ZOFIA BOHDANOWICZOWA





OGRODEK


Z calej wielkiej ojczyzny to tylko zostalo:
Lawka pod moim oknem na zmierzchu niebieskim
(Dwa nie ciosane kolki i kawalek deski),
A przed lawka - maciejka kwitnaca niesmialo.

Kacik - jak serce ludzkie, w ktorym bol juz przestygl,
Tylko pamiec wieczorna gwiazda swieci bialo...
Pod ta gwiazda sosnowa pochyla sie galaz
I szumi senna fala u jezior litewskich.

Dyszy zabim rechotem brzeg niezabudkowy
I gaszcz wiotkich ajerow nad woda sie zachwial
Plamiac rumiana jasnosc cieniem granatowym.

W mroku pelnym zamyslen i lagodnych natchnien
Dzwonia na Aniol Panski w kosciele wioskowym...
A to tylko noc plynie i maciejka pachnie.

(1950)


* * *


ODA DO KWASNEGO MLEKA


Niech sobie inni chwala roztruchany,
Wazy rzezane w srebrze i zlocie,
Ja wole zwykly wiszacy na plocie
Garnek gliniany.

Innym razem wino z amfory wycieka
W puchar zdobiony artystystyczna reka,
Ja wole wiejska dziezke pelniusienka
Kwasnego mleka.

Patrz-ze, jak kraglo, wdziecznie sie wygina,
Nabrzmiala zyciem pod gliniana skora,
Gdy ja ku wargom przygarniasz oburacz
Jak piers matczyna.

Bialosci chlodna, skraszona po wierzchu
Gestym rumiencem kremowej smietany,
Jakze smakujesz ludziom spracowanym
Na przyzbie w zmierzchu!

W twoje ochlody rzezwiace i czyste
Wszelka sie ziemi zyciodajnosc wciela,
Bos sie zrodzila ze slonca i ziela
Laki ojczystej.

Wiec za te lake i za plot chrusciany,
Za przyzbe chaty rodzinnej dalekiej
Do was przepijam, bracia, kwasnym mlekiem
Przez oceany!

(1951)








Copyright © 1997-1998 Zwoje