DEKALOG UZUPELNIONY





ELZBIETA BINSWANGER-STEFANSKA


     Tekst Andrzeja Kobosa "Zostawmy zgladzonych w spokoju" przeczytalam jeszcze przed opublikowaniem go w Zwojach. Temat to tak wazny, ze napisalam komentarz jednego z pierwszych czytelnikow.

    Rozpoczne od konca. Podzielam w pelni zdanie Andrzeja Kobosa: Tego krzyza w Auschwitz nalezaloby "w ramach wartosci chrzescijanskich" lub "w imie milosierdzia Bozego" narodowi zydowskiemu po prostu oszczedzic, zwyczajnie ustapic, nie obstawac przy swoim do upadlego, nie trwac w sytuacji patowej.

    Nie bede rozwodzic sie nad tym, ze krzyz to symbol chrzescijanstwa wprawdzie, ale takze symbol meczenstwa, bo to byloby zapuszczanie sie w rozwazania bez konca. Powiem tylko tyle, ze dla mnie krzyz z wiszacym na nim zameczonym czlowiekiem/Bogiem, i na dodatek Zydem przeciez, jest symbolem przerazajacym; w tym sensie wlasciwie moglby stac w Auschwitz... Jezeli jednak wlasnie ci, dla ktorych jako narodu to miejsce mialo stac sie potwornym, ostatecznym cmentarzyskiem i w ogromnym stopniu takim sie stalo, nie chca tego - nie nalezy z nimi nawet dyskutowac na ten temat. Maja swoje powody, i te sa niezaprzeczalne: w chrzescijanskiej Europie zamordowano miliony ludzi za samo to, ze nie byli chrzescijanami.

* * *

    Eugenio Pacelli wybrany 2 marca 1939 roku, czyli u progu wojny, papiezem, jako Pius XII nie zdobyl sie na ogloszenie encykliki pietnujacej zbrodnie hitlerowskie na narodzie zydowskim. Okazuje sie, ze najpozniej w lecie 1942 papiez dowiedzial sie o Zagladzie. Ponoc plakal, czytajac te informacje. Ale nie potepil, co byc moze powstrzymaloby Zaglade albo chociazby ja ograniczylo. Niektorzy twierdza, ze polowa ofiar moglaby ocalec. Ilu naprawde, tego nie wiadomo, ale faktem pozostaje, iz "najwyzsza glowa Kosciola", papiez Pius XII nie zareagowal na Zaglade narodu zydowskiego jak nalezalo.

* * *

    Tematyka Zaglady Zydow w tym stuleciu jest na dobra sprawe dopiero w poczatkach swoich opracowan. Bo choc zostalo juz napisane bardzo wiele, ciagle daleko jeszcze do zrozumienia, jak moglo dojsc do tak straszliwej zbrodni w wieku, ktory przeciez byl szczytem osiagniec cywilizacyjnych i kulturowych - wydawac by sie moglo.

    Tu - w jakims sensie paradoksalnie - wlasnie ten spor o krzyz w Auschwitz przyczynia sie do podjecia dyskusji na ten temat. W tym sensie spelnia wlasciwie SWOJA ROLE - choc nie wszyscy wyznawcy "wiary krzyza" akurat to mieliby na mysli. Nie mniej jednak juz sam fakt, ze dyskusje takie sa, ze coraz to ktos nowy wyraza swoje zdanie, ze podejmowana jest proba jakiegos asymptotycznego zblizenia sie do prawdy, jest zjawiskiem pozytywnym. Ten aspekt ustawienia krzyza w Auschwitz powinien na dobra sprawe wystarczyc, zadowolic zwolennikow krzyza. On tam i tak jest. Bo jedyne, co mozna zrobic teraz, po tym jak rzecz sie stala, to przyjrzec sie, jak do tego moglo dojsc. Tu potrzebna jest znajomosc historii, wiec takie artykuly jak "Zostawmy zgladzonych w spokoju," skrocone opracowania historyczne, sa bardzo potrzebne.




    Nie sposob w jednym artykule, czy eseju spojrzec na sprawe pod kazdym wzgledem. Ja sama kilkakrotnie podchodzilam do tego tematu, najczesciej przy okazji recenzji z filmow, sztuk plastycznych, sztuk teatralnych, ksiazek - a wiec proby przetransponowania problematyki w sfere sztuki przez najprzerozniejszych artystow. To rowniez sa proby podejscia do tematu - i trafianie do odbiorcy przy uzyciu roznych mediow, niekoniecznie intelektu. Nie kazdy jest sklonny przeczytac tak naszpikowany faktami historycznymi tekst, jak "Zostawmy zgladzonych w spokoju." Ale tak czy inaczej warto na ten temat zabierac glos, warto informowac, warto rozbudzac odpowiednie uczucia w sobie, bo przeciez dotyczy to nas wszystkich.




