
Trzy obszary tematyczno-problemowe w szczegolny sposob pobudzaja wyobraznie poetycka Waclawa Iwaniuka, decydujac w konsekwencji o najbardziej charakterystycznych rysach jej tworczego uporzadkowania w wierszu.
Miejsce centralne zajmuje, potwierdzaja to wszystkie opinie krytykow, ciagle rownie aktywne mimo uplywajacego czasu, porazenie przezyciem wojennym. Jest to dla Iwaniuka doswiadczenie progowe zarowno w wymiarze indywidualnym jak i uniwersalnym. Odmieniajac jednostkowy los poety, zasadniczo wazac na takiej a nie innej konstrukcji jego biografii, w istocie trwale zostalo wszczepione jako nieusuwalny uraz i kompleks nie tylko w osobowosc pisarza, ale i - jesli tak mozna powiedziec - w osobowosc wspolczesnego swiata. Modelujac biografie, nie tylko te zamknieta w granicach historycznego czasu wojny, ale i jej ksztalt pozniejszy, doswiadczenie owo bezposrednio i posrednio (jako tlo pamieci) podsuwa Iwaniukowi zarowno dramatyczne pytania i kwestie tyczace natury czlowieka, mechanizmow zycia zbiorowego i publicznego, jak i osacza watpliwosciami co do mozliwosci sztuki, skutecznosci jezyka poetyckiego, ich szans w epoce naznaczonej pietnem cywilizacji obozowej.
Obszarem drugim, z ktorego wyobraznia poetycka autora Lustra czerpie nie mniej intensywnie, chociaz w sposob bardziej moze utajony, jest wspomnienie krainy dziecinstwa czyli budujaca wewnetrzna sile trwalosc duchowej wiezi z - jak sam to okresla - "mistyka lubelskiego pejzazu, z ksiezycowa chelmska aura." To, obok Jozefa Lobodowskiego, drugi poeta emigracji, na ktorego sztuce poetyckiej tak silne pietno wywarla pamiec Lubelszczyzny, jej poetow (szczegolnie wazne jest tu nazwisko Jozefa Czechowicza), ow specjalny klimat rodzimej ziemi, ktora nieustannie promieniuje wlasna sila mitotworcza i jawi sie w poetyckiej mitologii jako zrodlo i ekstrat polskosci. Waznym tematycznym dopelnieniem tego wymiaru poetyckiej mitologii, w ktorej decydujaca role gra konkret pejzazowo-sytuacyjny lokowany w zastyglym czasie minionej bezpowrotnie przeszlosci, jest tez obraz warszawskiego Powisla, z jego specyficznym klimatem peryferyjnosci i wspomnienie tzw. wspolnego pokoju przy ul. Dobrej, ktoremu gospodarzyla - dzis juz utrwalona w literaturze - Rozalia Sawicka ("w fartuchu smierci wczorajsza Rozia").
Trzecim wreszcie obszarem wypelniajacym poetycka wyobraznie autora Ciemnego czasu jest proba opisania i zrozumienia aktualnego losu czyli kondycja emigranta. Kondycja widziana przez Iwaniuka w calym swym bogatym, zlozonym i trudnym do jednoznacznego ogarniecia wymiarze egzystencjalnym, biograficznym, politycznym; w perspektywie codziennie praktykowanej powszedniosci i w odswietnym klimacie symbolicznego ucielesniania odwiecznych narodowych dramatow; uniwersalna i jednostkowa zarazem. Obszar ow to pojawiajace sie w kolejnych odslonach pamieci epizody biograficzne i protokolarne niemal zapisy faktow czasu terazniejszego, a wiec fragmenty, ktorych naturalnym jakby wewnetrznym dazeniem jest chec zrosniecia sie w jedna przejrzysta konstrukcje, by zbudowac syntetyczny, a zarazem nasycony szczegolami, obraz losu wspolczesnego emigranta. Cos w rodzaju pamietnika XX wieku spisywanego przez politycznego uchodzce, ktory zyje dzis z dala od Europy, zrodla wszystkich cierpien, ale z zywa o niej i o nich pamiecia. Wiersze Iwaniuka, zwlaszcza te pisane w ostatnich latach, sa jakby wstepna, brulionowa wersja takiego poematu, w ktorym moglaby znalezc wyraz cala codziennosc i uniwersalnosc losu wspolczesnych exulow. Wewnetrznym kosccem tego projektowanego poematu (projektowanego w sensie wewnetrznej intencji i gotowosci tekstu, a nie w sensie rzeczywistego zamiaru autorskiego) jest porzadek jednostkowej biografii, jej kolejne zawezlenia i odmiany stymulowane w rownej mierze tektonika historii, jak i rytmem codziennych potrzeb zyciowych. Ale spoza tej ulamkowej kroniki wylania sie tresc uniwersalna, obejmujaca soba kluczowe doswiadczenia wieku wygnania i wydziedziczenia.
