Streszczenie oświadczenia reprezentanta prasowego pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, dra Jerzego Bukowskiego, opublikowanego w krakowskim Dzienniku Polskim z 1 czerwca 1998. Tekst nadesłany przez Panią Izabellę Wróblewską.   (AMK)




ODTAJNIĆ !





IZABELLA WRÓBLEWSKA



     Pułkownik Ryszard Kukliński żąda odtajnienia nie tylko uzasadnienia umorzenia śledztwa przeciwko niemu (co już nastąpiło), ale także dokumentów z lat 60-tych i 70-tych, które jego zdaniem potwierdzają całkowite uzależnienie Ludowego Wojska Polskiego od ZSRR i służalczość niektórych generałów LWP wobec Sowietów. Chodzi o udostępnienie polskiej opinii publicznej jednostronnych zobowiązań wojennych PRL na rzecz Związku Radzieckiego: między innymi znanych Sztabowi Generalnemu Ludowego Wojska Polskiego wojskowych planów operacyjnych dotyczących ofensywy radzieckich sił zbrojnych na Zachodnią Europę. Zdaniem reprezentanta prasowego Pułkownika, dr Jerzego Bukowskiego, dokumenty te powinny znajdować się w archiwum sztabu Generalnego WP. Jeżeli nie zostaną one odtajnione, to sam Kukliński będzie zmuszony je opublikować. Według Ryszarda Kuklińskiego, Polacy mają prawo poznać prawdę o działaniach m. in. gen. Jaruzelskiego. 30 maja 1998 przedstawiciel płk. Kuklińskiego przekazał prasie oświadczenie, które Pułkownik przekazał mu telefonicznie, po niedawnej decyzji Sejmowej Komisji Obrony o odtajnieniu dla opinii publicznej uzasadnienia umorzenia jego sprawy o szpiegostwo.
     Cieszę się, że Sejmowa Komisja Obrony zdecydowała o ujawnieniu opinii publicznej orzeczenia w sprawie umorzenia postępowania przeciw mnie, prowadzonego przez wojskową prokuraturę. Uważam jednak, że jest to stanowczo za mało. Nadarza się znakomita okazja, aby polskie społeczeństwo poznało obiektywną prawdę nie tylko o indywidualnym przypadku oficera, który postanowił bronić rodzimej racji stanu, współpracując z Amerykanami, ale także o czymś znacznie ważniejszym: całkowitej podległości Ludowego Wojska Polskiego wobec dowództwa Armii Czerwonej, realizowanej za pomocą jednostronnych zobowiązań naszych polityków i generałów. Ich służalczość w stosunkach z sowieckimi marszałkami uniemożliwiała wywalczenie dla naszych sił zbrojnych jakiejkolwiek, choćby elementarnej samodzielności, co - wbrew pozorom - było możliwe.
     Dr Bukowski stwierdził, że wprawdzie dokumenty takie są w posiadaniu Pułkownika, ale uważa on, że ich udostępnienie społeczeństwu powinno dokonać się z inspiracji krajowych elit politycznych, zwłaszcza że obecny rząd polski wywodzi się z ruchu "Solidarności." Pułkownik przekazał mu, Ze :
     Nie chcę niczego podpowiadać, ale to właśnie Sejmowa Komisja Obrony, na czele której stoi poseł AWS Bronisław Komorowski, może wystąpić do Ministerstwa Obrony Narodowej z wnioskiem o otwarcie archiwów sztabu generalnego.
     Płk. Kukliński obawia się, że opublikowanie wyłącznie 47 stron orzeczenia wojskowej prokuratury w jego sprawie może zostać wykorzystane przez, nadal uważającą go za zdrajcę, część generalicji polskiej armii. Zawarte są tam bowiem sformułowania o "subiektywnym przekonaniu" oficera pionu operacyjnego, podczas gdy Kukliński powziął postanowienie nawiązania kontaktów z Amerykanami pod wpływem lektury planów strategicznych i operacyjnych Układu Warszawskiego ( de facto Armii Czerwonej), z których jednoznacznie wynikało, iż Polskę czeka nuklearna zagłada już w pierwszych dniach III Wojny Światowej, planowanej przez Sowiety jeszcze w połowie lat 80-tych. Nie ma więc mowy o żadnym subiektywizmie. Kukliński przypomniał też, że ani Wojciech Jaruzelski, ani żaden z innych generałów kierujących polską armią nie sprzeciwił się Rosjanom w momencie powstawania tych planów. Wszyscy zaś dobrze wiedzieli, że myśl przewodnia Kremla zakładała wysłanie naszego wojska - w pierwszym rzucie! - na zachodnioeuropejski teatr działań wojennych oraz przyjęcie odwetowego uderzenia jądrowego na liniach Wisły i Odry. W ten sposób Sowieci załatwiliby raz na zawsze nieodmiennie trudny dla nich problem buntowniczego narodu polskiego.

     Pułkownik Kukliński dodał, że:

     Z dokumentów, które powinny być jak najszybciej ujawnione, wyłania się tragiczna prawda o kompletnym braku zainteresowania Jaruzelskiego i jego towarzyszy broni losami własnego narodu. Im chodziło wyłącznie o dobrą opinię w oczach Kremla. Jak inaczej można sobie wytłumaczyć ogromne zaangażowanie LWP w dławienie "Praskiej Wiosny" [w 1968 roku]? Przecież inne armie państw - członków Układu Warszawskiego albo wymówiły się od tej akcji, albo pozorowały swój w niej udział. Nasi zrobili zaś posłusznie wszystko, czego oczekiwali od nich Sowieci.

     Teraz generał Edwin Rozłubirski, który jako jeden z pierwszych zdobywał Czechosłowację na czele 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej, będzie mnie obrażał w krajowych mediach, nazywał zdrajcą, sugerując niebezinteresowne przekazywanie informacji Amerykanom. Owszem, miałem interes we wszystkim, co wówczas robiłem i zapłaciłem za niego dużą osobistą cenę. Tym interesem była obrona godności i honoru oficera polskiego, skoro moi przełożeni nie zrobili nic, aby bronić naszej racji stanu.

     Zapytany przez dr Bukowskiego, czy będzie odpowiadał na zarzuty, jakie formułują przeciw niemu w ostatnich tygodniach byli generałowie i oficerowie LWP, płk Kukliński odpowiedział:
     Z postsowiecką agenturą nie mam zamiaru prowadzić żadnej dyskusji. Ci ludzie nadal bronią własnych życiorysów i zaciemniają prawdę historyczną. Właśnie dlatego postsolidarnościowe elity III Rzeczypospolitej powinny doprowadzić do ujawnienia dokumentów Sztabu Generalnego LWP z lat 60-tych, 70-tych i 80-tych. Trzeba wreszcie głośno powiedzieć to, czego część społeczeństwa tylko się domyśla, a reszta ulega urokowi generała Jaruzelskiego i wierzy w jego dobre intencje.

     Prawda jest zaś jedna i można ją wyczytać z oficjalnych aktów prawnych. Jest znakomita okazja, aby okoliczności związane z moją osobą przyczyniły się do upublicznienia faktów daleko ważniejszych dla naszej najnowszej historii.








Copyright © 1997-2007 Zwoje