Fragmenty książeczki Stanisława Woźnickiego pt. Władysław Skoczylas. (Seria "Monografie artystyczne," tom IV, Nakładem Gebethnera i Wolfa, Warszawa 1925.)
Tytuł artykułu pochodzi od redakcji.   (AMK)





KRESKOWY RYTM DUSZY POLSKIEJ


Drzeworyty Władysława Skoczylasa





STANISŁAW WOŹNICKI



     Działalność artystyczna Władysława Skoczylasa wiąże się ściśle z rozwojem grafiki polskiej, a w szczególności - drzeworytnictwa, z poszukiwaniem stylu narodowego w naszej sztuce i z procesem stopniowego uniezależniania się plastyki od tradycji impresjonistycznych, na rzecz kształtu i kompozycji.

[...]

     Niewielu z artystów potrafiło odeprzeć hipnozę kuszącej plamki impresyjnej i zabrać się do pracy od początku, od podstaw, od nauki praw kształtowania. Oni to właśnie byli pionierami współczesności.

     Do nich należy Władysław Skoczylas. Urodzony 4 kwietnia 1883 roku w Wieliczce, po ukończeniu gimnazjum klasycznego w Bochni, zetknął się po raz pierwszy z metodyczną pracą artystyczną w Kunstgewerbeschule w Wiedniu, dokąd był wysłany w roku 1901 jako stypendysta. Tam też zapoznał się z rzeźbą. Bezpośrednie kształtowanie bryły, uczucie opanowywania surowego materiału i nadawania mu form zamierzonych - wywarło na nim silne wrażenie. Zawahał się nawet, czy nie poświęcić się całkowicie rzeźbiarstwu. Otaczająca go jednak "secesja," w kresie owym rozkwitła i wszechwładna, odwróciła jego uwagę w inną stronę. Zalała go fala modnych stylizacji, wyrażeniowych pejzażów, fetyszyzm chwilowych nastrojów i krótkotrwałych wizji. Akademia Krakowska, do której uczęszczał przez dwa lata (1904-1906), tylko pogłębiła ten stan rzeczy. Z powodu choroby Wyspiańskiego nie mógł, jak tego pragnął, zapisać się na jego kurs i kształcił się pod kierunkiem Axentowicza i Wyczółkowskiego.

[...]

     Dopiero w roku 1908, po objęciu posady nauczyciela w Szkole Przemysłu Drzewnego w Zakopanem, na oddziale rzeźby figuralnej, artysta uświadomił sobie, że wartość artystyczna powstaje nie z biernie naturalistycznego odtwarzania natury, lecz z jej pamięciowej interpretacji, opartej na przeżyciu wewnętrznym.

[...]

     W roku 1910 ostatecznie znudzony powtarzaniem wciąż tych samych pejzażów, wyjechał Skoczylas do Paryża, by pod kierownictwem Bourdelle'a studiować rzeźbę. Pociągnął go fakt, ze Bourdelle nie opierał się na naturze jak kopista, lecz w pewien sposób opracowywał ją stylowo, archaizował.[...]

     I tu właśnie zaszedł wypadek, który kardynalnie wpłynął na zmianę całej późniejszej działalności Skoczylasa. Wkrótce po rozpoczęciu studiów dostał egzemy na obu rękach. Malować i rzeźbić więc nie mógł. Zwrócił się tedy do rytownictwa, korzystając z porad technicznych kolegi swego, Jana Rubczaka (znanego akwaforcisty). Praca ta porwała go od razu. "Wzięła mnie z miejsca," jak później mawiał. Ujrzał w niej możność realizowania dawnych tęsknot do wyraźnych, konkretnych form. Nie mogąc, z powodu egzemy, operować kwasami, używał suchej igły. Technika tego rodzaju wymaga wyraźnego rysunku, uprzedniego przemyślenia treści rytu i jego układu, starannego opracowywania korekt przy odbitkach próbnych itd. To odciągało go zwolna od techniki obrazków impresyjnych, robionych na gorąco, pod wrażeniem chwili. Liczny szereg prac rytowniczych, akwafort i suchorytów, wykonanych po powrocie z Zakopanego, charakteryzuje ówczesną twórczość Skoczylasa. Tematowo są to przeważnie głowy górali i fragmenty architektoniczne miast.