Mozna by zatem wyobrazic sobie universum poetyckie Waclawa Iwaniuka w postaci takiej kompozycji obrazowej, ktorej ksztalt jest utajona projekcja sakralnego tryptyku. W planie centralnym znajduje sie sfera cierpienia, doswiadczenie krzyza z cala nalezna mu symbolika duchowa. Skrzydla poetyckiego oltarza to z jednej strony zamkniete rama pamieci przedstawienia utraconego raju dziecinstwa, arkadyjskiej ziemi duchowego i naturalnego ladu ("Nazaret rozstrzelany wojna"), z drugiej zas obraz powszechnej codziennosci czlowieka wydziedziczonego, rysunek samotnej pustki trapiacej exula. Ta sakralna perspektywa ujecia tworczosci Iwaniuka nie jest, jak mniemam, tylko czystym konceptem krytyka. Ma ona glebsze uzasadnienia, gdyz poezja autora Nocnych rozmow jest w swym zasadniczym gescie duchowym dazeniem czlowieka ku sacrum, do zrodel trwalych symboli zdolnych odnowic oblicze wielorako zrujnowanego swiata. Iwaniuk od poczatku swej drogi pisarskiej opowiadal sie po stronie poezji symbolicznej, wykorzystujacej zarowno fantazjotworcza energie wyobrazni, jak i trwale poczucie zwiazkow z mowa mitow, kulturowych i sakralnych symboli, z metafizycznym podglebiem bytu. W tej aurze powstaly pierwsze utwory mlodego debiutanta Pelnia czerwca (1936) i Dzien apokaliptyczny (1938). Jej zasadnicze skladniki przeniesione przez wojne mialy tez udzial w ksztaltowaniu poezji juz emigracyjnej. Wybor swoj potwierdzil Iwaniuk w slowie odautorskim do poematu Piesn nad Piesniami (1953):
"Napisalem ten poemat w bolu narodowym. (...) Calosc jest wielkim symbolem. W jego materii poetyckiej, jak w zrodle, wiruja drobne i coraz drobniejsze slowa-podsymbole. Tylko poezja symboliczna jest wielka. Nie znosze paplaniny liryczno- kawiarniano-realistycznej, ktora zabila symbol, a z nim poezje."
Wprawdzie w latach pozniejszych w coraz wiekszym stopniu wiersz swoj wypelnia Iwaniuk realistycznym wlasnie konkretem, ale ulozenie owych przedmiotowych i sytuacyjnych faktow prowadzi niezmiennie w strone rzeczywistosci gleboko nacechowanej symbolika, takze symbolika sakralna, podbudowanej wymiarem metafizycznym. Obrazowym odpowiednikiem tego zasadniczego ukierunkowania wyobrazni stala sie w ostatnich latach dla Iwaniuka symbolika wielkiego Jeziora Ontario, u ktorego brzegow mieszka od lat kilkudziesieciu. Jest to w poetyckiej projekcji "wielkie Jezioro wypelnione sloncem" i ciemnoscia ludzkiej swiadomosci; lustro bytu.
Aktualnosc grozy doswiadczenia wojennego potwierdza Iwaniuk w kazdym swym kolejnym tomie poetyckim.
Najkrwawsze pola wojenne naszych czasow
To moje wiersze
Niewinni mordowani w wiezieniach
Umierali we mnie
Muzea piecow hitlerowskich porosle dzis trawa
Plona wciaz we mnie.
