Ponizej zamieszczamy szkic o Witoldzie Pileckim oparty glownie na znakomicie udokumentowanej ksiazce Wieslawa Jana Wysockiego pt. Rotmistrz Pilecki, Wydawnictwo Gryf, Warszawa 1994, 272 str. Zrodla cytatow i dokumentacja podane sa w owej ksiazce. Zamieszczone tutaj zdjecia dotyczace Witolda Pileckiego pochodza rowniez z tej ksiazki, podczas gdy zdjecia "oswiecimskie" pochodza z ksiazki Jozefa Garlinskiego Oswiecim walczacy, Odnowa, Londyn 1974, 318 str. (AMK)

Witold Pilecki urodzil sie 13 maja 1901 roku w Oloncu w polnocnej Rosji, wlasciwie w Karelii, gdzie jego ojciec, Julian, byl rewizorem lesnym. Rod Pileckich mieszkal na Litwie, rodzina matki Witolda, Ludwiki, pochodzaca z Mohylewszczyzny, byla zeslana po Powstaniu Styczniowym w okolice Pietrozawodska, na krancach rosyjskiego imperium. Dziad Witolda, Jozef Pilecki, po tymze Powstaniu przesiedzial siedem lat na Syberii, zanim zostal wykupiony przez rodzine. Polskie tradycje niepodleglosciowe byly wiec w rodzinie Witolda bardzo zywe.
Od 1910 roku Ludwika Pilecka z czworgiem dzieci zamieszkala w Wilnie. Tam chodzil do szkol. Ukonczyl szkole handlowa. Wstapil do tajnego skautingu-harcerstwa, zakazanego przez wladze carskie. W 1918 roku w momencie wycofywania sie Niemcow z Wilenszczyzny, Polacy zorganizowali sie aby zapobiec przejeciu wladzy w Wilnie przez bolszewikow. Witold wstapil do oddzialow samoobrony dowodzonych przez gen. Wladyslawa Wejtke. W 1919 roku sluzyl w partyzanckim oddziale legendendarnego zagonczyka Jerzego Dombrowskiego. W walkach odwrotowych z bolszewikami w lipcu 1920 roku dowodzil pod Grodnem sekcja kompanii harcerskiej. Od 5 sierpnia 1920 roku sluzyl znowu pod rtm. Dombrowskim w 211 pulku ulanow i z pulkiem tym walczyl na przedpolu warszawskim pod Radzyminem. Pozniej pulk wszedl pod rozkazy gen. Zeligowskiego. Witold walczyl w Puszczy Rudnickiej i w zajmowaniu Wilna. Odwaga i brawura odznaczyl sie w tej wojnie kilkakrotnie, dwukrotnie zostal odznaczony Krzyzem Walecznych. Po wojnie, w 1921 roku zdal mature w Gimnazjum im. Lelewela w Wilnie. Uzdolniony artystytycznie, rysowal, malowal i pisal wiersze. Pracowal w harcerstwie. W 1926 roku, po ukonczonych kursach i praktykach mianowany zostal podporucznikiem rezerwy w kawalerii. Byl ziemianinem, gospodarowal w rodzinnych Sukurczach, fascynowala go przyroda i konie.
Zmobilizowany 26 sierpnia 1939 roku w ramach 19 Dywizji Piechoty, byl dowodca plutonu kawalerii. Resztki dywizji rozbitej przez Niemcow wycofaly sie w kierunku planowanego przez polski sztab tzw. przedpola rumunskiego, az w Lubelskie, pod Wlodawe. Tam odtworzono oddzialy kawalerii 41 DP, dowodzone przez mjr. Jana Wlodarkiewicza. Witold Pilecki zostal jego zastepca. Tak splotly sie losy wojenne tych dwoch ludzi. Po agresji sowieckiej 17 wrzesnia i kapitulacji, Pilecki i Wlodarkiewicz zakopali bron i przedarli sie z powrotem do Warszawy. Na konto ppor. Pileckiego i jego zolnierzy w kampanii wrzesniowej zapisano zniszczenie siedmiu niemieckich czolgow i dwoch nieuzbrojonych samolotow. Pilecki uznal to potem za "rezultat niewielki."
9 listopada 1939 roku w Warszawie Pilecki, Wlodarkiewicz i kilku innych oficerow zalozyli jedna z pierwszych wojskowych organizacji konspiracyjnych pod nazwa Tajna Armia Polska (TAP). Bylo to w szesc tygodni po zalozeniu w Warszawie Sluzby Zwyciestwu Polski (SZP; pozniej Zwiazek Walki Zbrojnej a od zimy 1943 roku Armia Krajowa). Cele TAP deklarowaly: "(1) kontynuowanie walki o niepodleglosc; (2) wypracowanie programu Rzeczypospolitej, ktory by zapewnil jej odrodzenie moralne i polityczne, gospodarcze i kulturalne; (3) moralne podtrzymanie spoleczenstwa w czasie okupacji." Organizacja ta byla organizacja oficerow zawodowych i ziemian, niewatpliwie miala profil narodowo-katolicki. Mjr. Jan Wlodarkiewicz zostal jej komendantem, ppor. Witold Pilecki inspektorem organizacyjnym, pplk. Wladyslaw Surmacki szefem sztabu. TAP siegala poza Warszawe, do Siedlec, Lublina, Radomia i Krakowa. W 1940 roku liczyla prawdopodobnie ok. 8000 zaprzysiezonych czlonkow, miala w posiadaniu kilkanascie karabinow maszynowych, kilka rusznic przeciwpancernych i 4000 karabinow. Po poczatkowych konfliktach z SZP (osobiscie gen. Roweckiego z mjr. Wlodarkiewiczem - Rowecki w raporcie do gen. Sosnkowskiego okreslil w listopadzie 1940 ideologie organizacji jako "faszyzm katolicki"), w jesieni 1941 Wlodarkiewicz podporzadkowal TAP Zwiazkowi Walki Zbrojnej (ZWZ). Zostal nawet pierwszym dowodca "Wachlarza" - oddzialow ZWZ na kresach wschodnich, przygotowywanych na wypadek wojny niemiecko- sowieckiej.