[...]

     Dla zaznaczenia swego protestu przeciw niedawnym skłonnościom do operowania walorami malowniczymi, oświetleniowymi, przybrał godło "Kreska" na konkursie graficznym im. Grohmana w roku 1910, w Zakopanem, jako że oparł się na technice kreskowej. Uzyskał tam pierwszą nagrodę. Było to zwycięstwo formy nad plamą.

     Pierwsze swe sztychy i akwaforty wystawił artysta w Paryżu, w Salonie Societe Nationale des Beaux-Arts, w roku 1911.

     Odczuwając potrzebę osiągnięcia bardziej zdecydowanej techniki graficznej, rozporządzającej środkami kontrastowymi, a prostymi zarazem, udał się Skoczylas w roku 1913 do Lipska - do Akademii Sztuk Graficznych - i tam poznał technikę drzeworytu pod kierunkiem profesora Bertholda.

     Skoczylas posiadł nareszcie narzędzie, o którym marzył, i teraz żądza twórczości rodzimej, stylowej, wybuchła w nim z gwałtowną, nieodpartą mocą.

     Przed samą wojną - dla bliższego wniknięcia w ustrój kształtowania ludowego - przewędrował całe Podhale, rysując spotykane po drodze kapliczki, kościółki, świątki przydrożne i sprzęty domowe. Praca ta zbliżyła go bezpośrednio z twórczością ludową. W tym czasie otrzymał pierwszą nagrodę na II Konkursie Graficznym im. Grohmana, wystawiając w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie dwadzieścia pięć prac rytowniczych.

     Wybuch wojny w roku 1914 przerwał artyście pracę. Dopiero u schyłku roku 1915 udaje mu się, jako nauczycielowi, zwolnić z armii austriackiej i kontynuować rozpoczętą działalność. Jeszcze w tym roku kończy drzeworyty: Św. Sebastian, Św. Krzysztof, wielką kompozycję Z Bożej Łaski, Krucyfiks i pierwszy Pochód zbójników. W rytach tych znalazły swój wyraz rezultaty zainteresowań artysty sztuką ludową, świadcząc wymownie, jak bardzo była mu bliska. Odtąd drzeworyt, tzw. drzeworyt oryginalny, staje się dla Skoczylasa wyłączną niemal dziedziną zainteresowań; pracuje dużo, coraz doskonalej opanowując technikę.

     Wystawa jego prac w Warszawie, w roku 1918, spowodowała powołanie go na stanowisko docenta grafiki na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Przenosi się wówczas na stałe do Warszawy. W roku 1920 wydaje Tekę Zbójnicką, która zyskuje mu rozgłos i uznanie powszechne. [...]

     Łącznie z kolegami współpracującymi ideowo: W. Borowskim, E. Żakiem i innymi organizuje Towarzystwo "Rytm," którego sama nazwa określa kompozycyjną ideologię grupy. [...]

     W 1921 r. wydaje Tekę Podhalańską, a w roku 1922 zostaje profesorem grafiki w nowoutworzonej wyższej uczelni artystycznej - Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych.

     Pracuje intensywnie, uczestniczy w wielu wystawach zagranicznych, szerząc sławę polskiej grafiki poza granicami ojczyzny. W 1920 roku wystawia w Polskim Pawilonie na Wystawie Międzynarodowej w Wenecji. W tymże roku na Wystawie Sztuki Polskiej w Paryżu rząd francuski zakupuje wszystkie wystawione przezeń drzeworyty. W roku 1921 wespół z S. Ostrowskim i A. Buszkiem organizuje "Okrężną Wystawę Grafiki Polskiej." Wystawa ta osiągnęła w Anglii, Holandii, Belgii, Szwecji i Danii sukces znaczny.