(...)
My plemie Abla
Nie mamy juz w zyciu zadnych szans.(My plemie Abla; Nocne rozmowy, 1987)
W rozmowie z Markiem Zielinskim innymi slowami okreslil trwalosc tego doswiadczenia jeszcze dobitniej:
"Jestem pesymista, jestem czlowiekiem przegranym, niczego nie oczekuje od ludzi i przyszlosci. Rzeczywistoscia moja jest wciaz wojna, doswiadczenia i przezycia na kilku jej frontach, ktora zamienila swiat w trupiarnie i dalej niszczy i degraduje czlowieka. Ale nie mam wcale uczucia strachu, to zostalo przy grobach i cmentarzach poleglych. Mam uczucie tonacego, ktory tonie i nie moze utonac."(Wiez, 4-5-6, 1985)
Odtad tez kazdorazowa proba zapisania obrazu swiata ujawnia swoiste porazenie, ktore dotyka nie tylko fizycznej natury rzeczywistosci ale i sposobow czy mozliwosci mowienia o niej. W projekcjach fizycznosci swiata pojawia sie jako kategoria kluczowa perspektywa postepujacego gwaltownie ubozenia rzeczywistosci, jej redukcja do skladnikow elementarnych, gdy zostaje tylko krajobraz "suchy jak ziarno piasku," a prawdziwy wymiar rzeczy odslania sie czestokroc tylko przez negacje, zaprzeczenie istnienia:
Przyblizam twarz do lustra ale lustra nie ma
Szukam rysow mych dlonia, ale nie mam dloni.(Lustro; Lustro, 1971)
Nie moge wyjsc do ogrodu bo ogrodu nie ma
Nad rzeka ktora wyschla od wielu juz lat
Smierc lowi upartych rybakow
Ich wedki zarzucone jakby od niechcenia
Zamarly w powietrzu.(Wersja koncowa; Lustro, 1971)
Prezentowany obraz swiata zawiera bowiem w sobie szczegolnie aktywny ladunek infekcji, ktora rozklada i niszczy wszystko od wewnatrz; jest to smiertelne skazenie wspolczesnej cywilizacji wyniesione z wojny; ono zaszczepia swiatu swa negatywna energie, ktora msciwie przemienia rzeczy, nature i ludzi w wydrazone od srodka, wewnetrznie spustoszone niby-byty. Jak w wierszu Opis doliny:
Wszedlem w doline: jakaz byla piekna
W zielonej lusce, jaka byla mloda ?
Na jej zboczu lagodne paprocie
Staly ufnie jak stado jagniat
Pod czujnym okiem matki.
(...)
A dzisiaj popekany czas
Suchym ruchem gasi krajobraz -
Wyrywa syte drzewa z ziemi
Rzeke uwalnia z brzegow.
Dzisiaj dolina jest jak mika w skale
Wyszlifowana do blyszczacej kosci...(Opis doliny; Ciemny Czas, 1968)
Podobnie i mowa, jezyk poetycki podlegaja owym regulom redukcji ("Poezja... jest niema po paralizu wojny"), a jedyna mozliwoscia wydaje sie jeszcze wiersz sprowadzony li tylko do nagiego konkretu i surowego koscca refleksji, jak powiada Iwaniuk: "Suchy liryk odarty z ciala." Wszystko bowiem wyszlo z wojny wlasnie "odarte z ciala," zarowno rzeczy jak i natura, czlowiek i jego mowa. I jest to odtad istnienie nieustanne zagrozone w swych podstawach, demonstracyjnie wydane na lup nietrwalosci i zniszczenia, wlasciwie martwe juz w momencie poczecia. Kto bowiem nalezy do plemienia Abla, skazany jest na zaglade. Napisze Iwaniuk:
Istnieja we mnie noce tak bezsenne
Ze cialo moje zamieniaja w popiol
A potem leze, zgubiony jak wymiar.
Istnieja we mnie noce jak pajaki
Razem z powietrzem wchodza w moje pluca
I niszcza oddech.
Istnieja we mnie dni nieprzebudzone.
