
[...]
Pierwszy z przykladow dotyczy tzw. oszustwa badz manii tulipanowej (1), ktora doprowadzila w Holandii do jednego z pierwszych wielkich kryzysow handlowych w Europie. W polowie XVI wieku sprowadzono do Europy tulipany i rychlo zapanowala taka moda na owa ozdobna rosline, iz popyt na cebulki stopniowo wzrosl do niewiarygodnej wysokosci, zatrudniajac w najwazniejszych miastach holenderskich: Amsterdamie, Utrechcie, Rotterdamie, Alkmaar, Lejdzie, Haarlemie i innych, nie tylko male przedsiebiorstwa, lecz rowniez wielkie domy handlowe. Oczywiscie, zaczeto spekulowac tym rzadkim towarem i to wedlug wszystkich regul interesow opartych na roznicy [popytu i podazy] i przy zastosowaniu dzisiejszych sztuczek gieldowych; sprzedawano cebulki, ktorych w momencie zawarcia transakcji jeszcze nie posiadano i to za zawrotne sumy oraz z zobowiazaniem terminowej dostawy. Wyceniano na podstawie odmiany cebulek, poczem sprzedawano na wage.
Na podstawie zachowanych danych mozna sie dowiedziec, ze 200 ass (2) odmiany "Semper Augustus" odpowiadalo 5,500 florenom. Raz sprzedano sprzedano jedna taka cebulke za 13,000, innym razem dwie za 30,000 florenow.Gdy pozostaly na rynku tylko dwie cebulki zakontraktowanej odmiany w chwili uplyniecia terminu dostawy, sprzedano ziemie, konie i woly i caly majatek aby zaplacic roznice. Zawierano kontrakty i sprzedawano za guldeny tysiace cebulek, ktorych nie widzieli na oczy ani posrednik, ani sprzedajacy, ani kupiec. Mania tulipanowa ogarnela wszystkich. Kobiety i mezczyzni, szlachta, kupcy, rzemieslnicy, marynarze, chlopi, tragarze torfu, kominiarze, parobcy, dziewki sluzebne, nierzadnice: wszyscy wedlug starego przekazu (3) hanlowali w owym czasie tulipanami.
"Biedni bogacili sie, handlowaly doly i gora. Notariusze bogacili sie; i nawet trzezwy Holender marzyl o trwalym szczesciu. Ludzie o najrozmaitszych zawodach posrebrzali swe majetnosci. Za smieszne ceny oferowano na sprzedaz domy i warsztaty. Kraj oddal sie zwodniczej nadziei, ze pasja tulipanowa bedzie trwac zawsze, i gdy dowiedziano sie, iz nawet za granica szerzy sie ta goraczka, uwierzono iz bogactwo tego swiata skoncentruje sie na brzegach Zuyderzee i ze odtad biede w Holandii miedzy bajki bedzie mozna wlozyc. O tym, ze przekonanie to brano powaznie i ze mania zamieniala sie w czyn swiadcza ceny; jak dowodzi wiele owczesnych przekazow dawano towary o wartosci 2,500 florenow za jeden gatunek, inny proponowano z reguly za 2,000, zas trzeci uznawano wartym powozu i dwoch siwkow wraz z uprzeza, a i zdarzylo sie, ze za jeden tulipan zaplacono 12 morgami ziemi."
Szczyt oszustwo tulipanowe osiagnelo w latach od 1634 do 1637. Jeszcze w tym ostatnim roku sprzedano na rachunek sierocinca w Alkmaar 120 cebulek za 90,000 florenow. Potem jednak zadzialal w przeciwnym kierunku ten sam czynnik zbiorowej sugestii, ktory doprowadzil byl do stopniowego wzrostu oblednej, masowej ekstazy: rujnujaca panika - w kilka tygodni cebulki za ktore placono na wage zlota, staly sie bezwartosciowymi bulwami. Jedna cebulka "Semper Augustus" kosztowala teraz zaledwie 50 florenow, by nieco pozniej spasc do pieciu. Handlarze na prozno robili wszystko, co w ich mocy, by zahamowac panike, nie dotrzymywano juz umow. Gdy Stany Generalne oglosily w kwietniu 1637 roku, iz wynikajace z kontraktow kwoty mozna sciagac na tej samej drodze co zwykle dlugi, nic nie bylo juz w stanie zatrzymac spadku cen i ruiny spekulantow cebulek.
Rozpacz i nedza prowadzace czasem do samobojstwa zastapily marzenia o niezmierzonych bogactwach. Miedzy dawnym entuzjazmem a obecna panika powstala tak gleboka przepasc, ze "wiele lat minelo, nim kraj podniosl sie po tym ciosie, a handel wylizal swoje rany po owym szalenstwie tulipanowym, szalenstwie co rozprzestrzenilo sie do Londynu i Paryza, dwoch najwiekszych metropolii swiata, gdzie rowniez przypisywano tulipanowi urojona wartosc, jakiej nigdy nie posiadal."
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||