
|
Bramy do nieba otwarte na osciez, w drzwiach mojego pokoju tlocza sie moi nieobecni, zajmuja tak malo miejsca, a jednak drzwi trzeszcza pod naporem moich drogich zmarlych pogrzebanych w cmentarzach pamieci. Zostaly cieple ubrania, grube palta ciaza pod ciezarem wiecznosci, nawet wygodne buty bezuzyteczne sa w tej dlugiej podrozy, a jednak poduszka w pustym lozku wciaz koi porzucone ciala. Czestuje herbata moich drogich zmarlych, puste twarze ozywaja w cieple kaloryfera, znuzeni nieprzebyta droga maja prawo do fotela przy nocnym stoliku tak niedawno opuszczonym. W moim przytulnym pokoju gramy razem w loterie losu dodajac zapomniane usmiechy do niewyplakanych lez, dzielimy wynik przez nicosc zgodnie z teoria wzglednosci czasu. |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||