
|
Z całej wielkiej ojczyzny to tylko zostało: Ławka pod moim oknem na zmierzchu niebieskim (Dwa nie ciosane kołki i kawałek deski), A przed ławką - maciejka kwitnąca nieśmiało. Kącik - jak serce ludzkie, w którym ból już przestygł, Tylko pamięć wieczorną gwiazdą świeci biało... Pod tą gwiazdą sosnowa pochyla się gałąź I szumi senna fala u jezior litewskich. Dyszy żabim rechotem brzeg niezabudkowy I gąszcz wiotkich ajerów nad wodą się zachwiał Plamiąc rumianą jasność cieniem granatowym. W mroku pełnym zamyśleń i łagodnych natchnień Dzwonią na Anioł Pański w kościele wioskowym... A to tylko noc płynie i maciejka pachnie. (1950) |
|
Niech sobie inni chwalą roztruchany, Wazy rzezane w srebrze i złocie, Ja wolę zwykły wiszący na płocie Garnek gliniany. Innym razem wino z amfory wycieka W puchar zdobiony artystyczną ręką, Ja wolę wiejską dzieżkę pełniusieńką Kwaśnego mleka. Patrz-że, jak krągło, wdzięcznie się wygina, Nabrzmiała życiem pod glinianą skórą, Gdy ją ku wargom przygarniasz oburącz Jak pierś matczyną. Białości chłodna, skraszona po wierzchu Gęstym rumieńcem kremowej śmietany, Jakże smakujesz ludziom spracowanym Na przyzbie w zmierzchu! W twoje ochłody rzeźwiące i czyste Wszelka się ziemi życiodajność wciela, Boś się zrodziła ze słońca i ziela Łąki ojczystej. Więc za tę łąkę i za płot chruściany, Za przyzbę chaty rodzinnej dalekiej Do was przepijam, bracia, kwaśnym mlekiem Przez oceany! (1951) |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||