Czas za progiem o wypaczonym sensie
I ja dobijajacy sie o wlasne istnienie.(Elegia; Ciemny czas, 1968)
Ma wiec autor Ciemnego czasu ostre poczucie istnienia nie tylko zagrozonego, ale i niepewnego, bo trwale pietnuje je brak dostatecznego ciezaru wymiernej ciaglosci wizerunku wlasnego "ja" ; te odjela wojna, rozbijajac jednostkowy los na nie przystajace do siebie fragmenty, z ktorych buduje sie tylko "wypaczony sens" wlasnej tozsamosci. Stad swiadomosc obciazona pamiecia jednego rodzaju, nachylona w czas apokaliptyczny, wypelniona glosami i portretami zmarlych, sama staje sie bohaterem i tematem wiersza, jakby poetyckie "ja" ustepowalo miejsca strumieniowi poszukujacej siebie swiadomosci.
Mechanizm ten uruchomila wojna, ale utrwalilo i podtrzymuje w aktywnosci doswiadczenie emigracji. Dlatego do dzis nosi w sobie Iwaniuk nie tylko poczucie obcosci wsrod ludzi odmiennego jezyka, odmiennej kultury, historii, ale i swiadomosc widmowosci wlasnej egzystencji. Czeste wiec beda w tej poezji wyznania typu:
Jakiz chaos nieba i ziemi. Ludzi i aniolow.
I ja wsrod nich - niestety -
choc w istocie mnie nie ma.(Dialog na jeden glos; Wybor wierszy, 1965)
Podobnie w pisanym po angielsku poemacie Wieczory nad jeziorem Ontario (1961) mowic bedzie o "mezczyznie ktorego nie ma" i ktory "pisze nieistniejace poematy dla nieistniejacych czytelnikow." Zanurzony pamiecia w przeszlosci wojennej, ma swiadomosc nieprzekraczalnych granic, ktore dziela go od otoczenia, ludzi i czasu. Ta nieprzekraczalnosc historycznego doswiadczenia jest zrodlem nie tyle moze alienacji, co doglebnej samotnosci.
Dla Iwaniuka, dzisiejszego mieszkanca kontynentu amerykanskiego, "tamta strona," ku ktorej wraca nieustannie jego pamiec wspomagana wyobraznia, jest kraj urodzenia, scislej: rodzinna Lubelszczyzna.
Bardzo czesto budze sie w Lublinie.
Moj swiat w ktorym zyje jest po tamtej stronie
Moj dom graniczy z wiecznoscia.(Sny zima 1987 roku; Nocne rozmowy, 1987)
Samotnosc poety jest tym bardziej doglebna, ze sen emigranta (sen jakze typowy), przynoszac zludzenie obecnosci wsrod swoich odtwarza juz tylko rzeczywistosc w doslownym takze sensie widmowa, bo pozbawiona od czasu wojny realnych wygladow rzeczy. Tego swiata nie ma takze, tak jak nie ma w nim sniacego, wszystko to zostalo unicestwione przez historie. Jesli wiec poeta powiada o krainie tej "moja utracona Utopia" - ma to podwojny sens: zostala ona stracona nie tylko przez emigracyjne oddalenie w czasie i przestrzeni, ale i stracona wczesniej skutkiem gwaltownego zamkniecia sie jednej epoki. Tym latwiej wiec o zabiegi mitologizacyjne, o takie podporzadkowanie pamieci, ze wylania ona z siebie obrazy juz przetworzone wedle wzorow arkadyjskich. Wlasnie bukolik jest podstawowa jakoscia ogniskujaca w sobie epizody przeszlosci; "tamta strona" to zawsze swiat wypelniony po brzegi jasnoscia, pogoda, bujnoscia natury niczym biblijny ogrod stworzenia:
W ogrodzie mego ojca przed wybuchem wojny
Wieczorem spiewaly slowiki wielkie jak golebie
Kwiaty sie uginaly od nadmiaru rosy
Blyszczacej jak brylanty w koronie Jadwigi.(W ogrodzie mego ojca; Nocne rozmowy, 1987)
Nietrudno spostrzec, ze wzorem, ktory rzutuje na obraz przywolywanego swiata jest tu zarowno tradycja arkadyjska, jak i symbolika sakralna. Polaczenie to, tak naturalne w polskiej tradycji poetyckiej, buduje wielowarstwowosc widzen, w jakich przeglada sie poetyckie wspomnienie przeszlosci i jednoczesnie wyodrebnia sugerowany obraz rzeczywistosci ze sfery podleglej uplywowi ludzkiego i historycznego czasu. Tresc jego, wprowadzona w obszar poetyckiej mitologii, trwa odtad poza czasem, "graniczy z wiecznoscia." Jest to jedyna w poezji Iwaniuka rzeczywistosc suwerenna i niezalezna wzgledem wszystkich schorzen i pulapek sprofanowanego swiata realnosci. W niej swiat trwa w takiej postaci, jaka godnie mu sie nalezy, odbija w sobie nie ulomny porzadek ludzki, ale boski lad wszechrzeczy, odzyskuje - chcialoby sie powiedziec - swa wlasciwa postac. Jak ow obraz Rozi z Powisla w wierszu Lustro:
Pod turkusowym niebem ktore nie plowieje
Czysta jak lilia Rozia powraca z kosciola.