Sprawy te zreszta nie dotyczyly juz konspiratora ppor. Witolda Pileckiego. Od nocy 21/22 wrzesnia 1940 roku Witold Pilecki byl wiezniem nr 4859 w Konzentrazionlager Auschwitz. Poszedl do Oswiecimia swiadomie i dobrowolnie, z konkretnym celem.

W roku 1940 "Auschwitz" nie budzil jeszcze takiej grozy, jak juz niedlugo pozniej. Niewielu ludzi w Polsce mialo wyobrazenie o warunkach tam panujacych, nie bylo zadnych potwierdzonych informacji; Auschwitz uchodzil nie za oboz eksterminacyjny, a raczej za surowy osrodek internowania.
Pilecki zglosil Wlodarkiewiczowi projekt swojego dobrowolnego pojscia do KL Auschwitz dla przesylania raportow o sytuacji oraz stworzenia tam zakonspirowanej organizacji oporu wsrod wiezniow. Nie do konca wyjasnione sa okolicznosci podjecia tej decyzji przez Pileckiego. Pilecki byl w pewnym konflikcie z Wlodarkiewiczem na tle ambicji tego ostatniego i jego oporow wobec ZWZ. Wlodarkiewicz wahal sie z wyrazeniem zgody na propozycje Pileckiego. Plk. Tadeusz Pelczynski, szef wywiadu ZWZ, zostal powiadomiony o propozycji Pileckiego. W listopadzie 1941, po wcieleniu TAP do ZWZ, ppor. Witold Pilecki, wowczas juz wiezien KL Auschwitz, zostal awansowany przez gen. "Grota"-Roweckiego do rangi porucznika, chociaz nie bylo praktykowane awansowanie uwiezionych zolnierzy. Sam Pilecki zeznal przed komunistycznym sadem wojskowym w 1948 roku, iz poszedl do Oswiecimia z rozkazu gen. "Grota," przekazanego mu przez Wlodarkiewicza. Jest rowniez oczywiste, ze Pilecki nie zdawal sobie w pelni sprawy z tego, gdzie dobrowolnie idzie.
Pilecki zostal zaopatrzony w falszywe dokumenty na nazwisko Tomasza Serafinskiego z Krakowa, rzekomo zmarlego w Warszawie podczas dzialan wojennych w 1939 roku (pozniej okazalo, ze Serafinski zyl nadal).
19 wrzesnia 1940 roku hitlerowcy urzadzili na Zoliborzu, Grochowie i Mokotowie wielka lapanke. Pilecki przebywal wowczas w mieszkaniu Eleonory Ostrowskiej w Alei Wojska Polskiego na Zoliborzu. Niemcy, szukajac mezczyzn, dosyc pobieznie przegladali mieszkania, i to nie wszystkie. Pilecki, mimo, iz mogl sie ukryc, sam wyszedl do zolnierza niemieckiego stojacego w drzwiach mieszkania. Wychodzac z zolnierzem szepnal Ostrowskiej: "Zamelduj gdzie trzeba, ze rozkaz wykonalem." Nie probowal ucieczki mozliwej na ulicy.
Podczas tej lapanki, Niemcy zatrzymali 2000 mezczyzn. W ujezdzalni dawnego pulku szwolezerow przez dwa dni kopano ich lezacych i katowano bykowcami. W dwa dni pozniej przewieziono ich do KL Auschwitz. Byl to dopiero drugi wielki transport wiezniow z Warszawy. W tym samym transporcie wywieziono do Auschwitz Wladyslawa Bartoszewskiego. O nocy 21/22 wrzesnia 1940 roku Pilecki napisal w raporcie napisanym po ucieczce z obozu w 1943 roku:
"Okolo 10 wieczor pociag sie zatrzymal w jakims miejscu i dalej juz nie ruszyl. Slychac bylo krzyki, wrzaski - otwieranie wagonow, ujadanie psow. (...) Oslepieni reflektorami, pchani, bici, kopani, szczuci psami, raptownie znalezlismy sie w warunkach, w jakich watpie, by ktos z nas byl kiedykolwiek. (...) Pedzono nas przed siebie, ku wiekszej ilosci skupionych swiatel. W drodze kazano jednemu z nas biec do slupa w bok od drogi i zaraz w slad za nim puszczono serie z p-ma. Zabito. Wyciagnieto z szeregu 10 przygodnych kolegow i zastrzelono w marszu z pistoletow na skutek odpowiedzialnosci solidarnej za "ucieczke," ktora zaaranzowali sami SS-mani. Wszystkich jedenastu ciagnieto na rzemieniach uwiazanych do jednej nogi. Drazniono krwawymi trupami psy i szczuto je na nich. Robiono to pod akompaniament smiechu i kpin. Zblizalismy sie do bramy umieszczonej w ogrodzeniu z drutow, na ktorej widnial napis: 'Arbeit macht frei.' Pozniej dopiero nauczylismy sie go dobrze rozumiec." (...)
