
|
Czarni, chytrzy, brodaci, Z oblakanymi oczyma, W ktorych jest wieczny lek, W ktorych jest wiekow spuscizna, Ludzie, Ktorzy nie wiedza, co znaczy ojczyzna, Bo zyja wszedy, Tragiczni, nerwowi ludzie, Przybledy. Szwargoca, wiecznie szwargoca Wymachujac dlugimi rekoma, Opowiadaja sobie jakies trwozne rzeczy I usmiechaja sie chytrze, Tajnie posiedli najskrytsze Z miliarda czarnych, pokracznych literek Ci chorzy oblakancy, Wybrany Rod czlowieczy! Pomazancy! Pogladza mokre brodyWieki wyryly im na twarzach Bolesny grymas cierpienia, Bo nosza w duszy wspomnienia O murach Jerozolimy, O jakims czarnym pogrzebie, O rykach na cmentarzach... ...Jakas szatanska Msza, |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||