[...]

     Po wystawie drzeworytów w Salonie Jesiennym w Paryżu, w roku 1922 Skoczylas zostaje przyjęty w poczet rzeczywistych członków Salonu.

     Z powodu wystawienia trzydziestu prac w Mediolanie (1923) pismo L'Eroica poświęca artyście cały zeszyt. Jeszcze większe powodzenie uzyskał artysta w roku następnym na Wystawie Międzynarodowej w Rzymie, gdzie zakupiono kilkadziesiąt jego prac. W 1924 roku uczestniczy w Wystawie Grafiki Polskiej w Lipsku, Dreźnie i Kolonii. [...]

     Drzeworyty, którym przede wszystkim Skoczylas zawdzięcza rozgłos szeroki, nie wyczerpują całej jego wielostronnej działalności artystycznej. Jeszcze podczas swego pobytu w Zakopanem brał czynny udział w ożywieniu przemysłu zdobniczego. Czerpiąc pomysły z obrazów góralskich na szkle, opracowywał wzory na kilimy wełniane, które wykonywano w zakładzie kilimkarskim w Zakopanem. Ozdobił dekoracyjnymi panneaux zakład leczniczy dra Chramca [sanatorium gruźlicze] w Zakopanem. Nie zaniechał też malarstwa akwarelowego. [...]

[ W latach 1930-1931 był dyrektorem Departamentu Sztuki w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Władyslaw Skoczylas zmarł w 1934 roku. ]

* * *


     Już w Lipsku, przy pierwszym zetknięciu się z drzeworytem, Skoczylas zdecydowanie wziął ton linearny. [...] Można sobie wyobrazić wrażenie wywołane drzeworytem Profil górala (1913), w którym wyłącznie za pomocą kreski, nie zaś szerokich plam malowniczych, każda fałda skóry, każdy zarysowany włos składa się na wymodelowaną skrupulatnie formę. Widzimy tu Skoczylasa u progu dojrzałości artystycznej. Na miejsce sumarycznej syntezy plamowej jego pejzażów zjawia się rzeczowa dokładność kształtowania. [...] Pochód zbójników (1915) znamionuje całkowite niemal wyzwolenie się artysty z resztek malowniczości. W drzeworycie tym cieniowanie służy jedynie do podkreślenia bryłowatości kształtu.

     Kształt staje się rozwiniętym na płaszczyźnie reliefem. Głębię iluzoryczną, osiąganą przez światłocień, przezwyciężyła tu płaszczyznowość konstrukcji i konstrukcji tej nadała wyraz monumentalny. Figury, skomponowane w rzędach równoległych do płaszczyzny obrazu, tworzą rytmiczną, zamkniętą całość.

     Skoczylas potrafił odpowiednio posługiwać się narzędziem i materiałem: nie naśladował w drzeworycie kreski ołówka lub pióra, lecz wydobywał rysunek za pomocą kreski białej. (Kreska bowiem, pociągnięta rylcem na płycie drzeworytniczej, drukuje się jako linia biała. Białe kreskowanie czarnego tła daje rysunek linii drzeworytu.) [...]

     Artysta chętnie posługuje się tłem czarnym. Widzimy to w Pochodzie zbójników, w rycinie Z Bożej Łaski (1915) i w wielkim, pełnym tragizmu rycie Wojna (1916). W Św. Sebastianie i Św. Krzysztofie (1915), tło jest rozwiązane ściśle graficznie i tworzy całość płaską, pokrytą równomiernie siatką drobnych kreskowań, bez podkreślania głębi za pomocą efektów świetlnych. Pragnąc wzbogacić skalę wyrazu, zaczyna Skoczylas rozjaśniać tło coraz bardziej. Wysuwa postać, jako plamę ciemniejszą, na plan pierwszy ( Baca, 1917), wprowadza pośrednie walory tonalne, tony: biały, szary i czarny wyraźnie rozdziela (Żebrak, 1918, albo też łączy je, otrzymując równomierność tonalną ( Głowa junaka, 1919).