W perspektywie doswiadczenia poetyckiego takim wzorem rzeczywistosci suwerennej, ktora skutecznie wyzwala sie z wiezow zmiennej realnosci czasu jest dla Iwaniuka poezja Jozefa Czechowicza. Poezja, ktora przechowala zdolnosc i umiejetnosc destylowania wiecznego porzadku rzeczy, symbolicznego ladu swiata z chaosu faktow zwyklej codziennosci. Dlatego tez tak czesto autor Lustra przywoluje imie Czechowicza, nawiazuje do jego wizji swiata. Jest w tych powrotach nie tylko swiadomosc dlugu zaciagnietego w czasie poetyckiej mlodosci, ktora uplynela Iwaniukowi po czesci w bliskim kregu wplywow i przyjazni Czechowicza, ale i dojrzaly hold skladany "najbardziej nieskazitelnej konstrukcji poetyckiej Dwudziestolecia," zwrot ku zrodlom krystalicznej polszczyzny.
(...)
znal sie jak kazdy czarodziej
na dzwiekach, na roslinach i na naszych slowach
ukladanych z plomieni lubelskich wulkanow -
Czechowicz leksyczny
Czechowicz tropikalnie polski
Czechowicz - hejnal plonu i sierpniowych dostatkow
w nim jak w popielatym mleczu
ufnosc rzadzila ufnoscia(Czechowicz; Milczenia, 1959)
Czechowicz, jak i inni bliscy Iwaniukowi poeci (Lesmian, Pietak) pozostal juz na zawsze "po tamtej stronie," jego postac trwale tez zrosla sie z obrazem Lubelszczyzny, w ktorej klimatach blaka sie sen emigranta, wyolbrzymiajac je w niezniszczalna wiecznosc, w rysunek zagubionego ladu istnienia.
A sen emigranta zaczal sie wlasciwie przed powstaniem historycznych okolicznosci uzasadniajacych przyjecie losu exula. Zaczal sie niewiele miesiecy przed wybuchem wojny i zapisal go Iwaniuk nieswiadom w pelni wszystkich ukrytych znaczen, ktore mialy sie dopiero odslonic:
Lecz odjechalem i wracac nie chce.To fragment wiersza Pamiec drukowanego w Kamenie z listopada-grudnia 1938 roku.
Zaluje tylko cienistych progow,
fujarek lip, ogarkow gwiazd,
ktorych nie widze w zenicie miast.
Dla mieszkanca ciasno zabudowanej Europy rozlegle bezludne przestrzenie Kanady, rozciete lancuchami Gor Skalistych, sa koncem swiata. Waclaw Iwaniuk opuscil Europe 3 listopada 1948 roku, wyplywajac statkiem "Empress of France" z Liverpoolu do Quebecu i Montrealu. Z Montrealu mial zapewniony przejazd koleja do Edmonton w Albercie i dalej do malego miasteczka Thorsby wspartego o rzeke North Saskatchewan, gdzie mieszkal jego wuj, Jozef Krukowski. Po latach napisze w swym angielskim poemacie:
Jestem pewien, ze byl szczesliwy
jak tylko moze byc szczesliwa istota ludzka:
Gdyby czytal powiesc Hiltona,
posiadlosc swa nazwalby Shangri-La.
