SENS POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
ANDRZEJ M. KOBOS
.....................................................
Mickiewicz zamyslony patrzal na Warszawe.
.....................................................
Patrzac w Zamku krolewska, potrzaskana glowe,
kosciotrupy kosciolow jak potworne sztolnie,
Mierzyl to, co zrobilo Herculanum nowe,
Ktore na smierc meczenska poszlo dobrowolnie.
.....................................................
I w tym wichrze od Wisly rozpoczal poemat:
"Warszawo wiecznie wolna, Ty jestes jak zdrowie".
Jan Lechon
Kolejny 1 sierpnia, kolejna, juz 54. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Zapewne bedzie tych rocznic jeszcze wiele zanim Polacy przestana je wspominac, zanim przestana pisac o Powstaniu. Sprawa slusznosci czy nieslusznosci decyzji o Powstaniu zaprzata Polakow od ponad 50 lat i bedzie zaprzatac jeszcze dlugo, nawet juz po tym kiedy ostatni Powstaniec Warszawski odejdzie. Powstanie bylo bowiem zbyt tragicznym wydarzeniem w historii Polski i zbyt brzemiennym w skutki zarowno bezposrednie jak i dlugofalowe, aby zepchnac je do dzis juz beznamietnych wydarzen historycznych, ktore kiedys tam mialy miejsce. Po prostu tragedia Powstania byla tak ogromna, ze jej dzwiek (niepusty) bedzie trwal przez pokolenia.
Przez wiele lat Polacy szukali bezstronnego spojrzenia na Powstanie. Mowiono wlasciwie tylko o bohaterstwie jednostek i o zniszczeniach. Spory o sens Powstania toczyly sie od lat, zwykle w waskich kregach, z uwagi na cenzure. Beda zapewne toczyc sie jeszcze dlugo nie tylko wsrod historykow. Z perspektywy kleski, zniszczen i smierci, latwo mozna zarzucic lekkomyslnosc decyzji o Powstaniu. Robili to nawet gen. Wladyslaw Anders (juz w czasie Powstania), gen. Emil Fieldorf – "Nil" po wojnie, robili to niektorzy ocaleli Powstancy, jak rowniez niektorzy historycy.Nie miejsce tutaj na rozwazanie, znanych zreszta, wojskowych aspektow Powstania, jego przebiegu, bohaterstwa zolnierzy Powstania, potwornych cierpien, strat i zniszczen. Chcialbym skomentowac tutaj spojrzenie na Powstanie Warszawskie z perspektywy dlugofalowej. Robie to wiedzac o Powstaniu, smiem powiedziec wiele, a rownoczesnie bedac w obliczu tragedii, a zarazem chwaly Powstania w pokorze na kolanach.
Cztery lata temu, 50. rocznica Powstania Warszawskiego dostarczyla pierwsza chyba powazniejsza okazje zeby o Powstaniu, a przede wszystkim o jego politycznym tle powiedziec pelnym glosem, wolnym od przemilczen i polprawd. Powiedziec, iz Powstanie bylo rozpaczliwa proba umozliwienia zainstalowania w Warszawie legalnych wladz polskich, tuz przed spodziewanym wkroczeniem armii sowieckiej, ze Polska wowczas nie miala zadnego dobrego wyjscia, a kazda decyzja byla katastrofalna. Powiedziec o Powstancach, pozniejszych ofiarach stalinizmu-bierutyzmu w Polsce.
Z wielu publikacji tamtego okresu, zacytuje tylko bardzo istotne zdanie z artykulu Profesora Aleksandra Gieysztora pt. Jak z tragedii greckiej (Polityka 29/1994): "Zdlawienie Powstania w ostatecznym wyniku przyszlo z obu brzegow Wisly, co nie miescilo sie w jakiejkolwiek rachubie szans." Kluczowa konkluzja (nie tylko) Gieysztora jest podkreslenie poczucia w narodzie polskim, ze bez Powstania, Polska moglaby po wojnie stac sie republika sowiecka. Dodam, iz do tego wyraznie zmierzala eksterminacja Armii Krajowej na terenach na wschod od Wisly, jeszcze przed Powstaniem. Stalin caly czas tworzyl fakty dokonane; przestal je tworzyc dopiero w Berlinie. Nie ulega watpliwosci, ze wstrzymujac ofensywe Sowiecka na wschodnich przedmiesciach Warszawy, wykorzystal on Powstanie do zniszczenia Armii Krajowej i stolicy Polski rekami niemieckimi, chociaz pomagajac Powstaniu moglby byc chyba w Berlinie w jesieni 1944 r. Po Powstaniu Warszawskim, ryzyko zwiazane z zupelnym wchlonieciem Polski bylo jednak dla niego, ostroznego gracza, za duze.