[...]

     Do najlepszych prac Skoczylasa należą drzeworyty z tłem mało zróżnicowanym, dającym prostą, zdecydowaną plamę, która dosadnie podkreśla plan pierwszy. Urok ciętego rylcem drewna, bieli i czerni w odbitce, przemożnie wpływa na artystę. Linia jako kontur przestaje być samodzielnym elementem stylizacyjnym. Związana z kształtem, jego bryłowatością, przechodząc w ząbkowane kreskowanie lub w szerokie plamy czarne, staje się zarazem barwą i formą. Przedziwna, swoista magia jest w tych fascynujących swą żywotnością uproszczeniach, w zuchwałym syntetyzowaniu zmiennych, ruchliwych form światła. Kreska Skoczylasa "drży jak tkanka nerwowa, tętni jak naczynie krwionośne, czujna jak kozica tatrzańska, sprężysta jak ścięgna górala. Nigdy nie waha się, nigdy nie omdlewa. Zda się, jak gdyby wyrwawszy z rdzenia drzewa tajemnicę jego materiału, zmieniła ustrój słojów i własny tam rytm wprowadziła," - mówi entuzjastycznie Roman Zrębowicz [Wstęp do Teki Zbójnickiej pt. "Sztuka Władysława Skoczylasa" (1920)].

     Z falujących kontrastów czerni i białości składają się ornamenty o potężnym wyrazie architektonicznym i geometrycznej niemal prostocie form, jakimi artysta wypowiada swoje pomysły.

     Układ w ramach obrazu jest niemal zawsze komponowany symetrycznie. Podniósł tu Skoczylas jedno z wielkich założeń naszej sztuki ludowej: równowagę względem środkowej osi pionowej i wyraźne zamknięcie kompozycyjne w obrębie granic utworu.

     Wszystkie prace Skoczylasa znamionuje ponadto jedna cecha stała: swojskość. Być może wpływa tu treść tematowa, szczególnie w drzeworytach. Jest ona pozornie bardzo ograniczona. Legendy o Janosiku, "Złota Legenda," sceny rynkowe - oto prawie cały zakres tematów artysty. Zwłaszcza podania o Janosiku niewyczerpaną stały się dlań skarbnicą motywów. Sceny z życia górali, pochody zbójnickie, tańce, sielanki, wyprawy łowieckie itp., zaklęte w monumentalną formę, pozostawiają nieodparte wrażenie dzięki zwięzłości z jaką zostały skonkretyzowane.

     Inicjator polskiego współczesnego drzeworytnictwa stworzył zarazem na podstawie legend zbójnickich narodowy styl epiki. Być może też swojski charakter dzieł Skoczylasa potęgują akcesoria etnograficzne, stale przez niego stosowane: strój góralski, pasy szerokie nabijane gwoździami, ubiory chłopskie, zamek orawski, fara kazimierzowska i inne. Zdajemy sobie jednak sprawę, że ani swojskość tematu, ani etnografia przedmiotowa nie są to jeszcze czynniki wystarczające do wytworzenia stylu narodowego. Tajemnica jego zdaje się polegać na sposobie budowy kształtu każdego - nie tylko tematowo swojskiego, na specyficznej konstrukcji obrazu przez Skoczylasa. Anegdota jest dla niego tylko pretekstem do wyładowania swych upodobań w kształtach giętkich, sprężystych, do wydobycia tych kształtów w wytwornym arystokratyzmie ubioru zbójnika tatrzańskiego, w uroku pełnych szaleństwach rozhasanych junaków, lub w sennej, rozlewnej melancholii polskiego krajobrazu. Kreska jego, zdążając za wizją, zda się sięgać niemal do trzewi folkloru, do najistotniejszych uwarstwień duszy polskiej. [...]







Copyright © 1997-2007 Zwoje