    Ten tekst, taki jaki jest, jest wystarczajaco "gesty." Gdybym to ja go napisala, punkt ciezkosci przenioslabym na wyjasnienie, jak sytuacja rozwijala sie w XIX wieku, kiedy to Zydzi, w roznych krajach europejskich, zwlaszcza w tych bogatszych (Niemcy) zaczeli sie emancypowac i brac coraz zywszy udzial w gospodarce (oczywiscie nie wszyscy, tylko ci wyjatkowo uzdolnieni) - bo to oni wzbudzali uczucie zawisci. Wtedy tez pogarda dla Zydow, polaczona z zazdroscia o sukcesy gospodarcze, zrodzila pojecie "antysemityzm." Uwazam za wazne pamietanie o tym, ze jest to pojecie mlode, powstale calkiem niedawno. Za tworce pojecia "antysemityzm" przyjelo sie uwazac niemieckiego pisarza Wilhelma Marra, ktory w latach 1879/1880 pisal wyjatkowo zajadle antyzydowskie teksty. Rozroznienie miedzy "wrogoscia do Zydow" w ramach "zwyczajnej" ksenofobii oraz "antyjudaizmem", czyli wroga polityka wobec Zydow (wywodzaca sie z podloza religijnego), a "nowoczesnym" "antysemityzmem" (w jego najniebezpieczniejszej formie, "uwienczonej" Shoah) jest dosyc istotne, bo uwzglednia zupelnie inne zabarwienie uczuciowe i mozliwosci tychze uczuc demonstrowania.

    I tu (znowu: gdybym to ja pisala ten tekst) zatrzymalabym sie nad tematem: jakie UCZUCIA powodowaly ludzmi, ze tak a nie inaczej wobec innych ludzi postepowali. Mysle, ze ktos taka analize przeprowadzi. Na razie zdefiniowano co dopiero pojecie "inteligencji emocjonalnej," badanie zagadnien z tego punktu widzenia dopiero nastapi.

    To nie jest temat na pochopne poglady - te wprawdzie mam w duzym stopniu wyrobione, ale fakty, nowe opracowania zwlaszcza, musialabym do tego doczytac (np. Goldhagena Hitler's Willing Executioners tylko przejrzalam), a to wymagaloby zzycia sie z tematem przez pewien czas. Dobry, wywazony tekst napisal Stefan Chaskielewicz jako poslowie do swojej ksiazki Ukrywalem sie w Warszawie, to madry czlowiek. A w ogole, to jest tak duzo na ten temat! W Jerozolimie istnieje cale olbrzymie, z dnia na dzien rosnace Archiwum Yad Vashem. W Wiedniu Simon Wiesenthal kieruje zalozonym w 1961 roku (w Linzu) Zydowskim Centrum Dokumentacyjnym. Faktem jest, ze cale rzesze ludzi, Zydow i nie-Zydow, prowadza dociekania nad przyczynami najwiekszej ze zbrodni, jakiej ludzie popelnili na ludziach.

* * *

    Pozwole sobie przytoczyc fragment recenzji z filmu Andrzeja Wajdy Korczak, (napisanej przeze mnie w roku 1991):

    "Wspolczesny filozof francuski André Glucksmann spogladajac w swojej najnowszej ksiazce*) wstecz na caly dwudziesty wiek, z jego dwiema wojnami swiatowymi, z ludobojstwami, z losem Zydow, wprowadza jedenaste przykazanie: 'niech nic, co NIELUDZKIE, nie bedzie ci obce.' Glucksmann uwaza, ze czlowiek powinien byc w stanie spojrzec na swoje najgorsze czyny, na swoja historie i nauczyc sie ja oceniac jak najwlasciwiej, bowiem wszystko co NIELUDZKIE mialo w naszym wieku miejsce. Mozna by powiedziec jeszcze inaczej: wiek dwudziesty byl czasem, w ktorym, w przeciwienstwie do humanizmu Odrodzenia, obowiazywalo 'wszystko co ludzkie jest mi obce.' Oddelegowanie czynow nazistowskich w sfery nieludzkie jeszcze raz zaciemnia problem. Hitlerowcy byli ludzmi. Nie - bestiami, nie - istotami zezwierzeconymi, ale ludzmi, i to jest wlasnie najgorsze. Bo ludzmi wychowanymi wbrew ludzkim wartosciom"...

Chociaz niby w duchu chrzescijanskim.

Zürich, lipiec 1998




*)   André Glucksmann: Le onzičme Commandement, Paris 1991

Nota biograficzna: Elzbieta Binswanger-Stefanska pochodzi z Krakowa, jest dziennikarzem. Od roku 1976 zamieszkala w Szwajcarii. W latach 1979-1986 studiowala historie sztuki, archeologie i literaturoznawstwo na uniwersytetach w Zürichu i Berlinie Zachodnim. Od roku 1986 wspolpracuje z czasopismami polskimi (m. in. Przekrojem), polonijnymi i szwajcarskimi. Od 1995 pracuje jako redaktor w pismie Tele - Medienmagazin w Zürichu.   (AMK)








Copyright © 1997-1999 Zwoje