IWONA OPOCZYNSKA





NIEDZIELNI WEDROWCY





Niebo zbladlo jak farba
na przybrudzonym suficie,
mrocznieja chmury opite deszczem.

Niedzielny turysta wedruje
po mglistej sciezce,
wedrowiec z ciezkim plecakiem
nie rozliczonych rachunkow sumienia,
porzuconych obowiazkow
i kanapek na drugie sniadanie.

Wiezien deszczowego krajobrazu,
pod opieka zadumanych drzew,
upojony zapachem mokrego mchu,
nie chce zgubic swojej sciezki,
rozdeptuje przejrzale muchomory.

Slucha glosow deszczowego lasu
i szuka odpowiedzi na niepotrzebne pytanie:
- Kto skrzywdzil male muszki
zaplatane w mokra pajeczyne ?

Nie chce byc dluzej sam w mglistym lesie,
powraca do swoich sasiadow
o sercach twardych jak zoledzie,
ciezkich niczym deszczowe chmury.

Samotni wedrowcy zamknieci
w ciasnych dziuplach mieszkan
wrastaja w siebie suchymi korzeniami
martwych drzew.

Zaplatani we wlasne zycie jak male muszki
w mokra pajeczyne.









Copyright © 1997-1999 Zwoje