Nie trudno przewidziec co by bylo, w skali bardziej oczywistej, gdyby nie bylo Powstania. Po pierwsze: Warszawa i jej wielowiekowe zasoby kulturalne Narodu, nie zostalyby zniszczone w tak ogromnym stopniu, a straty wsrod ludnosci cywilnej bylyby nieporownywalnie nizsze. Po drugie: Powstanie zniszczylo "serce" polskiego podziemia, zniszczylo centrum Armii Krajowej i jej glowna infrastrukture. Zginelo tysiace mlodych, wyszkolonych i oddanych ludzi, ktorzy (jesliby nie zostali wymordowani czy aresztowani w Warszawie przez Sowietow zaraz po ich wkroczeniu) probowaliby, zapewne z tragicznym skutkiem, przeciwstawic sie komunizmowi; dzisiejsza tablica straconych na murze wiezienia mokotowskiego w Warszawie liczylaby wiele tysiecy nazwisk.
Zachodzi wiec tutaj jakby paradoksalna sprzecznosc. Z jednej strony uwazamy, ze Powstanie uratowalo ducha narodu, ze bylo przegrana bitwa, ktora ocalila narod, ze, byc moze, wymusilo zmiane w zaborczych planach Stalina, ze dzisiejsza suwerennosc Polski ma swoje fundamenty w Powstaniu, w ofierze krwi Powstancow Warszawy, w ich ochotniczym, beznadziejnym zrywie bezprzykladnego bohaterstwa. Z drugiej strony prawda jest, ze opanowanie Polski przez komunistow zostalo ulatwione przez straty w Powstaniu. (Podnosil to juz gen. Anders wkrotce po Powstaniu.) Na to wszak liczyl Stalin, wstrzymujac front sowiecki na prawym brzegu Wisly.
Nikt w KG AK nie zrobil wczesniej wiarygodnego oszacowania strat w Powstaniu, byc moze dlatego, ze nikt nie wiedzial, jak dlugo Powstanie potrwa, zanim do walczacej Warszawy wkroczy armia sowiecka. Mozna zalozyc, iz gdyby spodziewano sie szescdziesieciu trzech dni samotnej walki, gdyby spodziewano sie, ze Sowieci wkrocza dopiero po pieciu i pol miesiacach na ten warszawski lewobrzezny (w/g gen. Eisenhowera) "perfect beachhead", to gen. Tadeusz "Bor"-Komorowski nie wydalby rozkazu godziny "W". Latwo teraz, bedac bogatszym o doswiadczenia 45 lat komunizmu, zarzucac naiwnosc gen. "Borowi", ktory 10 wrzesnia 1944 r. zerwal rozmowy kapitulacyjne z niemieckim gen. Rohrem na wznowiony nagle odglos dzial sowieckich z drugiego brzegu Wisly.
......................................................
Meldujemy wiadomosc ostatnia:
"Armia bratnia" juz o krok jest blisko.
Na przedpolach rumowisk i zgliszczach
Nim ostatni padl wystrzal –
Helm widziano, rosyjski helm blyskal...
Mieczyslaw Ubysz-"Wik" – 1945
To wszystko jest "chlebem powszednim" historyka, jak rowniez uzasadniona gorycza i bolem wielu po straconej Warszawie i okolo 220 tysiacach Warszawianach. Ale istnieje rowniez niezwykle wazna, pozytywna, aczkolwiek niewymierna, rzeklbym moralna, warstwa tragicznej spuscizny Powstania Warszawskiego. Byla i jest to podtrzymana swiadomosc narodowa, aspiracje niepodleglosciowe i poczucie koniecznosci walki o suwerennosc narodowa wbrew wszystkiemu.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||