W ciagu paru dni czulem sie oszolomiony i jakby przerzucony na inna planete. Wpedzenie nas w nocy kolbami essesmanow za druty, na teren oswietlony reflektorami - przebiegamy przez niesamowicie rozesmianych, wrzeszczacych "capow," porzadkujacych szeregi nasze dragami, majacych zielone i czerwone latki w miejscach, gdzie wiesza sie ordery, wsrod dzikich chichotow i zartow dobijajacych chorych i slabych lub tego, kto mial nieostroznosc powiedziec, ze byl sedzia lub jest ksiedzem - zrobilo na mnie wrazenie, ze zamknieto nas w zakladzie dla oblakanych. (...)
Tu oddalismy wszystko w wielkie worki, do ktorych odpowiednie przywiazano numery. Tu ostrzyzono nam wlosy na glowie i na ciele, pokropiono troche prawie zimna woda. Tu wybito u mnie pierwsze dwa zeby za to, ze numer ewidencyjny na tabliczce napisany nioslem w reku, a nie w zebach. Dostalem w szczeke ciezkim dragiem. Wyplulem dwa zeby. Pocieklo troche krwi.
[Lagerfuehrer Karl Fritz:] 'Popatrzcie, to jest krematorium. Wszyscy pojdziecie do krematorium, 3 tysiace stopni ciepla. I ciagnal dalej, ze jest to jedyna droga na wolnosc przez komin.' (.) Dobre widoki dla nas: przez komin. Pobledlismy, drzalem. Balem sie." (...)
Witold Pilecki - "Tomasz Serafinski" otrzymal numer obozowy 4859. Pracowal w obozie oswiecimskim w roznych komandach: byl sprzatajacym, pielegniarzem (dzieki dr Deringowi), stolarzem, rzezbiarzem, grabarzem, paczkarzem, piekarzem. Chorowal kilkakrotnie, przetrzymal, dzieki dr Deringowi, zapalenie pluc.
Napisal potem:
"Oboz, warunki przezycia byly tym, co wyraznie klasyfikowalo charaktery - wartosci indywidualne; jedni staczali sie, stajac sie coraz wiekszymi draniami bez skrupulow, inni za to jakby dla przeciwwagi podnosili sie ciagle moralnie, silnie rzezbiac w charakterach wlasnych jak w krysztalach. Zdarzaly sie ciagle niespodzianki, jak zalamania tych, ktorzy sie silnymi wydawali, tak rowniez nagle odrodzenie sie moralne indywidualnosci slabych."
"Pisalem w listach do rodziny (...), by mnie nie starano sie z lagru wykupic, co mogloby sie zdarzyc, gdyz nie mialem zadnej sprawy, a hazardowala mnie gra i oczekiwana w przyszlosci rozgrywka na miejscu. (...) znalazlem w sobie radosc wynikajaca ze swiadomosci, ze chce walczyc."
Witold Pilecki poszedl dobrowolnie do Auschwitz glownie po to, zeby zalozyc organizacje oporu. Szczegoly planu zmienily sie w rzeczywistosci obozu zaglady, ale pozniej Pilecki okreslil swoje zalozenia nastepujaco:
Pilecki w ciagu kilku tygodni zorganizowal zalazki konspiracji obozowej. Posluzyl sie modelem gleboko utajnionych "piatek," ktore mialy bardzo ograniczone kontakty jedna z druga. Baza bylo piec gornych piatek, niezaleznych i nic o sobie nie wiedzacych, ktore rozwijaly sie w dolne piatki. Pierwsza gorna piatka powstala w jesieni 1940, druga dopiero w marcu 1941 w stolarni obozowej. Do pierwszej piatki nalezeli: plk. Wladyslaw Surmacki (nr 2759), kpt. dr. Wladyslaw Dering (nr 1723), rtm. Jerzy de Virion (3507), Eugeniusz Obojski (nr 194) i Alfred Stossel (nr 435). Ta piatka zostala zaprzysiezona przez Witolda Pileckiego. Organizacja przyjela nazwe "Zwiazek Organizacji Wojskowych" (ZOW) Z biegiem czasu organizacja rozrosla sie do wielu komorek i komandow obozu. Nalezeli do niej m. in. narciarz Bronislaw Czech (nr 349) i artysta rzezbiarz prof. Xawery Dunikowski (nr 774). Objela nawet kilku wiezniow funkcyjnych. Szpital obozowy, jaki byl, stal sie wazna enklawa konspiracji. Zorganizowano pierwszy kontakt z ludnoscia cywilna poza obozem, ktory wykorzystano dla przerzutu lekarstw do obozu. Konspiracja miala wlasny sad, wydawala wyroki smierci na kapusiow, ktore wykonywano przy pomocy wszy zakazonych tyfusem, albo zamieniajac kartoteki wiezniow z wyrokami smierci od SS (spenetrowano rowniez tzw. "Aufnahmenkommando" Oddzialu Politycznego).
