
Po procesji w oktawę Bożego Ciała odbywa się w Krakowie corocznie najweselsza uroczystość ludowa zwana "Konikiem Zwierzynieckim" [albo Lajkonikiem]. Tłum ludu miejskiego pośpiesza w procesji w stronę ku ulicy Zwierzynieckiej, w której ukazuje się niebawem w czerwonym stroju i turbanie tatarskim na głowie, w żółtych butach, niby siedzący na drewnianym jaskrawo przystrojonym koniu, uwijający się żwawo w buławą w ręku włóczek czyli flis ze Zwierzyńca. *) Obok niego kilku "Tatarów" z proporczykami, a przed nim jeden z chorągwią stanowią orszak tatarskiego wodza, wraz z jego piskliwą muzyką. W tłumie podążającym z miasta idą włóczkowie (bractwo flisów zwierzynieckich), niosąc proporzec z orłem i włócznie. Tak spotykają owych "Tatarów". Wódz tatarski, harcując za każdym susem w tę i ową stronę, bije ludzi buławą (zrobioną z sierści) i zmusza tłum do popłochu. Spotkawszy włóczków, gdy ci zatoczą nad nim trzykrotnie proporzec z białym orłem, uważa się za zwyciężonego i uderza czołem przez pałacem biskupów krakowskich, a tłum wiedzie go teraz w Rynek, gdzie dalej harcuje. Wrzawa i popłoch znamionują wszędzie obroty tatarzyna, który złączywszy się z włóczkami, z powagą wodza na ich czele powraca na Zwierzyniec, gdzie cały ten obrzęd doroczny kończy się biesiadą włóczków zwierzynieckich.
Zwyczaj powyższy, jak niesie stare podanie Krakowian, powstał dla uwiecznienia pamięci zwycięstwa odniesionego nad Tatarami przez mieszczan w oktawę Bożego Ciała u bram Krakowa, w którym to zwycięstwie cech rybaków czy flisów z przedmieścia zwierzynieckiego główną miał zasługę. [Najdzielniejszy flisak wkroczył później triumfalnie do miasta, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego.]

Dzieje zapisały istotnie pogrom trzeciego najazdu Tatarów [w 1287 roku] pod murami miasta, za co Leszek Czarny, idąc za "jednomyślną radą panów," w nagrodę uwolnił Kraków od opłaty ceł wszelakich. Porażka pohańców, jak twierdzi podanie, nastąpiła pod bramą Wiślną i w oktawę Bożego Ciała, a stąd miejsce i dzień zwyczaju pamiątkowego, który na wieki zachowanym być powinien. Wodzem tatarskim jest jest zwykle starszy włóczek ze Zwierzyńca. Roku 1825 był nim niejaki Kulisiewicz. Woronicz będąc biskupem krakowskim (roku 1815-1827) polecił malarzowi Tachowiczowi, który ozdabiał freskami komnaty pałacu biskupiego, aby wymalował powyższą uroczystość ludową. Pszczółka krakowska w roku 1820 powtórzyła ten wizerunek, później [1850] w czasie wielkiego pożaru Krakowa zniszczony ogniem.
Rok Polski z życiu, tradycyi i pieśni, przedstawił Zygmunt Gloger.
Warszawa, Jan Fiszer, 1900, reprint WAiF, 1986.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||