobuje znalezc cos do jedzenia, zrobie to samo, powiedziala dziewczyna w ciemnych okularach. W kilka minut pozniej, sami juz, doktor usiadl na sofie obok swojej zony, zezowaty chlopiec drzemal w kacie sofy, pies od lez wyciagnal sie z nozdrzami na przednich lapach, od czasu do czasu otwieral oczy aby pokazac, ze ciagle czuwa, przez otwarte okno, pomimo, ze byli tak wysoko, slychac bylo halas podnieconych glosow, ulice musialy byc pelne ludzi, tlum wykrzykiwal tylko dwa slowa: moge widziec, moge widziec, zdarzenie w ktorym ludzie mowili, jestem slepy, zaprawde okazuje sie byc z innego swiata. Zezowaty chlopiec mruczal, musial byc w srodku jakiegos snu, moze widzial swoja matke i pytal jej, czy mnie widzisz, czy mnie widzisz, Zona doktora zapytala, A inni, i doktor odpowiedzial, On prawdopodobnie bedzie zdrowy zanim sie obudzi, to samo bedzie z innymi, najprawdopodobniej w tym wlasnie momencie juz odzyskuja swoj wzrok, nasz czlowiek z czarna opaska na oku przezyje szok, Dlaczego, Z powodu katarakty, od czasu kiedy go badalem musiala sie pogorszyc, Czy on pozostanie slepy, Nie, kiedy zycie wroci do normalnosci i wszystko bedzie znowu dzialac, zoperuje go, to jest kwestia tygodni, Dlaczego osleplismy, nie wiem, byc moze pewnego dnia dowiemy sie, Czy chcesz, zebym ci powiedzial co tym mysle, Tak, chce, Nie sadze, ze osleplismy, mysle, ze jestesmy slepi, Slepi ale widzacy, Slepcy, ktorzy moga widziec, ale nie widza.
Zona doktora wstala i podeszla do okna. Spojrzala w dol na ulice pelna smieci, na wykrzykujacych, spiewajacych ludzi. Potem podniosla glowe na niebo i zobaczyla wszystko na bialo, To moja kolej, pomyslala. Strach szybko zmusil ja do spuszczenia oczu. Miasto nadal tam bylo.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||