Inicjatywa ruchu oporu Pileckiego byla pierwsza, ale pozniej nie jedyna. Kazde prawie srodowisko probowalo zorganizowac sie. Powstaly grupy oporu PPS pod kierunkiem Stanislawa Dubois (nr. 3904), ZWZ plk. Kazimierza Rawicza (nr 9319), prawicowej ONR Jana Mosdorfa (nr 8230). Celem Pileckiego bylo polaczenie wszystkich grup konspiracyjnych i przygotowanie powstania w obozie. Do ZOW Pileckiego przystapilo wkrotce kilku socjalistow i czlonkow ZWZ. Plk. Rawicz objal zwierzchnictwo wojskowe nad polaczonymi grupami konspiracyjnymi i symbolicznie-formalnie podporzadkowal je Komendantowi ZWZ. Po przeniesieniu Rawicza do Mauthasen, przywodztwo wojskowe objal plk. Juliusz Gilewicz (nr 31033; zginal zadenuncjowany w 1943 roku, juz po ucieczce Pileckiego). Utworzono "komitet polityczny" z przedstawicieli lewicy (m. in. Stanislaw Dubois) i prawicy (m. in. Jan Mosdorf). Wciagnieto do konspiracji grupe wiezniow Czechow. Nawet w tej konspiracji, w samym jadrze piekla, nie obylo sie bez tarc, glownie ambicjonalnych.
Oczywiscie sily byly minimalne wobec hitlerowskiej machiny zbrodni. Ale sila konspiracji tkwila w jej znaczeniu psychologicznym i moralnym. Ofiary byly ogromne. Napisal potem Pilecki:
"Wielki mlyn lagru wyrzucal wciaz trupy. Wielu kolegow ginelo, ktorych stale trzeba bylo zastepowac innymi. Wciaz trzeba bylo wszystko wiazac. (...) W wysilku pracy codziennej walczylismy o to, by jak najmniej oddac do komina istnien polskich, a dzien czasami wydawal sie rokiem."
Kiedy z koncem 1941 roku Niemcy rozpoczeli wielka rozbudowe Birkenau (Auschwitz II) i podjeli masowa eksterminacje Zydow, konspiracja obozowa objela po czesci ten nowy oboz. Chodzilo glownie o zebranie wiarygodnych informacji o eksterminacji Zydow i przeslanie ich do Warszawy. Okazalo sie, ze plk Jan Karcz, po przetrzymaniu 9 dni okrutnego przesluchania w bunkrze bloku 11, zostal przeniesiony do Birkenau. Karcz stworzyl tam piatki ZOW, glownie z wiezniow przeniesionych z Auschwitz I. Nie ma informacji czy wciagnieto do konspiracji jakichs Zydow, ktorzy nie ulegli natychmiastowemu zagazowaniu. Zbierano informacje, rozdawano nieco zywnosci i lekarstw. Z wiosna 1942 przywieziono do Auschwitz pierwsze wiezniarki, ktore osadzono w Birkenau. Z czasem kilkanascie kobiet weszlo do konspiracji obozowej. Probowano ratowac mlode dziewczeta- wiezniarki.
Wedlug Jozefa Garlinskiego, wiosna 1942 roku w Auschwitz bylo okolo 1000 wtajemniczonych i zaprzysiezonych czlonkow ZOW. Dokladne liczby sa nie do odtworzenia. Idea Pileckiego bylo opanowanie zbrojne obozu, gdyby zaatakowano go z zewnatrz, zrzucono tam bron i desant lub nawet tylko dokonano ciezkiego nalotu bombowego. Pilecki podzielil Auschwitz I na cztery bataliony; kazdy blok mial byc szkieletowym plutonem. Wyznaczono nawet dowodcow. Pilecki do konca wierzyl, ze wiezniowie byli zdolni do opanowania obozu. Rozgoryczony, najwyrazniej rozmijajacy sie z realiami, napisal pozniej:
Tragedia nasza bylo nie to, zesmy - jak myslala Warszawa - byli kosciotrupami, lecz przeciwnie, ze jakkolwiek bylismy silni i lokalnie bieg wypadkow mielismy w swoim reku, ze wzgledu jednak na ogolna sytuacje - spoleczenstwo, represje - rece mielismy zwiazane i z oddali musielismy uchodzic za bezradnych. Potrzebny byl nam rozkaz.
Informacje z obozu przesylano roznymi kanalami. Pilecki nawiazal kontakty z komandem "miernikow," ktorzy wychodzili poza oboz dla prac mierniczych, wynoszac przy tym meldunki. Wciagnal w konspiracje, wieznia woznice W szpitalu obozowym pod podloga gabinetu glownego lekarza, dr Dering zainstalowal odbiornik radiowy. Zdarzaly sie, chociaz bardzo rzadko, zwolnienia wiezniow z obozu. Pierwszy meldunek dotarl tak do Warszawy w listopadzie 1940 i w marcu 1941 zostal przekazany do Londynu przez kuriera komendanta ZWZ gen. "Grota." W 1942 roku kilku uciekinierow przekazalo meldunki ZOW do Komendanta ZWZ.
Na poczatku 1943 Pilecki zaczal myslec o ucieczce z obozu. Byly ku temu trzy powody. Po pierwsze, Pilecki zdal sobie sprawe, ze "Warszawa" nie ma zamiaru zorganizowania uderzenia na oboz - postanowil wiec interweniowac osobiscie. Po drugie, docieraly do niego informacje o zaciskajacej sie wokol ZOW i niego samego petli niemieckiej. Z koncem 1942 i poczatkiem 1943 roku ZOW poniosl duze straty. Niemcy stracili wielu konspiratorow, ktorzy tkwili w ZOW niemal od poczatku. Tak zgineli np. Alfred Stossel z pierwszej gornej piatki i plk. Jan Karcz, kierujacy ZOW w Birkenau. Po trzecie, Niemcy rozpoczeli akcje przerzucania wiezniow z niskimi numerami do innych obozow. Pileckiemu udalo sie raz wyreklamowac z takiego transportu.
