

"Jakze dlugo umieja trwac rzeki!" Pomyslec. Zrodla gdzies tam w gorach pulsuja i strumyki sacza sie ze skaly, lacza sie w strumien, w nurt rzeki, i ta plynie stulecia, millennia. Przemijaja plemiona, narody, cywilizacje, a rzeka ciagle jest, choc i nie jest bo woda nie ta sama, tyle ze trwaja jej miejsce i nazwa, jakby metafora stalej formy i zmiennej tresci. Te same rzeki plynely w Europie, kiedy zadnych dzisiejszych krajow nie bylo i nie bylo zadnych znanych nam jezykow. Wlasnie w nazwach rzek zachowaly sie slady zaginionych plemion i ich narzeczy. Zyly one jednak tak dawno, ze nie ma tutaj zadnej pewnosci i badacze snuja domysly, ktore innym badaczom wydaja sie nie ugruntowane. Nie wiadomo nawet, ile tych imion pochodzi sprzed inwazji indoeuropejskiej, czyli sprzed co najmniej dwoch albo trzech millenniow p.n.e. Nasza cywilizacja zatrula wody rzeczne i ich skazenie nabralo poteznego uczuciowego sensu. Skoro bieg rzeki jest symbolem czasu, sklonni jestesmy myslec o czasie zatrutym. A przecie zrodla dalej bija i wierzymy w czas oczyszczony. Jestem wielbicielem plyniecia i chcialbym powierzyc wodom moje grzechy, niech plyna do morza.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||