Ale nazwal ja Thorsby,
zgodnie z duchem tej ziemi
i oficjalnym jezykiem.
Thorsby to byla i do dzis pozostala
nedzna osada,
ale kiedy zyl tu moj wuj
bylo to miejsce olsniewajace,
ze wspanialymi wysoko rosnacymi drzewami
pod oslona Gor Skalistych,
tak wstrzasajaco pieknych w pogodny dzien,
sadze, ze bylo to rownie cudowne
jak legendendarna Shangri-La.
(From my Canadian diary; Evenings on Lake Ontario, 1981, tlum. J. Kryszak) *)
Zostawial za soba Europe z jej wojenna przeszloscia, kultura podejrzliwie wpatrzona we wlasne schorzenia, zostawial swa przeszlosc najpierw poczatkujacego poety, potem zolnierza, wieznia hiszpanskiego obozu koncentracyjnego, znow zolnierza, kombatanta oczekujacego na odmiane losu w obozach Polskiego Korpusu Rozmieszczenia i Przysposobienia, sluchacza kursow na uniwersytecie w Cambridge czytajacego z zapalem wiersze T. S. Elliota i probujacego pisac w nowym jezyku autora The Waste Land pierwsze wiersze. Zostawial wszystko, by zaczynac od poczatku najpierw w Thorsby i Edmonton, potem krotko w Ottawie i wreszcie, juz na zawsze, w Toronto. Najbierw jako ubojowiec w rzezni Swifta, potem juz na dluzej, na cale lata, w sadzie przy City Hall jako tlumacz. Europa oddalala sie coraz bardziej, a Kanada, przynajmniej geograficzna Kanada, "nabierala magnetycznej sily."
Zamieszkalem na koncu swiata
moj kontynent o nic mnie nie pyta
zyjemy w przyjaznych stosunkach
on dla siebie a ja dla siebie.(Slucham slow siodmej fali; Nocne rozmowy, 1987)
Ten wymiar zycia wprawdzie "w przyjaznych stosunkach," ale jednak tylko obok siebie, a wiec bez poczucia pelnej identyfikacji, dotyczy glownie, a moze jedynie, duchowej tresci egzystencji. Pamiec odmiennego rodowodu kulturowego i historycznego, zamknieta w jej rdzeniu traumatyczna skaza obciazenia wojennego, skutecznie uniemozliwia taka pelna identyfikacje z nowym miejscem osiedlenia. Tym bardziej, ze jest ono jeszcze zbyt plytko zakorzenione w historii, a zatem niewiele moze miec zrozumienia dla kulturowego dziedzictwa starej Europy. "Kraj jest olbrzymi - napisze Iwaniuk w pierwszych slowach swego anglojezycznego poematu - ale umysl jego jeszcze dojrzewa" ; w polskiej wersji podobna opinia zostala sformulowana w wierszu Dialog na jeden glos (Wiersze wybrane): "Jestem przeciez juz po tej stonie / gdzie wszystko jeszcze w straku." Z chwila jednak wzajemnego uznania swej podmiotowej odrebnosci pozostaje jeszcze Kanada inna, Kanada geograficzna, i ta staje sie w tworczosci Iwaniuka obiektem rosnacej w miare uplywu lat fascynacji. Mozna by z wierszy autora Nocnych rozmow wylaczyc wcale obszerny zestaw tekstow, ktorych tresc wzruszeniowa szczegolnie silnie laczy sie wlasnie z pejzazem kanadyjskim, jego przyroda, odmianami natury. Kanada niewatpliwie stala sie obiektem podziwu i przestrzenia zdolna lagodzic traumatyczne doswiadczenia emigranta.