Z kilku koncepcji ucieczki, Pilecki zdecydowal sie na ucieczke przez komando wypiekajace chleb w piekarni poza obozem. Od roznych czlonkow ZOW Pilecki, Jan Redzej i Edward Ciesielski otrzymali z magazynu odziezy cywilne ubrania, przybory do golenia, 400 dolarow, klucz do drzwi piekarni, srodek nasenny, preparat mylacy psy i cyjanek potasu. Kazdy z nich wiedzial zbyt duzo, zeby mogli ryzykowac dostanie sie zywymi w rece Niemcow. Podstepem, przez szpital, zostali przyjeci do komanda piekarzy.
Uciekli w noc niedzieli wielkanocnej 26/27 kwietnia 1943. Pracujac na nocna zmiane w piekarni, zostali w niej zamknieci przez straznika niemieckiego, uspili innego straznika wewnatrz, przecieli kabel telefoniczny, otworzyli drzwi i wyszli na wolnosc. W siapiacym deszczu torem kolejowym doszli do Soly, a potem do Wisly przez ktora przeprawili sie znaleziona szczesliwie lodka. Ksiadz na plebanii w Alwerni nakarmil ich i dal im przewodnika. Przez kilka wsi, Tyniec, okolice Wieliczki, Puszcze Niepolomicka dotarli do Bochni, a stamtad do Wisnicza, gdzie Pilecki odszukal prawdziwego Tomasza Serafinskiego. Ten ulatwil mu kontakt z komorkami AK, ktore zreszta potraktowaly uciekinierow bardzo podejrzliwie. Do podejrzen przyczynily sie zreszta namowy Pileckiego zeby zaatakowac oboz w Oswiecimiu.
25 sierpnia 1943 roku Pilecki, juz w Warszawie, nawiazal w koncu kontakt z oficerem KG AK, dr Henrykiem Gnoinskim, ktory zajmowal sie sprawami kacetu w Auschwitz. Gen. Stefan "Grot"- Rowecki byl juz od dwoch nieomal miesiecy w rekach niemieckich. Pilecki apelowal o atak na Oswiecim, ktory jednak uznano za niewykonalny silami AK. Napisal szczegolowy raport o obozie, tzw. Raport "Witolda," ktory zostal przekazany do Londynu. Rzad polski w Londynie bezskutecznie apelowal zreszta wczesniej do Brytyjczykow o bombardowania obozu. Istnial tez plan ataku na oboz i otwarcia go na pol godziny, gdyby Niemcy zaczeli masowo mordowac wiezniow z Auschwitz I. W poblize obozu wyslano dwoch cichociemnych. Jeden z nich, ppor. Stefan Jasienski, wyslany prze KG AK w lipcu 1944, ranny wpadl w rece niemieckie i zginal w obozie.
Podziemie Pileckiego w Auschwitz nie spelnilo zasadniczego zadania, dla ktorego "Witold" go stworzyl. Nie doszlo do walki o oboz. Pilecki w Warszawie zrozumial niewykonalnosc tego w istniejacych warunkach. Lojalnie przekazal te informacje konspiracyjnym kanalem do kpt. Stanislawa Kazuby w obozie. W Warszawie skontaktowal sie z rodzinami kilkunastu wiezniow i uzyskal dla nich zapomogi z funduszow AK. Pomagal im tez w zyciowych sprawach.
1 sierpnia 1944 wybuchlo Powstanie Warszawskie. Pilecki, mimo, ze oficerowie NIE mieli byc wylaczeni z walk, Pilecki wstapil do batalionu "Chrobry II" w Srodmiesciu. W 1 kompanii walczyl najpierw jako szeregowy, potem ujawnil swoj stopien oficerski. Pod koniec Powstania dowodzil 2 kompania w rejonie ulic Towarowej i Panskiej. W Powstaniu zetknal sie ze swoim wspolucikienierem z Auschwitz, Edwardem Ciesielskim; trzeci uciekinier, kpt. Jan Redzej, zginal w Powstaniu. W oddziale poznal ppor. Boleslawem Niewiarowskim "Lekiem." Losy ich splotly sie w rok pozniej. Przed kapitulacja Powstania, Pilecki ukryl kilkanascie sztuk broni w mieszkaniu matki "Leka." 5 pazdziernika 1944 znalazl sie ponownie w rekach niemieckich, tym razem jako oficer Armii Krajowej z prawami jenieckimi.
W obozie jenieckim w Murnau byl malomowny, usilowal dokumentowac zycie jencow. Mial glebokie poczucie sluzby i czul sie zwiazany przysiega wojskowa jako oficer NIE. Po wyzwoleniu obozu, 8 maja 1945 roku stanal w Murnau do raportu u gen. Tadeusza Pelczynskiego "Grzegorza." Plk. Kazimierz Iranek-Osmecki polecil mu czekac na dalsze dyspozycje. W czerwcu, w Murnau rtm. Pilecki zglosil chec wstapienia do II Korpusu gen. Andersa we Wloszech z zyczeniem powrotu do kraju.
