
|
Ze im zanadto ciezyly jablka dojrzale, "Juz czas na was!" - dogadywaly we wsi stare cioty Czekaly, wybieraly sie na Kupale, gdy ksiezyc staje sie czerwony i zloty, a nad wodami rozlega sie spiew rusalek, Sobotce swietojanskiej na chwale, by chlopakom i pannom nie zabraklo ochoty. Trzeba w samo serce puszczy, albo nad mokradlo - takiej nocy czarodziejska paproc tam zakwita najczesciej... Zem nie lekliwy, takze isc mi pilnie szukac wsrod wilgotnych lisci - moze znajde ukryte szczescie... Ksiezyc - streczyciel stary - nie omieszkal srebrnej przedzy nasnuc na polanach i sciezkach, lubi straszyc dziewczeta zablakane... Nigdy mu takiego widowiska nie dosyc, gdy biegnaca po porannej rosie, gdy pachnaca tymiankiem i sianem... Prozno bedzie wykrecac sie i prosic prozno chlopca odpychac kolanem. Gwiazdy, gasnac, coraz wyzej pna sie, ciezko dysza panny rozchelstane. Nie znalazly kwiatu paproci, to dlatego, ze ksiezyc podstepny naknocil, bo je na manowce wyprowadzil - nie uchronila sie tej nocy zadna; gdy powracaly, ziabem wialo od mokradla, juz wiedzialy, kto je przywiodl ku zdradzie. Noc Kupaly was, kraszanki, okradla - nie lepiej byloby za dnia, w slonecznym sadzie?! Ale synowie, tej nocy poczeci, beda dumnie kroczyc, a corki beda mialy rusalczane oczy, czyli szaro-zielone i przepastne - wiec nie trwozcie sie panny, niech sie stawa swietojanska zabawa, gdy bedziecie oddawac swa urode temu swiatu na pastwe. Wiedzialem od dawna: gdy ksiezyc zaczyna srebrniec, zadna przez las swietojanski bezpiecznie nie przebrnie, musi zlozyc okup, w zyciu jedyny... Kiedym zmadrzal, Kupale przygladnalem sie z dala; anim ja, ani nikt kwiatu paproci nie znalazl - kwiat ten rosnie, ale w stronach calkiem innych. Mila dziewczyno, jesli chcesz byc szczesliwa, nie licz na zadne swietojanskie dziwo, poszukaj szczescia w smiertelnym czlowieku. Marzeniami sie we snie nie zachwycaj, pomysl: trzeba tylko swiatlo ksiezyca na slubna obraczke przekuc. I niech ten zwyczaj trwa na wieki wiekow. |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||