Nie urodzilem sie tu, nie kosztowalem owocow tej ziemi
Ale glos moj drzy, kiedy mowie o niej.(Elegia o cmentarzu w Toronto...; Nemezis idzie pustymi drogami, 1978)
Niezaleznie jednak od owego przyrostu tresci wzruszeniowej ofiarowywanej przez miejsce osiedlenia, Kanada pozostaje jednak tylko tlem (prawda, ze tlo to wypelnia niekiedy wiersz bez reszty) dla codziennej powszedniosci emigranta, ktory samotnie toczy swoj wlasny spor ze swiatem, zapisuje trapiace go leki i urazy, sni na jawie swoj nie mogacy przesnic sie sen tulacza. I w miare uplywu lat spor ten nasyca sie coraz czesciej smakiem goryczy, rozczarowan, poczucia niespelnienia i daremnosci. Nie przypadkowo jeden z ostatnich zbiorow poetyckich Iwaniuka nosi tytul Nocne rozmowy. To jedno z ogniw owych wiecznych sporow z polskoscia, narodowa historia, z losem zlosliwie wypaczajacym pragnienia. Autor tego tomu z dyskursywna niemal publicystyczna bezposrednioscia i ostroscia przywoluje fakty zycia emigracyjnego polskiej spolecznosci, nazwiska, instytucje, by wypowiedziec swoj czy to sprzeciw czy zal, niechec do odprawiania narodowych misteriow, do zycia iluzjami, do zafalszowanych wartosci. Pasja politycznego pamflecisty, gryzaca ironia, szyderstwo - to niekiedy jedyna bron jaka zostaje emigrantowi dla obrony wlasnych racji, wlasnego sensu wybranego losu, a wiersz jego jest dzis, jak sam powiada, "bardziej drazliwy i gorzki," niz wczoraj. Wprawdzie skladnik publicystyczny pojawial sie w tworczosci poetyckiej Iwaniuka juz od poczatku emigracji (np. w tomie Piesn nad piesniami, 1953), ale teraz, gdzies od zbioru Nemezis idzie pustymi drogami (1978) nabiera on specjalnej mocy, wypelnia wiele wierszy i dotyczy zarowno schorzen emigracji jak i kraju. Nie szczedzi gryzacych slow Kulturze, Zeszytom Literackim, czolowym postaciom emigracyjnego establishmentu, z talentem pamflecisty patrzy tez na sprawy kraju zniewolonego politycznymi kleskami.
Ale w owej tonacji ironii, szyderstwa, karykaturalnego niekiedy znieksztalcenia faktow kryje sie tez coraz czesciej swoisty, jeszcze skrywany, ale przeciez dla czytelnika juz widoczniejacy, lek przed utrata tego wlasnie swiata, z ktorym spor potwierdzal sens istnienia i racji emigranta. Lek przed coraz jawniej gospodarujaca w nim smiercia. Tom Nocne rozmowy to takze zbior epitafiow, nekrologow, ktorymi Iwaniuk zegna zarowno swych przyjaciol, jak i oponentow (Czechowicza, Gombrowicza, Bialoszewskiego, Przyluskiego, Frylinga, Wata, Andrzejewskiego **) ). Smierc wlasnie zdaje sie coraz skuteczniej wypelniac wiersz, wkrada sie w obrazy, miedzy wersy, obecnosc jej porzadkuje wyplywajace z pamieci epizody biografii. Swiat zaludnia sie umarlymi, stad jego poetycki obraz ksztaltowany sub speciae aeternitatis raz jeszcze przypomina, ze kto pochodzi z plemienia Abla, skazany jest na zaglade.
(1990)
.............................................................
I am sure he was as happy
as any human being could be;
Had he read the novel by Hilton,
he would have called his home Shangri-La.
But he called it Thorsby,
according to the spirit of the land
and the official language.
Thorsby, it was and it remains,
a shabby settlement today;
but when my uncle settled here,
it was a breathtaking place,
with a magnificent stand of tall trees
against the backdrop of the Rocky Mountains,
so impressive on a clear day,
that it was, I believe, as wondrous
as the legendary Shangri-La.
..............................................................
**) Pozniej, w roku 1988, rowniez Jozefa Lobodowskiego. (AMK)
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||