11 lipca 1945 roku rtm. Witold Pilecki zostal przyjety do II Korpusu. Od plk. "Hanczy," szefa komorki na Kraj Oddzialu II (wywiadu) Polskich Sil Zbrojnych, otrzymal polecenie zorganizowanie grupy, ktora przewiozlaby do Polski wieksze sumy pieniedzy. Pilecki sciagnal z Murnau do San Giorgio we Wloszech Marie Szelagowska, z ktora wspolpracowal wczesniej w Polsce. Spotkal tez por. Niewiarowskiego "Leka," towarzysza broni z Powstania Warszawskiego. Spisywal wspomnienia oswiecimskie, ktore potem przechowywano w Studium Polski Podziemnej w Londynie. Po smierci plk. "Hanczy" odwolano przerzut pieniedzy, a Pilecki zaczal podlegac plk. Kijakowi. 5 i 11 wrzesnia odbyl dwie rozmowy z gen. Andersem, ktory zatwierdzil jego powrot do kraju. Zadanie Pileckiego zbierania informacji o sytuacji w kraju zostalo sformulowane ogolnikowo, zakres pozostawiono jego mozliwosciom i decyzjom. Z koncem pazdziernika 1945, przez Breme, Prage, Pilzno i Dziedzice, Pilecki, Szelagowska i Niewiarowski powrocili do Polski. Pilecki wrocil jako Roman Jezierski i otrzymal w Dziedzicach dokumenty repatriacyjne. Po wizycie w Krakowie, dotarl 8 grudnia 1945 do Warszawy. Rozpoczal ostatnie poltora roku swojej pracy konspiracyjnej, tym razem pod okupacja komunistyczna - w rzeczywistosci sowiecka.
Dla bezkompromisowego i wiernego przysiedze NIE (z wiosny 1944) Witolda Pileckiego pozostala jedynie walka. Po przybyciu z Wloch napisal:
"Po Powstaniu ja tez znalazlem sie po tamtej stronie a rozumialem dobrze, ze obowiazkiem moim jest byc tu w Kraju (jakkolwiek mnie tam bylo lepiej), gdyz wynikalo to z obowiazkow nowej pracy i (nowej) nowo zlozonej przysiegi (na nowa epopeje)."
Dawna siatka NIE nie istniala, infrastruktura Akowska byly zniszczona albo zerwana, WiN dazyl do przejecia kontroli nad oddzialami lesnymi i do umozliwienia powrotu tysiacom dawnych zolnierzy podziemia do w miare normalnego zycia w warunkach nowej okupacji.
Witold Pilecki zaczal tworzyc swoja siatke od poczatku. Jednym z pierwszych jego wspolkonspiratorow byl Makary Sieradzki, towarzysz broni jeszcze z 1939 roku z TAP. "Witold" mieszkal w roznych miejscach w Warszawie, a od lutego 1946 przy ul. Skrzetuskiego 20 m. 1, u Eleonory Ostrowskiej. Pracowal jako magazynier w firmie budowlanej i wraz z Szelagowska prowadzil wytwornie wod kwiatowych, projektujac etykietki na flakoniki. Spotkal sie z kilkoma dawnymi wspolwiezniami oswiecimskimi, byl nawet raz w 1946 roku w dawnym obozie Auschwitz. Przygotowywal ksiazke o Oswiecimiu, gromadzil materialy. Wiele z nich przepadlo, co najmniej jedna kopia jego raportu wpadla potem w rece bezpieki. Zdolal skupic wokol siebie kilku wspolpracownikow, Makarego Sieradzkiego, Tadeusza Pluzanskiego, Tadeusza Szturm de Sztrema (socjaliste), Marie Szelagowska, Witolda Rozyckiego (pracownika Ministerstwa Zeglugi i Handlu Zagranicznego). Rozycki przekazal Pileckiemu tekst umowy handlowej z ZSRR i wewnetrzny serwis informacyjny. Pluzanski wyjechal nawet na krotko do Wloch, do II Korpusu, ale wkrotce powrocil do Polski. Niewiarowski "Lek" przekazywal pewne informacje przez kurierow i pozniej wyjechal z kraju.
Informacje o konspiracji grupy "Witolda" pochodza prawie wylacznie z materialow UB i sadu, moga wiec byc po czesci sfabrykowane. W kazdym razie instrukcja sygnowana w imieniu gen. Andersa formulowala zadania tak (fragment):
"Zadaniem sieci obserwacyjno-informacyjnej jest obserwacja i badanie stosunkow na terenie Kraju, w szczegolnosci w odniesieniu do postanowien i pociagniec tymczasowej administracji warszawskiej, ich wplywu na zycie wewnetrzne Polski; szczegolnie waznym jest zbieranie dowodow demaskujacych dazenia do zupelnej sowietyzacji Polski; badanie nastrojow w spoleczenstwie, warunkow zycia, palacych potrzeb politycznych, gospodarczych i spolecznych, nastrojow wewnatrz armii Zymierskiego, ogolnej sytuacji wojskowej okupanta; wazniejsze sprawy personalne dotyczace wybitniejszych osob ze sfer rezimu warszawskiego, okupantow sowieckich oraz dzialaczy politycznych i spolecznych. Przekazywanie droga, wedlug indywidualnej oceny warunkow miejscowych najodpowiedniejsza, informacji oraz wskazowek otrzymanych od swoich komorek nadrzednych; w szczegolnosci chodzi o to, by mozliwie szeroko docieraly prawdziwe wiadomosci o polozeniu ogolnym politycznym, rozwoju spraw polskich na terenie miedzynarodowym, o dzialalnosci wojska na obczyznie, organizacji polskiego wychodzstwa i jego dzialalnosci, o dzialalnosci legalnego Rzadu RP i jego wskazaniach. (...)"
We wrzesniu 1946, kurierka II Korpusu, kpt. Jadwiga Mierzejewska "Danuta," przekazala Pileckiemu instrukcje dotyczaca "rozladowania lasu," tj. rozwiazania oddzialow lesnych, legalizacji i przerzucenia szczegolnie narazonych ludzi na Zachod. Miala zmontowac nowe drogi przerzutowe i przywiozla sugestie, aby sam Pilecki opuscil Polske, czemu on stanowczo odmowil. Skontaktowala sie z kpt. Ryszardem Jamonttem-Krzywickim "Szymonem," bylym adiutantem trzech komendantow polskiego podziemia, generalow Michala Tokarzewskiego, Stefana Roweckiego i Tadeusza Komorowskiego. Polecila mu utrzymywac kontakt z rtm. Pileckim. Po pewnym czasie opuscila Polske.
Instrukcja likwidacji podziemia nakazywala zaprzestanie akcji zbrojnej i sabotazowej, zlikwidowanie organizacji podziemnych i skupienie sie na akcji propagandowej.
"Wobec zupelnej niemoznosci podjecia obecnie walki oreznej, wobec niklych szans skutecznej walki politycznej, najwiekszy wysilek nalezy wlozyc w prace nad obrona zycia i ducha narodowego przed sowietyzacja (...)"
Pilecki wciagnal do wspolpracy kpt. Waclawa Alchimowicza z Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego (pozniej potajemnie straconego przez UB). Rzekome plany "Witolda" zamachow na prominentow MBP i UB, plk. Jozefa Czaplickiego, plk. Jozefa Rozanskiego i plk. Lune Brystigierowa, byly realne, czy byly prowokacja UB podsunieta poprzez agenta Kuchcinskiego.
W kwietniu 1947 Pilecki otrzymal nowa instrukcje zbierania i przekazywania materialow dowodowych o aresztowaniach, wiezieniu i wywozce do Rosji, zolnierzy podziemia i zolnierzy II Korpusu, ktory powrocili byli do kraju. Kurier, ktory przywiozl te instrukcje, Stanislaw Kuczynski, zostal wkrotce aresztowany. Pilecki rozwazal nawet wowczas ujawnienie sie. Tadeusz Pluzanski nawiazal krotki, bezskuteczny kontakt z Kazimierzem Rusinkiem, dawnym swoim wspolwiezniem ze Stutthofu, obecnie sekretarzem generalnym rezimowego Zrzeszenia Zwiazkow Zawodowych.

14 maja 1947 w X Pawilonie wiezienia mokotowskiego, Pilecki napisal wiersz (sic!) Dla Pana Pulkownika Rozanskiego, ktory konczyl sie tak:
............................................
Dlatego wiec pisze niniejsza petycje,
By suma kar wszystkich - mnie tylko karano,
Bo chocby mi przyszlo postradac me zycie -
Tak wole - niz zyc, a miec w sercu rane.
W poczatkowej fazie sledztwa utartym zwyczajem wielu konspiratorow, Pilecki usilowal prowadzic gre ze sledczymi. Probowal ratowac innych ludzi. Wydal skrytke ze swoimi papierami w mieszkaniu Eleonory Ostrowkiej przy ul. Skrzetuskiego. Napisal list do Rozanskiego, bagatelizujacy dzialalnosc innych. Przeszedl niezwykle ciezkie sledztwo. Zostal wyjatkowo storturowany przez kilku sledczych, w tym sadyste Eugeniusza Chimczaka (w procesie Adama Humera i innych w 1996 roku Chimczak zostal skazany na 8 lat wiezienia). Zachowaly sie relacje kilku wspolwiezniow, wedlug ktorych Pilecki mial zdarte paznokcie, nie mogl utrzymac prosto glowy, slanial sie chodzac. Nie zalamal sie, nie wydal innych, zachowal do konca zolnierski honor.

3 marca 1948 rozpoczal sie przed sadem wojskowym proces grupy Witolda": Witolda Pileckiego, Marii Szelagowskiej, Tadeusza Pluzanskiego, Ryszarda Jamontta-Krzywickiego, Maksymiliana Kauckiego, Witolda Rozyckiego, Makarego Sieradzkiego i Jerzego Nowakowskiego. Witold Pilecki nie przyznal sie do wspolpracy z wywiadem obcego mocarstwa, ani do zadnych planow zamachow, nie potepil swoich dowodcow z II Korpusu, choc byc moze mogl tak kupic swoje zycie. Przyznal sie do zbierania informacji o sytuacji w Polsce na rzecz II Korpusu i do zorganizowania trzech skrytek broni. Skladowi sedziowskiemu przewodniczyl pplk. Jan Hryckowian, oskarzal prok. mjr. Czeslaw Lapinski. Gorzka ironia byl fakt, ze kilka lat wczesniej obaj byli oficerami Armii Krajowej. Obroncy byli symboliczni.
W ostatnim slowie przed sadem Witold Pilecki powiedzial:
"Nie bylem rezydentem, a tylko polskim oficerem. Wykonywalem tylko rozkazy az do chwili aresztowania mnie. Nie mialem przeswiadczenia, ze dopuszczam sie szpiegostwa i przy ferowaniu wyroku prosze o wziecie tego pod uwage."
15 maja 1948 roku sad skazal Witolda Pileckiego, Marie Szelagowska i Tadeusza Pluzanskiego na kare smierci, Makarego Sieradzkiego na dozywotnie wiezienie, Rozyckiego na 15 lat, Kauckiego na 12 lat, Jamontta-Krzywickiego na 8 lat i Jerzego Nowakowskiego na 5 lat wiezienia. W uzasadnieniu wyroku nazwano Witolda Pileckiego "platnym rezydentem wywiadu Andersa."
Po wysluchaniu wyroku Pilecki zdolal szepnac do Eleonory Ostrowskiej: "A wiecej nikogo nie wzieli. Ja juz zyc nie moge, mnie wykonczono. Bo Oswiecim to byla igraszka." Do zony Marii szepnal: "I tak dobrze, ze sie tak stalo."
Szelagowska i Pluzanskiego ulaskawiono. Przeciwko ulaskawieniu Pileckiego wnosil sklad sedziowski. Maria Pilecka napisala prosbe o laske do prezydenta Boleslawa Bieruta. Sam Witold Pilecki napisal tez do Bieruta pelen godnosci list do ulaskawienie. Boleslaw Bierut nie skorzystal z prawa laski.
Wyrok smierci na rtm. Witoldzie Pileckim wykonano w starej kotlowni wiezienia mokotowskiego wieczorem 25 maja 1948 strzalem w tyl glowy. Istnieje relacja wieznia, ks. Jana Stepnia:
"Czekalismy w napieciu na ten moment. Gdy uslyszalem szept: 'juz ida,' zblizylem sie do okna razem z dwoma wspolwiezniami, ktorzy znali Witolda Pileckiego. Nie zapomne tego widoku. Prowadzono dwoch skazanych. Pierwszy pojawil sie Witold Pilecki. Mial usta zawiazane biala opaska. Prowadzilo go pod rece dwoch straznikow. Ledwo dotykal stopami ziemi. I nie wiem czy byl wtedy przytomny. Sprawial wrazenie zupelnie omdlalego. A potem salwa."Jak z setkami innych straconych, funkcjonariusz wiezienny, prawdopodobnie Wladyslaw Turczynski, wywiozl noca furka zwloki w juchtowym worku i gdzies pogrzebal. Miejsce to dotad pozostaje nieznane, byc moze na tzw. "Laczce," pod murem Cmentarza Komunalnego na Powazkach. Pozostalo po obecnie po rtm. Pileckim kilka tablic pamiatkowych i symboliczny grob w Ostrowi Mazowieckiej.
W procesach odpryskowych od grupy Pileckiego skazano na smierc przynajmniej szesc osob, z ktorych tylko jedna ulaskawiono, oraz przynajmniej siedem osob na kary dlugotrwalego wiezienia.
Tak rozpoczela sie legenda Cyrankiewicza-bojownika oswiecimskiego, rozdmuchana natychmiast po wojnie. Po wojnie Cyrankiewicz odszukal prawdziwego Tomasza Serafinskiego i dowiedzial sie od niego o roli Pileckiego w Auschwitz. Po powrocie samego Pileckiego mial mu posrednio zaproponowac ujawnienie sie i milczenie w zamian za zapewnienie bytu materialnego. W meldunku nr. 6 z 4 wrzesnia 1946, Pilecki wspomina "C." i to, iz ten spotkal sie z Serafinskim i szukal materialow do referatu "Oswiecim walczacy." Maria Bielecka wspomina:
Juz w wiezieniu mokotowskim Pilecki powiedzial do wspolwieznia, ks. Czajkowskiego: "Jezeli Cyrankiewicz dowie sie o moim [tu] pobycie - bede zgladzony." Cyrankiewicz odmowil prosbom oswiecimiaka Tadeusza Pietrzykowskiego i Ludmily Serafinskiej o ratowanie zycia Pileckiego. Od Pazdziernika 1956 blokowal wysilki corki Pileckiego, Zofii, o rehabilitacje ojca. Stan ten utrzymywal sie jeszcze po smierci Cyrankiewicza, do roku 1990."Kiedy po powrocie do Polski [w 1946 r.] odwiedzil mnie Witold Pilecki, powiedzialam mu, ze stracilam okazje do wysluchania relacji o Oswiecimiu. Witold usmiechnal sie: 'Ten odczyt sie nie odbyl. Mial go wyglosic Cyrankiewicz. Kiedy dowiedzialem sie o tym, napisalem do niego, ze jestem w posiadaniu dokumentu dotyczacego jego pobytu w Oswiecimiu. I jezeli on osmieli sie mowic o konspiracji w Oswiecimiu, to ja opublikuje posiadany dokument. Odczyt sie nie odbyl.' "
Rehabilitacja rtm. Witolda Pileckiego przez Izbe Wojskowa Sadu Najwyzszego nastapila dopiero 1 pazdziernika 1990 roku. W styczniu 1993 roku morderstwo sadowe na Witoldzie Pileckim posluzylo jako jeden z trzech przykladow w liscie otwartym kombatantow i historykow "O sprawiedliwosc i prawde," domagajacym sie wymierzenia sprawiedliwosci zyjacym jeszcze zbrodniarzom stalinowskim w Polsce.
Rotmistrz Witold Pilecki nie "wyszedl" przez komin krematorium w Auschwitz, nie zginal w Powstaniu Warszawskim. Zginal za wolna Polske z rak polskich komunistow, a zwloki jego pogrzebano gdzies na wysypisku smieci. Tam prochy bohatera pozostaja NN - nieznane i nierozpoznane.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||